10.01.14, 23:32
Witam, moje zapytanie dotyczy przechodzenia na "ty", ale od trochę innej strony. Otóż mój ojciec, dawno, dawno już temu, odszedł od nas, ponieważ poznał inną panią. Przez wiele lat moje relacje z nią, z wielu względów, były napięte, bez wdawania się w szczegóły, nie traktowała mnie najlepiej. Zarówno ona, jak i mój ojciec, zawsze kazali mi zwracać się do tej osoby "pani". Ona mówiła do mnie zawsze po imieniu, powiedzmy, Kasiu. Teraz jestem dorosła, mam własne dzieci, i trochę zaczyna mnie uwierać pewna nierówność w zwracaniu się do siebie. Nie bardzo tylko wiem, jak tę sytuację rozwiązać. Zaproponować mówienie jej na "ty" ani mi nie wypada, ani nie mam na to specjalnie ochoty, bo to oznacza zmniejszenie dystansu, a przez lata za dużo się złego stało, abym chciała się z nią spoufalać. Gdybym z kolei wyskoczyła z propozycją, aby także mówiła do mnie per "pani" (wolałabym tak), to by mój ojciec i ona śmiertelnie się obrazili, a chciałabym zachować poprawne relacje ze względu na moje dzieci. Tak źle i tak niedobrze... Może coś poradzicie?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Macocha 10.01.14, 23:52
      Moze wyjaśnij jej, ze zalezy ci na tym, zeby zmienić istniejącą sytuację, a jej zostaw wybór, jak problem rozwiązać, tzn co woli?
      • niratkadd Re: Macocha 10.01.14, 23:56
        A często się spotykacie? I jakie macie teraz relacje. Bo jak słabe to bym jej wbił te szpile :"chciałabym, żeby pani przestała do mnie mówić po imieniu. Nie jestem dzieckiem, dodatkowo, nie jestem dzieckiem pani. Więc?"
        • vilez Re: Macocha 11.01.14, 08:37
          A po co komukolwiek wbijać szpile?
    • horpyna4 Re: Macocha 11.01.14, 09:25
      W zasadzie sytuacja, kiedy istnieje "ty - pani" z powodu różnicy wieku, przeciąga się również na późniejsze lata. Zmiana tego może nastąpić z inicjatywy starszej osoby, a nie młodszej. I bywa, że starsza proponuje przejście na obustronne "tykanie", ale bywa i tak, że starsza zaczyna zwracać się do młodszej per "pani".

      Wydaje mi się, że powinnaś po prostu starać się jak najmniej z nią rozmawiać, bo przecież nie darzycie się sympatią. A zawsze można tak mówić, żeby obejść użycie "ty" lub "pani"; język polski jest bogaty i bardzo giętki. Wiem z własnego doświadczenia, że można. Nieraz stosowałam ten wybieg w stosunku do różnych osób.
    • vilez Re: Macocha 11.01.14, 10:26
      Zostaw, jak jest. Nie forma decyduje o rodzaju kontaktu. Ewentualnie powiedz, co czujesz, ojcu-jeśli masz z nim dobre relacje. A jak i z nim nie masz, to chyba nie ma o co walczyć.
      Osoba starsza pierwsza proponuje formę zwracania się do siebie.
    • baba67 Re: Macocha 11.01.14, 12:28
      Musisz niestety sie pogodzic. jesli nie otrulas pani arszenikiem jako dziecko to teraz juz za pozno (sorry za czarny humor).
    • lady-z-gaga Re: Macocha 11.01.14, 13:43
      Skoro na obustronne Ty nie masz chęci, to nie wiadomo, jakiej rady oczekujesz.
      Pomysł, aby macocha do pasierbicy po wielu latach zaczęła mówić "pani", o ile nie nastąpiło jakies drastyczne pogorszenie relacji - kuriozalny.
      • aqua48 Re: Macocha 11.01.14, 15:03
        lady-z-gaga napisała:

        > Pomysł, aby macocha do pasierbicy po wielu latach zaczęła mówić "pani", o ile n
        > ie nastąpiło jakies drastyczne pogorszenie relacji - kuriozalny.

        Wcale nie kuriozalny. Normalny, skoro pasierbica zwraca się do niej per "pani". Wydaje mi się, że spokojna grzeczna rozmowa z macochą nie powinna wzbudzić żadnego problemu.
      • quba Re: Macocha 17.01.14, 20:12
        Ale to nie jest chyba macocha. Macocha to kobieta, która wychowuje nie swoje dziecko, na zasadzie, że dziecko mieszka z nia i ojcem. Jeśli dziecko ma matkę i mieszka gdzie indziej, niż ojciec z drugą żoną, to druga żona nie jest macochą'
    • matylda1001 Re: Macocha 11.01.14, 18:51
      osa_aldona napisała:

      >Gdybym z kolei wyskoczyła z propozycją, aby także mówiła do mnie per "pani" (wolałabym tak), to by mój ojciec i ona śmiertelnie się obrazili, a chciałabym zachować poprawne relacje ze względu na moje dzieci<

      Naprawdę tak bardzo zależy Ci na tym, żeby pani, która rozbiła Twoją rodzinę, robiła za "babcię" Twoich dzieci? Ja to bym jej nawet znać nie chciała, a skoro ojciec wybrał ją, to jego też. Nie pozwoliłabym jej zbliżać się do moich dzieci. Naprawdę nie musisz pozwalać na to, żeby Cię takie babsko "tykało".
      • baba67 Re: Macocha 11.01.14, 21:23
        Matyldo,czasem ludzie jak sa mlodzi nie uzywaja mozgu przy wyborze malzonka a potem budza sie z reka w nocniku.Sama nam tu taki przypadek opisalas.
        W znanych mi wypadkach pan odszedl od rodziny bo malzenstwo bylo nieudane choc sila bezwladnosci moze trwaloby jeszcze gdyby nie pojawila sie pani.
        Ale wyrzekanie sie kontaktow z ojcem bo nie chcial ciagnac fikcji?

        Ja nie wiem czy nieudane malzenstwo to takie szczescie dla dzieci.Oczywiscie w oczach dziecka wszystko wyglada inaczej stad tez moj zarcik o arszeniku.
        • matylda1001 Re: Macocha 11.01.14, 22:15
          Masz rację, Babo, ale z tego, co napisała Autorka wynika, że nigdy nie zaakceptowała tej drugiej. Musiała znosić ją przez wiele lat dlatego, że ojciec nie potrafił spotkań z dzieckiem zorganizować tak, żeby córka nie była narażona na kontakt z osobą, która ją źle traktowała i ktorej nie lubi. Wystarczy, a teraz Osa jest dorosłą osobą i na szczęście już nic nie musi. Moja koleżanka rozwiodła się z mężem zaraz po I komunii córki, mąż wybrał inną. Teraz dziewczyna jest już po studiach. Z wybranką tatusia nigdy nie miała żadnego kontaktu bo sobie nie życzyła, a ojciec uszanował jej uczucia. Przychodził do niej do domu albo spotykali się na mieście. Na wakacje też jeździli bez zbytecznego towarzystwa. Tamta na początku usiłowała walczyć o wyłączność, ale mądry facet szybko wytłumaczył gdzie jest jej miejsce w szeregu. Doszło do tego, że gdy córka spotykała ich przypadkiem na ulicy, to rozmawiała z ojcem, a tamta szła sobie oglądać wystawy sklepowe. Trzeba się liczyć z uczuciami dziecka, Babo.
          • aqua48 Re: Macocha 12.01.14, 14:39
            matylda1001 napisała:

            > Moja koleżanka rozwiodła s
            > ię z mężem zaraz po I komunii córki. Z wybranką tatusia nigdy nie miała żadnego kontaktu >bo >sobie nie życzyła. Doszło do tego, że gdy córka spotykała ich p
            > rzypadkiem na ulicy, to rozmawiała z ojcem, a tamta szła sobie oglądać wystawy
            > sklepowe. Trzeba się liczyć z uczuciami dziecka, Babo.

            Trzeba się liczyć z uczuciami KAŻDEGO. Związki się kończą, a ludzie rozwodzą. Smutne i przykre jeśli nie chcą, albo nie potrafią ułożyć sobie normalnych kontaktów po rozstaniu. W każdej sytuacji należy zachowywać się grzecznie i kulturalnie. Wyżej opisane przez Matyldę zachowanie córki rozwiedzionego ojca takie nie jest. I w żadnym wypadku nie stanowi wzoru do naśladowania.
            • baba67 Re: Macocha 12.01.14, 14:55
              Trudno sie dziwic dziecku 9 letniemu ze nie chce kontaktu z kims ktos w jego pojeciu bardzo go skrzywdzil.Zastanawiam sie czy lepsza jest otwarta niechec czy hipokryzja.
              Z sytuacji jasnych wynikaja nietoksyczne rozwiazania. Odzielne wakacjei spotkania z dzieckiem to nie jest jakies dziwo.
            • matylda1001 Re: Macocha 12.01.14, 15:06
              aqua48 napisała:

              > W każdej sytuacji należy zachowywać się grzecznie i kulturalnie<

              Jak w/g Ciebie powinna sie zachować?



    • talibanek_talibanek Re: Macocha 11.01.14, 20:57
      ja bym odpuściła. masz dzieci, pewnie pracujesz - masz dużo więcej zmartwień, niż jakaś babka, która Ci tyka.
    • ines.de Re: Macocha 12.01.14, 00:03
      Moim zdaniem powinnas najzwyczajniej w swiecie poinformowac macoche, ze chcialabys, aby mowila do siebie per Pani. Dlaczego mialaby sie obrazac? Chyba jest swiadoma tego, ze nie traktowala Cie fair, tak jak piszesz, wiec ta propozycja nie powinna byc dla niej niespodzianka. Dla ojca z reszta tez. Moze niepotrzebnie na wyrost zakladasz, ze smiertalnie by sie obrazili?
      Widac, ze obecna sytuacja nie jest dla Ciebie komfortowa, wiec trzeba ja zmienic, w koncu jedno mamy zycie i nie zgadzam sie z niektorymi powyzszymi radami, zeby dla swietego spokoju zostawic jak jest. Ty zle sie teraz czujesz, wiec dlaczego mialabys tego nie zmienic.
      Rzeczowa rozmowa, nawet jak sie podasa ktos na poczatku, to i tak pewnie za jakis czas przejdzie, a Ty bedziesz sie komfortowo czuc.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Macocha 12.01.14, 02:19
        Moim zdaniem, moglabys odpuscic. Tyle lat nie robilas nic,
        teraz nagle bedzie zamieszanie. Czy to az takie wazne?


        Ale jesli ci na tym bardzo zalezy, to powinnas porozmawiac o tym z ojcem.
        On stanowi tutaj funcje mediatora, i przez niego bedzie najlatwiej i najlagodniej.
        Bo tak vis a vis z macocha moze wyjsc konfrontacyjnie, a tego chcemy uniknac.

        Minnie
    • mocno.zdziwiona Re: Macocha 12.01.14, 18:32
      Ja z kolei uważam, że skoro sytuacja Ci uwiera to warto w sposób spokojny i grzeczny poprosić o przejście na formę "pani". Przez kolejne 30 lat masz się skręcać w środku słysząc coś co Cię męczy?
      Jeśli żona ojca się obrazi to raczej tylko na jakiś czas.
      Sama musisz zdecydować będąc świadoma możliwych konsekwencji.
      • horpyna4 Re: Macocha 12.01.14, 21:22
        A mnie się wydaje, że najlepiej byłoby unikać spotkań z tą panią. I nie byłoby problemu.

        Poza tym, jak ktoś to już sugerował, zręczniej byłoby powiedzieć ojcu o swoich odczuciach i życzeniach odnośnie traktowania przez macochę, a nie jej samej.
    • dana_z_warszawy Re: Macocha 14.01.14, 11:02
      Stosunki na linii macocha---->pasierbowie czasem bywaja napięte a punkt widzenia ( kto jest dobry a kto zły) zalezy od punktu siedzenia. Życie to nie bajka. Są rozwody. i Lepszy rozwód- także dla dzieci niż złe pełne napięć i kłótni małżeństwo rodziców.
      Rozwiedziony małżonek ma prawo ułożyć sobie życie. Jeden i drugi. Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. To nie jest tak, że w życiu taty pojawia się macocha - jędza, która dręczy pasierbów i zabiera im ojca. Pasierbowie też mogą dać popalić.
      Jeśli jednak stosunki między Paniami sa nie najlepsze lepiej unikac kontaktów niż stwarzać sztuczną sytuację -" niech mi pani mówi pani".
      Z moim pasierbem- 30+ od zawsze jestem po imieniu. Nigdy nie próbowałam mu zastępować matki, bo ja ma. Nie ja byłam przyczyna rozbicia małżeństwa jego rodziców, choć dość szybko po rozwodzie wyszłam za mąż za jego tatę. W chwili pojawienia się na świecie mojego syna ( a jego przyrodniego brata) sytuacja rodzinna nieco się zmieniła, tak jak w każdej rodzinie. Tata musiał dzielić czas na dwoje dzieci a różnica wieku 10+. Musiał też dzielić i pieniędzmi. Trudno, musiałby to robić także w przypadku urodzenia brata/siestry z tych samych rodziców. Może nawet w większym stopniu. Stosunki zawsze mieliśmy niezłe, raz lepsze , raz - w czasie młodzieńczego buntu- gorsze. Nie wymagałam miłości wymagałam szacunku i szacunek okazywałam, ale nie podlizując się.
      Dziś żyjemy w przyjaźni. Na jego ślubie mąż siedział między jedną a drugą żoną ( byłam wyraźnie o to poproszona).
      Dlaczego o tym piszę- bo dorośli ludzie nie powinni byc małostkowi. Puść w niepamięć "złą" macochę, bo to nic nie da. Nie lubicie się- widujcie rzadko. Ale po co stwarzać niepotrzebne problemy, żeby pokazać czyje jest na wierzchu?
      Pozdrawiam serdecznie Dana
    • chris1970 Re: Macocha 17.01.14, 17:24
      Uważam, że możesz spokojnie poprosić żonę ojca o to, aby zwracała się do Ciebie tak jak sobie tego życzysz. Moje argumenty są następujące:
      - kiedy byłaś dzieckiem, żądano od Ciebie zwracania się do żony ojca per pani. Do Ciebie zwracano się tak jak do dziecka. Dziś dzieckiem nie jesteś. Jesteś dorosłą osobą, nie spokrewnioną, a jedynie spowinowaconą z tą osobą. Masz własne dzieci.
      Wtedy zdecydowano za Ciebie jak się należy zwracać. Dziś jako osobie dorosłej przypada prawo do decydowania o tym jak się należy zwracać. Okazując szacunek należy uszanować to prawo.
      - jak wspominałaś, nie byłaś dobrze traktowana przez macochę jako pasierbica, dlatego nie miałbym żadnych wątpliwości moralnych.
      Jeżeli dla Ciebie konfrontacja bezpośrednia mogłaby być nieprzyjemna, możesz przedstawić ojcu swój punkt widzenia.
    • gazeta_mi_placi Re: Macocha 17.01.14, 19:44
      Mów jej po imieniu, w tym przypadku "ściero".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka