Pasierbica

21.08.07, 07:23
Niedawno udało mi się namówić mojego mężczyznę na osobne łózko dla jego
córki!!! Zaczęła do nas jeździć jak miała 3 latka/teraz ma 7/i od małego spała
z nami w jednym łóżku. Wiem, że to dziwne! Ale jak ma się jeden pokój to dużo
sobie nie pozwolisz. Przyjeżdżała na weekendy. W tym czasie oczywiście z bara
bara nici. Mnie już to męczyło po 4latach. Szczególnie że młoda się rozpycha i
nawet sofa 3os. jest za mała. A teraz młoda bierze mojego na litość! Śpi 10cm
od nas a powtarza że nie chce spać sama i że boi się ciemności. No proszę...To
jak walka o ogień.Tylko tata tata, myślałam ze chociaż w nocy będe mogła się
do niego spokojnie przytulić.
Ps. i rozumiem że mała ma tatę tylko na weekend bo często jej ustępuje z tego
powodu.
    • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 07:49
      dla mnie to gruba przesada. dziecko powinno miec ojca w ciagu dnia i
      aktywnie z nim spedzac czas.
      to ze ustepujesz to duzy blad poza tym ja na twoim miejscu
      zmusilabym partnera zeby porozmawial z corka na temat wspolnego
      spania w lozku.

      ciekawa jestem gdzie spi w domu matki - tez z nia w lozku ??
      • kicia031 Magi 21.08.07, 09:34
        Niektore dzieci spia z rodzicami, albo przynajmniej przychodza do
        nich w nocy. ja bylam takim dzieckiem, ktore po nocy lazilo i
        prosilo: mamo przyjdz do mnie bo ja sie boje.

        I balam sie naprawde.

        Nasze dzieci tez z tych, co lubia spac z rodzicami. Mysle, ze raz w
        tygodniu mozna sie powstrzymac od bzykania, zwlaszcza jesli dziecko
        i tak spi w tym samym pokoju. Brr, nie wyobrazam sobie seksu z 7-
        latka na lozku obok.
        • m-jak-magi Kicia 21.08.07, 11:41
          w tej kwestii mamy zupelnie inne zdanie.
          dla mnie spanie z dzieckiem nie jest OK. na to zeby w nocy dziecko
          czulo sie bezpiecznie trzeba pracowac w ciagu dnia a nie zalatwiac
          problem wspolna koldra.
          poza tym uwazam ze weekend jest najlepszym momentem na intymnosc i
          nie wydaje mi sie zeby autorka postu miala sobie tej przyjemnosci
          odmawiac dlatego ze 7mio letnia panienka chce spac z tata w jednym
          lozku.


          sa niestety rodziny ktore nadal gniezdza sie w kawalerkach. czy z
          tego powodu malzonkowie maja kompetnie zapomniec o sexie ?


    • coccolona Re: Pasierbica 21.08.07, 09:22
      Szok. Ciekawe czy ci wszyscy madrzy tatusiowie byliby zachwyceni, gdyby to
      dziecko ich partnerki z poprzedniego zwiazku spalo z nim w jednym lozku. Spytaj
      meza, co on by myslal o sytuacji odwrotnej. Moze przejrzy na oczy
    • nangaparbat3 Re: Pasierbica 21.08.07, 10:42
      Czy ona spedza z Wawmi wszystkie weekendy? To rzeczywiscie musi byc ciężko.
      Z drugiej strony sami przyzwyczailiscie ja do spania z wami, wiec nie ma co
      oburzac się na dziecko. Żadnej jej winy czy zlej woli w tym nie ma.
      Z trzeciej: a jak ma osobne lóżko w tym samym pokoju to juz bara-bara jest OK?
      • macosik Re: Pasierbica 21.08.07, 12:30
        Ja również nie wyobrażam sobie spania z pasierbami w jednym łóżku.
        Przecież to nie moje dzieci. Nie sypiam w bieliźnie a czyłabym się
        bardzo niekomfortowo gdybym musiała przez całą noc uważać by mi się
        nie podwinęła czasami koszula. Mam pasierba i pasierbicę i dla mnie
        nawet przychodzenie rankiem do łóżka dzieci było trudne. Ludzie są
        różni i nie każdy czuje się dobrze śpiąc z obcym dzieckiem.
        U nas dzieci śpią w osobnym pokoju, my zamykamy drzwi na noc. Kiedy
        jeździmy na wakacje zawsze bierzemy dwa oddielne pokoje. To podwaja
        koszty ale dzięki temu nie ma spięć. Teraz dzieci mają po 13 i 11
        lat. Śpią tak od dwóch lat.
    • braktalentu Re: Pasierbica 21.08.07, 12:31
      Ja też jestem przeciwna dzieciom w naszym łóżku. Dotyczy to
      wszystkich dzieci, i pasierbicy i Jej przyrodniego brata (naszego
      synka). Tu nie chodzi o seks, ale o właściwy dla wieku poziom
      samodzielności. Uważam, że znamienita większość zdrowych niemowląt
      jest gotowa zasypiać sama w swoim łóżeczku już w pierwszych dniach
      życia, z czym doskonale dają sobie radę zaraz po narodzinach, obok
      szpitalnych łóżek mam. Obserwując znajomych odnoszę wrażenie, że to
      nie dzieci mają problem z samodzielnym zasypianiem, ale ich mamusie
      zaspokajają swoją potrzebę przytulania i niuniania całkiem dużych
      już dziewczynek i chłopców, tudzież rozwiązują swoje problemy
      łóżkowe dzieckiem śpiącym z mamą, albo w łóżku dorosłych.

      Dziewczynce siedmioletniej, która w domu śpi samodzielnie, kupujemy
      wybraną przez Nią pościel i z wielką pompą szykujemy prawdziwe,
      dorosłe spanie w drugi końcu pokoju. Wieczorem, po wieczorynce
      dajemy sobie buzi, mówimy dobranoc i dorośli wychodzą z pokoju do
      kuchni, dając dziecku szansę na zaśnięcie. Sami kładą się spać
      później. A o której? Jak przyjdzie na to pora.
      • m-jak-magi dokladnie :-) 21.08.07, 12:39
      • kicia031 Re: Pasierbica 21.08.07, 13:02
        Uważam, że znamienita większość zdrowych niemowląt
        > jest gotowa zasypiać sama w swoim łóżeczku już w pierwszych dniach
        > życia, z czym doskonale dają sobie radę zaraz po narodzinach, obok
        > szpitalnych łóżek mam. Obserwując znajomych odnoszę wrażenie, że
        to
        > nie dzieci mają problem z samodzielnym zasypianiem, ale ich
        mamusie
        > zaspokajają swoją potrzebę przytulania i niuniania całkiem dużych
        > już dziewczynek i chłopców,


        Takie teoretyczne wypowiedzi rozbawiaja mnie do lez - przypomnij mi,
        w jakim wieku jest twoje dziecko?

        Wiesz, ze dzieci sie roznia? Ja bylam od urodzenia przyzwyczaja n
        spania samodzielnie, a i tak chcialam spac z mama. Moj starszy syn
        spal sam do okolo2,5 roku, kiedy to zaczely sie problemy, bo chcial
        spac z mama. Moj mlodszy syn tez po urodzeniu zasypial sam w
        lozeczku, ale to byl nasz wybor, ze chcemy aby spal z nami. Dzieki
        temu, w przeciwienstwie do czasow kiedy starszy byl maly jestem i
        wyspana i zadowolona, bo nie musialm wstawac na karmienie piersia, a
        teraz nie musze wstawac, gdy maluch ma zle sny czy gorsza noc.

        I wiesz dlaczego instynkt i geny kaza dziecion domagac sie spania z
        rodzicami gdy sa male? Bo te dzieci, ktore sie w przeszlosci tego
        nie domagaly, nie dozyly wieku rozrodczego.

        Masz prawo organizowac swoje zycie rodzinne tak jak sobie zyczysz,
        ale moze daruj sobie zlosliwe komentarze wobec stylu zycia innych
        ludzi. Na zakonczenie cytat dla wszystkich zwolennikow spania
        osobno:
        czlowiek jest jedynym ssakiem ktory wygania wlasne mlode ze swojego
        legowiska...
        • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 13:12
          kicia jak wiesz moje dziecko ma 6 miesiecy i od 3 zasypia i spi
          samodzielnie. na poczatku plakal i ja plakalam z nim ale w moim
          pojeciu dziecko powinno miec swoje wlasne miejsce do spania.
          moim zdaniem o wiele latwiej jest nauczyc takiego malucha
          samodzielnego spania niz 2 czy 5 latka.
          malenstwo od poczatku bedzie wiedzialo ze tak byc musi natomiast 2
          latek czy 5 latek moze sie poczuc odrzucony jesli rodzice beda
          chcieli zmienic nawyki dotyczace spania.
          7 letnie dziecko teoretycznie moze juz jezdzic na wycieczki szkolne -
          co bedzie jak wycieczka bedzie z noclegiem - bedzie spalo z
          wychowawczynia czy wskoczy do lozka koledze ??
          a moze nie bedzie jezdzic bo mamy w nocy nie bedzie ??
          • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 13:16
            Jak na wiekszosc tematow i na ten zdania sa podzielone. Naukowo
            jednak dowiedziono, ze dla noworodkow i niemowlat spanie z rodzicem
            jest lepsze - daje wieksze poczucie bezpieczenstwa i cieplo (w
            sensie temperatury) najzwyczajniej w swiecie. Zwierzaki tez wtulaja
            sie w swoja matke podczas snu.
            I bzdura jest, ze dwulatek uczony spania osobno czuje sie odrzucony.
            Mam za soba doswiadczenie pt. spanie razem i potem wyjscie do
            swojego lozka. Bezbolesne.
            • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 13:20
              a ja mam bolesne wiec jak sama powiedzialas zdania podzielone.
          • kicia031 Re: Pasierbica 21.08.07, 13:50
            na poczatku plakal i ja plakalam z nim ale w moim
            > pojeciu dziecko powinno miec swoje wlasne miejsce do spania.

            no moje dziecko ma swoje wlasne miejsce do spania. Ma poduszeczke i
            kocyk w naszymw spolnym lozku.

            Ja nie zostawiam dzieci placzacych, uwazam, ze to okrutne i nie do
            przyjecia dla mnie z zadnej formie. A juz zwlaszcza kiedy domagaja
            sie rzeczy normalnej i naturalnej.
            Nawiasem mowiac, metody ferberyzacji, ktora jak rozumiem stosowalas
            nie zaleca sie absolutnie uzywac w przypadku dzieci ktore nie
            skonczyly jeszcze 6 miesiecy.
            • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 13:58
              kicia - ja nigdzie nie napisalam ze zostawilam moje dziecko
              placzace. akurat te metode znam ale jej nie stosuje bo uwazam za
              okrutna.
              plakal a ja siedzialam przy lozeczku tak dlugo az przestawal plakac.
              trwalo to dokladnie 3 dni.
              co wiecej od 4go miesiaca spi sam w pokoju i spi duzo lepiej niz z
              nami.
              kicia ja nie twierdze ze twoja czy moja metoda jest lepsza bo w
              przypadku tak malych dzieci kazda rozsadna matka sama wie co powinna
              zrobic.
              erin powoluje sie na jakies naukowe teorie - ja rowniez jestem po
              naukowej lekturze ktora trend spania z dzieckiem calkowicie obala.
              tak wiec ilu naukowcow tyle teorii.

              nie zmienia to jednak faktu ze 7mio letnia panna ( bo taka jest
              przedmiotem dyskusji ) powinna spac sama.
              • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 14:13
                m-jak-magi napisała:

                > erin powoluje sie na jakies naukowe teorie - ja rowniez jestem po
                > naukowej lekturze ktora trend spania z dzieckiem calkowicie obala.
                > tak wiec ilu naukowcow tyle teorii.

                Nie zgadzam sie z tym, ze ilu naukowcow, tyle teorii. W tej chwili
                zdecydowanie jest powrot do naturalnosci (karmienie piersia, spanie
                z dzieckiem) i jednak wiekszosc psychologow (bo to oni przede
                wszystkim sa w tej sprawie autorytetem) uwaza, ze te naturalne
                zachowania sa dla dziecka najlepsze.
                • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 14:18
                  erin powiem ci szczerze - mam w glebokim powazaniu teorie naukowcow.
                  dla mnie dowodem wymiernym i niepowtarzalnym jest zdrowie i usmiech
                  mojego dziecka. zasypia z usmiechem i wstaje z usmiechem i to sie
                  dla mnie liczy.
                  • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 14:25
                    Wszystkie? Czy jednak nie karmisz synka jeszcze kurczakiem z
                    grilla? smile
                    Powaznie: oczywiscie, ze nie ma sie co dostosowywac do
                    podrecznikowych rad. I nie o to mi chodzi w moich wypowiedziach w
                    tym watku. Pojawil sie temat spania niemowlat z rodzicami, wiec
                    pragne zauwazyc, ze to sprawa nad ktora warto sie zastonowic, a nie
                    odrzucac jako cos na pewno zlego.
                    • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 14:34
                      kurczakiem tak ale nie z rozna. po piwo z plecakiem tez nie wysle
                      jak tylko zacznie raczkowac smile

                      oczywiscie ze sa zwolennicy spania z niemowletami - ja to
                      przerabialam przez 3 miesiace zycia mojego dziecka i wystarczy i
                      mnie i jemu.

                      teraz spi nam sie o niebo lepiej smile
                      • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 14:38
                        m-jak-magi napisała:

                        > oczywiscie ze sa zwolennicy spania z niemowletami - ja to
                        > przerabialam przez 3 miesiace zycia mojego dziecka i wystarczy i
                        > mnie i jemu.

                        To powiem Ci cos ciekawego - wlasnie przez pierwsze 3 mce zalecane
                        jest spanie dziecka z matka, bo jest bardziej czule na zmiany
                        temperatur (a matka daja stala, wysoka wink) oraz wtedy najbardziej
                        potrzebuje jej bliskosci. Tak wiec mimo woli zadzialalas zgodnie z
                        zaleceniami naukowcow wink.
                        Mi sie wygodnie spalo z dzieckiem, poki karmilam. Niedlugo po
                        zakonczeniu mlody sam sie wyekspediowal z naszego lozka. Tak wiec i
                        taka wersja jest mozliwa (w sensie brak problemu z wyprowadzeniem
                        potomka 'do siebie').
                        • reksia Re: Pasierbica 21.08.07, 18:09
                          w naturze zdarza się czasem, że mniej uważna samica przygniata i
                          zadusza małe, dlatego czasem przy np dużej liczbie szczeniąt lub
                          szczeniąt bardzo drobnych(w porównaniu z wielkością matki)
                          bezpieczniejszym dla meleństwa jest odizolowanie go na czas snu w
                          bezpieczne miejsce;P
                          położenie maluszka w bardzo spokojnym miejscu, zabezpieczonego od
                          chłodu, jest więc chyba na tyle komfortowe, co przytulenie do mamy,
                          a w wielu sytuacjach może być bezpieczniejsze,

                          jeśli dziecię nie płacze, to chyba oznacza że mu taka sytuacja jak
                          najbardziej odpowiada,

                          a i mama jest bardziej wypoczęta i nie kąsa ;PPP,

                          ale do brzegu wink chce powiedzieć że sytuacje są różne i każdy musi
                          dobrać je do chociażby własnych warunków
                          • kai_30 Re: Pasierbica 21.08.07, 19:03
                            reksia napisała:

                            > w naturze zdarza się czasem, że mniej uważna samica przygniata i
                            > zadusza małe, dlatego czasem przy np dużej liczbie szczeniąt lub
                            > szczeniąt bardzo drobnych(w porównaniu z wielkością matki)
                            > bezpieczniejszym dla meleństwa jest odizolowanie go na czas snu w
                            > bezpieczne miejsce;P

                            Ekhm. Nie wiem, jak statystyki mają się do szczeniąt, ale za to wiem, że w
                            populacji ludzkiej tongue_out przypadki zaduszenia noworodków/niemowląt są znacznie,
                            znacznie rzadsze niż przypadki zespołu śmierci łóżeczkowej, na który umierają
                            prawie wyłącznie niemowlęta śpiące osobno.

                            A do tematu - spałam z moimi dziećmi, póki karmiłam, czyli po jakieś półtora
                            roku. Do tej pory zdarza się, że starszy pyta, czy może ze mną spać, jeśli
                            jesteśmy sami w domu (chłop na dyżurze, młodszy u babci. I ja się zgadzam,
                            zazwyczaj, jeśli jest to weekend (czyt. nie wstaję rano do pracy). Natomiast nie
                            wyobrażam sobie, żeby _zawsze_ spać z dzieckiem w wieku "pocyckowym" (dla
                            uproszczenia przyjmijmy - powyżej dwóch lat), zwłaszcza nieswoim.
                          • e_r_i_n Re: Pasierbica 22.08.07, 09:26
                            reksia napisała:

                            > w naturze zdarza się czasem, że mniej uważna samica przygniata i
                            > zadusza małe, dlatego czasem przy np dużej liczbie szczeniąt lub
                            > szczeniąt bardzo drobnych(w porównaniu z wielkością matki)
                            > bezpieczniejszym dla meleństwa jest odizolowanie go na czas snu w
                            > bezpieczne miejsce;P

                            Kobieta jednak ma zazwyczaj nie kilkoro dzieci, tylko jedno. Jednak ciaze mnogie
                            nie sa az tak czeste.
                            Matka spiaca z dzieckiem spi bardzo czujnie i jesli nie jest po alkoholu, nie ma
                            opcji, zeby dziecko przydusiła.

                            > a i mama jest bardziej wypoczęta i nie kąsa ;PPP,

                            Ja zdecydowanie najbardziej wypoczeta bylam w czasie, gdy moje dziecko ze mna
                            spalo smile. Potem juz trzeba bylo wstac, zeby podac pic albo zaprowadzic do
                            toalety wink.
                            • reksia :) 22.08.07, 11:30
                              e_r_i_n napisała:

                              > Kobieta jednak ma zazwyczaj nie kilkoro dzieci, tylko jedno.
                              Jednak ciaze mnogi
                              > e
                              > nie sa az tak czeste.
                              > Matka spiaca z dzieckiem spi bardzo czujnie i jesli nie jest po
                              alkoholu, nie m
                              > a
                              > opcji, zeby dziecko przydusiła.
                              >

                              Twoja racja erin jest jednak jedną z wielu smile)smile) ponieważ prócz
                              matek alkoholiczek są tez matki biorące leki, przy różnych, czasem
                              bardzo poważnych schorzeniach (układu ruchu , układu krążenia), są
                              matki po bardzo ciężkich porodach, czy przejściach, które potrzebują
                              na dany czas odosobnienia - sytuacje sa różne

                              nie wiedze najmniejszego powodu by w takich kobietach wzbudzać
                              poczucie winny stwierdzeniami "ja mam racje, bo ja tuliłam" czy
                              sugeracją: "jestem lepsza matka, bo ja trzymałam na cycku non stop"

                              > Ja zdecydowanie najbardziej wypoczeta bylam w czasie, gdy moje
                              dziecko ze mna
                              > spalo smile

                              To Ty smile ale kobiety są różne ( na szczęście) i mają różne potrzebysmile

                              p.s.
                              bardzo młode mamy też powinny miec prawo wejść w macierzyństwo
                              stopniowo a nie od razy zostać obwieszoną na całe noce

                              nie mówiąc o tym iż małżeństwo w czasie po narodzinach dziecka, tez
                              powinno nadal utrzymywać swoją intymność ( i nie pisze tu o sexie,
                              ale o czasie przeznaczonym np na przytulenie się rodziców sam na
                              sam) i miec na to możliwości, które daje np dziecko potrafiące
                              samodzielnie zasnąć w łóżeczku
                              • e_r_i_n Re: :) 22.08.07, 12:42
                                reksia napisała:

                                > nie wiedze najmniejszego powodu by w takich kobietach wzbudzać
                                > poczucie winny stwierdzeniami "ja mam racje, bo ja tuliłam" czy
                                > sugeracją: "jestem lepsza matka, bo ja trzymałam na cycku non stop"

                                W nikim nikt nie wzbudza winy. Tutaj dyskusja wyszla od pogladu, ze
                                kazde dziecko powinno spac samodzielnie.

                                > nie mówiąc o tym iż małżeństwo w czasie po narodzinach dziecka,
                                > tez powinno nadal utrzymywać swoją intymność ( i nie pisze tu o
                                > sexie, ale o czasie przeznaczonym np na przytulenie się rodziców
                                > sam na sam) i miec na to możliwości, które daje np dziecko
                                > potrafiące samodzielnie zasnąć w łóżeczku

                                Wszystko kwestia organizacji - dziecko spiace w lozku z rodzicami w
                                niczym nie przeszkadza.

                                Kazdy powinien sobie tak organizowac zycie, zeby jemu bylo dobrze.
                                Moje wypowiedzi w tym watku tycza jedynie tego, ze spanie z
                                dzieckiem nie jest niczym zlym. Tak jak i spanie dziecka osobno,
                                jesli jego rodzice taka decyzje podjeli.
                            • braktalentu Re: Pasierbica 22.08.07, 13:47
                              > Matka spiaca z dzieckiem spi bardzo czujnie i jesli nie jest po
                              alkoholu, nie ma opcji, zeby dziecko przydusiła.


                              A ojciec?
                              -smile
                              • e_r_i_n Re: Pasierbica 22.08.07, 14:22
                                A nie wiem wink. Ja zawsze spalam w srodku, wiec dziecko z ojcem
                                kontaktu nie mialo wink.
          • nangaparbat3 Re: Pasierbica 22.08.07, 21:29
            Moje dziecko tez spalo samo, dopóki nie nauczyło sie samodzielnie
            wylazic z lożeczka (gorą) i wlazic do naszego lożka.
            Potem znowu spalo samo.
            a potem znowu przylaziło, i kladło sie na mnie w poprzek. Miała
            wtedy ze 4 lata.

            Ale wiesz co? teraz żałuję, ze jako niemowle nie spała z nami.
            Bara-bara i tak najbardziej udane bylo za dnia, jak ja dziadkowie
            brali na spacer - mogla byla spac z rodzicami i tulić sie do woli.
            Zreszta od pewnego momentu zaczęla zasypiać z kotem - kotka
            błyskawicznie połapała sie o co chodzi, kiedy mała szla do lózka
            kotka kładla sie koło niej, kiedy córka spala już glębokim,
            spokojnym snem, kotka przenosiła sie do naszego pokoju.
            • nsc23 Re: Pasierbica 22.08.07, 23:01
              Chyba bym sie bala pozwolic kotu spac z dzieckiem, jako ze kot jest
              jednym z najbardziej alergizujacych zwierzat. Za bardzo bym sie
              bala, ze mi sie uczuli (dziecko, nie kot)
        • braktalentu Re: Pasierbica 21.08.07, 14:21
          Zacznę od tego, że nie miałam zamiaru być złośliwa i nie było moim
          celem urażenie kogokolwiek.
          Post rozpoczęłam od stwierdzenia, że jestem przeciwna dzieciom w
          NASZYM łóżku. To z kim, czym i jak sypiają inni ludzie może mnie co
          najwyżej zadziwiać. Taką, a nie inną opinię na temat samodzielnego
          zasypiania dzieci wyrobiłam sobie na podstawie obserwacji (chociaż
          moja wieś jest malutka) oraz sprawując całodobową opiekę nad dwoma 2
          latkami (bliźnięta) i 3,5 letnim chłopcem. Mam także doświadczenia
          związane z pasierbicą (od Jej 5-go roku życia) i swoim własnym
          synkiem - 1,5 roku. Być może trafiły mi się dzieci szczególne, ale
          jak sama zauważyłaś są różne, więc ja po prostu miałam więcej
          szczęścia od innych.

          Nie przekonuje mnie powoływanie się na przeszłość, bo w przeszłości
          umierało wiele dzieci i z różnych powodów. Teraz mamy pralki,
          samochody, papersy, penicylinę i centralne ogrzewanie. Czasy się
          zmieniają, metody wychowawcze też. Instynkt i geny nie są jedynym
          motorem mojego działania (a przynajmniej bardzo się staram aby nie
          były).

          Skoro moje teoretyczne wypowiedzi tak Cię bawią, proponuję lekturę
          zaleceń WHO na powyższy temat - też będziesz miała powód do śmiechu.


          I jak już zauważyłaś Kiciu, każdy organizuje sobie życie rodzinne
          tak jak sobie życzy. Autorka wątku nie życzy sobie siedmioletniej
          pasierbicy, co weekend w swoim łóżku. Jakiś pomysł jak rozwiązać Jej
          problem?

          • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 14:33
            braktalentu napisała:

            > Skoro moje teoretyczne wypowiedzi tak Cię bawią, proponuję lekturę
            > zaleceń WHO na powyższy temat

            A masz je gdzies pod reka?
            • braktalentu Re: Pasierbica 22.08.07, 09:05
              Niestety tylko w wersji papierowej (broszura ze skandynawskiego
              szpitala) i w języku nader obcym. Wersje mniej barbarzyńskie
              językowo można znaleźć wrzucająć w googla "safe sleeping", albo
              SIDS - niemal każda ulotka zawiera informacje, że co-sleeping i
              bedsharing z niemowlęciem nie jest rekomendowane. Polecam stronę AAP
              (American Academy of Pediatrics), gdzie można znaleźć bardzo
              obszerne opracowanie zawierające wyniki badań prowadzonych przez
              kilka lat na imponującej grupie badawczej (tu pada mit, o śmierci
              łóżeczkowej, która rzekomo dotyczy w większy stopniu dzieci śpiących
              we własnym łóżku).

              Oczywiście nie oznacza to, że matki śpiące ze swoimi dziećmi to
              głupie i wyrodne czarownice. Jest również wiele materiałów
              przygotowanych przez inne, równie światowe organizacje ochrony
              zdrowia, które uczą jak spać z dzieckiem bezpiecznie - więc da się
              zrobić.

              Najważniejsze jest, aby wszystkie strony układu akceptowały takie
              rozwiązanie. Ja nie akceptuję, a mój brak akceptaji dotyczy MOJEGO
              łóżka.
    • ira2121 Re: Pasierbica 21.08.07, 13:51
      No trochę się zagalopowałyście z noworodkami itp.Noworodek to inna sprawa. Po
      pierwsze jak mała śpi na swoim łóżku to też się nie kochamy, bo wiadomo, że
      wszystko słychać a po za ty ja się nie mogę rozluźnić(ale to inny temat). Po
      drugie u mamy mała ma swój własny pokój z przyrodnim młodszym rodzeństwem i tam
      się nie boi. Po trzecie mamy małego trzymiesięcznego synka, który śpi w osobnym
      łóżeczku w naszym pokoju. Czyli trochę ciasnosmile
      Też jestem zdania, że panienka 7letnia nie powinna spać z tatą. Tylko do tej
      pory nie udało mi się wpłynąć na mojego faceta. Zmienił zdanie po narodzeniu
      synka, wtedy to ja do naszej trójki dokopcowałam bobasa i było zupełnie ciasno!
      Jak jedno może to i drugie też. I było mi łatwiej nocami karmić. No wtedy już
      nie wytrzymał, bo w ogóle się nie wysypiał.
      • jayin Re: Pasierbica 21.08.07, 14:06
        > Jak jedno może to i drugie też. I było mi łatwiej nocami karmić. No wtedy już
        > nie wytrzymał, bo w ogóle się nie wysypiał.

        smile to fakt. dużo wygodniej jest spać wtedy z dzieckiem, żeby nie wstawać co jakiś czas do niego, z własnego ciepłego łóżka i tłuc się po mieszkaniu po ciemku.

        tak samo jak dużo wygodniej jest pozwolić 7-8 letniemu dziecku spać z sobą, niż latać do jego łóżka co jakiś czas, kiedy przebudzi się niespokojnie i będzie potrzebowało naszej obecności.

        wygodniej. ale nie lepiej. wg mnie.

        domowe Dzieciątko ma już 9 lat - i ZAWSZE sypiało "nie samo", od kiedy tylko nauczyło się wyłazić z łóżeczka. poducha w rękę, albo kocyk i tup tup tup... do mamy smile I tak przebimbało swoje nocki "rodzinnie". Najpierw - bo nie miało swojego pokoju, a łóżka nie można było drugiego wstawić, a potem nawet ze swojego pokoju mała wędrowała do maminego łóżka. bo się sama bała spać. a, że jej na to pozwalano, to się tak nauczyła i przyzwyczaiła.

        na szczęście od dwóch lat - Dziecię śpi samo w domu, w swoim łóżku, na wycieczkach, chociaż bywa, że jej się przypomni, że kiedyś się bała spać sama - i wtedy ładuje mi się do łóżka. Ale ja zła jestem kobieta. Bo z upiornym uporem staram się oduczać ją tego. Oby skutecznie.

        Zasypia u mnie - to ją potem transportuję na jej łóżko, albo "posłanie" (ciężka już jest, ale ja wolę wygodnie spać, niż z ukradzioną kołdrą, albo przygnieciona nogą, czy rękoma uduszonasmile. Ale najczęściej to wędruję razem z nią do jej łóżka, leżymy razem, pogadamy, poczytamy, ona usypia, a ja wtedy się teleportuję do własnego łóżka. Tak czy siak - śpi u siebie. Nie ma "zmiłuj się". Zresztą sama nie chce juz spać z rodzicami, bo marudzi, ze "za gorąco!", "za malo miejsca!" smile

        Nie pochwalam spania razem. Ale też nie zostawiłabym jej samej, gdyby się bała. Tyle tylko, że i tak zasypiałaby we własnym łóżku, czy we własnym "kąciku pokoju".

