Dodaj do ulubionych

Nie możemy sobie na Ciebie pozwolić...

08.03.06, 11:40
Dwa lata temu narzeczony mojej znajomej zachorował na dość rzadki nowotwór.
Znajomy ten pełnił ważną, choć nie strategiczną funkcję w dużej instytucji
finansowej. Kiedy po firmie gruchęła wieść, że K. jest chory (nie miał
żadnych widocznych objawów, K. do dziś nie wie, jak się dowiedzieli) dyrekcje
poinformowała go, ze jego stanowisko ulega niestety likwidacji. K. odszedł z
firmy, co jeszcze dodatkowo go pognębiło a za 2 m-ce dowiedział się, że
stanowisko znów jest i pracuje na nim inna osoba. Kiedy zadzwonił do prezesa
z prośbą o wyjaśnienie, ten powiedział, " Wiesz, my po prostu nie mozemy
sobie na Ciebie pozwolić, na to żeby ludzie gadali itp itd" K. się podłamał.
Tym bardziej, że jego leczenie nie było bardzo obciążające a nieobecnośći
zbyt długie, zresztą część swoich obowiązków mógłby robić w domu itd. Jego
firma po prostu nie chciała mieć u siebie kolesia z rakiem i już.
Teraz K. pracuje gdzie indziej, w małej firmie i patrząc na to z takiego
profesjonalnego punktu widzenia, to jest ogromna degradacja dla tak świetnego
fachowca :-( Ale jego to bardzo mobilizuje do walki, bo jest niestety spore
prawdopodobieństwo, że choroba wróci.
I tyle wam chciałam napisać :-( Czasem niestety traktuje się chorych jak
niedotykalnych :-((
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Nie możemy sobie na Ciebie pozwolić... 08.03.06, 12:10
      Bardzo smutne jest ot co napisałaś powyżej. Osobiście z czymś takim się nie
      zetknęłam. W firmie bardzo mnie wspomagali, załatwiali dodatkowe leki, badania
      itp itd...

      > I tyle wam chciałam napisać :-( Czasem niestety traktuje się chorych jak
      > niedotykalnych :-((
      Ja odnoszę wrażenie jednak, że są ludzie, którzy moją się, że nowotwory są
      zaraźliwe. A przynajmniej tak to okazują. Przynaję, jedna z moich dalszych
      znajomych na wieść o mojej chorobie mówiła (przez innych znajomych), żebym
      lepiej jej nie odwiedzała, bo ona ma małe dziecko...
      Ja też miałam...
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Nie możemy sobie na Ciebie pozwolić... 08.03.06, 12:21
        Nchyb, na co chorowałaś?
        • nchyb Re: Nie możemy sobie na Ciebie pozwolić... 08.03.06, 14:11
          a w czaszce taki cholerny guz mi się zrobił, ale go wycieli...
    • margola22 Re: Nie możemy sobie na Ciebie pozwolić... 08.03.06, 14:32
      niestety słyszałam juz o takich przypadkach. mnie w pracy wszyscy wspierali,
      choć starałam się jak najdłuzej to ukrywać - niepotrzebnie. gdy byłam w szpitalu
      lekarze pytali gdzie pracuję i doradzali bym nie mówiła nikomu, bo z ich
      doświadczenia to się źle dla pracownika kończyło. spotkałam się z różnymi
      reakcjami, ale na szczęście w znaczącej większości z tymi przyjaznymi.
      pozdrawiam
      • b_a_l_b_i_n_k_a Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.... 15.11.06, 15:08
        n/t
        • liina Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 15.11.06, 18:51
          Jak dawno tego meza twojej kolezanki usuneli z pracy? Uwazam, ze moglby sparwe
          podac do sądu, jesli za dwa miesiace to stanowisko znowu bylo obsadzowne, a oni
          mu zlozyli wypowiedzenie, to moze dochodzic odszkodowania w sądzie, to jest
          dyskryminacja osob chorych i ponizanie ich , poza tym nie wolno zlozyc
          pracownikowi wypowiedzenia z powodu choroby i zostawic go na lodzie.
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 16.11.06, 09:39
            To było dawno, jakieś 4 lata temu... Zreszta on już ma nową pracę i chyba nie
            chce wracać do tamtych chwil :-(
            • nisar Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 16.11.06, 13:50
              Co nie zmienia sprawy, że jeśli stosuje się ustawę o zwolnieniach grupowych
              przy zwalnianiu pojedynczej osoby (wtedy jest to likwidacja stanowiska), to
              wracając do obsadzania takiego samego stanowiska w przeciągu kolejnych 12
              miesięcy należy powiadomić zwolnionego pracownika i ma on pierwszeństwo przy
              zatrudnieniu.
              Powinien im wytoczyć proces, nie o przywrócenie do pracy ale o odszkodowanie,
              może by się czegoś nauczyli.
            • zara80 Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 19.11.06, 06:37
              b_a_l_b_i_n_k_a napisała:

              > To było dawno, jakieś 4 lata temu... Zreszta on już ma nową pracę i chyba nie
              > chce wracać do tamtych chwil :-(
              >

              Balbinko, jak mogłabym się z Tobą skontaktować w tej sprawie?
              Będę wdzięczna za odpowiedź.
              pozdrawiam
              Zara
              • zara80 Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 21.11.06, 06:18
                Balbinko, czy nie zaglądasz już na forum?Wie ktoś może jak się z nią
                skontaktować?
                Zara
                • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 21.11.06, 10:47
                  Jestem, jestem :-)

                  Możesz napisać na moją pocztę gazetową.
                  • mania60 Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 21.11.06, 20:09
                    "Filadelfia" z Tomem Henksem . Tak jakoś mi się smutno skojarzyło.Pozdrawiam
                    • czap Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 25.11.06, 22:37
                      Moje doświadczenia-to pozytywny przykład. Pracuję w bardzo dużej instytucji
                      finansowej i na wieść o mojej chorobie-firma stanęła na wysokości zadania.
                      Otrzymałem wsparcie finansowe, podczas półrocznego leczenia używałem samochodu
                      służbowego, oferowano wszelką pomoc, z którą tak naprawdę nie wiedziałem , co
                      mam zrobić. To budowało. Wyobraziłem sobie siebie na miejscu znajomego Balbiny.
                      Myślę że poszedłbym w stronę walki o swoje prawa pracownicze.
                      Istotnie zgadzam się z tezą, że jest spory odsetek ludzi, którzy uznają chorobę
                      nowotworową jako "zaraźliwą", ale to raczej w środowisku "mniej elastycznym".
                      Sądzę, że firma znajomego Balbiny po prostu liczyła koszty, wyciskała z gościa
                      wszystko, a kiedy się wypalał - to na zieloną trawę. Buntuję się na takie
                      buractwo. Pozdrawiam wszystkich i życzę ludzkich szefów.
                  • zara80 Re: Podbijam wątek, moze wrócimy do tej rozmowy.. 07.12.06, 08:28
                    BALBINKO
                    napisałam ci maila!
                    proszę - odpisz!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka