estcarp
08.09.06, 11:11
Jadę sobie dzisiaj o ok. g. 8.00 Grójecką w Warszawie. W okolicach Hali
Banacha jak zwykle mały korek-czerwone światło. Dojezdżając powoli do
stojących samochodów obserwuję reakcję jadącego przede mną amlbulansu
(karetki pogotowia). Tenże pojazd jedzie sobie spokojnie góra 40 km/h, tj.
tak jak ja (spojrzałem na prędkościomierz), dojheżdża do stojących na
światłach samochodów i co robi? Oczywiście syrena na całą moc przecież temu
leniowi kierowcy się spieszy. Niestety nie do chorego (sytuacja aby tuż
przez dojazdem do stojących w ogonku samochodów otrzymał wezwanie zdarza się
tylko w kiepskich filmach), lecz po prostu nie chce mu się stać w kolejce.
Przejeżdża korek (powodując chaos, bo jednak kierowcy samochodów ustąpili mu
miejsca) i dalej spokojnie się toczy "czterdziestką".
Ciekawe ilu takich geniuszy w ambulansach tak jeździ?