        Tym bardziej, że najczęściej konfiguracja sypialna i tak miałaby opcję: "ja, M, mała, kot". I weź tu człowieku uważaj, żeby nie zagnieśc jednej albo drugiej...wink O seksie nawet nie wspomnę tongue_out

        Ale odzwyczaić dziecko od wspólnego spania jest trudno. Jesli się już przyzwyczaiło - to się nie da z dnia na dzien tak zrobic. Trzeba czasem paru miesięcy, zeby dziecko poczulo się lepiej we wlasnym lozku niz u rodzicow. Ale na pewno jest to krotszy okres niz czas, jaki musialaby poswiecic macocha czy ojczym na przyzwyczajenie się i zaakceptowanie (o ile wogole) obecnosci nie swojego dziecka w swoim łóżku.
    • ira2121 Re: Pasierbica 21.08.07, 13:54
      Wyobrażacie sobie ciąża 8-9 miesiąc bobas kopie, nogi bolą, nie wiadomo jak tu
      spać, a ja muszę się posunąć bo mała w nocy się rozpycha! Paranoja...
      • m-jak-magi Re: Pasierbica 21.08.07, 14:03
        zgadzam sie paranoja dlatego panna do swojego lozka.
      • braktalentu Re: Pasierbica 21.08.07, 14:30
        i Twoj bobas też do swojego wyrka-smile)). Ja na szczęście nie miałam
        przejść z płaczącym dzieckiem. Może to dlatego, że ogólnie mam
        farta, a może dlatego, że Mały nie spędził z nami w łóżku nawet
        jednej nocy w życiu, więc wogóle nie przyszło Mu nigdy do głowy, że
        może spać z kimś.

        Podgrzeję jeszcze atmosferę i dodam, że nie wstawałam karmić w nocy,
        bo choć karmiłam piersią, to nie na rządanie. Poza tym wyszłam na
        pierwszy spacer w czwartej dobie życia, przy -10, bez pieluszki na
        buzi!!!. Najgorsze zostawiam na koniec... NIE ZAWIĄZALAM CZERWONEJ
        TASIEMKI OD UROKÓW NA RĄCZCE!!! AAAA i nie wierzę w bakterie. Cała
        wieś się za mnie modli, to dlatego synek jeszcze żyje, chociaż nie
        wiem, czy osiągnie wiek rozrodczy-smile))
        • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 14:36
          braktalentu napisała:

          > Podgrzeję jeszcze atmosferę i dodam, że nie wstawałam karmić w
          > nocy, bo choć karmiłam piersią, to nie na rządanie. Poza tym
          > wyszłam na pierwszy spacer w czwartej dobie życia, przy -10, bez
          > pieluszki na buzi!!!. Najgorsze zostawiam na koniec... NIE
          > ZAWIĄZALAM CZERWONEJ TASIEMKI OD UROKÓW NA RĄCZCE!!! AAAA i nie
          > wierzę w bakterie.

          I sie zaraz zacznie przerzucanie w temacie 'najbardziej wyrodna
          matka'.
          Na wsi to by Cie raczej wyklęli, ze nie dajesz szmatki z cukrem
          possac, a nie ze wstajesz w nocy do dziecka.
          Moim zdaniem bardziej 'wyrodne' (czyli wygodne) sa takie matki, jak
          ja, majace dziecko pod bokiem i karmiace prawie przez sen wink.
        • e_r_i_n Re: Pasierbica 21.08.07, 14:39
          Aaa, jeszcze jedno mnie fascynuje - naprawde nie wierzysz w
          bakterie? smile
          • braktalentu Re: Pasierbica 22.08.07, 09:07
            N A P R A W D Ę i w wirusy też nie. I mogę bardzo naukowo udowodnić,
            że mam rację-smile
            • e_r_i_n Re: Pasierbica 22.08.07, 09:27
              To ja poprosze smile.
              • braktalentu Teoria dla e_r_i_n - proszę uprzejmie-:))) 22.08.07, 13:18
                Teoria opiera się na przekonaniu, że wiara czyni cuda. Tu odwołam
                się do Twoich osobistych doświadczeń: przypomnij sobie o licznych
                doniesieniach prasy o ludziach głęboko religijnych, którym wiara
                przywróciła zdrowie. Pomyśl o dowodach w procesie beatyfikacyjnym
                Jana Pawła II. Ileż prac NAUKOWYCH poświęcono czynnikowi
                psychicznemu w procesach ozdrowieńczych. A ciocia Leokadia z
                Pobiedzisk, która głęboko wierzy w horoskop ze swojej gazety i
                dzwoni do wróżki z Wrocławia? Ty możesz uważać, że to głupie, ale
                spróbuj Ją przekonać, że spełniające się przepowiednie są tak
                ogólne, że dotyczą każdego. Ona w nie WIERZY. Na pewno w Twojej
                własnej rodzinie też są tacy, których dzięki głębokiej wierze
                spotkało to, lub tamto (np. kara boska-smile. Prawda, że się zgadzamy?
                Wiara czyni cuda.

                Teraz, kiedy Ty i ja mamy to samo zdanie na temat w i a r y, k t ó -
                r a c z y n i c u d a pozwolę sobie rozwinąć skrzydła-smile
                W mojej wsi jest chłopiec, który cierpi na astmę. Jego babcia
                głęboko wierzy, że to wina metod wychowawczych synowej, mimo, że
                lekarz zapewnia Ją, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Wiara
                tej kobiety jest tak silna, że stał się cud, bo to prawdziwy cud, że
                można być tak opornym na wiedzę i logiczne argumenty, tak
                zatwardziałym w swoim przekonaniu o posiadaniu patentu na prawdę,
                tak pełnym jadu i nienawiści do bliźniego, innymi słowy, że można
                być takim durnym babągiem i nie tylko osiągnąć wiek rozrodczy, ale
                się jeszcze rozmnożyć i dożyć starości.
                I to mnie natchnęło. Pomyślałam sobie "nie chcę, żeby coś się stało
                mojej rodzinie, nie chcę, żeby dopadły ją jakieś parszywe bakterie i
                wirusy". A potem skupiłam się i głęboko uwierzyłam, że bakteri nie
                ma. I stał się cud! Co prawda mój mąż nie czuł się najlepiej przez
                kilka dni, ale na pewno nie miało to nic wspólnego z bakterią, czy
                wirusem, bo one nie istnieją-smile)).
                I jeszcze jeden dowód - przykład z forum. Kicia nie wierzy, w
                istnienie dzieci opisanych w podręcznikach do pielęgnacji niemowląt.
                I co? I Jej głęboka wiara też czyni cud. Sama przyznała, że nigdy
                takiego dziecka nie widziała (tak jak ja bakterii). Ja takie dzieci
                widziałam. A dlaczego? Bo moja wiara też uczyniła cud. Głęboko
                uwierzyłam i nie tylko sama otrzymałam takie dziecko w darze, ale
                jeszcze widzę je wszędzie dookoła. Żeby tylko ich rodzice potrafili
                docenić swoje szczęście i przestali robić wszystko, żeby wychować
                Kowalskiego na człowieka... takiego jak oni.
                • reksia Re: Teoria dla e_r_i_n - proszę uprzejmie-:))) 22.08.07, 13:39
                  braktalentu napisała:

                  > I jeszcze jeden dowód - przykład z forum. Kicia nie wierzy, w
                  > istnienie dzieci opisanych w podręcznikach do pielęgnacji
                  niemowląt.
                  > I co? I Jej głęboka wiara też czyni cud. Sama przyznała, że nigdy
                  > takiego dziecka nie widziała (tak jak ja bakterii). Ja takie
                  dzieci
                  > widziałam. A dlaczego? Bo moja wiara też uczyniła cud. Głęboko
                  > uwierzyłam i nie tylko sama otrzymałam takie dziecko w darze, ale
                  > jeszcze widzę je wszędzie dookoła.


                  smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                • e_r_i_n Re: Teoria dla e_r_i_n - proszę uprzejmie-:))) 22.08.07, 14:33
                  Dzieki Ci slicznie, Braktalentu smile)). Przechodze do Twojego obozu.
                  Ja tez wierzylam, ze moje dziecko ma niestrawnosc, a nie atak
                  wyrostka i co? I mialam racje, mimo, ze skierowanie do chirurga na
                  polce lezy tongue_out.
                • m-jak-magi uwielbiam twoja teorie :-) n/t 22.08.07, 18:42
                • nsc23 Re: Teoria dla e_r_i_n - proszę uprzejmie-:))) 22.08.07, 23:11
                  Jako naukowcowi, ktory widzial bakterie nie wypada mi tego mowic,
                  ale teoria jest swietna smile
                  • braktalentu Re: Teoria dla e_r_i_n - proszę uprzejmie-:))) 23.08.07, 09:22
                    Ciotka Leokadia z Pobiedzisk też widzi jak Jej się przepowiednie
                    wrocławskiej wróżki spełniają-smile.
                    Ludzie to takie rzeczy widują, że pani kochana-smile A najgorsze są te
                    naukowce i lekarze. Jeden to guza u śp. Zdzicha widział, a ja Go
                    (Zdzicha) bardzo dobrze znałam, łeb miał łysy jak kolano i nawet
                    milimetra wybrzuszenia tam nie było. I umarł biedaczek. Od tych
                    tabletków naukowych umarł.
                    • natasza39 no to jeszcze cos o "zarazkach" 23.08.07, 12:10

                      Tak mi sie przypomniało, nie na temat, ale sezon ogórkowy na forum jest.
                      Macoszki powyjeżdżały chyba na wakacje.
                      Do szału mnie doprowadza jak coś karzę zrobic mojemu młodemu a on mówi "zaraz".
                      Zawsze go wtedy pytam, czy ten "zaraz" to przypadkiem nie jakaś duża bakteria
                      rodzaju męskiego.
                      Tak nawiasem.... faceci często używają tego słowa: "zaraz".
                      Mnie to osobistycznie doprowadza do lekkiej pasji.
                      ---------------------------------------------------------------------
                      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                      głupcami.
                      • lilith76 Re: no to jeszcze cos o "zarazkach" 23.08.07, 12:30
                        U mnie w domu odpowiednikiem męskiego "zaraz" jest "oczywiście kochanie" wink
                        • reksia Re: no to jeszcze cos o "zarazkach" 23.08.07, 12:54
                          u nas króluje "momencik mamusiu" smile))momenciki przebijają Elastynę,
                          bo nie dość że na długość, to jeszcze wyciągają się w czasie
                      • damiri Re: no to jeszcze cos o "zarazkach" 23.08.07, 17:45
                        Tak nawiasem.... faceci często używają tego słowa: "zaraz".
                        > Mnie to osobistycznie doprowadza do lekkiej pasji.

                        Moj M zawsze odpowiada "juz" co na mnie dziala jak plachta na byka
                        bo to jego "juz" potrafi trwac kilka godzin lub nawet dni smile
                      • geos Re: no to jeszcze cos o "zarazkach" 23.08.07, 18:54
                        A ja twardo zawsze pytam po takim "zaraz" i "za chwilę" ile to dokładnie jest.
                        Po uzyskaniu odpowiedzi przypominam sie po określonym czasie ale... okazuje sie,
                        że oni sami zaczynają pilnować tego czasu.
                        Zaczerpnęłam pomysł z książki "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały......" I działa
        • natasza39 Ale z Ciebie wredna matka braktalentu! 21.08.07, 14:42

          Tez się do takowych zaliczam.
          Ja dodam jeszcze, ze 3 miesięczne dziecko karmiłam zupami na mięsie gotowanymi i
          jajkami.
          a jak miał pół roku jadł ze mną ziemniaki z kapusta i sznycla. Zgroza, no nie?
          Wiek rozrodczy osiągnął, mimo wszystko.
          Choć nie widzę nic zdrożnego w przyłażeniu do wyra rozdziców, zawsze moje
          dziecko było usypiane we własnym łózku.
          7-dmioletnia dziewczyna w jednym łóżku z tatusiem i obcą jakby nie było babą to
          przesada.
          Tym bardziej, że w domu matki jakoś nie umiera z przerażenia we własnym łóżku.

          Radę jaka mogę dać autorce, to aby zrobiła wszystko co możliwe i zamieniła
          mieszkanie na większe. Przynajmniej o jeden pokój, gdzie będzie miejsce na
          osobne wyrka dla dzieci.
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • lilith76 Re: Ale z Ciebie wredna matka braktalentu! 21.08.07, 15:31
            > Wiek rozrodczy osiągnął, mimo wszystko.

            natasza, nie budź licha ;D
        • babe007 Re: Pasierbica 21.08.07, 15:12
          braktalentu napisała:

          > Podgrzeję jeszcze atmosferę i dodam, że nie wstawałam karmić w
          nocy,
          > bo choć karmiłam piersią, to nie na rządanie.

          A ja tak tylko z ciekawości (sama jestem matką dwójki), chciałabym
          się zapytać jak udało Ci się to zrobić? Moje nowonarodzone dzieci ni
          cholery nie chciały spać 8 godzin bez jedzenia (no przynajmniej
          przez kilka pierwszych miesięcy). A sen mi się po urodzeniu dzieci
          zrobił bardzo "zajęczy", więc przy akompaniamencie żałosnego płaczu
          z głodu nie mogłam spać... ;-P
          • lilith76 Re: Pasierbica 21.08.07, 15:33
            Nie mam dziecka, ale gdy koleżanka z pracy rodziła swoje, to reszta biurowych mam coś jej tam doradzała, jak zrobić, żeby nie wstawać co chwila w nocy. Nie przysłuchiwałam się smile
            Ale być może to też kwestia temperamentu dzieciaka.
            • kicia031 Lilith i inni 21.08.07, 15:39
              No to nie tylko kwestia temperamentu. Moj mlodszak slabo przybieral
              w pewnym momencie i nusiala wprowadzic dodatkowe karmienie w nocy,
              na ktore on sie nie budzil - ja sie budzilam na dzwiek budzika i
              karmilam go przez sen.

              Szczesliwe te matki, ktorych dzieci rozwijaja sie ksiazkowo, nie
              choruja, nie maja zadnych problemow zdrowotnych, i do tego zachowuja
              sie idealnie. Ja takich dzieci wokol siebie nie widzialam, wiec
              pozwole sobie w ich istnienie nie wierzyc.

              A dawanie 3 miesiecznakowi rosolu uwazam za glupote zwykla. Moj
              starszy sym ma wlasnie problemy z ukladem pokarmowym ktore moga byc
              skutkiem przedwczesnego wprowadzania potencjalnie alergizujacych
              pokarmow. Czego oczywiscie nikomu nie zycze.
              • macosik Re: Lilith i inni 21.08.07, 18:00
                Nie rozumiem. Kobieta, która jest macochą - nie matką ma problem z
                pasierbicą, z którą sypia razem z jej ojcem podczas wspólnych
                weekendów.
                Można się sprzeczać czy spanie dziecka w jednym łóżku z matką jest
                dobre czy nie. Ale chciałabym zauważyć, że tu rozmowa nie dotyczy
                matki, która nie chce spać z WŁASNYM dzieckiem tylko macochy.
                Może i ssaki sypiają z młodymi ale swoimi. Co do ojca. On jenak też
                nie jest matką, więc sprzeczanie się czy ma spać z dorastającą córką
                czy nie też są bez sensu. Tym bardziej, że cyca jej nie dasmile
                Ja uważam, że jeśli kobiecie, która nie jest spokrewniona z
                dzieckiem przeszkadza spanie z nim w jednym łóżku ( mi przeszkadza
                np. ) należy stworzyć w domu takie warunki, by przyzwyczaić dziecko
                do nowej sytuacji. Tak jakby było w gościach, czy choćby na
                wycieczce.
                Zastanawiam się, czy matka dorastającej córki też pozawalałaby na
                sypianie jej we wspólnym łóżku ze swoim NM ( mężczyzną nie
                spokrewnionym córce).
                • nangaparbat3 Re: Lilith i inni 22.08.07, 01:33
                  Siedmiolatka nie jest jeszcze dorastajacą corką.
                  Dziewczynka przez cztery lata sypiala z ojcem i macochą i trudno jej
                  przyzwyczaic się do nowej sytuacji - zwlaszcza teraz, kiedy pojawil sie brat.
                  Trzeba czasu i cierpliowsci, i tyle.
                  Ja rozumiem niechęć do spania z dzieckiem, ale nie ma co gniewać na nie o coś,
                  do czego sami je przyzwyczailismy.
                  Co do ssakow, co to nie spią z cudzymi mlodymi.
                  Mialam psa, wyżla, bardzo lubiacego polować na ptaki. a dzieci z odworka
                  przyniosły mi golebia z przetraconym skrzydłem. Ponieważ lubie sie spokojnie
                  wyspać, zaryzykowalam - umiescilam ptaka na parapecie i zostawilam go na noc w
                  jednym pokoju z psem. Rano troche balam sie tam wejść - niepotrzebie. Spali
                  razem, goląb przytulony do kundla.
                  Ale nie wiem, czy gołąb był młody.
                  • kicia031 Re: Lilith i inni 22.08.07, 09:15
                    Rano troche balam sie tam wejść - niepotrzebie. Spali
                    > razem, goląb przytulony do kundla.
                    > Ale nie wiem, czy gołąb był młody.

                    O kurcze, to byl przyladek zoofili polaczonej z pedofilia lub
                    gerontofilia potencjalnie, a do tego golab i pies obcymi dziecmi
                    byli.
                    Czuje ze CBS wkrotce do ciebie zapuka wink)
          • braktalentu Re: Pasierbica 22.08.07, 12:17
            Na 8 godzin przerwy nocnej to i ja sobie nie zasłużyłam tak od
            razu. Najpierw zaliczałam jedno wstawanko nad ranem. 15 minut w
            fotelu przy łóżeczku i jeszcze 3 godziny snu.
            Synek po porodzie bardzo długo spał. Ponieważ miał niską wagę
            urodzeniową co dwie godziny podawałam Mu pierś. Cmokał sobie przez
            sen, a jak nie podałam to sobie nie cmokał. No to w nocy nie
            podałam, bo też sobie chciałam pospać. Następnego dnia dostał
            śniadanko cyckowe o 5 rano, a potem co trzy godziny do 23:00. Z
            czystym sumieniem mogłam mówić (a presja, żeby karmić na żądanie
            jest ogromna i w szpitalu i poza nim), że karmię na żądanie, bo moje
            dziecko żądało o dokładnie określonych porach. Do 3 miesiąca przerwa
            nocna wynosiła 6 godzin (czyli jak w baaardzo starych
            podręcznikach), potem przez kolejne 3 miesiące miałam 8 godzin snu,
            a teraz lekka kolacja 18:30, dobranoc o 19:00 i śniadanko o 7:30.
            • babe007 Re: Pasierbica 22.08.07, 13:08
              Ale rozumiem, że gdyby w nocy płakał z głodu, to nie włozyłabyś
              zatyczek do uszu i spała dalej (dla zasady "co by się szczeniak nie
              rozpuścił")? Miałaś szczęście dziewczyno. Szczęście niewielu dane...

              PS. Ja moje dziecko karmiłam "na żądanie" co dla mnie oznaczało, że
              jeżeli budzi się w nocy i płacze, to dostaje jeść (a ja jestem
              niewyspana), a jeżeli sie nie budzi, to i ja śpię jak przysłowiowe
              niemowle smile.

              PS. Bardzo głodne (dostające za mało pokarmu) niemowlęta po pewnym
              czasie zaczynają bardzo dużo spać. Poprostu oszczędzają cenną (w ich
              przypadku szczegółnie - bo w deficycie) energię na podstawowe
              funkcje życiowe (a nie marnuja jej na machanie rączkami i nóżkami).
              To było tak na marginesie (absolutnie nie sugeruję, że dotyczyło to
              Twojego dziecka!), dla pokazania, że dużo śpiące niemowle wcale nie
              musi byc powodem do zadowolenia.
              • braktalentu Re: Pasierbica 22.08.07, 13:59
                to by pasowało, bo synek miał niską wagę urodzeniową i pewnie
                dlatego tak spał, żeby nie marnować energii na oglądanie wyrodnej
                matki-smile))
                Przy drugim zamierzam wypróbować tę samą metodę. Pierwszy dzień co
                dwie godziny i sześć godzin przerwy. Jak dziecko będzie płakało w
                nocy, to ... dam klapsa - ech prowokatorka-smile)))

                A jak płakało w nocy to skąd wiedziałaś, że chce cyca, a nie że
                brzuszek boli, albo za gorąco?
                U mnie ze wględu na stałe pory karmienia sprawa była jasna. Półtorej
                godziny od cyca płacz, znaczy tatuś znowu założył kaftanik pod
                pajacyka-smile. Bo suma szczęścia w rodzinie jest stała i jak ktoś ma
                za dużego farta do dzieci, to gdzie indziej musi być deficyt-smile))))
                • babe007 Re: Pasierbica 22.08.07, 14:34
                  braktalentu napisała:

                  > Przy drugim zamierzam wypróbować tę samą metodę. Pierwszy dzień co
                  > dwie godziny i sześć godzin przerwy. Jak dziecko będzie płakało w
                  > nocy, to ... dam klapsa - ech prowokatorka-smile)))

                  Hłe, hłe, zycie może boleśnie zweryfikować Twoje "niecne plany"
                  (czego oczywiście, nie życzę) wink

                  > A jak płakało w nocy to skąd wiedziałaś, że chce cyca, a nie że
                  > brzuszek boli, albo za gorąco?

                  No co ty? Jak bierzesz głodnego "ssaka" na rece to "szuka
                  mleczarni". Nie zauważyłaś? A niezadowolony (z innego powodu)
                  poprostu dalej krzyczy. Moje dzieci co prawda już duuuuże (9 i 13),
                  ale takie rzeczy pamietam...

                  > U mnie ze wględu na stałe pory karmienia sprawa była jasna.
                  Półtorej
                  > godziny od cyca płacz, znaczy tatuś znowu założył kaftanik pod
                  > pajacyka-smile.

                  To pozwolę sobie na kolejny "naukowy" wykład. We wczesnych
                  miesiącach następują (z tego co pamietam) dwa "skoki" apetytu
                  dziecka. Ponieważ potrzeby oseska zmieniają się nagle (z dnia na
                  dzień) i znacznie, przy karmieniu piersią powoduje to, ze przez
                  kilka dni dziecko je częściej (bo to co porodukuje matka na jeden
                  raz jest mniejsze niż zapotrzebowanie dziecka i jest ono szybciej
                  głodne), co z kolei powoduje, że mama w końcu zaczyna wytwarzać
                  ilość mleka pozwalająca dziecku znowu wytrzymać te książkowe 3
                  godziny. To oczywiście było tak na marginesie wink)).

                  Pozdrawiam
              • nangaparbat3 Babe 22.08.07, 21:49
                Ja karmiłam na żądanie, przez pierwsze 4 miesiace praktycznie nie
                robilam nic innego (ale ona była 3 tygodnie przenoszona, urodziła
                się zaglodzona po prostu i nadrabiała straty). Za dnia.
                w nocy budzila się raz, nad ranem, do czasu kiedy w 6. tygodniu po
                prostu wsadziłam sobie kołdre na głowe i spalam dalej. Od nastepnego
                dnia przesypiała do 7 rano.
                Tego z kołdra nie zrobiłam z premedytacją, nie byłoby mnie sytac na
                cos takiego, po prostu wymiekłam.
    • nsc23 Re: Pasierbica 22.08.07, 01:52
      Jezeli mloda zostaje na noc, to spi z nami w lozku. Nie widze
      problemu, tym bardziej, ze jednak jest w mieszkaniu rzadko, nie zna
      go i jak sie budzi cala skolowana to nie wie o co chodzi i zazwyczaj
      zaczyna plakac. Poniewaz W jest wtedy juz dawno na nogach (my z
      mloda spimy dluzej) i robi sniadanie, to ja ja zgarniam z drugiej
      polowy lozka, przytulam i dalej sie w lozku kokosimy, az sniadanko
      nie bedzie gotowe. Oczywiscie jak mloda jest u nas nie ma mowy o
      seksie, a ja spie w koszulce i bokserkach, W w bokserkach. Jej
      obecnosc nie przeszkadza nam natomiast spac w pozycji, w ktorej W
      obejmuje mnie ramieniem (mala spi albo od mojej, albo od jego
      strony).
      Mloda ma 2 lata i 4 miesiace, teoretycznie moglaby miec wlasne
      lozko, ale tylko w duzym pokoju. Jak jest z mama to tez z nia spi,
      nadal zasypia z butelka, podejrzewam, ze mama nadal karmi ja piersia
      czasem (nie jestem pewna). Nikomu taki uklad nie przeszkadza i
      wydaje mi sie, ze to jest podstawa jego dzialania, bo gdybym sie z
      tym zle czula, to bym probowala rozmawiac z W, a nie spac w jednym
      lozku z zacisnietymi zebami - bo jakiz to ma sens?
      • nangaparbat3 Re: Pasierbica 22.08.07, 02:33
        Fajnie sie to czyta smile))))))))))))
        • dominika303 Re: Pasierbica 22.08.07, 11:41
          Nie zgodziłabym sie na wspólne spanie z pasierbicą .
          Wg mnie panienka 7-letnia powinna miec choćby namiastę własnego
          łózeczka i swój kącik i tam powinna spać, a nie z macocha i ojcem w
          jednym łózku, a już wogóle sobie tego nie wyobrażam, gdy w tym łóżku
          spi ciężarna czy niemowlak .

          No chyba że to łóżko ma 10 metrów kwadratowych smile



      • kai_30 Re: Pasierbica 22.08.07, 13:53
        nsc - po pierwsze, Wasza młoda jest młodsza - a to jednak ma znaczenie. Po
        drugie - w domu też nie śpi sama.

        Po trzecie, i to jest kwestia decydująca - Wam to nie przeszkadza.

        A autorce wątku przeszkadza, i się nie dziwię - a raczej dziwię się, że męczyła
        się z dużym brzuchem, nie mogąc się wyspać, bo obok wiercąca się i wierzgająca
        przez sen sześciolatka. Przypuszczam, że w takiej sytuacji niewiele matek
        chętnie widziałoby nawet własne dziecko w łóżku.
        • nsc23 Re: Pasierbica 22.08.07, 22:50
          No dobrze, ale czy nie mozna w takim razie jasno powiedziec
          partnerowi, ze nam sie to nie podoba, wyjasnic dlaczego, powiedziec,
          ze nie chodzi o to, czy jest to pasierbica, sw. Mikolaj czy
          krasnoludek, w lozku po prostu nie ma miejsca na dodatkowa osobe?
          Jezeli mi zacznie przeszkadzac, ze mloda z nami spi nie bede
          zaciskac zebow i milczec tylko bede to mowic az cos sie nie zmieni.
          Poza tym znaczenie ma tez chyba podejscie faceta - mloda nie zostaje
          u nas na noc regularnie, jednak zawsze, kiedy sie tak zdarza ja nie
          jestem informowana tylko PYTANA czy mi to pasuje i czy moze byc.
          Nigdy mi sie nie zdarzylo odmowic, pytanie jednak zawsze pada. W ten
          sposob dajac przyzwolenie na cos jeden raz nie odcinam sobie 'drogi
          ucieczki'.
          • kai_30 Re: Pasierbica 23.08.07, 14:27
            nsc23 napisała:

            > No dobrze, ale czy nie mozna w takim razie jasno powiedziec
            > partnerowi, ze nam sie to nie podoba,

            Ależ oczywiście, że tak! To jest dla mnie zwłaszcza w poście autorki niepojęte!
    • alka23 Re: Pasierbica 23.08.07, 13:48
      dorzucę swoją szczyptę do tej dyskusji - ja spałam z dzieckiem, bo karmiąc noca
      często nie kontrolowałam tego czy odkładam ją do łóżeczka czy nie. Więc spała z
      nami. I wypadła mi z łózka. po prostu, na szczescie nic jej sie nie stało,
      ale... miałam dość.

      Zastosowałam drastyczną metodę, zostawiałam prujące się dziecko w łózeczku i
      podchodziłam tylko co pare minut, żeby pokazac ze jestem. Od pół roku mam
      spokój, dziecko ma swoj pokoj, swoje łózeczko, po wlozeniu do niego z usmiechem
      na ustach spi do 7 rano.

      Wkurza mnie spanie z pasierbicą. Podczas jednych z takich nocy, bo owszem
      zdarzało się, dostałam z łokcia w pierś, tak boleśnie, że myślałam, że wgryzę
      jej się w gardło! Teraz jak już musimy spać razem, mąż śpi w środku, ale unikam
      tego jak ognia.
    • ira2121 Re: Pasierbica 23.08.07, 17:20
      No dobra, to wyjaśnię wam jeszcze, że rozmawiałam z moim M na ten temat jak mała
      miała 5 lat. Wtedy zauważyłam zmiany w jej zachowaniu. Z malutkiej dziewczynki
      zaczęła zmieniać się w malutką panienkę. Moje delikatne sugestie- nie działały,
      prośby -nie działały, rozmowa -jak grochem o ścianę! Poszłam do mojej mamy i ona
      zaczęła również zwracać na to uwagę. Teściowa też mnie poparła. Czas płynie a
      córka nie młodnieje tylko rośnie, a ja mam czekać aż kawalera przyprowadzi do
      "naszego" łóżkasmile))
      A... i my również zaczynaliśmy jak było opisane w poście wyżej, tylko mała miała
      3latka. I tamten okres również miło wspominam. Wtedy w jej domu spała z mamusią
      w jednym łóżku. To jeszcze jest dopuszczalne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja