Dodaj do ulubionych

Wyuczona bezradność

24.03.05, 14:38
Cześć, Dziewczyny, dawno nie pisałam - nie było właściwe o czym.
Ale życie nie znosi próżni, wiadomo.

M ma dwóch synów, którzy nas odwiedzają co dwa tygodnie. Jeden jest w 3,
młodszy w 2 klasie.
Chodzi o młodszego - M ma w zwyczaju, w niedzielę odrabiać z nimi lekcje. No
i się zaczyna. Ślęczenie, pokazywanie co i gdzie trzeba zrobić... i nie
byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że młody, bardzo inteligenty
chłopiec (psycholog to potwierdza) "nie umie" sam odrabiać lekcji.
Najprostszych rzeczy.
No i mnie w drugim pokoju szlag trafia, jak słyszę zza ściany co się dzieje.

Żeby nie było, Młody w innych dziedzinach życia również jest jak ta sierota
boża, która albo coś wyleje, albo nie słyszy (i rzeczywiście nie słyszy) albo
buta nie zawiąże. Oczywiście jak mu na czymś zależy, robi się nad wyraz
kreatywny pomysłowy i zaradny. I potrafi!

Ale wracająć do tych nieszczęsnych lekcji. Powiedzcie, jak to jest, czy 9-
letni dżentelmen nie powinien przypadkiem SAM odrabiać lekcji a jedynie kiedy
mu coś trudność sprawia pytać ojca?
Dotyczy to też starszego. Obojgu za każdym razem są przeglądane zeszyty i
ślęczenie aż odrobią lekcje... Czy ja sie czepiam, czy dzisiejsze dzieci tak
mają?
Pytałam M, jak jest, kiedy dzieci są z matką. Nie wiedział! Opiórkowałam Go i
kazałam zapytać.

Boże, chłop dzieci pilnuje a sam jak dziecko!

smile

Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Wyuczona bezradność 24.03.05, 14:49
      Mój syn od początku nie chciał z mną odrabiać lekcji, ani z nikim innym.
      Ale moja bratanica będąc już w 5-tej klasie do tej pory odrabia wszystko przy
      matce.
      A może to chodzi o to, że pod pretekstem tych lekcji, chcą aby ojciec był tylko
      i wyłącznie dla nich w tym czasie?
      Taka "bezradność" z ukrytym celem...
      Ale chyba to wszystko jedno jak ojciec spędza z dzieciakami czas.
      Jak się mają razem bawić, albo lekcje odrabiać, to chyba pożyteczniejsze jest
      to "odrabianie".
      • pom Re: Wyuczona bezradność 24.03.05, 15:10
        Faktycznie, to może być pretekst do spędzania z ojcem czasu.
        To bardzo prawdopodobne, szczególnie w przypadku młodszego.
    • chalsia Re: Wyuczona bezradność 24.03.05, 14:53
      Pamiętam, że rodzice pomagali mi jakos w odrabianiu lekcji do 3-4 klaqsy
      podstawówki,
      Chalsia
    • madalenka25 Re: Wyuczona bezradność 24.03.05, 16:26
      moja Młoda ma 9 lat i sama odrabia lekcjie - jak ma problem to przychodzi i pyta

      fakt codziennie jej sprawdzam zeszyty i ćwiczenia i jestem w kontakcie z
      wychowawczynią

      ale i jej zdarzaja się dni, kiedy pyta ile jest 2x2 i ma normalne zaniki
      pamięci kiedy jej wygodnie i chce się popieścić i byc w centrum uwagi - to
      chyba normalne u dzieci
      • dyrgosia Re: Wyuczona bezradność 25.03.05, 07:43
        Moje chłopaki odrabiają lekcje z tatą i wcale nie chodzi o brak samodzielności,
        to jest ich wspólny czas codziennie, pewnie za rok się to troszkę zmieni,
        najstarszy idzie do liceum...szkoda....
    • m-m-m Re: Wyuczona bezradność 25.03.05, 07:57
      Powiedzcie, jak to jest, czy 9-
      letni dżentelmen nie powinien przypadkiem SAM odrabiać lekcji a jedynie kiedy
      mu coś trudność sprawia pytać ojca?



      Szkoła to obowiązek i wymaga systematycznoći. Dziecko lat 9 jest jeszcze tej
      systematyczności nie nauczone. Teraz synowie Twojego M. są w wieku, kiedy
      trzeba poświęcic im wiecej czasu na naukę (na naukę, a nie na rozwiązywanie za
      nich zadań szkolnych), np. robić im dyktanda, prosić o głośne czytanie, dawać
      rebusy i dodtkowe zabawy matematyczne, jednym słowem rozwijać i wdrażać. Tę
      sytuację "przespał" mój M. Rezultat jest opłakany: pasierb od 5-ej klasy
      podstwówki niestety cały czas jechał w dół, a to dlatego, że nie był wdrożony
      do systematycznej nauki we wczesnym okresie szkolnym. Dziecko powinno samo
      odrabiać lekcje od 4-5 klasy (tzn. poczuwać się do obowiązku ich wykonania) i
      dopiero od tego okresu można wymagać swoistego perpetuum mobile. Potem nie ma
      już możliwości zagonienia go do nauki.
      Tyle, że podkreślam: dziecka nie należy wyręczać (uzna, że zawsze może
      powiedzieć, że czegoś nie umie i rodzic za niego to zrobi), ale organizować mu
      zajęcia "dodatkowe" j. w.
    • pelaga Re: Wyuczona bezradność 25.03.05, 10:36
      Odrabiam codziennie z moim dzieckiem lekcje. Pewnie, ze fajnie byloby gdyby
      robil to sam, a do mnie przychodzil tylko o cos spytac, ale rzeczywistosc jest
      szara i polega na codziennym sleczeniu nad lekcjami. Na zebraniu rodzicielskim
      pytalam zaniepokojona (bo ze mna nikt nie musial sleczec nad lekcjami) rodzicow
      czy odrabiaja z dziecmi lekcje i proporcje sa mniej wiecej pol na pol. Widac
      jedne dzieci sa zdolniejsze, inne mniej i trzeba im pomoc cos jednak w zyciu
      osiagnac, bo zaleglosci, ktore powstaja w pierwszych latach nauki ciagna sie
      juz zawsze, nawet w doroslym zyciu. Widac to nawet na tym forum, po niektorych
      postach wink)) Tak, tak, to bylo zlosliwe, ale nie autorki watku wink)))
      • konkubinka Re: Wyuczona bezradność 25.03.05, 10:44
        i nie tylko chodzi o zdolnosci.
        Dzieci maja rozny temperament, roznie sa chowane.
        Ja ucze syna od poczatku systematycznosci, zeby wiedzial ze jak tylko wejdzie
        ze szkoly ma usiasc do lekcji.Jednak nie jest on bez zadnych zaburzen i
        problemy z koncentracja ma dosc spore.Jesli nie bede dyzurowac przy nim bedzie
        np patrzyl w okno zamiast w zeszyt albo wymyslal sto tysiecy innych zajec -
        chce mi sie pic, jesc, siostra mu przeszkadza itp.
        Corka M nigdy nie zostala nauczona systematyki i niestety w ogole nie chce
        odrabiac lekcji.Pom, zebys wiedziala co ja przezywam za sciana.
        No ale co sie dziwic skoro na codzien nikt nie wymaga od niej zeby w ogole cos
        odrabiala a jak po jakims czasie okazuje sie ze ma zle oceny poprostu dostaje
        od matki, co oczywiscie nie przynosi rezultatow.
        No i nagle przyjezdza tutaj i chca zeby siedziala i do tego myslała.Niestety ma
        11 lat , prawie 12 i wymaga pomocy w mysleniu a co dopiero odrabianiu.
        Narazie jej sie udawalo, przechodzila szzesliwie z klasy do klasy ale mysle ze
        jesli dziadkom i M nie uda sie czesciej zajmowac sie jej nauka o gimnazjum nie
        ma co myslec.
        Mama Starszego Brata (1997) i Mlodszej Siostry (2003)

        MÓJ SKLEP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka