Proszę Was o pomoc. Nie mam już pomysłu co robić z Młodym - potworem. Syn M.
ma kłopoty z nauką.. ale to najmniejszy problem. Ma 13 lat (1 klasa gimnazjum)
i od 1,5 roku szajba zupełna. Sam się nie uczy, lekcje trzeba z nim odrabiać -
tak więc M. kilka razy w tygodniu poświęca całe popołudnie + wieczór na naukę.
To jest jeszcze ok, ale od pewnego czasu Młody odpuścił zupełnie. Nic nie
zmusi go do nauki/lekcji. Jeśli już to po miniumum 2 godzinach walki i kłótni.
Na każde pytanie (co było, co zadane) odpowiada "nie wiem", "nie obchodzi mnie
to" itp. itd... Kończy się na tym, że tylko to ma odrobione co mu M. sam zrobi.
Rozwala to nasze życie (zero miłych wieczorów/weekendów) i rozwala to mojego
M. Ambitny, inteligentny facet - chciałby aby Młody był podobny, a ten ma
wszystko centralnie w d....
Co robić - szukać psychologa? Odpuścić się nie da - M. żyły sobie da
wyszarpać, a nie odpuści-zależy mu na dziecku (p. psycholog z przychodni
powiedziała, że nie wolno dopuścić by powtarzał klasę, bo nastąpi zupełna
destrukcja).
Ja nie mam siły, odpadam

... może to chwilowe - koniec roku - rozumiecie

ale już nie mogę. Możę któraś z Was ma pomysł co z takim potworem??? Dodam, że
poza tym potrafi być kochany - to jest najgorsze - raz jest super, za chwilę
wredne odzywki i zlew na wszystko. buuuuuuuuuuuuuu