26.09.07, 11:08
No i mam problem. Chce zorganizowac chrzciny tutaj ale problem
polega na tym ze mama chrzestna moze tu przyjechac w okreslonym
czasie tj. 16- 21 listopad. Probuje sie dodzwonic do polskiego
kosciola ale bezskutecznie wyslalam maila ale bez odpowiedzi,
chwilowo jestem uwiazana z dzieckiem w domu. Kazdy dzien zwloki to
strata czasu moge poczekac do niedzieli ale to czas... Szukalam
wiadomosci na temat chrztu w irlandzkim kosciele ale juz wiem ze tam
musze sie dostosowac do terminow jakie sa ustalone w danej parafii
no i klops. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • k_ansia Re: chrzciny 26.09.07, 12:30
      Nie wiem czy dobrze rozumiem, że nie możesz się dodzwonić do księży diecezjalnych.

      Spróbuj zapytać jeszcze u Dominikanów polskich:
      www.dublin.dominikanie.pl/
      Na stronie są wszystkie info odnośnie kontaktu telefonicznego i mailowego. Ja
      kiedyś pisałam, odpowiedzieli w ciągu jednego dnia.

      I ostatnio zaczęli działać Jezuici:
      www.jezuici.pl/dublin/
      Powodzenia :)
    • tomsmom Re: chrzciny 26.09.07, 12:47
      Eeeeee, ktos Ci cos naplotl chyba? Rozmawialas z ksiedzem w
      irlandzkim kosciele? Cos mi sie wierzyc nie chce, ze byliby tak
      nieelastyczni. Z tego co do tej pory slyszalam, to koscioly tutaj
      chrzcza dzieci w soboty lub niedziele (nie jest to na mszy, tylko
      po) i to zazwyczaj co tydzien. Z takim wyprzedzeniem nie chce mi sie
      wierzyc, ze w irlandzkim kosciele mialabys jakikolwiek problem. My
      wlasnie dlatego chrzcilismy w naszym lokalnym, irlandzkim kosciele
      bo chrzest byl w wybranym przez nas terminie a do tego obeszlo sie
      bez karteczek, i innych "testow na chrzestnych" ;-) Polecam bo
      irlandzcy ksieza sa troche bardziej tolerancyjni w tych sprawach.
      • czarnad1 Re: chrzciny 26.09.07, 13:11
        Wlasnie do Dominikanow probowalam sie dodzwonic i pisalam maila bez
        odpowiedzi. Ale dobrze wiedziec ze irlandzcy ksieza sa tak
        elastyczni. Dzis moj maz robi podejscie do kosciola jak skonczy
        wczesniej prace. Jezeli sie nie uda pojde w Twoje slady Haniu.
        Dzieki dziewczyny
        • morela7 Re: chrzciny 26.09.07, 16:13
          Mysmy chrzcili w naszej lokalnej parafii. U nas chrzcza w kazda
          sobote, ustalasz z proboszczem date i godzine i juz. Nawet
          dokumentow tozsamosci nie sprawdzaja, ani zadnych swistkow od
          chrzestnych nie wymagaja. Na dodatek zgodzili sie, bysmy sami niemal
          odprawili ten chrzest - po polsku bylo wszystko, czego nie musial
          powiedziec ksiadz, a tego bylo w sumie niewiele. Dobralismy sami
          czytania, modlitwy. To byl naprawde taki bardzo 'nasz' dzien. Z
          polskiego kosciola zrezygnowalismy m.in. dlatego, ze w tamtym
          okresie chrzcili raz w miesiacu podczas dlugiej mszy. W zyciu bysmy
          terminow nie zgrali z rodzina. A dziecko tez bez placzu nie wytrzyma
          tyle czasu. Nie mowiac juz o tym, ze taka msza jest dla tysiaca
          osob, a lokalny chrzest - tylko dla naszego dziecka ;) No i te smuty
          w polskiej parafii, nie trawie ich (nie wiem, jak jest u
          Dominikanow, ale do Audeona nie chodze, bo mi skora cierpnie).
          Ostatnia sprawa to kwestia 'oplaty' za chrzest. W Irlandii naprawde
          dajesz tylko wtedy, jesli chcesz i tylko tyle, ile chcesz. Nie ma
          zadnych 'stawek'. Nie wiem, jak jest w polskich kosciolach tutaj,
          ale jesli jest podobnie, jak w kraju, to ja dziekuje...
    • hanalui Re: chrzciny 27.09.07, 01:01
      Jest dokladnie tak jak mowia dziewczyny powyzej z tym ze u mnie w
      parafii niestety trzeba bylo sie dostosowac do terminow. Do wyboru
      byly 2 soboty i 2 niedziele w miesiacu. Mysle jednak ze gdyby
      pogadac z ksiedzem to i pewnie by dalo sie to zrobic w wybranym
      dowolnym terminie, tylko ze ja nie mialam takiej potrzeby.
      Chrzty nie sa tu polaczone z msza bo jak mi powiedziano nie ma na to
      czasu. I chwala im za to.
      Nasza uroczystosc byla faktycznie taka dla nas bo akurat okazalo sie
      ze na wybrany przez nas termin jestesmy tylko my. Calosc byla po
      angielsku, tylko Ojcze nasz odmowilismy po polsku bo tak chcielismy.
      Tez nie wymagano od nas zadnych papierow, kartek od spowiedzi,
      poswiadczen zawarcia slubu i innych typu czy chrzestni sa
      praktykujacymi katolikami i ich potwierdzen od proboszczow jak to
      bywa w Polsce.
      Jak wspomnialam uroczystosc byla taka nasza, ciepla i rodzinna. To
      my bylismy w centrum zainteresowania ksiedza i to on dbal abysmy
      byli zadowoleni z calej ceremoni, zeby kazdy przybyly mogl widziec i
      wiedziec co sie dokladnie w kazdym momencie dzieje i na na koniec
      zebysmy mieli pamiatkowe zdjecia i takie tam drobiazgi o ktorych
      ksieza w Polsce nawet nie maja pojecia.
      Wszystko bylo takie radosne i mile a nie sztywne, odbebnione i
      ksiazkowe.

      Zawsze poza tym sobie mysle ze irlandzki kosciol jest kosciolem
      zmartwychwstalym, cieszacym sie z tego faktu. Ksieza sa dla
      wiernych, ciesza sie z faktu ze sie do nich przychodzi i cos sie od
      nich chce. Ten polski kosciol jest ciagle tym wiszacym na krzyzu i
      wcale nie zamierzajacym z niego schodzic. Chodzi mi oczywiscie o
      forme kazan, podejscie do wiernych i tego typu rzeczy.

      No i faktycznie ofiara jest dobrowolna, gdzies na szarym koncu...w
      zasadzie prawie niewazna. Nasz ksiadz byl zdziwiony ze w ogole cos
      dajemy i zaraz powiedzial ze wszystko wpisze w ksiegi jako ofiare.
      • tomsmom Re: chrzciny 27.09.07, 11:05
        Fakt, hanalui, niestety, w Polsce tak jeszcze czesto jest, ze to
        wierni dla ksiedza sa, a nie odwrotnie, pewnie wkrotce jak koscioly
        zaczna pustoszec, tak jak tutaj to i to sie zmieni... ale sa tez
        bardzo chwalebne wyjatki: ja wciaz tesknie za parafia sw Ducha w
        Poznaniu. I wiesz co tak sobie mysle? Ze to tez BARDZO duzo od ludzi
        zalezy, bo z kolei u moich rodzicow w Walczu ksiadz jest moze nawet
        fajniejszy niz ten z Poznania, ale trafil na takich parafian, ze az
        zal...
        • hanalui Re: chrzciny 27.09.07, 12:40
          Pewnie masz racje, ale niestety porzadni ksieza w Polsce dla ludzi
          to niestety jedynie wyjatki a nie norma. Tez zdarzylo mi se spotkac
          owe wyjatki, takich prawdziwych dla ludzi i z powolania.
          A tu ci ksieza sa standardem. Moze miala szczescie ale na 4
          spotkanych, 4 bylo tak sao milych i nigdy nie mialam wrazenia ze
          jestem gdzies nizej, bo on ma "wladze".
          Poza tym mysle ze tu wiecej rzeczy wolno...jakos nie wyobrazam sobie
          polskiego ksiedza godzacego sie na inny jezyk...juz nawet na lacine
          chyba trzeba miec pozwolenie od biskupa, a jeszcze pomieszanie 2
          jezykow podczas jednej ceremonii...
          N i jeszcze te wyjasnienia...gdy pytala o papiery to wrecz byl
          zdziwiony po co...przeciez chrzest jest dla dziecka...a nie dla
          rodzicow. A w Polsce znam wypadki ze ksiadz w parafii nie chcial
          udzielic dziecku chrztu bo co niedziela nie widzial rodziny na mszy.
          A sytacje znal: matka z 2malych dzieci, jedno swiezo urodzone, do
          kosciola z 5km, auta nie miala, maz pracowal w innym miescie i
          przyjezdzal raz na mies. Musieli chojniej posmarowac by przymknal na
          to oko.
          Pewnie takich wypadkow jest niestety wiecej. Mi nie chciano wyrazic
          zgody na slub w innej parafii niz moja i meza. W obydwu mielismy ten
          sam problem,zadna z parafii nie chciala na to wyrazic zgody, bo
          wiadomo...utrata dodatkowej kasy. Niestety tych przykadow mozna by
          mnozyc
          • czarnad1 Re: chrzciny 27.09.07, 19:31
            Macie racje dziewczyny. Wczoraj moj maz poszedl osobiscie do
            kosciola Dominikanow, nie zastal nikogo wiec zostawil wiadomosc z
            prosba o odpowiedz na maila i moj nr telefonu. Cisza. Dzis
            probowalam osobiscie dzwonic ale bez skutku. Odpuszczam bede szla do
            irlandzkiego kosciola. Mam w poblizu 2 wiec sprobuje. A co do ksiezy
            i parafian to chba bez komentarza. Mialam kiedys kilka smiesznych
            sytuacji. Jedna z nich wydarzyla sie na pielgrzymce. W sierpniu ze
            znajomymi poszlam na pielgrzymke do Kalwarii Paclawskiej. Mielismy
            kilku mlodych ksiezy i zakonnice. Po drodze oprocz modlitw
            spiewalismy piosenki ale poniewaz w grupie przewazala mlodziez te
            piosenki byly spiewane bardzo zywo i melodyjnie bez zbednych
            ozdobnikow i pokutnych zaciagniec. Kiedy mielismy przerwe na
            dozywienie szlam za plecami naszego ksiedza i jego brata kleryka. Z
            przeciwka szedl ksiadz zywcem wyjety z "Monahomachii" opasly,
            czerwony na twarzy i na glowie mial korone cierniowa (starszy
            wiekiem od naszego ksiedza). Idzie i mowi do naszego ksiedza "no
            wreszcie skonczyliscie te dyskoteke" a nasz ksiadz bez
            zastanowienia "Te, uwazaj zeby Ci ta korona cierniowa z glowy nie
            spadla" A teraz pomyslcie co powiedzialyby moherowe berety?
            • hanalui Re: chrzciny 27.09.07, 21:49
              Teraz kiedy mowilas o twoich probach kontaktu z polska parafia
              przyponialo mi sie ze...to ja zostalam poproszona o zostawienie nr
              tel zeby mogli do mnie zadzwonic...bo niby bylo w ulotce napisane
              kiedy jest spotkanie dla rodzicow, ale oni woleliby jescze na
              wszelki wypadek zadzwonic i sie przypomniec. No i zadzwonili,
              przypomnieli, poradzili czy mozna przyjsc z dzieckiem bo nie mam z
              kim zostawic.
              Potem juz przed chrztem, dzien wczesniej tak sama z siebie
              zadzwonilam zeby jezcze raz potwierdzic ze napewno o danej godzinie
              nasz chrzest sie odbedzie no i jeszcze chcialam dograc szczegoly
              polskiej modlitwy i wyjasnic jakies watpliwosci co do ceremonii.
              Niestety ksiedza akurat nie bylo ale pani powiedziala ze przekaze
              moj tel do ksiedza i on do mnie oddzwoni. Troche watpilam ze
              zadzwoni...a tu wieczorek i dzwoni ksiadz...ucielismy sobie
              pogaduszke, co i jak, czego chcemy i ze on dostosuje sie do naszych
              potrzeb i prosb. Bylam bardzo powytywnie zdziwiona i zadowolona
              oczywiscie.

              A i przypomnialo mi sie cos jeszcze...Wielkanoc - Wielka Niedziela
              msza w irlandzkim kosciele i potem zapowiedzi ze przy dzwiach
              wyjsciowych bocznych ksieza beda rozdawali dla mniejszych i srednich
              parafian cos slodkiego i zeby rodzice z pociechami udali sie w tamta
              strone. :D
              A u mnie w parafii w Polsce co roku to ksieza zbierali jajka i nie
              tylko na swoj stol wielkanocny.
              • zapytajnick Re: chrzciny 27.09.07, 22:04
                My mielismy jeden chrzest w Polsce, a drugi tutaj. Ten w Polsce byl
                bardzo kameralny i taki osobisty - chyba mielismy szczescie. Tutaj
                chrzest (irlandzki kosciol) byl bardziej, ze tak powiem masowy, ale
                tez mi sie podobal. Tak wszystko na luzie.
                Niestety nie mam doswiadczenia z polskim kosciolem tutaj w Dublinie,
                ale jesli bym miala wybierac, to chyba bym wybrala irlandzki. Mam
                nadzieje, ze nie bede musiala dokonywac tego wyboru juz w moim
                zyciu;-)))).
    • hanalui Re: chrzciny 27.09.07, 22:01
      A tak swoja droga...wymagania co do dokuentow w polskim kosciele
      tutaj sa takie same jak i w Polsce czyli (tu ze strony
      suszpasterstwa):

      Potrzebne dokumenty to:
      odpis aktu urodzenia dziecka, świadectwo ślubu kościelenego rodziców
      oraz zaświadczenie z parafii rodziców chrzestnych stwierdzające, że
      mogą pełnić tę rolę.

      Kto może pełnić rolę ojca lub matki chrzestnej:
      Ojcem lub matką chrzestną może być osoba bierzmowana, powyżej 16
      roku życia, która jest osoba wierzącą i praktykującą. Rola tej osoby
      jest bowiem troska o wychowanie dziecka w wierze i dawanie mu o niej
      świadectwa. Do godności tej nie może być dopuszczona osoba żyjąca w
      związku niesakramentalnym. Kandydat na ojca lub matkę chrzestna musi
      przedstawić stosowne zaświadczenie z parafii zamieszkania.

      Nie wiem czy tylko tak napisane czy faktycznie tego wymagaja, ale
      dla mnie byloby to klopotliwe, bo akurat zadnych dokumentow
      koscielnych nie mamy ze soba, chrzestny zapewne tez.

      I znalazlam tez cos jeszcze dziwnego. Kazdy dokument koscielny
      powinien byc wystawiony w jezyku lacinskim i nie sa akceptowane np
      wersje angielskie czy polskie swiadectwa chrztu.
      Tu cytat: (UWAGA: Pobierając świadectwa, powinniśmy poprosić o
      wydanie ich na drukach po łacinie. Jeżeli parafia takich nie
      posiada, to konieczne będzie tłumaczenie przysięgłe świadectw.

      No jeszcze rozumiem ze np z ang na polski, ale tu jeszcze na lacine
      trzeba. Czy sa w ogole tlumacze przysiegli na lacine?
      • czarnad1 Re: chrzciny 28.09.07, 09:41
        Dzieki Dziewczyny. Podjelam decyzje i pojde dzis do irlandzkiego
        koscola pytac o chrzest. Naszej polskiej biurokracji nie da sie
        wytepic wiec lepiej ja ominac. Bardzo pomoglyscie mi. Dzieki jeszcze
        raz.
        • czarnad1 Re: chrzciny 24.10.07, 12:21
          Bylam wczoraj na spotkaniu w kosciele irlandzkim organizowanym dla
          rodzicow przed chrztem. Bylo bardzo milo ksiadz powiedzial ze nie
          liczy sie oprawa tylko sakrament. My tez mozemy zmowic modlitwe
          Ojcze nasz po polsku i dostalismy ksiazeczke opisujaca przebieg
          chrztu slowo po slowie. Byl bardzo mily i nie wymagal zadnych
          zaswiadczen. Nasz chrzest bedzie 18 listopada ze wzgledu na
          mozliwosci chrzestnych, a jest to data inna niz planowe chrzty w
          naszej parafii, wiec zoraganizowany bedzie tylko dla nas. We
          wszystkim sie ksiadz dostosowuje. Jest wspaniale, jestem zachwycona.
          • olliesmum Re: chrzciny 24.10.07, 12:47
            Czyli tak jak byc powinno: Kosciol dla ludzi nie ludzie dla Kosciola ;)
            • czarnad1 Re: chrzciny 24.10.07, 20:33
              To prawda. Tu jest zupelnie inaczej niz w polskim Kosciele. Inne
              wartosci sa przedkladane. Ceremonie opisze po fakcie.
    • hanalui Re: chrzciny 24.10.07, 22:47
      Gratuluje :D. Mam nadzieje ze bedziesz zadowolona.
    • tomsmom Re: chrzciny 25.10.07, 15:32
      No i super, ciesze sie, ze tak Ci sie udalo to ladnie zorganizowac :-
      )
      • czarnad1 Re: chrzciny 22.11.07, 07:21
        No to teraz moge opisac bo juz powszystkim.
        2 tyg przed chrztem odbylo sie spotkanie rodzicow ktorych dzieci
        byly chrzczone. Ksiadz opowiedzial o tym dlaczego chrzcimy i jak
        godnie przezyc te uroczystosc. Wszyscy dostali broszurke gdze slowo
        po slowie bylo napisane co kto mowi i opisany obrzed. Jabroszurke
        zatrzymalam zeby sie przygotowac. Ksiadz odpowiadal na wszystkie
        pytania i watpliwosci.
        W wieczor poprzedzajacy przyszedl do nas proboszcz i przyniosl
        jeszcze raz taki sam opis z podzialem na role i urywkiem Ewangelii
        ktora bedzie czytana.
        W dniu chrztu Proboszcz skromnie ubrany przyszedl udzielic chrztu
        naszemu dziecku i malutkiej Filipince, ktora miala dwudziestu
        chrzestnych(!)
        Ksiadz pozwalal wszystko fotografowac i ustawial wzystkich tak, zeby
        bylo wygodnie.
        Moja corka przeczytala wyznaczony fragment Ewangelii a Filipinka
        kolejny.
        Modlitwe Ojcze nasz zmowilismy po polsku i zadnych zaswiadczen nie
        potrzebowalismy.
        Po wszystkim poszlam do ksiedza dac ofiare na ktora wcale nie
        czekal, od siebie dalam mu polska bombonierke, podziekowalam i
        zaprosilam do domu.
        Przyszedl po kilku godzinach z zaswiadczeniem chrztu i buteleczka
        wody swieconej z chrztu na pamiatke. Posiedzial, porozmawial,
        poczestowal sie potrawami z polskiej kuchni i czerwonym winem,
        zapakowalam mu slodycze na droge jak powiedzial, ze musi isc i
        wszystko bylo bardzo sympatyczne.
        Jestem bardzo zadowolona.
        • ika_jen Re: chrzciny 22.11.07, 10:34
          Właśnie przeczytałam cały wątek i cieszę się, że wszystko odbyło się
          tak bezstresowo;-)
          Pomnę chrzciny naszego młodszego i nasze padanie na nos podczas
          przygotowań oraz obrażoną teściową, bo nie uszyłam Małemu szatki
          własnoręcznie, tylko matka chrzestna z Warszawy przywiozła;/
          Wszystko oficjalnie, biurokracji musiało stać się zadość.

          My w maju mamy Pierwszą Komunię i już na samym początku mi się
          podoba;-) Dzieci do kościoła raz na miesiąc, żadnego straszenia,
          klepania na blaszkę dziesiątek wersów modlitw dla dzieci
          niezrozumiałych.

          Wszystkiego najlepszego dla Małego Chrzescijanina - niech rosnie
          zdrowy i radosny;-)
        • reyka Re: chrzciny 22.11.07, 21:22
          hej,
          ciesze sie, ze wszystko potoczylo sie po waszej mysli:) ja tu
          podobne wspomnienia mam ze swojego slubu - tez ksiadz dla ludzi, bez
          zbednych papierkow;tylko te podstawowe. nb bardzo byl zaskoczony,ze
          ja mam swiadectwo z nauk przedmalzenskich, tutaj jest to tylko
          zalecane. a cala ceremonia odlyla sie z polskimi czytaniami i nawet
          ksiadz kilka slow powiedzial po polsku(wczesniej mu powiedzialam co
          i jak) p-e dziecko chrzcilam w polsce, w boze narodzenie i musze sie
          ksiedzem pochwalic, bo nie robil problemow mezowi, ktory nie mowi po
          polsku:) i kartek od spowiedzi nie wymagal; taki jakis zyciowy mi
          sie trafil:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka