36.a
19.05.11, 14:35
Chciałabym jakoś sensownie to ująć, bo oczekuję jakichś inspiracji, rad. Plany i marzenia "będziemy razem" wzięły w łeb, On śpi, różnie działo się przed (nie chcę o tym pisać, stało się sporo złego, ale ja Go nie przekreślam...), patrzę w grafik czerwcowy, myślę o wakacjach, urlopie (samotny wyjazd? zagraniczny? przyznam, że chyba tego nie uniosę... Prędzej kilka dni nad morzem)
Mam sporo lat, ale czuję się młodo.
Czasem myślę, że skazana jestem na samotność. Taka natura...
Czytałam wczoraj blog, fajny, młodej matki o jej dwóch małych córeczkach.
Miło spędziłam czas na czytaniu, ale mam gęsią skórkę na myśl, że nagle stałabym się nią.
Też - nie uniosłabym tego. Czuję ogromny podziw, zaangażowanie, Małe są wspaniałe.
Ale to nie moja ścieżka, nie moje buty.
Jesli późne macierzyństwo - to zdecydowanie niesamotne.
Ogromnie chciałabym mieć psa, beagla - domownicy sie psa brzydzą i cześć.
To pragnienie serca. Płakać mi się chce, że nie mogę go tu i teraz mieć.
Wynajmować mieszkanie? Obecnie mnie już na to stać, ale żyłoby się b. skromnie.
Znalazłam się w punkcie Nic, a może Nie wiem.
Niezla praca całkiem jest, ale chcę więcej.
Chciałam, abyśmy odnowili mieszkanie. Zrobione.
Co dalej?
Być może nie będę komentować, ale chętnie przeczytam cokolwiek, co napiszecie.
(proszę nieśmiało o "burzę mózgów"...)
Tymczasem pójdę na zakupy i długi spacer na pobliskie działki, żeby sie dotlenić przed popołudniową pracą...
Dobrze mi się tam myśli.
Miłego popołudnia.