Dodaj do ulubionych

Sobótkowe zioła

23.06.04, 08:50
Dziś dzień szczególny dla zielarzy, toteż mimo braku czasu wpadam szybciutko
na forum i wklejam kolejny z moich niepublikowanych artykułów:

SOBÓTKOWE ZIOŁA

Noc letniego przesilenia Słońca zawsze uważano za porę największej potęgi
dobrych i złych mocy. W tę noc pełną dziwów demony i czarownice próbowały
szkodzić ludziom, rozkwitała czarodziejska paproć, diabeł kusił ukazywaniem
skarbów... W Polsce obchody letniego przesilenia nazywano Sobótką, Kupałą lub
Kupalnocką. Święto powitania lata, orgiastyczne święto miłości i płodności,
połączone było z oczyszczającymi obrzędami ognia i wody. Magiczne praktyki
miały zapewnić przychylność żywiołów i odpędzić nieczyste siły, przynieść
zdrowie i urodzaj. W tę najkrótszą noc odbywano w rzece pierwszą kąpiel w
roku. Rozpalano wysokie ogniska, aby tańczyć wokół nich i skakać przez
buchające płomienie.

Obyczaje sobótkowe wywodzą się od pradawnych uroczystości ku czci Słońca,
które w tym dniu osiąga najwyższy punkt na niebie. Zabiegi kościoła
katolickiego doprowadziły do identyfikacji Sobótki ze świętem wigilii św.
Jana Chrzciciela, jednak aż do XIX wieku nie zdołały zlikwidować pogańskiej
treści obrzędów. Dziś noc świętojańska, obchodzona z 23 na 24 czerwca,
pozostała okazją do fantastycznej zabawy.

Trudno wyobrazić sobie ceremonię powitania lata bez czarodziejskich roślin.
Zanim zapłonęły wieczorne ognie kobiety wybierały się na poszukiwanie ziół.
Zioła zerwane w wigilię św. Jana miały w mniemaniu ludu najpotężniejszą moc
magiczną i leczniczą. Używano ich później jako leku przeciw rozmaitym
chorobom ludzi i zwierząt, ale też chroniły domostwo od piorunów, pożarów i
wszelkich klęsk.

We wschodniej części kraju do dziś jeszcze mieszkańcy wsi zbierają ziele
dziurawca w przeddzień św. Jana i kładą na parapecie okiennym, aby uchronić
dom przed uderzeniami piorunów. Roślina ta zakwita w końcu czerwca, kojarzono
ją z obchodami Sobótki, toteż nazwano świętojańskim zielem. Dziurawiec cieszy
się długą historią nie tylko jako wszechmocny lek, ale też jako talizman i
amulet zabezpieczający przed „złym okiem”. Wiązki dziurawca dla ochrony przed
złymi mocami wieszano w pomieszczeniach lub wtykano ziele za święte obrazy
(stąd ponoć nazwa łacińska dziurawca Hypericum, pochodząca od słów: hyper –
nad, eikon – obraz).

W ostatnich dniach czerwca dojrzewają owoce kminku. Dawniej przypisywano
kminkowi moc magiczną odpędzającą złe duchy i noszono jego nasiona w
woreczkach zawieszonych na piersi. Kminek wchodził w skład eliksirów
miłosnych, wierzono bowiem, że zapobiega rozstaniom. Ale stanowił też
codzienną przyprawę i popularny lek, szczególnie przy dolegliwościach
żołądka, przy kolce, wzdęciach, na wątrobę. Panowało przekonanie, że
największą moc leczniczą posiada kminek zebrany w wigilię św. Jana. Zerwana
tego samego dnia macierzanka piaskowa, drobna krzewinka o aromatycznych
fioletoworóżowych kwiatach, miała w wierzeniach ludowych dawać ochronę przed
czarami, urokami i wszelkimi złymi mocami.

Zielem bodaj najsilniej związanym z sobótkowymi obrzędami jest bylica
pospolita. W drugiej połowie XVI wieku Marcin z Urzędowa, ksiądz i botanik,
tak pisał w swoim zielniku: "U nas w wilią Św. Jana niewiasty ognie paliły,
tańcowały, śpiewały, diabłu cześć i modły czyniąc; tego pogańskiego zwyczaju
do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać, czyniąc z bylicy ofiarowanie,
wieszając ją po domach, i opasując się nią, czynią sobótki paląc ognie,
krzesząc je tarciem drzewa, aby była prawie świętość diabelska”. Opasanie
bioder gałązkami bylicy zebranej w noc sobótkową miało chronić przed bólami w
krzyżu od nachylania się podczas żniw.

Na Mazowszu, na Podlasiu i w okolicach Krakowa przyozdabiano bukietami
aromatycznej bylicy bramy i wrota do budynków wierząc, że roślina ta ma
zdolność odbierania jadu zawistnym oczom, zdejmowania zadanych uroków i
leczenia chorób (zwłaszcza febry), powstałych z nasłania diabelskiego. W
Sandomierskiem dodawano do bylicy gałęzie dzikiego bzu czarnego, także
słynącego ze swoich magicznych mocy, szczególnie w dziedzinie odpędzania
upiorów. Gdzie indziej zabezpieczano się przed demonami wieszając u wejścia
do chat wiązki ziela pokrzywy, a na polach wiechy tej lub innych roślin
chroniły zasiewy od uroków. W wigilię św. Jana zatykano w strzechy bylicę i
łopian, gałązki klonu czy olszyny, aby uniemożliwić działalność czarownicom,
wykazującym tego dnia szczególną aktywność.

Z bylicy i innych ziół panny na wydaniu wiły wianki, które po północy wraz z
wpiętym płonącym łuczywem puszczały z prądem rzeki. Rośliny do wianka były
starannie wybierane. Dziewczyny zrywały kwiaty o promieniście rozłożonych
płatkach i płomiennych barwach. Takie kwiaty symbolizowały słońce w
najwyższym punkcie swej wędrówki po niebie lub głowę świętego Jana oświetloną
blaskiem aureoli. Najczęściej upiększały wianki łąkowe złocienie, rumianki,
koszyczki mniszka lekarskiego zwanego kupałą, arniki górskiej czyli
kupalnika, nagietka, kwiaty dziurawca, jaskrów i pełników.

Rumianek to ziele słońca. Od zawsze łączono z rumiankiem wiele wierzeń i
przesądów. Zabezpiecza przed czarami, dobry na gorączki i „mdłą” wątrobę,
humor poprawia, a mężom rozgrzewa oziębłość... Dodatkowo rumianek zbierany w
przeddzień św. Jana zapewnia szczęście i pomyślność, według niektórych
również w hazardzie.

Złocistożółte kwiaty arniki górskiej czyli kupalnika ukazują się w czerwcu.
Arnika to stary lek ludowy na epilepsję i wylewy, na wstrząsy mózgu, ból
serca i na „podźwignięcie”. Słynęła również z właściwości magicznych.
Wierzono, że ziele wetknięte na krańcach pół uchroni zbiory przed
gradobiciem, a zawieszane w domostwach strzeże przed piorunami. Dziś kupalnik
objęty jest ochroną prawną, zastąpmy go zatem w wiankach ogrodowymi
nagietkami.

Magiczne znaczenie miał nie tylko rodzaj kwiatów, ale też ilość roślin
używanych do splatania wianka: liczba siedem i wielokrotność trójki od wieków
uchodziły za magiczne w zamawianiach i odczynianiu uroku. Puszczanie wianków
w święto letniego przesilenia słońca początkowo miało na celu zapewnienie
ludziom przychylności groźnego żywiołu, jakim jest woda. Później obyczaj ten
stał się wróżbą zamążpójścia. Młodzieńcy na łódkach próbowali dogonić wianki.
Który chłopiec wianek wyłowił, temu przeznaczone było poślubienie twórczyni
wianka. Znano i inne wróżby matrymonialne. Pewne zioła, zerwane przez pannę w
wigilię Sobótki i ukryte tego dnia pod strzechą rodzinnej chaty miały
przyspieszyć zamążpójście, inne rośliny schowane pod poduszkę pomagały wyśnić
wizerunek przyszłego męża.

W przeddzień św. Jana po zachodzie słońca nie wolno już było zbierać ziół.
Gromadzono się wtedy na wzgórzach lub nadrzecznych łąkach, rozpalano ognie.
Panny i gospodynie zjawiały się wszystkie, a gdy której nie było, tę uważano
za czarownicę. Zasiadano wokół ognia i rozpoczynano ucztę. Chłopcy popisywali
się zręcznością, skacząc przez płomienie. Panny tańczyły wokół stosów
śpiewając pieśni i z uprzednio zebranych pęków ziół rzucały po gałązce
każdego gatunku w ogień, ufając, że dym z tych ziół zabezpieczy je od złego;
resztę zabierały do domów jako lek i talizman. Wierzono, że pola owiane dymem
czy posypane popiołem sobótkowych stosów będą wolne od klęsk, a przez popiół
po wystygłych ogniskach przepędzano bydło, aby uchronić je od zarazy i czarów.
Jak głosi legenda w noc świętojańską o północy zakwita kwiat paproci. Kto
odnajdzie ten kwiat, posiądzie moc i ogromną wiedzę, stanie się bogaty i
szczęśliwy. Niejeden śmiałek błądził nocą samotnie po lesie, kuszony wizją
bogactwa. Na Kaszubach uważają, że znaleźć kwiat paproci może tylko naga
dziewczyna, której nie wolno ani razu obejrzeć się za siebie. Panny zapewne
ze strachu lub ciekawości rozglądały się wokół siebie w trakcie poszukiwań
Obserwuj wątek
    • puma002 Re: Sobótkowe zioła 23.06.04, 08:51
      Panny zapewne ze strachu lub ciekawości rozglądały się wokół siebie w trakcie
      poszukiwań – może dlatego żadna nie odnalazła cudownego kwiatu? A może w
      podręcznikach botaniki prawdę piszą, że paproć nigdy nie kwitnie?

      Na koniec oddajmy głos Zygmuntowi Glogerowi, autorowi „Encyklopedii
      staropolskiej”: „Każdy naród, który chce życie własne rozwijać, ma obowiązek w
      swoich zabawach, rozrywkach i widowiskach podnosić i odtwarzać obrazy
      obyczajowe ze swej przeszłości i zachowywać piękne zwyczaje ojczyste, do
      których należy u nas sobótka”.
    • puma002 Re: Sobótkowe zioła 23.06.04, 09:53
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10334&w=4683345
    • lenkas Re: Sobótkowe zioła 21.06.05, 18:10
      Podciągam wątek do góry:)
      Niech służy dalej:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka