sara98
09.11.05, 11:23
A propos poruszanych ostatnio wątków finanansowych w aspekcie alimentów oraz
konkubinatu, zacząłam sie zastanawiać na możliwością ułożenia stosunków
majatkowych z NM w sytuacji, gdy stanie sie on M.
Naturalne jest, że kiedy dochodzi do zawarcia związku małżeńskiego przez
osobniki bez "skomplikowanej przeszłości" regułą jest wspólnota majątkowa.
Czasem, przeważnie wtedy kiedy któreś prowadzi działalność gospodarczą, albo
zamierza ja prowadzic, a byłoby to obciążone ryzykiem zawiara sie intercyzę
ograniczjącą lub wyłączająca wspólnotę majątkową. Natomiast w okolicznościach
kiedy strony zainteresowane to 'mężczyzna po przejściach i kobieta z
przeszłością", temat ułożenia sobie stosunków majątkowych rysuje sie jako
jaskrawy problem. Chociaż nie jest to regułą, że tylko wtedy. Mam
przyjaciółkę - równolatkę, która jest od 7 lat zamężna, ma dziecko, pozornie
jest szczęśliwa w związku z dość nieudacznym mężem - i rodzice kupują jej
mieszkanie z wyłączeniem jej męża, natomiast jego rodzice kupują samochód
rejestrując go na niego, on nie jest zameldowany u niej tylko u rodziców-
jednym słowem "kołomyja", która ma na celu zabezpieczyć interes każdej ze
stron na wypadek, gdyby coś nie wyszło...
Mój NM pół roku temu kupił dom w stanie surowym, wziął kredyt zajął sie jego
wykańczaniem, meblowaniem - "gniazko" dla nas i oczywiscie jego rodzinki (2
dzieci + mamusia). W daleko idących planach myślimy jednak o zalegalizowaniu
tego związku może za rok, i tutaj pojawia sie problem- mój NM nie ma
kompletnie wizji ułożenia sobie stosunków majątkowych. Stwierdził, że to ja
jestem znawca tematu, a on zgodzi sie na wszystko z wyłączeniem sytuacji, gdy
bedziemy mieli kompletnie osobne kasy i rozliczali sie co do grosza. Gwoli
wyjaśnienia 3 lata temu wprowadziłam sie do swojego mieszkania, płacę
developerowi dość znaczne kwoty, potencjalnie (legalnie) nie mogę go na razie
wynająć bez ich zgody. Ponadto jeślibym chciała dodać jakikolwiek czynsz
najmu do aktulanych obiążęń to cena najmu bedzie niekonkurencyjna. W
mieszkaniu mam całkiem fajne "graty", mój NM do swojego domku kupuje
nowe "graty" i niejako twierdzi, że dom urządzi sam a ja mam sie
wprowadzić "na gotowe". Niestety nie mieści sie to w moim światopoglądzie,
zawsze sama zapracowałam na to co posiadam i taki stan rzeczy daje mi
satysfakcję. Szerze mówiąc kompletnie nie mam pojecia co zrobić juz
abstrahując od tematu mojego mieszkania, czy kupić inne do którego wstawię
graty i będę wynajmować bez ograniczeń, bo chyba szkoda wystawić je na ulice,
a chwilowo nie ma nikogo kto zaufanego kto byłby zainteresowy "opieką" nad
moimi kątami - czy w takiej sytaucji lepiej ustanowić całkowitą rodzielnosć
majątkową? Składka na koszty utrzymania i mieszkanie praktycznie kątem u
niego - niestety pomimo uczuć jakimi go darzę - nie uśmiecha mi sie to!
Wspólnota majatkowa dopisanie do własnosci i wspólne spłacanie kredytu- to
juz trochę lepiej, a czy aby na pewno? Najgorsze w tym wszystkim, jest to że
NM pozostawia ten problem mnie, a przeciez dotyczy on jakby nie było bardzo
istotnej sfery, która dotykać bedzie nas wspólnie.
Na razie to gdybanie, ale czasem lepiej pogdybać zawczasu...
Pozdrawiam