kot mi się zabił

24.03.07, 14:54
wiem, wiem, temat "niemacochowy", ale macochy miewają tez inne problemy.

miałam moja kotkę od ok. 10 lat, od kilku miesięcy była u mamy mojego M z
powodu niedogadywania sie z psem i super na tym wychodziła ("erysiu, chodź,
babcia da ci szyneczki").
przedwczoraj kotka spadła z trzeciego pietra, prosto na beton - musiała się
pośliznąć na parapecie, bo wcześniej nie kombinowała ze skakaniem.
tyle razy słyszałam o "bezkolizyjnych" wylotach kotów z wysokich pieter, a ona
musiała prosto w ten beton...
żal mi bardzo też mojej przyszłej teściowej, bo bardzo się z ta kotką do
siebie przywiązały. a już całkiem wzruszyło mnie jak mama mojego M przyniosła
ją do mieszkania w kocyku i chociaż wszystko było już przesądzone jeszcze
próbowała ja reanimować- masaż serca i te sprawy.

zwierzaki miałam od zawsze, ale to pierwsza taka śmierć i jakoś mi ciężko...
    • anastazjapotocka Re: kot mi się zabił 24.03.07, 15:44
      Współczuję Wam strty kociaka. Szkoda jej, pocieszam Cię z całego serca.
      • kleo1 Re: kot mi się zabił 24.03.07, 16:24
        Tak mi przykro... crying((((
    • kati27 Re: kot mi się zabił 24.03.07, 16:56
      bardzo mocno Wam współczuję. Może to trochę za szybko ale skoro teściowa
      polubiła koty, to może warto poszukać jakiegoś niechcianego kotka w schronisku?
      Dom bez kota jest trochę pusty ....
    • luna67 Re: kot mi się zabił 24.03.07, 17:40
      joa_nnap, bardzo mi przykro, wiem jak to jest jak ginie jeden z "czlonkow
      rodziny". Bo moj kochany bokserek byl wpelni nimsad minelo juz kilka lat od jego
      odejscia a mi sie wdalszym ciagu sni i tesknie bardzo za nimsad((

      Lezka kap, kap...
      • mamaadama4 Re: kot mi się zabił 25.03.07, 00:03
        Bardzo ci współczuję, też mam kotkę i czasami się o nią boję, chociaż mieszkamy
        na I piętrze.
        • betella_30 Re: kot mi się zabił 25.03.07, 22:18
          my tez mamy koty.wzielam swoje jak sie wyprowadzilam z domu. jednego wzielam
          jak czul sie zle, ja z powodu pracy nie moglam sie nim wystarczajaco zajac, to
          mij NM jezdzil z nim na kroplowki itd, niestety nie udalo sie go uratowac
          bardzo to przezyl. teraz dowiedzielismy sie ze nastepny kot ma raka...
          beznadziejna sprawa...
          bardzo ci wspolczuje
    • chalsia Re: kot mi się zabił 26.03.07, 01:30
      > przedwczoraj kotka spadła z trzeciego pietra, prosto na beton - musiała się
      > pośliznąć na parapecie, bo wcześniej nie kombinowała ze skakaniem.
      > tyle razy słyszałam o "bezkolizyjnych" wylotach kotów z wysokich pieter, a ona
      > musiała prosto w ten beton...

      bo kot musi mieć czas (a więc wysokość do przelecenia) by w locie się
      odpowiednio ułożyć do bezpiecznego ladowania. I im wyższe pietro tym wieksza
      szansa na bezpieczne ladowanie. Nie pamietam dokładnie, ale bezpieczne
      lądowania "zaczynają" się chyba gdzieś od 5-tego pietra dopiero.
      Tak więc koty mieszkające niżej nie powinny miec możliwości wychodzenia na
      parapety okienne, balkony etc.
      Chalsia
      • babe007 Re: kot mi się zabił 26.03.07, 09:43
        Bardzo współczuję. Sama mam dwa koty, więc mogę sobie wyobrazić jak to jest
        kiedy zabraknie zwierzaka.

        A teraz dodam cos do wypowiedzi chalsi. Ja wychodzę z założenia, że w
        mieszkaniu gdzie jest kot okna (te otwierane do wietrzenia) powinny być w jakis
        sposób zabezpieczone. I to bez względu na to, czy są na pietrze pierwszym czy
        dwudziastym pierwszym. Bo co z tego, ze kocina wypadając z pierwszego piętra
        nic sobie nie zrobi, kiedy zdezorientowana moze uciec, albo wyskoczyć na
        jezdnię i wiele, wiele innych rzeczy. Nawet posiadanie kota w domu z ogródkiem
        (i swobodne wypuszczanie go na samodzielne spacery) jest dla zwierzaka
        niebezpieczne. Samochody, psy, źli ludzie. Wierzcie mi, wiele smutnych historii
        słyszałam...

        Aaaaa, i jeszcze jedno. Czytałam o wielu kotach, które straciły zycie w
        uchylnych oknach...
        • joa_nnap Re: kot mi się zabił 26.03.07, 22:12
          mama tak pilnowała kotki, że otwierała okna do wietrzenia tylko wtedy, gdy jej
          nie było w pokoju. i tym razem była pewna, że eryki nie ma, ze śpi w tapczanie w
          sąsiednim pokoju. a ona musiała schować się gdzieś tam.
          wszyscy bardzo się przejęliśmy. ale wiem już, że z żadnym kotkiem nie zaryzykuję
          z tym trzecim piętrem.mama mojego M będzie "skazana" na dopieszczanie naszych
          kotów (aktualnie mamy jeszcze dwa)

          dziękuje za ciepłe słowa!
          • babe007 Re: kot mi się zabił 27.03.07, 09:56
            Ej, nie poddawaj się tak szybko! Okna można zabezpieczyć (nie trzeba przecież
            wszystkich). Primo, taki kot to balsam dla duszy i ciała (szczególnie, jeżeli
            mama mieszka sama), a secundo - tyle kociej bidy na świecie...

            Pozdrawiam

    • lilith76 Re: kot mi się zabił 26.03.07, 09:48
      Kot ex mojego faceta zaliczał lądowania z VII piętra i było ok. Jednak było ryzykiem narażać go na takie przygody i trzeba go było oddać w dobre ręce.

      Swego czasu odeszła w sposób naturalny świnka morska, która była ze mną 7 lat. Znam ten żal sad
      • anastazjapotocka Re: kot mi się zabił 27.03.07, 09:56
        To ten kot miał wyjątkowe szczęście, że przeżył.
        Parę lat temu mieszkaliśmy w blokach. Spacerowałam z psem i zobaczyłam
        zbiegowisko. Okazało się, że komuś wypadł (?) kot z 8 piętra.
        Nie mógł się podnieść.
        Wszyscy debatowali, czyj to kot (?), nikt mu nie pomógł.
        Zdjęłam sweter, pozbierałam kociaka i zawiozłam do kliniki.
        Był tak poraniony, że lekarz go uśpił. To był dr. Rak, a on nienawidzi
        nieodpowiedzialnych właścicieli. Powiedział wiele niemiłych słów pod moim
        adresem, bo myślał, że to mój kociak. Zapłaciłam za najlepszy zastrzyk. Byłam z
        nim do końca.
        Rozryczałam się dopiero jak wyszłam na ulicę.
        Po jakimś czasie okazało się, że wśród gapiów stała właścicielka kota, ale się
        k.....a (przepraszam) nie przyznała. Stało babsko i się gapiło...
        Tak po prostu. Pamiętałam grubasa, powiedziała coś takiego, że przecież kotu
        nie mogło się nic stać i, że ... on udaje.
        Boże, wybacz mi, że nie kopnęłam wtedy baby w d.....!
        • konkubinka Re: kot mi się zabił 27.03.07, 11:51
          a u mnie na osiedlu w zeszłe lato mały kot ugrzazl miedzy parapetem a
          drzewem.Ktos wezwal straz i dzielni strazacy uratowali kiciusiasmile
          • kati27 Re: kot mi się zabił 27.03.07, 12:25
            ja też musiałam wzywać strażaków do swojego kota, który myśląc że jest wiewiórką
            wlazł na drzewo. Siedział tam całą noc i cały dzień i nic nie zanosiło się na
            to, że sam zejdzie. Pani z którą rozmawiałam dzwoniąc do Straży Pożarnej
            powiedziała ze za 3 dni sam zejdzie.. Spytałam ją czy mam mu rzucać puszki z
            jedzeniem na drzewo czy może ma inny sposób na nakarmienie zwierzaka.. (Koty nie
            mogą być głodzone gdyż prowadzi do do nieodwracalnych zmian w ich mózgu..)
        • lilith76 Re: kot mi się zabił 27.03.07, 12:50
          Straszna historia anastazjo sad
          Dlatego ja, choć chciałabym mieć kota, to się nie zdecyduję, bo też teraz mieszkam na VII piętrze sad
          • babe007 Re: kot mi się zabił 27.03.07, 12:56
            Ja jeszcze niedawno mieszkałam na 15 (teraz też 7) a mam dwa sierściuchy.
            Trzeba poprostu zamontować siatkę w oknie. Bardzo polecam!
            • lilith76 Re: kot mi się zabił 29.03.07, 09:11
              Wiem babe007, ale na tym też polega problem - nie trawię siatek, zabudowanych balkonów i wszelki zasłaniaczy okien. Coś za coś.
    • elf28 Re: kot mi się zabił 27.03.07, 14:44
      Dobrze Cię rozumiem, bo mój ukaochany kot wykonał lot życia z 8 piętra. Ostatni
      lot. Jak to mówi moja znajoma, koty zabija ciekawość. Płakałam po Ryśku trzy
      dni. Do dzisiaj mi go brakuje.
    • kleo1 JOA_NNAP Jakbyś chciała.. 28.03.07, 16:57
      Wiem, może to za wcześnie, ale kotka mojego brata ciotecznego za jakieś 2 m-ce
      się okoci, z 5 kociaków na pewno będzie. My bierzemy kotkę, jakbyś bardzo
      chciała 2 kociacki(jeden dla Teściowej może?) to bierz śmiało!
      Tak tylko pomyślałam...
      • joa_nnap kleo- 29.03.07, 18:26
        dziękuję za propozycję, ale myślę, że teściowa sama nie jest jeszcze gotowa na
        nowe zwierzątko. ja chyba też... mam nadzieję, że te kociaki znajdą równie dobre
        domy. pozdrawiam!
        • astarza78p Re: kleo- 30.03.07, 18:19
          bardzo współczuje straty...
          moja rodzina jest cała kocia...
          mój ukochany kot kiedyś skoczył, spadł, poślizgnął się niewiem.... z 3 piętra,
          ale na trawe, miał pełno ziemi w nosie, był wystraszony, ale nic mu się nie
          stało. Teraz rodzice mają dwa inne koty, jest siatka w oknie i zabudowany
          balkon, a nad wiszącymi doniczkami ojczym zamątował specjalne tarasiki dla
          kotów, bezpieczne dla kocich spacerówwink
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja