Słuchajcie, czy Was mężowie chrapią? Mój zaczął od jakiegoś czasu i jest to
dla mnei straszne doświadczenie. Budze się po 10 razy w nocy od tych świstów
i posapywań i potem nei mogę zasnąć, więc budze Wojtka, który jest wściekły i
zawsze twierdzi, że nie mógł chrapać bo jerszcze nei zdążył zasnąć ( np o 3
nad ranem

)). Próbowałąm różnych sposobów z zatykaniem nosa, zakładaniem mu
poduszki na głowę i spanie w drugim pokoju. Zadna z metod nei wchodzi w grę
na dłuższa metę. Nie sądzę, żebym się też przyzywczaiła. Chrapanie doprowadza
mnie do furii, nie mogę tego dźwięku znieść. Mój tata chrapał i przez 25 lat
pobyru w domu rodzinnym się nei przyzywczaiłam ( a słychać go było czasami w
całym 100 metrowym mieszkaniu). Uch i co ja ma zrobić z takim chrapiącym
mężem?