Mamusiu...

21.03.08, 22:55
Jutro miną trzy lata, odkąd odeszłaś. Cały czas pamiętam nasze ostatnie
spotkanie: byłam taka zmęczona całodziennym sprzątaniem (szykowałam mieszkanie
na Twój powrót ze szpitala), głodna, chciałam posiedzieć tylko chwilkę i
wrócić na dłużej następnego dnia. Gdy odchodziłam, powiedziałaś z wyrzutem:
Samą mnie zostawiasz?", a ja na to odparłam: "Przecież masz pełno ludzi koło
siebie". Ty pewnie przeczuwałaś, że umierasz, a ja, jak chyba większość,
myślałam: "przecież to jeszcze nie dziś, może kiedyś, ale nie dziś, nie
jutro... I rzeczywiście, gdy odchodziłaś w tę ostatnią drogę, miałaś koło
siebie lekarzy, pielęgniarki, ale mnie tam nie było. Tak mnie to boli, tak mi
zal, że nie przewidziałam tego, nie pożegnałam się z Tobą przynajmniej. Jak
bym chciała wierzyć, że Ty wiesz, że bardzo Cię kochałam. Przepraszam,
mamusiu, przepraszam, że nie było mnie przy Tobie...
Pełna wersja