odeszło moje słonce

IP: *.toya.net.pl 12.04.08, 23:41
Pożegnałam się ze swoją córką całując ja w czoło,kiedy kazali mi
już opuścic szpital.Nie pozwolono mi zostac,chociaż chyba wszyscy
wiedzieli,że może nie doczekac rana.Odeszła nie odzyskawszy
przytomności,sama na szpitalnej sali.Wiele lat temu,kiedy w ten sam
sposób umierała moja babcia powiedziałam sobie,że nikt więcej z
moich bliskich nie umrze w szpitalu.Tata i mąż mieli to szczęście-
najbliżsi byli przy nich,niestety córce się nie udało.W wieku 24
lat zachorowała na raka jajnika,operacja chemioterpia,następna
próba operacji i nastepne chemie i całe mnóstwo różnych
dolegliwości spowodowane tym wszystkim.Nie umiałam odpowiedziec
tak,gdy spytała czy ona umrze.Możecie sądzic,że ją okłamywałam,ale
ja tak bardzo wierzyłam w cud,że wmówiłam go sobie i jej.Miałyśmy
plany ,robiłyśmy zakupy i walczyłyśmy.Może to było chore z mojej
strony,ta wiara w cud,ale to ją mobilizowało.Dziś widzę,że zbyt
wiele znosiła dla mnie,ale nie żałuję,bo każdy dzień z nią był
cudowny,nawet wtedy gdy padałam ze zmęczenia po nieprzespanych
nocach,gdy brakowało sił,żeby wszystko przy niej zrobic.Trudno
pogodzic mi się z tym,że nie trzymałam jej za rękę gdy
odchodziła,ale czasem myślę,że może byłoby jej trudniej,bo
wiedziała,że jest dla mnie wszystkim.Mam mnóstwo pytań i
wątpliwości czy dobrze zrobiłam oddając ją do szpitala,kiedy
przestała jeśc i zaczęła zapadac w śpiączkę,ale wtedy uważałam,że
tam ją uratują,że wróci do domu,tak jak to bywało wcześniej.Wiem
jedno,że ona wiedziała jak bardzo ją kocham,a ja wiedziałam ,że ona
kocha mnie i tylko to daje mi jakąś ulgę w tym całym bólu.
Może zrobiłam żle nie rozmawiając z nią o śmierci,ale czyż
najgorszym złem nie jest to,że muszą cierpiec i odchodzic tak
młodzi ludzie.Czy można rozmawiac o śmierci z 25-letnią
dziewczyną,ja ją powinnam przygotowywac do ślubu,a nie do grobu.
    • osmiorniczka030 Re: odeszło moje słonce 13.04.08, 01:48
      Czesc

      Mysle, ze dobrze zrobilas, nie rozmawiajac ze swoja corka o smierci,
      bo dawalas jej nadzieje. Zreszta ta nadzieja byla do ostatniej
      chwili, bo cuda sie zdarzaja. Ludzie wygrywaja walke z rakiem. Ten
      cud spotkal mojego Tate. 5 lat temu wygral walke z rakiem nerki i z
      przerzutami.

      Mysle jednak, ze Twoja corka na pewno dobrze wiedziala, co ja czeka.
      Podobno ludzie to czuja. Tak, jak moj Tata wiedzial...

      Ja tez zostawilam mojego Tate w szpitalu. Do szpitala przywiozlam go
      na ratunek (dusil sie z powodu POCHP i niewydolnosci krazeniowo-
      oddechowej), a okazalo sie, ze przywiozlam go na smierc. Nie
      pozegnalam sie z nim. Do dzis nie moge sobie tego wybaczyc. Z
      drugiej strony, kiedy zadaje sobie pytanie, co zrobilabym, gdybym
      cofnela czas, wydaje mi sie, ze zrobilabym dokladnie to samo. Ja po
      prostu nie chcialam sie z nim zegnac. To taki wewnetrzny bunt,
      protest, brak mojej zgody na to, o czym mowili lekarze, ze moze sie
      stac. Tata takze odszedl w nocy, samiutenki. Jak ja moglam mu to
      zrobic? Zawsze myslalam, ze bede przy nim w tej ostatniej chwili.
      Jednak bylismy ze soba tak blisko, ze wystarczylo, aby raz spojrzal
      na mnie i juz wiedzial, jesli cos poszlo nie tak. Nie chcialam, aby
      i tym razem sie dowiedzial, wyczytal to z mojej twarzy, czy
      zaplakanych oczu...

      Zycze Ci duzo sily i wiary w to, ze postapilas slusznie.

      Pozdrawiam.
      • Gość: kaś Re: odeszło moje słonce IP: *.filharmonia.lodz.pl 15.04.08, 11:35
        Mamo...ja też miałam raka jajnika, a mam tylko kilka lat wiecej niz
        Twoja córka, przez czas choroby miałam wiele czasu żeby myśleć o
        życiu, ale i o śmierci. Myślę, że najważniesze było, że Ją
        kochałaść, a ona te miłość czuła....czy powinnaś powiedzieć Jej, że
        umiera, nie iwem, bo nikt z nas nie jest taki mądry, ale niezależnie
        od tego, co mówią inni ludzie, sam chory chyba to wie...byłąś i
        jesteś dzielną, dobrą Mamą, pomodlę się za Ciebie i Twoją córkę
    • 999mamuska Re: odeszło moje słonce 05.08.08, 21:26
      Słonce moje,zabrałaś do siebie babcię,może jest Ci tam z nią
      raźniej.Jak trudno to przetrzymac,jeszcze rana krwawi,a tu ją
      rozszarpuje następny cios.
      Rywalizowałyście obie o moją uwagę,o każdą wolną chwilę mojego
      czasu,a odeszłyście tak szybko jedna po drugiej.Jak teraz życ z tą
      pustką.Kocham Was obie.Gdyby można było cofnąc czas.
      Jak bardzo boli...
Pełna wersja