adzikkkkk
24.03.12, 12:39
Kurcze wczoraj to ale mielismy wydarzenie, Bartek wyszedł z psami na ostatni spacer a bylo to dość późno bo około 12 w nocy i jakiś pies podbiegł do Tośki i tak ją wystraszył, że zerwała się ze smyczy (nie wiem jakim cudem, ale wydostała się z szelek) i biegla na oślep przed siebie, a Bartek z Misią za nią. No i tak ją gonił dopóki nie zrezygnowała sama. Ale jak do niej podszedł, żeby ją zapiąć to go jeszcze w tym amoku pogryzła do krwi, a sama skaleczyla się po drodze w łapkę. jak wrócili to ja ją zaraz do wanny bo była dosłownie czarna no i ta łapkę musiałam jej obmyć. To tak jak nie lubi się kąpac to wczoraj dosłownie leżała na boku w wannie a ja ją myłam. Ale strachu nam napędziła nieźle. Oczywiście po chwili jak odpoczęła to bylo wszystko ok, ale chyba się porządnie wystraszyła bo nie odstępowała mnie na krok, tylko chciała żebym ją tuliła. Ja to bym jej w życiu nie dogoniła... Ojj sie wystraszyłam tak, że szok. Siedziałam przy niej aż doszła do siebie bo się bałam, że coś jej się stanie taka była wycieńczona. No i dobrze, że tak się stalo w nocy bo biegła przez ulicę, tory tramwajowe itp. Trzeba poszukać jakichś innych szelek, chociaż te ma naprawdę dobrej jakości.