Dodaj do ulubionych

Pasierbica

08.08.12, 10:07
Witam
Bardzo prosze o rade bo sami nie potrafimy poradzić sobie z problemem.
Mamy problem z 8 letnia córką mojego męza. Jestem druga żoną mojego męza, z pierwszą rozwiódł się gdy jego córka miała rok. Od samego początku mąż zajmuje sie dzieckiem wspólnie z matką, dziecko ma pobyt stały u matki ale zawsze spędzało i spędza pół miesiąca z męzem, a pół z matką. Matka nie jet w stanie zająć się nią więcej. My chętnie możemy zając się młodą cały miesiąc ale zdajemy sobie sprawę z tego, że dziecku potrzebna jest matka i nie chcemy wojen i walk z matką dziecka o jego pobyt u nas z obawy o psychike dziecka. Problem polega na tym, że u corki m, zauwazylismy problemy emocjonalne, tiki nerwowe, kombinatorstwo i oszukiwanie. Rozmawiamy z nia o tym i ona w zasadzie wie, że tak nie wolno ale robi tak dalej. Dziecko strasznie walczy o akceprtacje swojej matki, a wie, że zdobędzie ja tylko wtedy jak będzie nadawało na ojca, mówiło o nim źle i podtrzymywało że jest jej źle u taty. Częto rozmawiamy z nią i ona nam przyznaje że u mamy musi tak mówić, bo jak powie cokolwiek dobrego w naszym kierunku albo jak powie, że chce pójśc do nas to mama krzyczy, obraża się na nia, jest na nią zła i ona musi mame cały dzień potem przepraszać, żeby była dobra atmosfera. Zawsze staramy się z nią rozmawiac i prosimy ją aby mówiła nam prawdę, tak jak czuje bo to jest dla nas ważne, a nie tak jak jej sie wydaje, że my chcemy usłyszec. Wiemy, że ona ma mało mamy, a w czasie który powinna z nia spedzać i tak jest podrzucane przez matke do babci, cioć, kuzynek zamiast być z matką. Cieżko nam cokolwiek zrobic w tej sytuacji ponieważ każda próba rozmowy z matką kończy sie jej furią, agresją, wyzywaniem. Matka córki męza wszytko bierze personalnie do siebie i traktuje to jako atak na siebie, a nie jako zauważenie problemu ze coś sie dzieje z dzieckiem. Każde postępowanie kończy sie porazką ponieważ matka nastawia dziecko przeciwko nam, celowo robi odwrotnie, a dziecko boi sie że jak zrobi inaczej niż matka chce to mama przestanie ja kochac. My ją zawsze zpaewniamy, że niezaleznie co powie czy zrobi zawsze będziemy ja kochac i wspierać.
Matka córki m, potrafi przez trzy dni do nas wypisywac i nas obrażać, wyzywać. To samo robi w stosunku do rodziców mężą. A czwartego dnia jak gdyby nigdy nic pisze miło i uprzejmie i cos chce. stale wykorzystuje dziecko by cos osiiągnąc. Potrafi zadzwonic i przez dziecko przekazywać męzowi to co chce mu powiedzieć. Jest strasznie niestabilna emocjonalnie, nigdy nie wiedomo kiedy się wścieknie. Córka mówi,że mama ciagle krzyczy, wogóle z nia nie rozmawia tylko sie wścieka. Obecnie jest w związku juz jakiś czas z czego się cieszymy ponieważ tez troche liczylismy na to, że sie uspokoi ale wręcz jest gorzej. Partner matki dziecka wydaje się byc bardzo fajnym facetem, córka męza go bardzo lubi. Mówi że z nim dużo rozmawia i wspólnie się bawia.
Była żona męża jest DDA i równiez miała ciężkie dzieciństwo.

Dodam może że my mamy jeszcze synka, z którym córka męza ma świetny kntakt i obydwoje się bardzo kochaja i uwielbiają spędzac razem czas.

Bardzo prosze o jakies rady jak postępowac lub co powinniśmy zrobić. Wszytko czego próbujemy nie działa. Jak dalej postępowac z córka m? Czy może cos robinie źle?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Pasierbica 08.08.12, 12:09
      Problem polega na tym, że u corki m, zauwazylismy problemy emocjonalne, tiki nerwowe, kombinatorstwo i oszukiwanie. Rozmawiamy z nia o tym i ona w zasadzie wie, że tak nie wolno ale robi tak dalej
      Czyli na czym polega to kombinatorstwo i oszukiwanie?
      Tata ma pełne prawa rodzicielskie i może pójść z dzieckiem do psychologa?
    • moniapoz Re: Pasierbica 08.08.12, 12:15
      a co dokładnie Ciebie niepokoi w jej zachowaniu, bo nie zrozumiałam. piszesz problemy emocjonalne, tiki, kombinatorstwo i oszukiwanie, ale tak dokładnie ?


      mam podobny przypadek w rodzinie, też matka niezrównoważona emocjonalnie niszczy syna poprzez ciągłe "jazdy", obraża się jak syn mówi dobrze o ojcu i jego rodzinie, raz jest agresywna i wyzywa a na drugi dzień potrafi przyjść jak gdyby nigdy nic i prosić o jakąś jej potrzebną rzecz. najgorzej jest jak nie ma partnera - jak ma to z reguły wszystko się uspokaja i jest w miarę OK. w tym wszystkim dziecko jest kompletnie pogubione i też zaczęło np. kłamać, wymyślać, dręczyć słabszych, łamać zasady .....generalnie mocno odbija się to na jego emocjach i psychice.

      moim zdaniem w takich sytuacjach nie można wiele zrobić poza ciągłymi rozmowami a jeżeli stan się będzie pogarszał i na przykład odbije się to na nauce w szkole to konieczna będzie interwencja u pedagoga szkolnego/ psychologa dziecięcego.

      nie wiem jak w Twoim przypadku ale w tym moim na wsparcie/ zrozumienie problemu przez matkę nie ma co liczyć - nie ma więc też co liczyć że zgodzi się ona bez poważnych okoliczności np. złe zachowanie w szkole, złe stopnie, problemy szkolne, na wizytę u psychologa

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • 6elektron Re: Pasierbica 08.08.12, 12:45
        Dziecko wpada często w stany depresyjne, od euforii po totalne załamania. Ma tiki nerwowe w zasadzie cięzko to nazwac, robi takie dziwne miny jak by próbowała sobie naciagna całą skórę na twarzy, wygląda to strasznie jak by była nienormalna, wykonuje dziwne ruch oczami. Zaczyna podbierac pieniądze, kłamać na rózne tematy, wpada w furie. Każdemu mówi co innego, wymysla rzeczy których nie było. Podpuszcza inne dzieci do robienia zlych rzeczy by potem na nie naskarzyć. Generalnie bardzo lubi jak karci sie innych, wręcz mam wrażenie że sie tym upaja i do tgego dąży np w szkole. Jest tego troche.
        Bylismy u pediarty z tymi tikami, który skierował nas do neurologa ale ten wykluczył jakies anomalia. Równiez chodzilismy do psychologa ale ten powiedzial, ż ebez współpracy matki cięzko cos osiągnąć,a ta powiedziała że nie przyjdzie i nikt nie będzie z nij robił wariatki.

        U nas jest dokładnie tak smao.

        Matka ma partnera ale wręcz ostanio jej jeszcze bardziej odwala.
        • princy-mincy Re: Pasierbica 08.08.12, 13:13
          w takim razie ja dalej bym chodzila do tego psychologa, bo trzeba pomoc dziecku
          skoro matka nie chce, niech bedzie to odnotowane w kartotece dziecka u psychologa

          wg mnie ojciec dziecka powinien sie starac o przejecie wladzy rodzicielskiej a przynajmniej o ustanowienie pobytu dziecka (stalego) u Was, nie z matka

          srodowisko, w ktorym dorasta teraz dziecko nie zapewnia mu bezpieczenstwa i stabilnosci emocjonalnej, stad dziecko najpredzej powinno sie znalezc na stale u Was
          z matka moze miec przeciez kontakt wciaz, ale w ograniczonym zakresie
          • 6elektron Re: Pasierbica 08.08.12, 13:25
            Tak chcemy zrobić.
            Mamy juz przygotowany pozew napisany z prawnikiem ale prawnik jasno nam powiedział, że mamy góra 30% szans by mąz dostał opieke ponieważ matka nie jest wyrażna patologia w stylu cpanie, alkohol czy prostytycja. I że będzie to długa wojna i trzeba będzie wytoczyc wszytkie działa łącznie z RODK. Mąz się boi o dziecko bo wiemy, że matka nie dba o to jak cos na nia wpłynie i jest zdolna do wszytkiego.
            Mielismy juz jedna batalie w sadzie o przynanie opieki rónoprawnej, oczywiście ex się sprzeciwiła ale sedzina powiedziała męzowi :Jest pan dobrym ojcem, fantastycznie że sie pan tyle zajmuje córka ale nic to nie zmienia. A samo dziecko przez ten czas było bardzo ostro nastawiane przeciwko nam.

            Ach widze że to chyba sytuacja bez wyjści i moż etrzeba liczyć na to że jak dziecko będzie starsze to zacznie zauwarzac bardziej ta sytuacje.
            • dzika.foka Re: Pasierbica 08.08.12, 13:47
              >> Mąz się boi o dziecko bo wiemy, że matka nie dba o to jak cos na nia wpłynie i jest zdolna do wszytkiego.

              I właśnie dlatego mąż powinien natychmiast wnieść o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka przy sobie. Jeżeli matka przy tak niepokojących objawach nie chce współpracować z psychologiem, sytuacja może być gorsza niż wam się wydaje.
              Prawnika proponuję zmienić - sądy w ostatnich latach mocno modernizują podejście do praw ojca (o czym sami się już przekonaliście), a temu wyraźnie się nie chce.
              • trusia29 Re: Pasierbica 08.08.12, 23:16
                " I właśnie dlatego mąż powinien natychmiast wnieść o ustalenie miejsca zamieszka
                > nia dziecka przy sobie."

                No niestety, nie mogę się z tym zgodzić. To jest bardzo trudne technicznie dom przeprowadzenia. A efekty mogą być bardzo różne - dziewczynka może mieć żal do ojca i nigdy mu tego nie wybaczyć.
                Istotną jest współpraca z psychologiem, ojciec najpierw powinien powiedzieć psychologowi o swoich planach a ten powinien wybadać nastawienie dziecka. Bez ochoty dziecka do zmiany zamieszkania nic dobrego się nie osiągnie. Ktoś powie, ze takie dziecko nie wie co dla niego dobre. To prawda, nie zawsze może to ocenić, ale nawet jeżeli sytuację ocenia niewłaściwie, to zabranie dziecka z domu matki wbrew jego woli zawsze będzie traumą.
                • dzika.foka Re: Pasierbica 09.08.12, 01:40
                  Matka nie chce współpracować z psychologiem, a to w połączeniu z tikami itd. sygnał, że coś jest bardzo nie halo – i w takim wypadku dziewczynka może już być np. tak wbita w poczucie winy i lojalności względem matki (wg schematu „świat jest zły i podstępny i tylko matka chce dla ciebie dobrze”), że przed przeprowadzką do ojca faktycznie będzie się broniła.
                  Ale, jak napisałaś, sąd wcale tak z miejsca przeprowadzki nie zarządzi. Chodzi raczej o to, żeby matka wiedziała, że takie zachowania są nieakceptowane:

                  >> jak powie, że chce pójśc do nas to mama krzyczy, obraża się na nia, jest na nią zła
                  >>i ona musi mame cały dzień potem przepraszać, żeby była dobra atmosfera

                  - bo okropnie niszczą psychikę i emocjonalność dziecka. Ojciec musi tu zareagować zdecydowanie i nie wystarczy rozmowa psychologa z dziewczynką, bo problem leży w matce i to ona musi zacząć pracować nad swoimi zachowaniami. Moim zdaniem, jeśli dziewczynka już ma objawy nerwicy, naprawdę nie ma na co czekać i bawić się w wieloletnie przepychanki, tylko spróbować od strony sądu.
                  • trusia29 Re: Pasierbica 09.08.12, 10:05
                    Ja jednak wstrzymałabym się z pozwem, aż dziecko odpowiednio będzie do tego przygotowane. Bo maka jak odbierze pozew natychmiast zrobi jej wodę z mózgu i wpędzi w poczucie winy, nie można robic robić "z zaskoczenia".
                    Może sie okazać, że po wniesieniu sprawy do sądu matka utrudni kontakty z ojcem, albo wręcz odizoluje dziecko. Zanim uzyska się odpowiednie postanowienie sądu, które na dodatek wyegzekwować jest bardzo trudno - bo jeśli matka się nie zgadza to trzeba dziecko zabrać z policja i kuratorem sądowy - dziewczynka może przejść horror.
                    To trudna sytuacja i dla dobra dziecka nie warto działać pochopnie. Próba odebrania jej sądownie moze mieć gorsze konsekwencje niż zamieszkiwanie z matką, ale pozostawanie pod częstą opieką ojca i macochy. Mówię to z doświadczenia zawodowego.
                    • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 11:31
                      Tak właśnie tego się boimy bo wiemy że matka jest do tego zdolna. Bardzo nastawiała dziecko przeciwko ojcu podczas pierwszej sprawy.
                      • trusia29 Re: Pasierbica 09.08.12, 14:11
                        Dlatego decyzję o złożeniu pozwu należy bardzo dokładnie rozważyć, wziąć pod uwagę różne możliwości które to może spowodować, poradzić się psychologa czy z punktu widzenia dziecka warto.
                        Moim zdaniem, popartym pewnym doświadczeniem, ryzyko jest zbyt duże, że skończy się to większą krzywda dla dziecka.
                  • zakletawmarmur Re: Pasierbica 09.08.12, 10:40
                    Tylko pytanie... Czy ona tak nie skarży na wzajem ja jednych i drugich? Czy u ojca nie nadaje na matkę bo czuje, że zaczynają się nią interesować (a nie maluchem), utwierdzając ją w przekonaniu, że matka jest zła, ma wrażenie, że robi im dobrze? A u matki wręcz przeciwnie nadaje na ojca i macochę, bo uważa, że tego się od niej oczekuje?

                    Mam taki przykład z córką. Teściowa zawsze narzeka na dziadka. Więc córka będąc u niej też ciągle na niego skarży. Zna moje zdanie na temat zachowania babci więc po powrocie do domu nadaje "jaka to babcia jest zła dla dziadka".
                    • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 11:15
                      Możliwe, dokładnie nie wiem. U nas nie uzyska natomiast takim zachownaiem bo przy niej nie komentujemy tego ani jej zachowania, ani nie ktytykujemy samej matki i nie zmieniamy swojego zachowania czy podejścia do niej samej. Napewno więcej uzyska u matki bo matka wtedy czuje że dziecko trzyma się z nią i jest dla niej miła.
            • bye.bye.kitty kręcisz 18.08.12, 10:07
              "Mamy juz przygotowany pozew napisany z prawnikiem ale prawnik jasno nam powiedział, że mamy góra 30% szans by mąz dostał opieke ponieważ matka nie jest wyrażna patologia w stylu cpanie, alkohol czy prostytycja. I że będzie to długa wojna i trzeba będzie wytoczyc wszytkie działa łącznie z RODK. "

              a w poście założycielskim wyraźnie napisałaś,
              że nie chcecie wojen, zdajecie sobie sprawę, że matka jest ważna dla dziecka i odpowiada wam opieka naprzemienna

              To jak to właściwie jest?
        • moniapoz Re: Pasierbica 08.08.12, 14:46
          dokładnie - bez współpracy matki nie da się uratować dziecka.
          faktycznie powinniście wystąpić o opiekę ale wbrew temu co tu piszą szanse raczej macie małe. zmienia się wiele w sądach rodzinnych ale nie aż tak żeby dziecko rzekomo zdrowej psychicznie, niepijącej, nie ćpającej matki tak po prostu jej odebrać. dlatego pewnie czeka Was raczej ciężka batalia.

          powodzenia - trzymam kciuki, żeby się udało.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • mozambique Re: Pasierbica 08.08.12, 13:56
      jesli najapierw bylas kochanka a teraz jestes zona tego faceta a facet zostawil dla ciebie zone z rocznym dzieckiem to ja sie nei dziwie ze matka dostaje piany na samą mysl o was
      • kara_mia Re: Pasierbica 08.08.12, 14:42
        I naturalna koleją rzeczy , dziecko ma mieć zamienione życie w piekło.
        Oczywiście to wina taty. bo przysięgał miłość. A jak przestał kochać to trzeba było zmusić się i kochać dalej. a jak nie daj Boże pokochał inną, to oznacza, ze musiał zmusić się do odkochania, następnie do zakochania w zonie. A ponieważ nieszczęśliwy ojciec daje zły przykład ojcu, to jeszcze powinien się zmusić do czucia szczęścia.
      • tully.makker Re: Pasierbica 08.08.12, 14:56
        Tego nie wiemy, prawda?Moze najpierw warto zapytac, zamiast od razu wyskakiwac na kogos z paszcza?
      • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 08:53
        A czy ja gdzieś napisałam że byłam kochanką, a mąz zostawił matke i dziecko dla mnie? Kobieto zacznij wychodzić także troche poza utarte i najłatwiejsze schematy. Chyba że odnosisz wszytko na podstwaie swoich doświadczeń?Wiecznie jedno i to samo. Jak juz ktoś usłyszy albo przeczyta że jest druga żona to napewno musiała byc kochanka, a facet zostawił dla niej rodzine. Poznałam mojego męża jak juz był po rozwodzie!!!! Nie mieszkał z matką dziecka, fakt on wniósł pozew do sądu ale ja nie miałam z tym nic wspólnego bo jeszcze go nie znałam. Ex żona zgodziła się na rozwód za porozumieniem stron. Nigdy nie zostawił dziecka, jak by to zrobił to mial by w głęboko w dupie co się z nim dzieje. Poza tym czytaj dokładnie, spędza z dzieckiem conajmniej tyle czasu i ile matka dziecka jak nie więcej. Tak sie chyba nie zachowuje tatus który zostawił dziecko.
    • 71tosia Re: Pasierbica 08.08.12, 23:32
      Nie jestem pewna czy zachowanie dziecka to tylko pochodna zachowania mamy. Czesc problemow moze wynikac z tego ze to dziecko jest wychowywane przez zbyt wiele osob i to nie bardzo sie lubiacych. W rekonstruowanych rodzinach o sprawach dziecka, rozmawiac powinni, miedzy soba i z dzieckiem, przede wszystkim rodzice dziecka, jezeli wszyscy zaczynaja 'wychowywac'' to dziecko wlasnie tak reaguje - powazna nerwica. Ta dziewczynka jest miedzy mlotem a kowadlem, probuje zadowolic wszystkich: mame, tate, ojczyma i macoche. W takich rodzinach wyraznie powinny byc zachowane role 'wychowcow' i tych drugich. Dziecko zupelnie inaczej przyjmuje uwagi krytyczne od wlasnej nawet nie doskonalej mamy/taty niz od macochy(ojczyma) nawet tej kochajacej. Pasierbicy mozesz pomoc akceptujac je, pokazujac ze jest mila, fajna dzieczynka, jezeli masz zatrzezenia do jej zachowania to przekaz je mezowi, sama jednak nie krytykuj.
      Ps jezeli psycholog nie widzi problemu u 8 letniego dziecka ktore ma tiki nerowe to zmienilabym psychologa
      • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 09:08
        Owszem również uważam że taki system na dwa domy nie działa pozytywnie na dziecko ale nie ma wyjście. Matka nie jest w stanie zająć sie nia przez cały miesiąc bo jak pracuje to 12 godzin na dobę przez 16 dni w miesiącu. A ona sama się sobą nie zajmie w tym czasie więc jest wtedy u nas. My możemy zapewnić jej opieke cały czas ale matka sie na to nie zgadza. Więc pozostaje nam jedynie sąd by zmienić miejsce zamieszkanie dziecka i wtedy nie będzie miała wyjścia. Jednak obawiamy się że tak jak napisała dzika.foka młoda będzie miała ogromny żal i poczucie braku lojalności do matki. Matka gra przed nia straszna ofiarę. Poza tym jak już wcześniej pisałam córka męza boi się zrobić cokolwiek co nie zadowoli matke. Boi sie jej odrzucenia i braku akceptacji. Jak mąz z nia rozmawia to mówi to wyrażnie i glośno. Ze boi się że mama przestanie ją kochac bo ciagle sie na nią wydziera i obraża. Więc ona robi tak jak mama lubi.

        Jeżli spędzam czas z dzieckiem, jest pod moja opieka i biore za nia odpowiedzialnośc a ona robi coś złego lub niebezpiecznego to chyba mam prawo i obowiązek zwrócić jej uwagę? To samo tyczy sie rzeczy które robi dobrze. jeste wtedy chwalona i promowana. U nas w domu pokazujemy jej że jest akceptowana przez nas niezależnie co zrobi lub co powie i że ma prawo a nawet bardzo chcemy słyszec jej prawdziwe zdanie. Problem leży w matce bo ta jest dla niej miła i kochająca tylko wtedy jak dziecko mówi co ona chce usłyszec czyli jak najeżdza na ojca.
        Ja z nia również dużo rozmawiam bo chętnie do mnie przychodzi i sama zaczyna rozmowy na rózne tematy. Z tego co mówi to równie dużo rozmawia z partnerem matki. Z mama podobno wogóle.

        PS. Psycholog widzi problem u 8 letniego dziecka ale powiedział że bez współpracy matki cięzko o dobre wyniki pracy.
    • tortola Re: Pasierbica 09.08.12, 09:08
      Przykro mi to pisac , ale dla mnie to w pierwszym rzędzie relacja między matka,ojcem i dzieckiem a potem z macochą. A tu widze macoche, ktora ma duzo dobrych chęci zeby matkowac . cel szlachetny intencje też, tyle tylko ,ze dla małej macocha to moze tylko jakas obca kobieta , ktora stara sie byc miła.
      Piszesz,ze
      Zawsze staramy się z nią rozmawiac i prosimy ją aby mówiła nam prawdę, tak jak czuje bo to jest dla nas ważne, a nie tak jak jej sie wydaje, że my chcemy usłyszec.
      A moze ona nie chce w Twojej obecnosci , bądz Tobie mówic prawdy ? Dzieci sa rózne , niektore mało wylewne w przypadku problemów i nie ma nic w tym złego , taka cecha charakteru i tyle. Na Twoim miejscu dałabym dziecku odetchnąc od siebie, przestałabym wypytywać i tak bardzo zastepować mamę .
      Mysle,ze kazde dziecko chce zachowac dobry obraz swojej matki bez wględu na to czy matka jest "dobra" czy "zła" i robia to nawet dzieci w domu dziecka, ktore ewidentnie mają kiepskich rodziców , ale b. często starają sie ich usprawiedliwiać.
      Być może niechcący ale jednak jej utrudniasz postrzeganie matki jako "dobrej" np poprzez zachęcanie do opowiadania co jej mama robi źle,moze wolałaby opowiedziec to tylko tacie? (oczywiscie to tylko rozwazania, bo przeciez Cię nie znamy).
      Do tego wcale nie mamy pewnosci jakie uczucia ma do Ciebie pasierbica, czy przypadkiem nie uwaza,ze gdyby Ciebie nie było byłoby lepiej , bo tato byłby z mamą ? Dzieci często tak myslą, nawet gdy prawda jest inna. Dzieci nie postrzegają rodziców jako osoby , ktore np. do siebie nie pasują. Rodzice to rodzice.
      Wcale bym sie nie zdzwiła , gdyby relacja z ojcem miała ukryte drugie dno - zal za odejscie i spowodowanie,ze corka ma "inaczej niz wiekszośc" czyli ma dwa domy i macochę. Niektore dzieci bardzo sie tego wstydzą.
      Moze jest gdzies ukryta zazdrośc o brata, ktorego tata kocha moze bardziej , skoro jest z macochą i z bratem cały czas a corka musi sie przenosić co chwile z domu do domu?
      Nie ma w poscie informacji dlaczego matka nie moze się zajmowac dzieckiem ? Pracuje ? Baluje? Co to znaczy ,ze dziecko jest podrzucane babci? Ja tego nie rozumiem - czas spędzony z babcią, dziadkami był wyjatkowym czasem mojego dzieciństwa i nikt mnie nie przekona,ze matka mnie podrzucała.
      Powiem szczerze - nie dziwi mnie brak dobrych relacji pomiedzy rozwiedzionymi rodzicami, jesli ktoś zostawia zonę z rocznym dzieckie to dla mnie znaczy,ze długo sie nie zastanawiał nad opuszczeniem rodziny. Rok od urodzenia dziecka to naprawdę nie wiele. Nie ujawniłas jak szybko Twój mąz po odejsciu od zony zwiazał sie z Tobą.. Jesli odszedł od zony do Ciebie to zona raczej mam powody do złosci. Była zona moze faktycznie jest niestabilna personalnie a moze zycie ja troche przeorało ( rozpad małeństwa , samotne rodzicielstwo z niemowlakiem, moze brak srodków do zycia czy trudnosci z pracą a nawet uzaleznienie od pomocy rodziny). Trudno tutaj o dobre relacje z byłym- niektore kobiety dają sobie z tym rade inne nie.
      Bez ułozenia sobie chocby troche lepszych ( nie mowie,ze zaraz sielankowych ) relacji miedzy rozwiedzionymi rodzicami raczej nie ma mowy o równowadze psychicznej dziecka.
      A Tobie radziłabym byc krok z tyłu albo czasem jeszcze dalej - rób swoje tzn staraj się byc dobrą macochą ;' ale może to ojciec powinien byc jej powiernikiem , bo macocha to naprawde obca osoba, ktora przez lata bedzie budować więzi z pasierbicą i często nigdy sie nie dowie prawdy co o niej dziecko mysli.
      Generalnie wierze,ze mozna utworzyc dobre relacje z pasierbicą czy pasierbem, stać sie dla niego osoba bliską i potrzebną .Tyle tylko,że z moich obserwacji to bardzo długo trwa i nie ma na to 100 % szans. A psycholog albo pomoze albo nie i chyba szybko rozwiązanie Waszych problemów nie nastapi, ale miejmy nadzieję,ze się myle.
      • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 09:50
        Nie matkuje pasierbicy i nigdy tego nie robiła. Mam swoje dziecko dla którego jestem matka i nigdy nie miałam i nie mam na celu byc matka dla niej.
        Owszem staramy się z nia rozmawiac bo ona z nami rozmawia. Jesli do mnie przychodzi i zaczyna rozmowy albo opowiada co robiła lub co sie stało mam ją zbywac? Tak źle i tak niedobrze. Jak bym tak robiła to by sie posypały gromy że jestm okrótna dla 8 letniego dziecka, jak rozmawiam to tez żle bo się wtrącam. Jeśli wydaje ci się że wypytuje dziecko co robi źle jej matka to jetseś w błędzie. Dziewczynka sama przychodzi i często się skarży. Opowiada co sie dzieje bo ma taka potrzebe. To, że rozmawiamy potem o tym z mężem, czy mu opowiadam co mi powiedziała lub na odwrót nie znaczy że robimy to przy dziecku. Jest dokładnie odwrotnie. Nie krytykujemy matki przy dziecku, nawwet kiedy została złapana przez córke na perfidnym kłamstwie.

        Nie sądze by młoda się wstydziła tego że ma macochę. Takie jest moje osobiste wrażenie. Od samego początku chciała i zparaszała abysmy przychodzili na wszelkie przedstawienie, imprezy przedszkolne lub teraz szkolne. Cieszy się bardzo ż eprzyjdziemy i przedstwai nas każdej swojej kolezance. Dlatego nie sadze by był to dla niej jakiś kłopot.

        Jak wcześniej napisałam matka nie może zajmowac się dzieckiem stale bo pracuje 16 dni w miesiącu po 12 godzi. A dlaczego podrzuca dziecko do babci. no cóz dla niektórych wyjścia do kina lub poprostu czas wolny od dziecka jest wazniejszy. Można się wtedy z partnerem cieszyć wolnośia, a nie kręcącym sie dzieckiem. Babcia mieszka osiedle dalej więc jest blisko i pod ręka do tego nie odmówi.

        Napisałam już że nie odszedł od żony dla mnie!!!! Ile razy takie rzeczy trzeba powtarzac. Poznałam go jak był po rozwodzie, a wcześniej się wogóle nie znaliśmy i nigdy na oczy nie widzielismy. Był po rozwodzie,mieszkał u rodziców więc chyba nie musi się spowiadac byłej żone z kim się spotyka bo to juz nie jest jej sprawa. Poza tym nie mieszkali już ze soba jakiś czas przed rozwodem, a w zasadzie od poczatku było żle. Okazało się, że jest ciąza, szybki ślub cywilny i tak miało trwac ale się nie dało. Ludzie robia rózne rzeczy a potem ponosza tego konsekwencje. Rozwod nie był zaskoczeniem z tego co wiem ex żona równiez się zgodziła tylko wolała aby mąz napisał pozew i go złożył. Więc nie była to tylko decyzja mojego męża a razcej ich wspólne. Obydwoje doszli do wniosku że dalej tak zyć sie nie da. Rozwód był na pierwszej rozprawie. I jeszcz erza napisze ex zona nie wychowuje anie nie wychowywała dziecka sama!!! i nie wszytko jest na jej głowie. Poza tym poznanie kogos nie wiąże sie odrazu z zamieszkaniem ze soba. Tym bardziej u faceta który był juz jakiś czas po rozwodzie i wychowywał małe dziecko to raz, a dwa ja sama również nie byłam prewna czy chce sie wiązac z kimś z takim bagażem. Więc nie myśl sobie że wskoczył z jednego łóżeczka do drugiego.


        I kolejna rzecz napisałam tu juz kilka razy że mąz od poczatku jak i teraz zajmówał sie dzieckiem z nia pół na pół. jakoś ciężko co po niektórym dojrzeć i zrozumiec że tu nie jest jak może w typowej takiej sytuacji gdzie matka zostaje z dzieckiem,a tata zabiera lub nie dziecko na weekend i wszytko jest na jej głowie. Mąz się zajmował i zajmuje dzieckiem conajmniej tyle czasu ile matka dziecka i zapewnia dziecku wszytko co potrzebne. Jak równiez płaci alimenty. Pomijam juz fakt że matka dziecka mieszka w mieszkaniu męża nie ponosząc za to żadnych kosztów tylko dlatego żeby dziecku nie zmieniać miejsca gdzie było od początku.

        • tortola Re: Pasierbica 09.08.12, 10:09
          Ok, rozumiem- Twoj post wiele wyjasnia. Nie rozumiem tylko jednego - skoro jest tak dobrze to dlaczego jest niedobrze?
          • noname2002 Re: Pasierbica 09.08.12, 10:25
            Bo matka dziecka jest popaprana?
            • moniapoz Re: Pasierbica 09.08.12, 10:34
              no co Ty :) odnoszę wrażenie, że na tym forum mało jest osób które uwierzą, że matka jest popaprana. winny jest ojciec, macocha, ale matka ? przecież to matka.


              ------
              Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
              Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • tortola Re: moniapoz 09.08.12, 11:44
                Załozenia mozna przyjąc rózne - mozna przyjąc równiez ,ze kazdy facet zostawiajacy zone to porzadny facet, tyle tylko,ze zona to zła kobieta była . Acha- i zupa była za słona.
                To wszystko pokazuje,ze Internet jest takim sobie narzędziem do rozwiazywania trudnych problemów.
                • noname2002 Re: moniapoz 09.08.12, 13:34

                  > Załozenia mozna przyjąc rózne - mozna przyjąc równiez ,ze kazdy facet zostawiaj
                  > acy zone to porzadny facet, tyle tylko,ze zona to zła kobieta była

                  Czyli tylko i wyłącznie mężczyźni mogą odejść?
                  • 6elektron Re: moniapoz 09.08.12, 13:46
                    Zarówno tutaj jak i na większości forach pokutuje przekonanie że męzczyźni dranie odchodza porzucając biedną kobietę i dziecko, a kobiety w analogicznej sytuacji ratuja siebie i dziecko ku lepszmu zyciu by nie tracic go na tkwienie w takim związku bez przyszłości.
          • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 10:32
            Też chciałbym to wiedzieć :)
            Zdaje sobie sprawę że każdy broni swojego i swoich racji.
            Matka pasierbicy rząda od nas totalnego osluszeństwa i wykonywania jej rozkazów. Celowo napisałam od nas bo również wypisuje do mnie. Podam przykład : W dzień kiedy młoda jest u matki ta pisze do mnie lub męza aby przyjechac za godzine po dziecko bo ta musi coś załatwić. W sytuacji kiedy jesteśmy u znajomych albo poza miastem lub mamy ustalone cokolwiek innego ponieważ teoretycznie córka męza jest dzisiaj u matki i mąz odpisze że nie da rady zaczyna sie furiaa. Wypisywanie do nas obojga i obrażanie. Wydzwania do męża i przy dziecku które słucha tej rozmowy go wyzywa od tatusiów od 7-boleśc, itdi. Do dziecka piotrafi powiedzieć "Jak bym ja miała tak beznadziejnego ojca jak ty to bym wogole nie chciała się z nim widzieć" i lub że tata jej nie chce i tak jest ze wszystkim. Jeżeli cokolwiek nie jest tak jak ona chce zaczyna się istna jazda. Takie styuacje potrafia byc kilka razy dziennie. Mój maż stara się i tak to wszystko łagodzic i jezeli jestesmy np w domu to jedzie o dziecko lub prosi aby je sama przywiozła aby nie musiało wysłuchiwac i siedzieć w tym ale rowniez jest źle bo to on ma po nie przyjechac, ona nie będzie przeciez jeżdziła. Czasami sama zastanawiam się kto tu jest szurnięty.
    • 6elektron Re: Pasierbica 09.08.12, 11:33
      Dziękuje wam wszytkim za odpowiedzi i za rady.

      Pozdarwiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pasierbica 09.08.12, 15:33
      Uważam , że należy oddzielić problemy dziecka od problemów z jego matką. Skoro ojciec nie jest pozbawiony władzy rodzicielskiej i i opiekuje się dzieckiem na równi z matka może podejmować własne decyzje wychowawcze i opiekuńcze wobec niej. Może pomagać córce w jej problemach poprzez zapewnienie jej opieki psychologa., może stosować inne metody wychowawcze kiedy dziecko zachowuje się w sposób naganny, ma prawo wymagać korekty takich zachowań.
      Ponadto, kiedy dziecko jest w trudnej sytuacji emocjonalnej powinien je wspierać w sposób w jaki najlepiej potrafi.
      Ojciec sam musi wiedzieć w jakich momentach ma podjąć daną interwencję wobec dziecka. Może ona być zupełnie odmienna od interwencji matki w takiej samej sprawie.
      Inną sprawą jest, jakie ten sam ojciec ma problemy ze swoją byłą żoną. Część tych problemów będzie związana z opieką na dzieckiem a część zupełnie nie. Dlatego nie ma powodów aby negatywna ocena zachowań matki, jej niestabilności itp miały wpływać na zachowanie wobec dziecka.
      W praktyce taki podział może być trudny, ale trzymanie się go pozwoli Pani i ojcu dziecka skupić się na dziecku, jego potrzebach i relacji z nim. Ocena zachowań matki nie powinna wpływać na ocena zachowań dziecka. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka