Dodaj do ulubionych

Posikujący kocur

14.12.11, 21:23
Moja koleżanka z pracy ma problem.
Kilka lat temu kupiła (z pseudohodowli, a jakże) kocura rosyjskiego niebieskiego. Od początku nie chciała w ogóle słyszeć, ze zrobiła źle, bo diabli wiedzą, czy nie chory, czy nie ciągnie ze sobą jakichś problemów na tle genetycznym.
Przez te kilka lat było dobrze - kot zdrowy.
No i od kilku miesięcy futrzak zaczął obsikiwać namiętnie mieszkanie - a to na kanapę, a to na łóżko, dywan itp. Koleżanka w desperacji kiedy jest w pracy zamyka kota w łazience, gdzie kot takze potrafi nalać obok kuwety.
Kot jest fizycznie zdrowy, mocz zbadany.
Nie jest to znaczenie terenu, tylko zwykłe lanie gdzie popadnie (do kuwety też robi, bez oznak cierpienia).
W ich życiu trochę się ostatnio zmieniło - z zagranicy wrócił pańcio, który do tej pory bywał w domu 2 razy do roku po kilka tygodni. Kot trochę się go boi, ale też zdarza mu się z nim spać.
Poza tym zachowuje się zupełnie normalnie - je, śpi, wydala, bawi się.
Miałam dużo kotów w domu, ale z żadnym nie miałam takich problemów, więc kompletnie nie wiem, co kolezance poradzić. Na razie wspomniałam jej o Feliwayu, może biedak się zestresował dodatkową osobą w bądź co bądź, jego domu..
Ale co jeszcze można dla niego zrobić?
Zaproponowałam, ze moze wezmę go do siebie na jakiś czas i zobaczymy, czy będzie lał. Ale w moim domu są 3 koty, których kocur nie zna, co więcej, zawsze był jedynym kotem w domu, więc trudno przewidzieć, jak zareaguje na kocie towarzystwo..
Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Posikujący kocur 14.12.11, 21:41
      A jest wykasrowany? moze jednak to znaczenie terenu,bo ja mam problem tez, jeden mi sika po domu,ale to dlatego ze mam 2 kocury niekstrowanie ,ale sa mlode 7 miesiecy i chyba po nowym roku dam ciachnac bo juz nie daje rady.
      narazie latam z octem i soda ,dopoki nie lal na lozko bylo ok,ale ostatnio zsiural sie na kanape i lozko syna.jak tak dalej bedzie bede zamykac w laziece ,wole scierac kafelki niz prac dywany.
      Moze nie lubi zwirku ,zmieniala kilka rodzaji, zeby sprawdzic,moze kupic nowa kuwete innego kolory wygladu,no nie wiem,moze w innym miejscu postawic,moje sie baly jak stala kolo ubikacji ,szum wody je odstraszal.
      • mrumru81 Re: Posikujący kocur 15.12.11, 09:44
        Witaj, nie jestem jakaś rusofilka, ale to chyba nadinterpretacja z tym że źle zrobiła przyjmując pod swój dach rosyjskiego kota.
        Stawiam na stres związany z powrotem pańcia i trzeba to zbadać i wyprostować. Nie bierz rosyjskiego do siebie. W niczym mu nie pomożesz, a koleżance dasz urlop od kłopotów i jeszcze z pańciem postanowią pozbyć się komunisty...
        Koleżanka dobrze myśli ograniczając mu przestrzeń, chociaż może łazienka to zbyt radykalne posunięcie. Może kuchnia i przedpokój + bodźce pozytywne, chwalenie kiedy nasika do kuwety i okazywanie uczucia. To mój patent - mówię kotu, że jest moim skarbem. Pomaga. Zabawy pańcia z kotem - pomoże na pewno smile Ewentualnie wspólne jedzenie tuńczyka - sprawdzone, pomaga smile
        • circa.about Re: Posikujący kocur 15.12.11, 18:56
          Mru - wspólne jedzenie tuńczyka - genialne! smile

          W tym właśnie jest problem, że koleżanka zaczyna myśleć o oddaniu kota - są dwie opcje: albo na wieś (dla mnie nie do przyjęcia), albo do tesciów (ale jest to opcja mozliwa tylko pod warunkiem, ze kociamber leje po domu, bo mu się pańcio nie podoba, a w nowym warunkach poczuje się komfortowo i przestanie).

          Niestety nie ma możliwości by wypuścić go z łazienki, bo przedpokój jest otwarty na kuchnię i salon - nie ma drzwi. A kocur uwielbia lać na sofę smile.

          Ja też nie mam nic przeciwko "ruskom", ale mam dużo przeciwko pseudohodowlom. Kolezanka właśnie w takiej kocura kupiła i zapłaciła za niego całkiem sporo.

          Kocur oczywiście jest wykastrowany i to od dawna.

          Na zmianę kuwety i żwirku nie wpadłam. Poradzę jej też zmianę jej umiejscowienia i zabawy z pańciem, tudzież wyżej wspomniany tuńczyk smile.
          • mitta Re: Posikujący kocur 15.12.11, 21:52
            Mój mąż, ze względu na pracę, też dołączył do nas po roku od przeprowadzki. Wtedy Bliźniaczka zaczęła lać, gdzie popadnie. Oddałam mocz do badania, a wet powiedział, że dawno nie widział tak zdrowego kota. A więc przyczyna behawioralna. Prędzej bym jednak męża pogoniła, niż kota smile. Zaczęliśmy ją często przytulać, nosić, dawać smakołyki i wyróżniać. Odpukać, uspokoiło się, ale trwało to półtota miesiąca. Myślę, że kot musi sobie wszystko poukładać i przyzwyczaić się do nowej sytuacji.
            • lucusia3 Re: Posikujący kocur 15.12.11, 23:03
              Też mi się wydaje, ze karanie i zamykanie w łazience odniesie odwrotny skutek. Trzeba mu udowodnić, że dalej jest najbardziej na świeci kochany. Może mu jakieś nowe miejsce udostępnić, najlepiej wysoko, żeby "rządził" nad całym domem.
              • maryshaa Re: Posikujący kocur 16.12.11, 15:36
                Przede wszystkim niech na sofę kładzie prześcieradło wodoodporne, bo jak naleje to nie przesiąknie na kanapę. Można kupić tanio w necie. Mi Neska lała na łóżko, i jak nalała na nową kanapę to teraz mam koc z folią pod prześcieradłem zawsze smile
                Może to taka próba sił - to mój dom, ja tu jestem facet (kot) a Ty jesteś przejzdny (w sensie pańcio). Ja bym postawiła na tego wspólnego tuńczyka, niwelowanie zapachów, żeby nie lał znowu jak poczuje swój zapach i...cierpliwości jednak. Choć to trudne przy lejącym kocie, wiem cos o tym... ale krzyki czy karanie nic tu nie da niestety. Ja też swoją neske chwalę jak zrobi do kuwety...bo czasami potrafi kręcić sie po kołdrze, to ją niosę do kuwety wtedy szybko i jak nasika tam, to jest chwalona. (ja mówię "mój mądrasku" smile )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka