polonus5
06.10.07, 00:21
ze w szpialach juz daja papier taletowy !!!
Prognozę na przeżycie nowotworu złośliwego ma u nas zaledwie jedna
trzecia chorych. W leczeniu nowotworów jesteśmy 20 lat za Europą.
Średnia stawka na leczenie raka w przeliczeniu na jednego mieszkańca
wynosi w Europie 125 euro, w Polsce zaledwie 30. To wystarcza na
kupienie jednej kroplówki z chemią, ale już nie na jej podanie
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=63063
Dramat jest ze wszystkim. Brakuje lekarzy, sprzętu i nowoczesnych
leków. Do tego mamy jeden z najwyższych wskaźników zachorowalności w
Europie. Jeszcze do niedawna na nowotwory zapadało u nas rocznie 100
tys. ludzi, teraz jest ich o 20 tys. więcej. Na tym nie koniec.
Polska Unia Onkologii szacuje bowiem, że za niecałe 3 lata będziemy
mieli aż 160 tys. nowych zachorowań rocznie. "Zachorowalność na
nowotwory drastycznie wzrasta"
Jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o dostępność do
nowoczesnych terapii, i na 61. miejscu na świecie. Wyprzedzają nas
m.in Słowenia, Bośnia i Hercegowina, Algieria, Węgry, Łotwa, a także
Ukraina i Rosja.
Opóźnienia we wprowadzaniu i refundacji nowych leków sięgają u nas
nawet kilkunastu lat. Tylko 4-letnia zwłoka w dopuszczeniu do
sprzedaży rituksimbu, leku na przewlekłą białaczkę, spowodowała
niepotrzebną śmierć kilku tysięcy chorych. Tadeusz Pieńkowski,
wojewódzki konsultant okologiczny na Mazowszu, szacuje, że w
przypadku raka piersi lekarzom udałoby się uratować życie aż 2 tys.
kobiet więcej, gdyby mieli większy dostęp do nowoczesnych
leków. "Moim zadaniem jest ratowanie życia, a nie budżetu NFZ" -
mówi rozgoryczony i dodaje, że brak leków to dramat nie tylko dla
400 tys. ludzi, którzy chorują na raka, ale blisko dwóch milionów
ich bliskich, którzy z nimi współcierpią i patrzą, jak ich najbliżsi
się męczą.