Dodaj do ulubionych

Slang nakotykowy

27.02.06, 10:51
czekolada, baba jaga, siła ... a jednakowoż różnica smile

Link do witryny, na której policja zamieściła mały słownik slangu
narkotykowego. Spodziewałam się, że jest większy, ale słowniczek ma być na
bieżąco uzupełniany.
www.lodzka.policja.gov.pl/kwp/content/view/153/152/
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Slang nakotykowy 27.02.06, 10:57
      Dzieki, Ew, paru nowinek sie dowiedzialam.
      Mysle, ze niektorym rodzicom okaze sie przydatne - wiekszosc tych slow na
      pierwszy "rzut ucha" brzmi niegroznie i normalnie, jesli nie zna sie innych znaczen.
      • ewelina10 Re: Slang nakotykowy 27.02.06, 11:08
        Mam też taką nadzieję i że dzięki temu może uda się wcześniej wychwycić zanim
        przerodzi się w uzależnienie.
        • fedorczyk4 Re: Slang nakotykowy 27.02.06, 12:06
          Miałam problemy tej natury z synem podstawowym, na szcęście już przeszłe, ale
          gwarantuję Wam ze nie po slangu sie zorientowaliśmy, oj nie.
          • jutka1 Re: Slang nakotykowy 27.02.06, 12:33
            Zorientowac sie, ze ktos bierze, to jedna sprawa... Zorientowac sie, w jakim
            towarzystwie sie obraca (nawet jesli nie bierze) - to inna. Tutaj znajomosc
            slangu moze byc pomocna.
            • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 15:11
              Jaki macie stosunek do palenia marihuany przez nastolatkow (16+)? I dodatkowe
              pytanie - jaki macie stosunek do palenia marihuany LUB papierosow przez
              nastolatkow?
              Skir Dhu
              • skynews Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 15:34

                Niech sobie pala co chca i kiedy chca pod warunkiem jadnak ze wiedza dokladnie
                kiedy skonczyc zabawe - maja odpowiednio rozwiniete osobowosci aby wiedziec
                lub umiec rozpoznac kiedy uzyc "gasnice" i to bez pomocy i ingerencji
                z zewnatrz.

                Enjoy !
                • ewelina10 Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 16:01
                  Sky to nie jest kwestią brania. Problemem jest - kiedy przestać brać bo jest
                  fajnie ... a to jest już trudniejsze

                  Inną sprawą jest to - na ile, a jeśli już - to od jakiego wieku państwo (też
                  rodzic) może ingerować by nie naruszać wolności (praw) człowieka.
                  • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 16:18
                    ewelina10 napisała:

                    > Inną sprawą jest to - na ile, a jeśli już - to od jakiego wieku państwo (też
                    > rodzic) może ingerować by nie naruszać wolności (praw) człowieka.
                    >

                    "Panstwo" reguluje to jednoznacznie - sprzedaz papierosow od jakiegos tam
                    wieku, alkoholu od innego, sprzedaz marihuany jest, o ile wiem, w Polsce
                    nielegalna. Mnie raczej chodzi o Wasz personalny stosunek do niektorych uzywek,
                    konkretnie papierosow i marihuany.
                    Ja osobiscie mam problem ze stosunkiem "panstwa" do tychze smile
                    Skir Dhu
                    • ewelina10 Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 16:57
                      skir.dhu napisała: Mnie raczej chodzi o Wasz personalny stosunek do niektorych
                      uzywek, konkretnie papierosow i marihuany.

                      Zdaje się, że obecnie w Polsce wszystkie narkotyki są nielegalne, a za
                      posiadanie nawet niewielkiej ilości marihuany - nawet na własny użytek - grozi
                      więzienie.

                      Shir miałam bardzo poważny problem jednym z synów, ale na szczęście nie
                      dotyczyło to nigdy narkotyków, alkoholu, papierosów bądź innych używek. Dzisiaj
                      chyba już wyrośli, pewno i tak nie miałabym nic do powiedzenia.

                      Ja natomiast zaczęłam palić w bardzo młodym wieku, sumiennie i nadgorliwie
                      zdając sobie doskonale sprawę ze wszystkich tego konsekwencji. Nie palę od
                      trzech lat. Decyzję podjęłam nagle. Żałuję tego bardzo, bo odczuwam inne
                      dolegliwości, które z pewnością tak samo nie służą mi na zdrowie. Tęsknię za
                      papierosami, ale nie wrócę do nałogu, bo mi po prostu wstyd. Palacze są dzisiaj
                      bardzo dyskryminowani sad
                      • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 17:25
                        Na temat papierosow napisalam calkiem niedawno na innym Forum:
                        "Nie palilam, nie pale i nie bede palic. Jestem bezwzgledna w egzekwowaniu
                        mojego prawa do powietrza bez nikotyny. Nie mam cierpliwosci ani zrozumienia
                        dla palaczy - to, co czlowiek widzi na oddzialach onkologicznych z powodu
                        glupoty palaczy odbiera jakakolwiek cierpliwosc. I nie chodzi mi o umierajach,
                        ktorzy sami sobie sa winni. Chodzi mi o Ich rodziny, ktore czuja sie
                        zobowiazane do opieki przez tygodnie, miesiace - zmieniania pieluch, mycia,
                        karmienia, przezywania kolejnych zlych wiadomosci, krotkich chwil poprawy i
                        znowu hustawki diagnoz. Palacz skazuje swoich najblizszych na torture
                        cierpienia wraz z Nim a pozniej zycia bez Niego - krzywda, ktora palacze
                        wyrzadazaja swoim (niby) ukochanym jest nie do opisania. Ilez egoizmu i braku
                        wyobrazni trzeba miec by palic i mowic publicznie, ze "krzywdzi sie tylko
                        siebie" - krzywda jest przede wszystkim tych, ktorzy beda musieli chorym
                        palaczem sie zajac a potem Go pochowac. Potem zyc bez Niego i tesknic. A zanim
                        to sie stanie, przezyc miesiace beznadziejnej walki o Jego zdrowie i zycie,
                        ktorego NIE MUSIAL puscic z dymem!
                        Skir Dhu"

                        Marihuana zas w jakims sensie "uratowala" mi zycie gdy myslalam, ze po prostu
                        zaglodze sie na smierc po kolejnej chemii. Czy w Polsce dopuszcza sie uzywanie
                        marihuany w celech leczniczych?
                        W czasie swiat rozmawialysmy z corka o Jej "ciezkim, uniwersyteckim zyciu" wink
                        Wspomiala kolezanki, ktore rozluzniaja sie palac marihuane. Spytalam czemu Ona
                        nie. A Ona na to, ze odkad widziala mnie palaca w czasie i po kuracji, traktuje
                        marihuane wylacznie jako lekarstwo. Podchodzi do tego jak to srodkow
                        przeciwbolowych czy na katar - skoro czuje sie zdrowa, nie bierze smile A Ona
                        ogolnie ma bardzo negatywny stosunek do jakichkolwiek lekarstw na cokolwiek smile
                        To takie moje (i mojej corki) spostrzezenia. Palacza nikotyny w domu nie
                        bylabym w stanie tolerowac, palacza marihuany - nie mialabym problemu smile
                        Skir Dhu
                        • ewelina10 Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 18:32
                          skir.dhu napisała: Czy w Polsce dopuszcza sie uzywanie marihuany w celech
                          leczniczych?

                          Nie mam tak dokładnej wiedzy na ten temat, ale nie znalazłam potwierdzenia,
                          żeby stosowano ją oficjalnie w Polsce do celów leczniczych. Z wiedzy mi
                          dostępnej - nie powinno być zakazu.

                          Shir, czy masz podobne zdanie o jej zażywaniu - poza leczniczymi walorami
                          marihuany ?
                          • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 18:48
                            Generalnie rzecz biorac jestem przeciwko nauzywaniu uzywek wink)) Ze wszytskich
                            dostepnych mi publikacji wynika, ze o ile nikotyna czy alkohol uzalezniaja
                            fizycznie, o tyle marihuana moze uzalezniac wylacznie psychicznie. Co wcale nie
                            czyni jej mniej niebezpieczna w ogole, ale zapewne nieco latwiejsza w
                            kontrolowaniu w szczegolach. Jest mi duzo latwiej zrozumiec zestresowanego
                            czlowieka siegajacego po szklaneczke wina, jointa lub butelke piwa niz tego
                            samego czlowieka siegajacego po papierosa.
                            Zaznaczam - to moje prywatne skir-duszne odczucia, nic ponadto smile Za zadne
                            skarby swiata nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego taka trucizna jak nikotyna
                            jest produktem legalnym a ziolko jakim jest marihuana jest produktem
                            nielegalnym. To znaczy, rozumiem ogolnie, ze chodzi o pieniadze ale to dla mnie
                            nie jest wystarczajace wytlumaczenie smile
                            Skir Dhu
                            • onkwe Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 18:51
                              Nasze opinie o tym, co/kogo jestemy w stanie tolerowac i w jakim stopniu, a
                              czego/kogo nie, opieraja sie glownie na naszych dotychczasowych bezposrednich
                              doswiadczeniach i wiedzy , w tym wypadku, o nalogach .... Tymczasem, ten nasz
                              tak solidnie poukladany swiat moze pewnego dnia calkowicie sie przestawic na
                              skutek zupelnie nowego doswiadczenia, uczucia lub odkrycia.
                              Na przyklad, ktos, kto nie pali petow i nie palil ich nigdy nalogowo, ktos,
                              kto do tej pory byl swiecie przekonany, ze z palaczem w jednym domu nie
                              wytrzyma na dluzsza mete za chiny, natomiast obecnosc 'kanabisowych' oparow
                              nie byla dla niego nigdy problemem, moze, ktoregos pieknego dnia, ze zdumieniem
                              dojsc do wniosku, ze i owszem, z palaczem ( ktory pali na zewnatrz, szoruje
                              zebiska pare razy dziennie, zuje zapamietale mietowa gume i starannie myje
                              lapki etc ), jest w stanie isc przez zycie calkiem harmonijnie i tolerancyjnie
                              (skoro ow palacz posiada cala mase walorow 'zagluszajacych' ten wstretny,
                              smierdzacy nalog ) , krzywiac sie oczywiscie na jego wyplute pluca i dajac mu
                              do zrozumienia, ze rzucenie spotka sie z natychmiastowa aprobata i pelnym
                              poparciem, tudziez wszelakimi bonusami... Moze tez okazac sie niemniej nagle,
                              ze znany nam z wlasnych, relatywnie rzadkich spotkan z 'kanabisem',
                              przyjemny, siankowy dymek, ktory oplata tym razem szczelnie nie
                              tylko 'pacjenta', pociagajacego oczywiscie, jak nam ‘w celach leczniczych’,a
                              walacego od lat jednego sztacha za drugim, a ktory wciska sie w zakamarki
                              domostwa, we wlosy, w odziez, w pory przebywajacych w nim mieszkancow, jest
                              absolutnie nie do wytrzymania i nie do tolerowania!
                              Zegnamy sie i szybko wychodzimy na swieze powietrze ! Ufff... wink

                              • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 19:13
                                Tyle, ze prawdopodobienstwo przedwczesnego pochowania higienicznego palacza
                                jest iles tam razy wieksze niz prawdopodobienstwo przedwczesnego pochowania
                                niehigienicznego palacza marihuany. A najgorsze, co czeka kompana higienicznego
                                palacza jest PRZED pochowkiem sad Nikomu nie zycze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                No i, oczywiscie, pewnym "przed" mozna zapobiec a pewnym nie - po cholere sie
                                skazywac samemu na te, ktorych mozna uniknac??????????????????????????????
                                Skir Dhu
                                • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 19:15
                                  I jeszcze PS. Gdy juz moglam cos jesc, jadlam muffins z marihuana - to juz
                                  nikomu nie zatruwa powietrza smile Podobnie jak lizaki i cukierki z taze - kwestia
                                  wachania odpada dla najbardziej nawet wyczulonych zapachowo kompanow smile
                                  SD
                                  • onkwe Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 19:25
                                    skir.dhu napisała:

                                    > I jeszcze PS. Gdy juz moglam cos jesc, jadlam muffins z marihuana - to juz
                                    > nikomu nie zatruwa powietrza smile Podobnie jak lizaki i cukierki z taze -
                                    kwestia
                                    >
                                    > wachania odpada dla najbardziej nawet wyczulonych zapachowo kompanow smile
                                    > SD

                                    Fajnie, poradze mu, na pewno sie skusi na te lizaki i muffiny...hehe ( dobrze,
                                    ze ze mna nie mieszka, nie moj problem ..wink)
                                • onkwe Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 19:23
                                  skir.dhu napisała:

                                  > Tyle, ze prawdopodobienstwo przedwczesnego pochowania higienicznego palacza
                                  > jest iles tam razy wieksze niz prawdopodobienstwo przedwczesnego pochowania
                                  > niehigienicznego palacza marihuany. A najgorsze, co czeka kompana
                                  higienicznego
                                  >
                                  > palacza jest PRZED pochowkiem sad Nikomu nie zycze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                  > No i, oczywiscie, pewnym "przed" mozna zapobiec a pewnym nie - po cholere sie
                                  > skazywac samemu na te, ktorych mozna uniknac??????????????????????????????
                                  > Skir Dhu

                                  To moze ja spytam nastepnym razem mojego Ojca, niepalacza, dlaczego "sie
                                  skazal", dlaczego od prawie 50lat zyje z moja Mama, nalogowa palaczka od 16go
                                  roku zycia. Dlaczego, do licha nie wybral "uniku", dlaczego nie udalo mu
                                  sie "zmusic" Mamy, osoby swiadomej tego, ze wypluwala systematcyznie pluca, ze
                                  doprowadzala sie do tego, co teraz ma, do rzucenia nalogu....(no i
                                  smierdziala "Radomskimi" tak okropnie, ze wlasna corka bedac dzieckiem nie
                                  chciala sie do niej przytulac?) A on, kompan niehigienicznej kompanki, skazany
                                  na to, czego mogl wczesniej przeciez jako czlowiek inteligentny i swiadomy,
                                  idac za twoja rada s.d. uniknac, trwal przy niej... i nadal trwa....
                                  • skir.dhu Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 19:51
                                    Twoj ojciec, gdy sie decydowal na zycie z Twoja mama zapewne nie wiedzial
                                    dokladnie jakie beda skutki Jej wieloletniego palenia. Podejmowal decyzje nie
                                    majac kompletu informacji. Gdybanie na co by sie zdecydowal majac ow komplet,
                                    dzisiaj nie ma sensu smile Twoja mama, dzis juz w 100% swiadomie, robi krzywde
                                    sobie i Jemu. Widocznie Jej z tym dobrze i Jemu z tym dobrze. Gdyby Twoja mama
                                    darzyla Twojego ojca uczuciem porownywalnym z tym jakim darzy nikotyne w
                                    bibulce, zapewne juz dawno przestalaby krzywdzic Ich oboje. To samo tyczy par,
                                    w ktorych jedna strona naduzywa alkoholu lub gra nalogowo w kasynie itp. Z
                                    jakichs powodow sa wsrod nas ludzie, ktorzy swoje "uzywki" cenia bardziej niz
                                    swoich najblizszych. I w takich okolicznosciach ci najblizsi albo "niosa swoj
                                    krzyz", albo przestaje im odpowiadac rola drugoplanowa, gdy na pierwszym planie
                                    jest papieros, kieliszek, kasyno. Zawsze jest to przeciez wylacznie kwestia
                                    wyboru i konsekwencji. Jak juz wspomnialam wyzej - nie mam zadnej sympatii ani
                                    wspolczucia dla palaczy. Szczegolnie dla tych, ktorzy za swoj nalog placa
                                    rakiem lub enphosema (jak to jest po polsku?). Mam niezmierzone poklady
                                    wspolczucia dla rodzin takich ludzi, bo milosc jest slepa a czasem po prostu
                                    mozna juz tylko byc przyzwoitym czlowiekiem i nie opuscic w chorobie.
                                    Szczegolnie wsciekaja mnie palacze chorujacy na raka, bo oni swojej choroby
                                    mogli najczesciej uniknac gdy sa tysiace nas, ktorzy nie mogli. Coz za idioci -
                                    sami sobie zafundowali to, co na nas spadlo "mimo wszystko" sad Sorry - krew mi
                                    sie burzy smile
                                    Skid Dhu
                                    • onkwe Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 21:43
                                      > Twoj ojciec, gdy sie decydowal na zycie z Twoja mama zapewne nie wiedzial
                                      > dokladnie jakie beda skutki Jej wieloletniego palenia. Podejmowal decyzje nie
                                      > majac kompletu informacji. Gdybanie na co by sie zdecydowal majac ow komplet,
                                      > dzisiaj nie ma sensu smile

                                      Znam osoby ktore decyduja sie dzisiaj na zycie z "samobojca" , "posiadajac ow
                                      komplet informacji" i znajac skutki palenia. Nie, nie sa slabe psychicznie, nie
                                      sa glupie, niewyksztalcone lub nieatrakcyjne. Ba, krecilo sie zawsze wokol nich
                                      grono nimi zainteresowanych, rownie atrakcyjnych, niepalaczy! Mimo to
                                      dokonaly "niewlasciwego wyboru" i sa swiadome jego konsekwencji! Tfuj, co za
                                      bezmyslnosc!

                                      >Gdyby Twoja mama
                                      > darzyla Twojego ojca uczuciem porownywalnym z tym jakim darzy nikotyne w
                                      > bibulce, zapewne juz dawno przestalaby krzywdzic Ich oboje.

                                      ...etc

                                      Nawet nie masz pojecia jak sie mylisz, ale nie mam zamiaru ani Cie przekonywac,
                                      ani opisywac historii mojej rodziny. Powiem tylko, nie porownujmy "uczuc" tam
                                      gdzie ich nie ma,....Nalog nie jest bowiem "uczuciem".

                                      A podsumowujac. Chcialabym posiadac taki zimny rozsadek w podejmowaniu
                                      zyciowych decyzji oraz taka silne wole, jakie ma s.d.! Zazdraszczam !

                                      Coz, ja tylko slaba i cholernie emocjonalna kobita jestem... wink)
                                    • mammaja Re: Slang nakotykowy 01.03.06, 21:44
                                      Piszesz tak, jak by nie bylo wiadomo od lat, ze alkoholizm jest choroba. Jest
                                      choroba niszczaca delikwenta i trwale niszczaca jego rodzine. Powodujca straszne
                                      spustoszenia w dzieciach i wspolmalzonkach. Wystarczy porozmawiac z DDA (dorosle
                                      dzieci alkoholikow). Nie bede tu robic wykladow, to sa straszne sprawy, o
                                      ktorych kiedys sie nie mowilo, ale dzisiaj sa znane. Rowniez ilosc wypadkow i
                                      strasznych nastepstw upojenia alkoholowego nie daja sie porownac ze szkodami
                                      wyrzadzonymi przez nikotyne. Nie bronie palaczy, ale niestety mam w najblizszym
                                      otoczniu ludzi ktorzy wlasnie zmarli na raka, albo sa chorzy, a nigdy nie
                                      palili. Nie stawiajmy nalogu palaczy, z ktorego mozna sie uwolnic, na jednej
                                      plaszczyznie alkoholizmem, ktory jest choroba na zawsze, mozna najwyzyc byc nie
                                      pijacym alkoholikiem. I tez nie wiadomo czemu jedni wypija swoje w zyciu i nic,
                                      a drudzy uzalezniaja sie predko. Wlasnie zalatwialam miejsce na odwyku dla
                                      mlodego meaczyzny, ojca dwojga dzieci, ktorego rodzina przezywa pieklo. Mam
                                      nadzieje, ze uda mu sie wytrwac! A kosztuje to bardzo drogo - tyle ze jego
                                      ojciec, nota bene znany aktor zgodzil sie pokryc leczenie - byle bylo
                                      natychmiast, kiedy delikwent zdecydowal sie na ten krok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka