-
przed tymi dniami - smutnymi i jedynymi w swoim rodzaju - załączam Wam tekst.
Moim zdaniem - jedem z piękniejszych o nadziei.
Jeszcze w zielone gramy
Przez kolejne grudnie maje
Każdy goni jak szalony
A za nami pozostaje
Sto okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam, co chwila
W mróz czy upał
W zimę w lecie
Szans niedostrzeżonych tyle
I ktoś rację ma, lecz przecież
Jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany
J...
-
Co warte byłoby nasze życie bez tego magicznego słowa ”NADZIEJA”?
Każdy z nas ( zwłaszcza - mający chore dziecko ), wie jak okrutnie przyszło
nam się zetknąć - tuż po narodzinach maleństwa - z nową sytuacją życiową. Czy
możliwe byłoby zniesienie wszelkich upokorzeń bez jakiejkolwiek NADZIEI na
życie i rozwój naszych dzieci?
To ONA pomagała nam z dnia na dzień- czerpać siłę, szukać pomocy dla naszych
dzieci i nas samych. Oczekiwaliśmy akceptacji dziecka ze strony rod...
-
5 września dowiedziałam się o naszym dziecku.... zaświeciło dla nas
światełko.... dwa dni później światełko zgasło. Niech Bóg nad nim czuwa. nad
naszym nienarodzonym dzieckiem. jest nam bardzo ciężko. niesamowity ból
rozdziera nasze serca. a byliśmy tak blisko.....
-
Kochane,
w dzisiejszym Tygodniku Powszechnym mozna przeczytac list Ani "Pytania do
Koscioła Katolickiego", komentarz Artura Sporniaka, wyjasniajacy szczegolowo
obowiazujaca praktyke liturgiczna Kosciola wobec zmarlych dzieci, a takze
tekst "Apostola Nadziei", o. Waclawa Hryniewicza OMI, z ktorego zacytuje:
Perspektywe najbardziej wlasciwa daje jedynie nadzieja powszechnego
zbawienia. To ona uczy, ze zarowno ci, ktorzy nigdy nie mieli historycznej
sposobnosci odpowiedziec na we...
-
Witam moje drogie!Piszę bo jest mi cięzko.Chcę podzielić się z kimś kto mnie
zrozumie.Na tym forum pisałam już moją historię.Straciłam synka w 8m.ciąży,w
czerwcu minie 2 lata jak Go nie ma z nami.Zaczęłam robić badania przed
staraniem o dzidzie.Robiłam cytologie macicy.Za pierwszym razem wyszła mi
bakteria,której nazwy nie pamiętam.Po antybiotyku zrobiłam znowu wymaz i
wyszedł Gronkowiec złocisty.Następny antybiotyk i miałam już taką cichą
nadzieję...Nie odebrałam jeszcze wyniku a...
-
Kochane dziewczyny,
Spiesze sie Wam donieść cudowna wiadomość...
wczoraj bylam u nowo poznanej Pani ginekolog, która okazała sie miłą kobitką.
Opowiedziałam Jej cała moją smutną historię o mojej najdrozszej Zuzance (
żałowałam tylko, że nie wzięłam zdjęć Zuzanki).
Zleciła mi mnóstwo badań, niestety wszystkie płatne, ale najważniejsze co mi
powiedziała to ,to, że powinnam poczekać na wyniki badań genetycznych (
chodź, jak wiecie choroba Zuzanki, nie była powodem zaburzeń genetyczny...
-
moje kochane
nigdy tu nie pisałam choć często zaglądałam! ja też straciłam swoje
maleństwo, teraz w lutym miałby już dwa latka...niestety nie ma go ze mną tu
na ziemi i mimo, że minęły już dwa lata ja wciąz pamiętam każdy dzień i każdą
łzę...
jednak udało mi się szczęśliwie po raz drugi zajść w ciążę i zostać mamą a
teraz już nawet słuchać tak wyczekiwanego przez nas słowa mama! ta druga
ciąża była dla mnie bardzo ciężka, prawie wyłącznie spędzona w łóżku, z
mnóstwem leków i za...
-
dlaczego.org.pl/forum/view.php?bn=nowe_chore&key=1135712836
e.
-
Witam,
pisze nie po to żeby się pochwalić,ale po to żeby komuś dać nadzieje na to że
może się udać..Że to nie musi się powtórzyć...
Nasz pierwszy synek urodził się z wadą serduszka HLHS,żył tylko 2 tygodnie.
www.sercedziecka.org.pl/06-2-1-aleksander%20filipek.htm
Bardzo bałam się kolejnej ciąży..całą ciąże się bałam.
5.10.05 urodził się nasz drugi synek,który jest zdrowy i wierze że nas
przeżyje.
Dziękuje naszemu Aniołkowi-zawsze będziemy go kochać i pamiętać i wszystkim
kto dawał...
-
2 miesiące temu straciłam synka. w 7 miesiący ciąży, z powodu całkowitego
odklejenia się łożyska.
nie chce na ten temat pisać, jeszcze bardzo boli.
ale wiem, że chciałabym ponownie zajść w ciążę, chciałabym mieć drugie
dziecko. Mam pytanie czy są tutaj dziewczyny, które po podobnym do mojego
doświadczeniu mają dzieci? Jak szybko można zacząć się starać? oczywiście z
punktu widzenia organizmu, bo wiem że psychicznie u każdego jest inaczej.
z góry dziękuję za odpowiedzi.
Mia
-
Witajcie moi Drodzy... Jeszcze nie zdążyłam dobiec do Was z radosną
wiadomością o kolejnej ciąży a już dopadła mnie diagnoza: "najprawdopodobniej
ciąża pozamaciczna umiejscowiona w prawym jajniku - do kontroli za 5 dni.."
Jeśli ta okropność się potwierdzi do naszej rodziny dołączy kolejny Aniołek i
to tym razem doprowadzony przeze mnie do szpitala na zabieg... Jestem
załamana i świat wali mi się na głowę, powracają namolne i tak znane nam
wszystkim pytania...i ... żal... Trudnio m...
-
pytam sie, bo analizuję co myślałam prawie rok temu..kiedy mój Mateusz
walczył o życie i kiedy umierał.
Raz byłam spokojna, myślałam, ze żyjemy w takich czasach, ze możliwości
medyczne dadzą radę wszystkiemu..Innym znow razem, widzac moją Kruszynkę
chciałam wyć z bezsilności i chcialam , zeby ten koszmar skonczyl sie jak
najszybciej, dajac spokój mi i Synkowi.Scieralam paciorki różańca z nadzieją,
ze wysłucha mnie Bóg, to znów pelna zlosci sie odgrazalam..
A teraz sie zastanawiam....
-
WITAM!
Dwa dni temu odkrylam Wasze forum i z wielkim wzruszeniem czytam Wasze listy.
Jestem mama 4letniego Maciusia i 2letniego Tomcia.Moja historie dedykuje wszystkim rodzicom,ktorzy wlasnie przezywaja ciezkie chwile z powodu trudnej ciazy lub po uslyszeniu "wyroku" na dziecko.
Moja ciaza z Mackiem od poczatku byla trudna, choc bylam okazem zdrowia i zawsze o siebie dbalam.W ciagu 4 pierwszych miesiecy mialam 3 duze krwotoki-doslownie ze mnie chlustalo.A jednak Macius sie nie dawal.Potem ...
-
27 maja minęły 2 lata od straty mojego synka IGORA. Myślałam, że czas leczy
rany, ale myliłam się. Pewnie, że człowiek żyje dalej, a nawet śmieje się
czasem, ale niestety nachodzą mnie chwile, w których wracają przykre
wspomnienia i znowu zalewam się łzami. Widok dziewczyn z brzuszkami powoduje
właśnie myślenie o moim dziecku i o tym jak to kiedyś ja nosiłam je pod
serduszkiem. Tak bym chciała zrealizować swoje największe marzenie: zostać
taką prawdziwą mamą i tulić w ramionach dz...
-
Mam 30 lat 3 coreczki i 2 aniołki 6 i 9 tydz.c wiem jak to jest wyć z bólu jak
zwierzę, kiedy z rozpaczy boli całe ciało...a rana goi sie bardzo długo. .. i
nie ma słow które ukoiły by ból matki po stracie ale chciałabym choc trochę
pocieszyć mamy chorych dzieci którym nikt nie daje nadziei ja byłam takim
dzieckiem na ktorym wszyscy postawili krzyżyk nawet dziadkowie i własny ojciec
tylko moja mama wierzyła i walczyła o moje zdrowie.Urodziłam sie w 76r
stwierdzono u mnie wade serca leka...
-
Właśnie wróciłam z niby szczęśliwych świąąt spędzonych w domu...
Ale były one przepełnione niestety smutkiem i rozważaniem dlaczego...
Urodził się trzy miesiące temu, ważył wtedy tylko 1400..dwa miesiące w
inkubatorze, dwa tygodnie w domu ... ciągły płacz dziecka... rozpoznanie:
nowotwór wątroby...w Wigilię operacja...teraz czekanie...małe
szanse...DLACZEGO???:(((
-
Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka. Chociaż była już bardzo
stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak
promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny.
Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać. Na drodze ktoś siedział, ale był
tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i
zapytała: "Kim jesteś?"
Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi
wyszep...
-
Czy pamiętacie sprawę 5 letniego chłopczyka, któremu kosiarka ucieła nóżkę na
początku lipca? Nóża była przyszywana, ale niestety operacja sie nie udała, i
przyszyta nóżke trzeba bylo znowu amputować. Mama tego chlopczyka chętnie
nawiąże kontakt z osobami, których dotknęła podobna tragedia. Może ktos
znalazłby dla niej słowa otuchy i nadziei, może ktoś zna osobe, która miała
szczęsliwe życie pomimo jakiegos podobnego wypadku? Napiszcie coć, proszę, a
ja przeslę jej Wasze odpowiedz...
-
Od kilku tygodni podczytuje Wasze Forum i dzisaij postanowilam wreszcie
napisac..
Nie mam jeszcze dzieciątka , nie przeżyłam koszmaru straty swojej małej
istotki, ale z racji specyfiki swojej pracy poczucie zawodu , straty i
porazki jest mi dobrze znane. Jestem lekarzem , pracującym w bardzo
zabiegowej dziedzinie , dotykającej bodaj najbardziej cenionego powszechnie
ludzkiego organu. I przyznam się ,że choć pracuję z ludżmi dorosłymi(z
reguly) ucze się od uczestniczek tego Forum...
-
Ja WIERZĘ w Niebo... Wierzę, że mój Jakubek siedzi na kolanach u Pana Boga,
że bawi się w berka w Panem Jezusem, a Maryja się nim opiekuje zamiast
mnie... I wierzę, że kiedyś go znowu zobaczę, że będę go jeszcze tulić w
ramionach...
Uwierzyłam w Boga na nowo, kiedy zabrakło Jakubka... To już prawie trzy
tygodnie...
Wierzę, bo jako dziecko też odchodziłam "ku światłu", ale głos mojej mamy
mnie zawrócił, więc wiem, że jest ta lepsza strona życia, że Jakubka nic tam
nie boli...
Ja...