mewa416
31.08.09, 22:50
Mam problem - w marcu dostałam list z Ulitmo wg którego wzięłam kredyt na
1700zł w październiku 2006 roku. Jestem studentką która nigdy nie pracowała na
stałe czy na jakąś umowę więc dla banków nie istnieję.
W tamtym okresie zaginął mi dowód tzn teraz już wiem że został ukradziony
przez byłego chłopaka i wiem że kupił na raty telefon komórkowy.
Nie zgłosiłam zaginięcia dowodu ponieważ kiedy miałam to zrobić, znalazł się -
wtedy nie podejrzewałam że coś jest nie tak.
Nie wiem jak to jest możliwe, ale pisma do mnie przychodzą - ja próbowałam
uargumentować to, iż nie brałam nigdy żadnego kredytu. Dostałam kopię umowy,
widnieje na niej mój podrobiony podpis.
Nie wiem jak to jest możliwe że został przyznany kredyt na moje nazwisko bez
zaświadczeń o zarobkach, innych dokumentów itd.
Wiem że mogłabym iść do grafologa tylko że w obecnym momencie moja sytuacja
finansowa jest na tyle ciężka, że mnie na to nie stać.
Jak na razie nie deklarowałam chęci spłaty tego długu i szukam rozwiązania tej
sytuacji.
Proszę o poradę. Pozdrawiam.