joa_nnap
24.03.07, 14:54
wiem, wiem, temat "niemacochowy", ale macochy miewają tez inne problemy.
miałam moja kotkę od ok. 10 lat, od kilku miesięcy była u mamy mojego M z
powodu niedogadywania sie z psem i super na tym wychodziła ("erysiu, chodź,
babcia da ci szyneczki").
przedwczoraj kotka spadła z trzeciego pietra, prosto na beton - musiała się
pośliznąć na parapecie, bo wcześniej nie kombinowała ze skakaniem.
tyle razy słyszałam o "bezkolizyjnych" wylotach kotów z wysokich pieter, a ona
musiała prosto w ten beton...
żal mi bardzo też mojej przyszłej teściowej, bo bardzo się z ta kotką do
siebie przywiązały. a już całkiem wzruszyło mnie jak mama mojego M przyniosła
ją do mieszkania w kocyku i chociaż wszystko było już przesądzone jeszcze
próbowała ja reanimować- masaż serca i te sprawy.
zwierzaki miałam od zawsze, ale to pierwsza taka śmierć i jakoś mi ciężko...