angieblue26 22.01.07, 09:55 sterylki Waszych kotow ? Wlasnie zanioslam Nuke do weterynarza. Siedze z chusteczka i nie moge sobie znalezc miejsca z nerwow (((( Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
biljana Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 10:05 angieblue26, bedzie dobrze, zobaczysz. A czy przezywalismy? czytalas moj watek))))) i poprzedni o poszukiwaniu godnego weta)))) do tego doszlo jeszcze zameczanie ze tak powiem osbiste nieszczesnych wetow przez mnie. ale oplacilo sie Odpowiedz Link
ewung Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 10:24 też... mnie ratowało to, że sterylki robiła moja koleżanka i czułam że mogę jej powierzyć moje koty a druga rzecz to nie siedziałam w domu ale razem z siostrą latałam pół dnia po mieście załatwiając sprawy. To mnie ratowalo przed rozklejaniem się. Tym bardziej że Karola nie było, zawiezienie, odebranie i potem pilnowanie było na mojej głowie. Na szczeście siostra pomogła w logistyce bo ja trzy kocinki na raz sterylizowałam. na szczescie wszystko poszlo super, kocinki pieknie się wybudziły, kubraczków nie nosiły, szwów nie lizały. Tu też mi pomogła swiadomość ze jak coś to mogę w każdej chwili dzwonić do koleżanki i pytać. oczywiście skorzystałam z tej możliwości trzymam kciuki za Twoją kocią piękność Nukę. Jest fantastyczna. Trzymam też kciuki za Ciebie żebyś to przetrwała i szybko cieszyła się brykającą Nuką w domku. Uściski Ewa i kotki trzy Odpowiedz Link
annb Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 10:19 pierwszą-tak gdzies tutaj jest moj watek druga-juz nie druga kota niestety się obrazila na panią wet. i pomimo tego ze ta pani naprawdę lubi koty, co widac/slychac i czuc-mała ma jej za złe no bywa Odpowiedz Link
kena1 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 10:32 Tak, bardzo. Myślałam, że się rozkleję zupelnie, jak trzymałam Karmela, kiedy usypiał A później, że zwariuję z nerwów. Na szczęście wszystko było OK, ale obiecałam sobie, że jeżeli się uda, to drugiego kota (kotkę) wezmę już wysterylizowanego, bo mam za słabe nerwy na takie "atrakcje". Odpowiedz Link
kena1 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 10:33 Zapomniałam dodać: trzymam kciuki za Nukę, na pewno będzie dobrze Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 10:54 Bardzo Wam dziekuje za wsparcie. Staram sobie racjonalnie tlumaczyc, ze to w koncu rytynowy zabieg i ryzyko komplikacji jest niewielkie. Z drugiej strony wystarczy, ze przypomne sobie te wpatrzone we mnie, przez szczebelki transportera, wielkie oczy, to otwieram nowe paczke clanex-ow. A gabinet jest tak blisko, ze widze go od siebie z okna. Poltorej godziny temu ja zanioslam, moze juz jest po operacji... Odpowiedz Link
misia007 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 11:19 Czasem myślę, ze przezywamy to bardziej od kotów, przynajmniej ja.One cierpią bol fizyczny ale ja bylam wykonczona psychicznie.Lek, poczucie winy, dylematy w rodzaju czy dobrze zrobiłam, no i jeszcze to słanianie się na nogach po wybudzeniu z narkozy,ze nie wspomnę o glodzeniu przed i po.To straszne chwile ale potem jak sie ranka zagoi i kot do formy wróci jaka radość, ze juz po i ta pewność, że postapilismy słusznie.Strach ma wielkie oczy i tyle. P.s Angieblue już jest napewno po i najgorsze już za Wami.Opiekuj się kicią i spokojnie , jutro będzie jak nowa. Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 11:40 Bardzo dziekuje Czy dzisiaj bede mogla jej podac lekki posilek ? O ile bedzie miala apetyt, oczywiscie ? Odpowiedz Link
biljana Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 11:48 lepiej nie. Nasza Maja w ogole nie chciala jesc w dniu po operacji. Dopiero nastepnego dnia rano dostala miesny sosik i potem z biegiem dnia dostawala po troszku wiecej jedzonka. Odpowiedz Link
misia007 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 11:52 Zgadzam sie z Bijana ale jesli będzie w dobrej formie i będzie się domagac to jej troche daj wieczorem. Odpowiedz Link
mist3 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 12:38 Bardzo przeżywałam. Nie miałam urlopu ani w ten dzień, ani w następny - więc rano kota do weta, potem w pracy usiłowałam się skupić na zajęciach, potem wieczorem pędem do weta (kończyłam o 6tej, gabinet czynny do 7mej i trzeba było tam jeszcze dojechać), potem w nocy chodzenie z kotem na rękach do 4tej rano, 2 godziny snu i znowu do pracy (nad kotem czuwała mama), ale jakoś przeżyłyśmy. Teraz jest super. U Was też tak będzie Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 13:03 Mysle, ze Nuka dostanie kroplowke z elektrolitami i glukoza (tak jak Zurek po kastracji), wiec o i ile nie bedzie sie dopominala, dostanie jesc jutro rano. Zastanawiam sie jeszcze, czy odseparowac kociejstwo na ta pierwsza noc. Nie obawiam sie bojek, ale gonitw i wzajemnego wylizywania. Zobacze jak zareaguje Zurek na pachnaca weterynarzem siostre, no i przede wszystkim jak sie czuje Nuka. Bo chyba raczej nie bedzie dzisiaj towarzyszka do zabawy. Odpowiedz Link
angieblue26 Zadzwonilam do gabinetu... 22.01.07, 13:21 i wszystko ok Nuka bez problemu obudzila sie po operacji uffff....! Dostala kroplowe i srodki przeciwbolowe, ide po nia o 17-stej Baaaaaardzo dziekuje za kciuki, teraz juz bedzie z gorki Musze tylko pomyslec nad jakas super kreacja zeby przykryc ten lysy brzusio. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie go przed wielkim ozorem Zura, hihih Tylko jak uszyc taki kubraczek ? Krawcowa ze mnie zadna Odpowiedz Link
biljana Re: Zadzwonilam do gabinetu... 22.01.07, 13:30 zobacz ubranko Majki: fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,39935320,55940191.html Odpowiedz Link
biljana Re: Biljana... 22.01.07, 14:07 bardzo prosto. bierzesz prostokat materialu, doszywasz po bokach tasiemki zeby zwiazac od gory i wycinasz cztery dziury na łapki. Ale tu na forum byl podawany tez prostrzy sposób, zaraz znajde... o popatrz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=55507088&a=55545019 powodzenia!!! Odpowiedz Link
angieblue26 Re: Biljana... 22.01.07, 14:40 Tasiemek nie zaposiadam, pasmanterii w okolicy niet, ale za to ponczoch w brod. Tylko ze sciagaczy nie maja, tylko jakies fiu bzdziu i koronki. Poprzegladam ktore by sie najbardziej do tego celu nadaly W kazdym razie zapowiada sie jakas bardzo ekstrawagancka kreacja Pozdrawiam i bardzo serdecznie dziekuje ** Odpowiedz Link
biljana Re: Biljana... 22.01.07, 14:45 angieblue26 napisała: > Tasiemek nie zaposiadam, pasmanterii w okolicy niet, ale za to ponczoch w brod. > > Tylko ze sciagaczy nie maja, tylko jakies fiu bzdziu i koronki. to moze sprobuj z jakims rekawem ze sciagaczem? np. od jakiegos dresu starego czy polara? Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Świetnie, choć przed Tobą troszkę nerwów.. 22.01.07, 13:30 jak się będzie zachowywać. Ja kupiłam kaftanik - gotowiec na rzepy, numer 3 (są różne rozmiary) 14 zł, ale nie był potrzebny. Grosia chciała i dostała jedzenie po operacji (ca. 8 godzin po operacji) bo się upomniała. Nic jej nie było, tylko jedzenie podaj lżejsze, żeby było strawne (może Gerberka indyka). Jeśli nie będzie głodna, to nie zachęcaj, bo po narkozie może ją mdlić. Pozdrawiam. Wiesia + 8 Odpowiedz Link
netka6666 Re: Czy tez tak przezywaliscie... 22.01.07, 13:27 Balbinkę wzięłam ze schroniska juz po sterylce, pozostało mi jedynie szwy wyciągnąć. Macius był na kastracji w czwartek zeszły. Przeżyłam strasznie. Niańcze go jeszcze do dziś jak dzidzię. w pierwszy dzień biedyny sisiał pod siebie, przewracal sie i próbował łazić i wskakiwać wszędzie a nie mógl. Uspokajał sie dopiero na moich kolanach. Dziś ma jeszcze kłopoty ze wskakiwaniem i jest jeszcze dziwny ale wzbudza we mnie instynkty maciezyńskie. Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Angieblue, powodzenia... coś uszyjesz 22.01.07, 16:37 żeby małej uniemożliwić szybki dostęp. A kociątko Maciuś netki - mam już nadzieję, że lepiej się czuje. Bo właściwie za długo go ta narkoza trzyma, może dawka była zbyt duża. Mój Filipek brykał już tego samego dnia. Popieść Maciusia, niech się chore "dziecko" cieszy specjalnymi względami: w końcu nie co dzień święto i raz tylko w życiu kastracja. Pozdrawiam. Wiesia + 8 Odpowiedz Link
angieblue26 Nie bedzie trzeba szyc kubraczka :-) 22.01.07, 18:15 Weterynarz zrobila Nuce opatrunek - ciasno zawiazany bandaz na calym dole brzucha. Za dwa dni zmieniamy bandaz, a za 10 - zdjecie szwow Nuka jest w bardzo dobrej formie, nawet zjadla i wypila chyba szklanke wody (bardzo duzo w kazdym razie). Bandaz "myje" jak wlasny brzuszek, lize sie intensywnie, ale tylko ponizej opatrunku. A, zapomnialabym, dostala zastrzyk przeciwbolowy, podobno o przedluzonym dzialaniu - do 48 godzin. Odpowiedz Link