aragorna71
01.09.10, 12:24
Poczytalam ostatnio sporo na temat zaangazowania sie niektorych
macoch w wychowanie pasierbow i zaczelam sie zatanawiac po co to
robia.
Posty Marusi, Alanndy czy Agnessam (przepraszam, jesli przekrecilam
nick), pokazuja, ze dla dobra swojego i pasierbow nie warto.
Dziewczyny spalacie sie, poswiecacie siebie, czesto swoj zwiazek,
czesto narazacie sie na przykrosci ze strony Eksi czy dziadkow a
efektow zadnych.
Od wychodznia jest ojciec i matka i tego nalezy sie trzymac.
Po co wam to?
Czy nie prosciej jest zajac sie soba i swoim zwiazkiem?
Nigdy nie bedziecie matkami dla pasierbiatek i nigdy nie doczekacie
sie wdziecznosci z ich strony.
Zapewniam, ze mozna miec dobre uklady z pasierbica
zachowujac "dystans".
Moja metoda jest taka:
Brac udzial w zyciu "rodzinnym", ale wychowanie zostawic ojcu.
Miec swoje zainteresowania i czas bez dziecka oraz nie przszkadzac
ojcu w wypelnianiu jego obowiazkow.
Rozwiazalam tez sprawe opieki nad mala w czasie nieobecnosci ojca.
Raz zostaje ze mna a raz idzie do dziadkow.
Moze mam troche szczescia, ze wyszlam na fajnego faceta, ktory wiele
rozumie, ale gdyby bylo inaczej to poswiecilabym zwiazek, ale nie
siebie
Pozdrawiam
Egoistka ElaKuz