19.05.11, 14:35
Chciałabym jakoś sensownie to ująć, bo oczekuję jakichś inspiracji, rad. Plany i marzenia "będziemy razem" wzięły w łeb, On śpi, różnie działo się przed (nie chcę o tym pisać, stało się sporo złego, ale ja Go nie przekreślam...), patrzę w grafik czerwcowy, myślę o wakacjach, urlopie (samotny wyjazd? zagraniczny? przyznam, że chyba tego nie uniosę... Prędzej kilka dni nad morzem)
Mam sporo lat, ale czuję się młodo.
Czasem myślę, że skazana jestem na samotność. Taka natura...
Czytałam wczoraj blog, fajny, młodej matki o jej dwóch małych córeczkach.
Miło spędziłam czas na czytaniu, ale mam gęsią skórkę na myśl, że nagle stałabym się nią.
Też - nie uniosłabym tego. Czuję ogromny podziw, zaangażowanie, Małe są wspaniałe.
Ale to nie moja ścieżka, nie moje buty.
Jesli późne macierzyństwo - to zdecydowanie niesamotne.
Ogromnie chciałabym mieć psa, beagla - domownicy sie psa brzydzą i cześć.
To pragnienie serca. Płakać mi się chce, że nie mogę go tu i teraz mieć.
Wynajmować mieszkanie? Obecnie mnie już na to stać, ale żyłoby się b. skromnie.
Znalazłam się w punkcie Nic, a może Nie wiem.
Niezla praca całkiem jest, ale chcę więcej.
Chciałam, abyśmy odnowili mieszkanie. Zrobione.
Co dalej?

Być może nie będę komentować, ale chętnie przeczytam cokolwiek, co napiszecie.
(proszę nieśmiało o "burzę mózgów"...)
Tymczasem pójdę na zakupy i długi spacer na pobliskie działki, żeby sie dotlenić przed popołudniową pracą...
Dobrze mi się tam myśli.

Miłego popołudnia.
Obserwuj wątek
    • kamyczek_02 Re: Zakręt 19.05.11, 14:44
      Przepraszam, że znowu pytam, ale rozumiem, że jesteś z kimś, to jest bardzo chory (?).
      Pytam, bo nie bardzo rozumiem ten wpis. Tzn. nie jestem wtajemniczona.
      Pies nie, a kot? Wyjazd... bardzo dobry pomysł. Wiesz... ja też byłam nad morzem jakiś czas temu samotnie (akurat tak wyszło, a rezygnować nie chciałam). Dobrze się tam myśli. Poza tym oderwiesz się od codzienności, a to i tak dużo. Jedź. A potem... a potem zobaczysz, może coś się w głowie ruszy. Bardzo ci tego życzę. smile
    • majagor Re: Zakręt 19.05.11, 15:19
      Wyprowadzić się. Zacząć żyć samodzielnie. Po sobie teraz wiem, że to "dobrze" robi.

      Urlop spędzić z nim/przy nim. Mimo, że śpi, na pewno tego mocno potrzebuje.
      Nie wyobrażam sobie plażowania z myślą, iż mój facet jest w szpitalu, szczególnie w takim stanie.

      Ale to tylko moja osobista opinia. Może ja jestem inna.
    • 36.a Re: Zakręt 19.05.11, 16:25
      Uśmiecham się. To właśnie strach przed tworzeniem wątku.
      Bo zaczynają się oceny stanu moralnego, zapytania.

      Tja, jestem niemoralna, jeśli komuś tak łatwiej myśleć i postrzegać zero-jedynkowo.
      • 36.a Re: Zakręt 19.05.11, 16:36
        Jesli to niejasne - tu chodzi o mnie.
        • czubata Re: Zakręt 19.05.11, 17:08
          A mnie się też płakać dzisiaj chciało od tak,ale wiesz,moja sytuacja nieporównywalna jest do twojej. Się posprzątałam, się wykąpałam, się sobie założyłam swoje ulubione szpilki, i jakoś lżej jest tu i teraz.
          • 36.a Re: Zakręt 19.05.11, 17:17
            Też od niedawna mam buty na wyższym obcasie (moje pierwsze)...
            Posprzątane, wykąpane, zakupione, dużo kasy wydane...
            Nawet się uśmiecham i śmieję czasem.
            Moje położenie nie jest tragiczne. Mam rodziców, pracuję, ChAD nie jest mocno uciążliwe...

            Po prostu zakręt życiowy.
            Zaraz przeproszę za ten wątek (śmiech)

            I zapewniam: pragnę by się obudził i bardzo tęsknię.
            2 zanotowane: wyprowadzić się, urlop spędzić z Nim (tu zaczynają się schody, nie ja stawiam te przeszkody, ale pracuję nad tym)

            Co więcej?
            • czubata Re: Zakręt 19.05.11, 17:30
              Mi chodziło konkretnie o sytuacje że On śpi. To sytuacja trudna, i że tak powiem nieco głupio w tej sytuacji wspominać o wspólnych wakacjach i wyjazdach. Bywają takie sytuacje życiowe kiedy wszystko właściwie skupia się na jednym problemie,i narzucać sobie jeszcze jakieś dodatkowe cele może być ponad ponad siły. Dlatego wspominam o drobiazgach, bo kiedy jest niemoc,to przynajmniej drobiazgami można jakoś się na chwilę odciąć od rzeczywistości.
              Ale tak,to jest zakręt życiowy jakich w życiu wielu,każdy z nich został przeżyty, i każdy kolejny będzie przeżyty. Cofam się myślami nieraz do swoich zakrętów i się nawet wierzyć nie chce że tak było,coś się zdarzyło,i jak niesamowicie się rozwiązało. nie miałam kiedyś pojęcia,nawet nie wierzyłam że będę tu i teraz.
    • just-me-online Re: Zakręt 19.05.11, 17:34
      > Czasem myślę, że skazana jestem na samotność. Taka natura...

      Natura naturą, ale zastanów się czy aby na pewno nie jest to Twój (mniej lub bardziej świadomy) wybór, być może zdeterminowany chorobą.

      I w pierwszej kolejności właśnie ten (ewentualny) wybór próbowałbym zmienić, wtedy byłaby spora szansa na to, że od pomysłów na życie wprost nie będziesz się mogła opędzić smile

      IMHO pierwszy krok do tego to znalezienie sobie roboty w normalnym biurze (wśród ludzi), albo przynajmniej zamiast pracy z domu wynajęcie biurka w firmach typu co-working.
      Uwierz mi na słowo, wiem co piszę smile

      Abstrahując od podtekstów z postu Majagor IMHO pomysł o usamodzielnieniu się też nie jest zły. No ale ja to piszę z perspektywy faceta, który z domu rodzinnego odszedł w wieku 18 lat (na pierwszym roku studiów) i który nie wyobraża sobie funkcjonowania we włoskim modelu rodziny ...

      Just Me
    • 6feetunder Re: Zakręt 19.05.11, 19:04
      IMHO wyjazd jest bardzo dobrym pomysłem. I nie powinnaś się czuć źle z tego powodu - On śpi i na pewno nie chciałby żebyś Ty spała razem z Nim. Wyjechać, odpocząć, naładować akumulatory - to ważne, gdy zmagasz się z sytuacją w której się znalazłaś. I być może da Ci siłę do dalszych zmagań. Tu nie ma miejsca na "święte oburzenie" czy puste gadki o moralności.
      Potem wrócić, wynająć małe, skromne mieszkanko (z przyjaciółką?), kupić psa. Hmm? smile
      • 36.a Re: Zakręt 19.05.11, 19:40
        Just i Feet,
        A kto jest przyjaciółka? (śmieję się)
        Nie. Mieszkanie z "obcym" nie wchodzi w grę...

        Można, na serio można pragnąć towarzystwa ludzi kameralnie, mieć kogoś b. bliskiego, ale ludzie jako tłum? dużo ludzi? wdragam się
        Może nie umiem się przyjaźnić.

        Ogromnie dziękuję, że rozmawiacie ze mną (kamyczku i maju też), bo mgła będzie się robila rzadsza.
        Wymyśliło mi się np. "zająć się językiem, którego podstawy mam dobrze opanowane".
        Doświadczenia z samodzielnym mieszkaniem mam sprzed 8 lat. 3 m-ce, ciemności...
        Mieszkanko było ładne, ale pogłębiała sę depresja.
        Just, ja nazywam taki sposób mieszkania "japońskim" smile ale nie trzy- tylko dwupokoleniowym. Ani specjalnie nie wrzeszczymy, jest dość normalnie.
        Ta świadomość, że ktoś za ścianą jest...
        Ale plany są ciągle in statu nascendi...

        Rozmawiałam dziś z mamą o Psie. Mięknie. Będę urabiać grunt. Obiecałam że nie wtargnie do kuchnismile

        O naturze. Just, zapewniam, że trudno ją zmienić. Cierpnie mi skóra na myśl o życiu biurowym sad Wynajęcie biurka z kolei moze kosztować. Koszty dojazdów do stolicy komunikacją miejską 200 zł, gdyby był samochód - drożej.

        Zastanowila mnie Twoja sugestia "zmienić wybór". Jestem przeciętna kobietą. Marzę o Psiesmile
        Chciałabym, aby On się obudzil. Nie chodzi o torpedowanie pomysłów, nie. Perfekcyjna (jeśli mogę Cię tak nazwać smile słusznie pisze o uznaniu własnych ograniczeń. Zaburzenie nastroju może być takim i chyba dość poważnym ograniczeniem. Usłyszałam ostatnio bolesne "dajesz smutek i przygnębienie". I pojawia się pytanie, czy ktokolwiek oprócz mnie samej będzie w stanie unieść owe stany. Nie chcę być dla nikogo ciężarem. Rozmawiałam z Mamą nt. faktu, że mieszkam z nimi. Chodzący po kolędzie ksiądz powiedział Im, że odmładza ich mieszkanie z dorosłym dzieckiem (pff, dzieckiem). Mama nie odpowiedziała jednoznacznie. Myślę, że zyczy mi szczęścia z odpowiednim dla mnie człowiekiem, ale też w jakiś sposób dobrze jej, ze jestem z nimi. Ale to jakby kwestia poboczna.

        Nie potępiam siebie w czambuł za to, kim jestem. "Zwykli", niezaburzeni, z dziećmi również mają swoje problemy.

        a On to naprawdę odrębna kwestia, jeśli mozna tak o Czlowieku. I cieszę się, że nie płaczę ciągle. staram się podtrzymywać na duchu jego Mamę.
        • poetkam Re: Zakręt 19.05.11, 21:56
          Nie chcę się specjalnie wymądrzać, czy dawać rad - kiepsko mi to wychodzi. Trochę jednak spróbuję, proszę mi wybaczyć wszelki nietakt.

          Wszystko, co tu piszemy jest bardzo subiektywne, często może być odebrane przez innych jako sprzeczne z ich odczuciami...

          Wydaje mi się, że bycie na zakręcie już jest jakimś krokiem wprzód. Te rozmowy z Mamą dotyczące psa - mały/duży krok. Rozmyślanie o zmianie, chęć zmiany to też na plus.

          Jeśli Ci dobrze z rodzicami/czujesz się bezpiecznie przy nich po co to zmieniać, jeśli nie masz takiej potrzeby?
          Masz ochotę na wyjazd, po prostu wyjedź.
          Musisz od razu zmieniać coś na amen? Może na początek - małe zmiany. Powoli wprowadzaj. Pies - opieka nad nim, czucie się potrzebnym - pierwsza poważna duża zmiana. Wyjazd, gdzie masz ochotę - to ważne.

          Życzę Wam obojgu, aby On się obudził.
          • 36.a Re: Zakręt 19.05.11, 22:54
            Dzięki. Dziś wierzę, mocno, że wkrótce otworzy oczy.
            Tymczasem podniósł mi się nastrój i jakbym chroniona była przed smutkiem.
            Łatwiej wspierać. Łatwiej mieć nadzieję. Łatwiej niż ostatnio mi sie pracuje.
            I jakieś poczucie winy.

            Trochę inaczej smile Nie chodzi o opiekę nad Psem, chociaż wiem, że będę o niego dbać.
            To tak jak poniszczyłam wiele okolicznych krzaków bzu czarnego, nazrywałam wiele smacznych galązek z młodych brzózek - dla papużek.

            Beagiel to pies myśliwski. Chodzi o te wierne brązowe oczy, o przemierzane wspólnie codziennie kilometry. Podobno ludzie dzielą się na śpiących z psami i tych, którzy się do tego nie przyznają [szatański uśmiech]. Nie, spać chcę sama.
            Już dawno nie czułam tak silnego pragnienia "posiadania" Kogoś...


            Dzięki, Magda.
            • ergo_pl Re: Zakręt 19.05.11, 23:20
              > Nie, spać chcę sama.

              Wierzę, że już niedługo będziesz miała swego Psa. To też moje marzenie - z różnych względów nie może być spełnione (póki co jest na szczęście kot). Urabiaj Mamę - trzymam kciuki!
              Sąsiad ma beagla - cudny jest. Pies da bezwarunkowe uczucie i wierzę, że już niedługo napiszesz, że nie śpisz sama... big_grin
              • 36.a Re: Zakręt 19.05.11, 23:32
                big_grinbig_grin

                128 całusków.
            • perfekcjonizm Re: Zakręt 20.05.11, 16:51
              36.a napisała:

              > Już dawno nie czułam tak silnego pragnienia "posiadania" Kogoś...


              Ja chyba też to powoli czuję. Najpierw zaczęło się od kotów.
              Mam dwa dachowce. Mama i synek. Mamę znalazłam a synek to prezent po wakacjach.

              Kocham, je. Jestem w stanie znosić wszystkie ich chuligaństwa i wybryki. Pozrywane firanki, podrapane meble, i ta wszechobecna sierść. Szczególnie upierdliwa, gdy czlowiek musi się ubrać elegancko.

              Ale kocham je. Mogę je z całego serca przytulać, całować, mówić. Kocham te stworzonka.
              To jedyna bliskość na jaką pozwala mi moja choroba.

              Ale z człowiekiem jest inaczej. Nie umiem być tak wyrozumiała dla ludzi jak dla moim kotków.
              • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 17:10
                36a. - rób swoje. i kropka.

                P.S. Jakoś nie widzę, żeby sąsiad urządzał stukilometrowe trasy, a beagelek nie narzeka.
                I jest z rodowodem.
                • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 17:57
                  Porozmawiałam z inną właścicielką beagla (suczka i ogromnie leniwa big_grin uparłam się jednak, że stworzenie będzie chłopczykiem smile
                  I mówi, że bez sensu jest wydawanie 1500, skoro można za 1/3 tej ceny z hodowli beagli...
                  Czyli jednak bez rodowodu.
                  No i ja nie wiem.
                  A Maja nie obrzydza, faktycznie jedzą wszystko, co popadnie.

                  Kanapowce i śliczne jakoś nie bardzo do mnie pasująwink
                  A beagle kłaczą podobno straszliwie smile
                  • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 18:02
                    mnie wpis obrzydził.

                    zobacz tu:
                    www.krolewskidwor.pl/pseudohodowle.htm
                  • majagor Re: Zakręt 20.05.11, 18:12
                    Nie kłaczy tylko kilka ras. Np. shi-tsu - czy jak to się pisze. Ale one są głośne. Szczekają od rana do nocy smile
                    Warto kupić taką rolkę z taśmą do odzieży.
                    Mając zająca w domu [w łóżku, w pokoju], mając żałobę - rolka owa była moim największym przyjacielem smile

                    I ja naprawdę nie obrzydzam [przynajmniej nie mam takiego zamiaru] - sama psiara jestem od urodzenia wink Moje pisanie nazwałabym - dzielenie się doświadczeniem. Ot tyle.
    • bonusthe2 Re: Zakręt 20.05.11, 10:15
      Ja tego bym nie interpretował jako "zakręt".
      Dzieci ? Rodzina ? Mieszkanie ?
      Powiem Ci tak, im dłużej tego nie mam, tym dłużej remisja trwa. wink


      P.S. Ale ja jestem inny, jakby co tongue_out.
      • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 11:08
        na uszko: jaki wstyd, mamy tak samo. eliminujemy sobie część problemów, co? big_grin
        zaczęłam czytać forum o beaglach, "trudny" w ułożeniu psiak, ale mimo to dalej chcę.
        • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 11:47
          Pamiętam, że sąsiad mówił, że trudny nie jest, tylko wymaga konsekwentnego właściciela. Ten jego to już drugi beagel.
          Od wzięcia trzeba mu pokazać, że to nie on, a Ty jesteś przywódcą stada big_grin
          • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 11:51
            Jakbyś potrzebowała, to zapytam o dobrą książkę o tej rasie. A facet się zna (siostrę ma w komisjach konkursowych, więc rodzina fachowa smile
            • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 16:37
              Poproszę.
              A propos husky - najpiękniejsze na świecie wilcze oczy, ale nie ten klimat.
              I wymagałyby OGROMU ruchu.
              Przeraziłam się również, że zostawione na jakiś czas w domu potrafią (żeby się zmęczyć)
              doszczętnie rozwalić kanapę smile
        • drugikoniecswiata Re: Zakręt 20.05.11, 13:22
          że się tak wtrącę zza szyby....

          1) ...niewchodzenie do kuchni imho nierealne, ale to nieistotne, wiadomo, że mama i tak go pokocha i wtedy będzie mu wolno wszystko wink

          2) ...beagle wymaga przede wszystkim dłuuuugich spacerów wraz z dostarczaniem mu tropicielskich wyzwań. Nie jest kanapowcem, raczej NIE lubi też spacerować dla samego spaceru albo biegać dla samego biegania (np. przy rowerze jak husky). Zastanów się, czy przy wsparciu krewnych i znajomych dasz radę mu to zapewnić (codziennie min. godzina w mieście, raz w tygodniu pół dnia w lesie...), a jeśli tak, to się nie wahaj. Jeśli nie, to pomyśl o jakimś leniwcu. Psie oczy zawsze pójdą za tobą, nie muszą być myśliwskie, choć urokowi beagla trudno się oprzeć.

          3) ...mam prośbę. Jeśli będziesz kupować beagla, kup psa z rodowodem. To nie chodzi o snobizm. To chodzi o psi dobrostan. Mało kto myśli o tym w perspektywie dłuższej, niż jedno psie pokolenie, a to jest duży, duży psi dramat.
          Poczytaj, poczytajcie, przemyślcie, proszę:
          www.stoppseudohodowcom.org/
          To jest prośba do wszystkich planujących rasowe zwierzaki.
          • lolinka2 Re: Zakręt 20.05.11, 13:27
            o przepraszam, ja mam mojego "rasowego" przetrąconego sznaucera średniego czarnego ze schronu - i nie wyobrażam sobie, że mógłby pochodzić z innego źródła...
          • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 13:36
            Drugikońcu, bez przesadyzmu, ja nie widzę, żeby był taki jak husky.

            Ja też na pewno brałabym ze schroniska, ale już taka jestem wink
            • drugikoniecswiata Re: Zakręt 20.05.11, 14:13
              a) nigdzie nie twierdzę, że bigiel jest taki, jak husky, wręcz twierdzę, że taki NIE jest. Jest INNY, ale równie wymagający. Tak samo, jak wymagający jest labrador. Ludzie widzą w tych psach pluszowe zabawki (no bo jak się nie zachwycić biglem? szczeniakiem labradora? niufka? sama się rozpływam każdorazowo) i nie zdają sobie z tego sprawy. Efekt - nieszczęście po obu stronach barykady. Zdemolowany dom, doprowadzeni do obłędu sąsiedzi, sfrustrowany właściciel, nieszczęśliwy pies. To nie jest scenariusz OBOWIĄZKOWY, ale jest - MOŻLIWY.

              b) branie ze schroniska popieram w 300%, choć nie każdy jest na to gotowy, kupowania rasowych nierodowodowych (choćby od sprzedawców na allegro, którzy argumentują, że nie mają rodowodu, bo nie przywiązują wagi do papierków) - NIE. Nie, nie i jeszcze raz nie.

              W lepszym razie - dajemy w ten sposób przyzwolenie na ludzką głupotę, prowadzącą do konkretnego psiego cierpienia (np. niekontrolowane szerzenie wad genetycznych, typu dysplazja stawów biodrowych). W gorszym wypadku - wspieramy biznes ludzi hodujących psy dla zysku, czasem w bardzo, bardzo złych warunkach. Na zlinkowanej przeze mnie stronie znaleźć można n takich historii, ilustrowanych.

              Oczywiście mam świadomość, że dla nas i naszego psa nie ma to ŻADNEGO znaczenia: najprawdopodobniej będziemy go kochać takim, jaki jest, a jeśli będzie miał dysplazję, to będziemy z nim płakać i go leczyć, nawet za cenę zadłużenia się po uszy. To ma znaczenie w dłuższej perspektywie. Możemy zrobić miniminikrok na drodze ku temu, by taki proceder wyeliminować. Nie musimy, ale możemy. Ja lobbuję za tym, by ten krok robić.

              -------------
              napisałam co myślę i wyraziłam prośbę o przekontemplowanie treści na zlinkowanej przeze mnie stronie. ot i co.
              • drugikoniecswiata Re: Zakręt 20.05.11, 14:18
                może warto przemyśleć też coś pośredniego
                e-beagle.pl/forum/viewforum.php?f=46&sid=c4bcd63377dcf726ced893510ab8403d
                www.doadopcji.pl/ogloszenia/polska/psy-oddam-psa-beagle/0/
              • drugikoniecswiata Re: Zakręt 20.05.11, 14:20
                a to, co napisałam w punkcie a) ilustruje choćby takie ogłoszenie:
                www.doadopcji.pl/ogloszenie/57416/13-miesiecznego-piesek-tricolor/
                • majagor Re: Zakręt 20.05.11, 14:52
                  W 100% popieram.
                  Jeśli pies rasowy - tylko z rodowodem.
                  Ma się pewność, że ze szczeniaczka wyrośnie to, "co" wyrosnąć powinno. Przy kilkutygodniowym piesku czasami można się mocno pomylić.
                  I przede wszystkim rodowód, sprawdzona hodowla - gwarancja, że pies pozbawiony jest chorób - których jest całe mnóstwo.
                  Beagla można porównać do labradora. Ja miałam pod opieką labradora przez pierwsze 2 lata jego życia. Powiem tylko jedno - droga przez mękę. Po pierwsze te psy długo są "dziećmi", późno dorastają. I przez pierwsze 2 lata trzeba mieć dużo sił, wytrwałości, cierpliwości. I trzeba być przygotowanym, że piesek zniszczy WSZYSTKO, co tylko zniszczyć można - a może nawet więcej smile Absolutnie nie ma takiej opcji, że pies nie wejdzie do jakiegoś pomieszczenia. Nie da rady!
                  Labradory, beagle potrzebują mega dużo uwagi, jeszcze więcej ruchu - porządnego ruchu - zwykły spacer to dla nich za mało! Czy osoba, która miewa depresję da radę?
                  Ale powiem tylko jedno - dwa lata z naszą Afrą męczyliśmy się. Mieszkanie poszło do remontu - potrafiła gryźć ściany wink A teraz? Teraz ma 5 lat i jest najcudowniejszym psem na świecie! Warto było przejść przez jej "głupi" okres, by doświadczyć, tego co ten pies człowiekowi może dać.
                  Ale Afra codziennie oprócz zwyczajnych spacerów chodzi na min. godzinę biegania do lasu, w weekend jeszcze więcej. Jeśli tego nie ma - jest dramat w domu smile

                  Co do beagla jeszcze - strasznie mi się podobają. Ale nie kupiłabym ze względu na ich instynkt. Niestety większość z nich nie potrafi zachować się bez smyczy, instynkt silniejszy... A pies w lesie bez smyczy to dla mnie jakieś nieporozumienie.

                  P.S. Sama marzę o bernardynie. Ale najpierw muszę kupić dom z wielkim ogrodem wink
          • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 15:00
            tak, to wlasnie to forum e-beagle i stamtąd przyswoiłam, że rasowy = z rodowodem. chociaż zawsze myslałam, że to czysty snobizm... podpytałam kolezanki "psiary" - potwierdziła.
            czemu nie kot. bo miło z nim, gdy siedzi na kolanach, milo popatrzeć, to wszystko.

            moje marzenie jest mocno idealizmem podszyte, ale ja na SERIO i dlatego m.in. że to nie jest pies typu couch potato wink
            Mai na jej wieczne powątpiewanie i prychania nie odpowiem.
            Izo, ale ja ten obowiązek chcę wziąc na siebie... Nie zamierzam zatrudniać do spacerów z psem, długich, kogokolwiek. Ples leniwiec - ffuj.
            To jednak wydatek rzędu 1.500 zł (ponoć warto, bo za leczenie nierodowodowego można częstokroć więcej zaplacić - tyle z lektury forum). Beagle maja w sobie to COŚ smile
            • drugikoniecswiata Re: Zakręt 20.05.11, 16:10
              Ann, ale ja rozumiem i kibicuję. Tylko proszę o przemyślenie, bo to, co napisałam, wydaje mi się ważne. Fajnie że czytasz, fajnie, że myślisz: wiele osób tego nie robi. Jestem za ŚWIADOMYM zapraszaniem zwierzaków do domu, życia, serca. I wierzę w to, że MD nie wyklucza. Byle z głową.

              Co do "zatrudniania" - rozumiem, że nie planujesz, mam nadzieję, że nie planujesz, bo wtedy to bigiel to pomyłka totalna. Ale wiem też, co może chadowiec w depresji. Po sobie to wiem. Warto mieć w odwodzie jakieś wsparcie, mimo wszystko. Wiem też, ile mogą w depresji psie oczy i ozór, który z automatu zlizuje ci łzy. Wiem jedno i drugie. Sama marzę o psie, od jakiegoś czasu mocno rozważam, a na widok tricolorów dostaję zrozumiałego fioła.

              Co do wydatków na weterynarza - sądzę, że na moją królicę przez 3,5 roku jej życia wydałam mniej więcej tyle. Nie wiem, nie podliczałam jej, ale tanie to nie jest. Bigiel kosztuje więcej wink A na królika-legendę z interwencji TOZ, zaniedbanego, chorego, cudem odchuchanego - to królicze stowarzyszenie wydało kiedyś ponad 5000 PLN. Przez rok. Mhm. Tak. To mogą być takie sumy. Nie muszą, ale mogą. Jeśli nie ma się dużej kasy, to również dlatego warto kupować zwierzaki bez problemów zdrowotnych na starcie - a rodowód daje ci na to większą szansę. I jeszcze w budżecie policzyłabym sobie dla pewności, ile toto je wink

              Argumenty przytaczane przez Maję "masz pewność, że wyrośnie taki, jak chciałaś" mnie nie przekonują, a wręcz jest mi przykro, jak je czytam. Jeśli chce się wiedzieć, jaki pies ma charakter, to się bierze psa dorosłego, podobnie jak w wypadku, w którym się chce, żeby pies nie gryzł mebli, kapci, torebek i nie sikał w domu. Pies dorosły to też jest opcja, całkiem fajna, alternatywna. Daje co innego, niż szczeniak.

              Jeśli z oczywistych względów jednak chce się psie dziecko, to należy mu zostawić miejsce na dzieciństwo (=niszczycielstwo, żywiołowość) i nieprzewidywalność, tak jak i każdemu dziecku. Bo co będzie, jeśli z rodowodem wyrośnie jednak inny, niż się chce? Reklamacje? Dlatego ja wolę inny argument. Ten, który przytoczyłam. O bojkotowaniu nieetycznych biznesów - to protest, na który stać każdego.

              A, i jeszcze jedno. Musisz nastawić się na to, że nie będzie 10-minutowego spaceru, w czasie którego nie podlezą do ciebie co najmniej 3 osoby z zachwytem "jeju, jaki on śliczny", a drugie tyle nie rzuci się do spontanicznego głaskania, mając w nosie to, co masz w tej kwestii do powiedzenia. Zdecydowanie musisz się na to nastawić, przy beaglu trwa to całe życie wink Co może ma jednak jakiś walor społeczny?
              • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 16:19
                Czy już mówiłam, że masz tu pisać? To alternatywa do pogłaskania big_grin wink
                Tu mam wyćwiczone - wyrywanie się serca do psa (obcego, z właścicielem na smyczy smile i uśmiechanie się do niego. Kolega mówi zwierzakom "dzien dobry", ja "czesc" (chodzącym samotnie psom).
                Jesli chodzi o Maję. "Czy psa może mieć ktoś z depresją". Nie, nic nie może taki człowiek mieć.
                Pst, koniec zlośliwości smile

                Dodam, że jako dziecko mialam "psią fobię".
                Nie rozumiem tylko zdania z e-beagle: czy masz cierpliwość potencjalny opiekunie-właścicielu 1000 x dziennie wyjmować psu coś z pyska.
                Jedzą wszystko, co znajdą? Gupole smile
              • majagor Re: Zakręt 20.05.11, 17:07
                Nie, nie. Nie to miałam na myśli o wyrośnięcie psa.
                Bo znam przypadki, że ludzie kupili np. labradora, a wyrósł piesek, który nawet labradora z daleka nie przypomina. Choć jak malutki był to wyglądał jak szczeniak labradora. Naprawdę wyglądał jak labrador smile
                A rodowód daje taką gwarancję, że jak kupuję np. owczarka niemieckiego to będzie to owczarek niemiecki, a nie pies, który tylko owczarka przypomina.
                Absolutnie mi nie chodziło o charakter. A o wygląd zewnętrzny.

                To tak dla jasności.

                Pozdrawiam! i pochwalę się Tobie [bo Ty też lubisz króliczki], że za tydzień, góra 10 dni będę miała całe stado królików - maleństw smile Nasza Dame jest w ciąży!
                • majagor Re: Zakręt 20.05.11, 17:12
                  Co do "brania" wszystkiego do pyska.
                  Labradory mają to samo.
                  Wszystko co leży na podłodze, na trawniku ląduje w ich mordce smile
                  Dlatego też często można spotkać młodego labradora na spacerze z kagańcem - i zapewniam nie ma go na mordzie z powodu chęci pogryzienia kogoś smile
                  Na labciuchy często mówi się "odkurzacze" - bo wszystko co znajdą, to jedzą... Niestety bywa to uciążliwe, szczególnie w momencie, gdy trzeba z pyska wyciągać np. zdechłego ptaka [na wspomnienie o tym, aż mi ciarki przechodzą po ciele] wink To było strasznie fuuujjjj smile
                  • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 17:41
                    No, fajnie popatrzeć, jak obrzydzasz wzięcie zwierzaka, Majeczko.
                    Zawziętości to ci nie brak.
                    • majagor Re: Zakręt 20.05.11, 17:49
                      Obrzydzam?
                      W którym momencie?
                      Sama kocham wszystkie zwierzaki. Sama marzę o bernardynie - jak wcześniej już pisałam.

                      Wy chyba widzicie, co widzieć chcecie, a nie co ja piszę.
                      Ale luz. Przyzwyczaiłam się do tego smile

                      P.S. Majeczką to jestem dla szczególnych osób, na pewno nie dla "obcych". Oki?
                      • ergo_pl Re: Zakręt 20.05.11, 17:53
                        nie jestem w liczbie mnogiej
                        • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 18:11
                          to ja, milicja obywatelska:

                          ROZEJSC SIE big_grin
        • bonusthe2 Re: Zakręt 20.05.11, 14:11
          Wstydliwe, ale skuteczne.
          Im dalej w las, tym więcej drzew...
          Ja się zatrzymałem przed lasem.
          Ale nie z pustymi rękami - w prawej hobby - w lewej pasja, bo próżność jest dzika.

          W tym roku mam rocznice 10-lecia chadowego życia i tylko jedną puentę z tego okresu - w życiu najważniejsze jest zdrowie i święty spokój, przez duże Ś. wink
          • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 15:02
            Święty spokój wartością najwyższą?
            W któryms momencie dzika dusza wyje za kimś Bliskim...
            • bonusthe2 Re: Zakręt 20.05.11, 15:32
              Ostatnio nawet zawyła, ale jest już na tyle dzika, że wytrzymała 72 godziny. (śmiech).
              • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 16:27
                smile

                Moja wyje bardzo.
                Wierzy w cuda, niemożliwe (a nuż...?)

                Tymczasem moje ludzkie cialo umyło okna, wcześniej trochę nadobowiązkowo popracowało w swojej pracy, pije kawę, a dusza zastanawia się co zrobić w weekend. Wypadałoby dalej działać, nie ustawać. Samotne kino? Samotne czytanie gdzieś w parku? Mam takie ulubiony w Warszawie. Dusza będzie czytać i później znów wyjdzie pomyśleć. Co dalej.

                (jeśli ktoś wyczuł, mam hipomanię, cokolwiek izoluje od bólu (i daje poczucie winy i czasem łzy), za dużo piszę, więc już się wstrzymuję. cokolwiek pomyślicie: duże dzięki za towarzyszeniu mi w zakręcie. Lolinko, mieszańce są cudne, ale sentymentalnie uparłam się na beagla. Widok mężczyzny trzymającego wlaśnie to stworzenie w ramionach, jak dziecko, powalił. Pozdrowienia weekendowe dla Wszystkich, Wszystkich, Wszystkich).
                • czubata Re: Zakręt 20.05.11, 17:05
                  Odnośnie piesków,mój ojciec mawia "im więcej poznaje ludzi tym bardziej kocham zwierzęta",i coś w tym jest. Z ludźmi nie najlepiej mi wychodzi,za to otoczyłam się zwierzakami różnego rodzaju i dobrze mi z tym. Ann, jeżeli gustujesz w małych pieskach,to mogłabym ci polecić Maltańczyka, bo to bardzo mądre, inteligentne czułe przytulanki, tak zwane kanapowce,które wymagają szczególnej pielęgnacji przy sierści,ale zaleta taka że jej nie tracą, więc nie zostawiają jej na kanapach,dywanach i innych. Bardzo,bardzo przywiązują się do człowieka,z natury go potrzebują, zakochują się we swoich właścicielach bezgranicznie,są bardzo wrażliwe.
                  https://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTLjMZ1mWLbYCS09Bk6YbKEFRML6SGL_NNbpaSYZJzov8qsy4nO

                  Wada taka że są bardzo drogie niestety. Na allegro można taniej.
                • poetkam Re: Zakręt 20.05.11, 18:34
                  O, widzę, że poważnie zastanawiasz się nad psem. Super sprawa.
                  Raju.. Podobają mi się prawie wszystkie rasy.. Beagiel jest śliczny... Maltańczyk jest jakby trochę przesłodzony jednak wink
                  Niedługo (w połowie czerwca) będziemy mieć małego mieszańca-jest jeszcze przy swojej mamusi, uroczy, w łaty czarno-białe...

                  Ann, czy słusznie widzę- zakręt trochę się prostuje? Tak nieśmiało pytam, z nadzieją...
                  • 36.a Re: Zakręt 20.05.11, 18:37
                    (nie...
                    pies to marzenie, myślę, że za jakiś czas mogą zacząć się schody, niezwiązane w żaden sposób z pieskiem. będę sobie dumać o wyprowadzeniu się etc. dziś już o tym nie chcę myśleć, bo różne rzeczy cholernie bolą crying
    • 36.a Trudno trudno trudno 26.05.11, 22:15
      I łzy.
      Wypłukują agresję.
      Jak diabli boję się lata.
      Przekwitł upajająco pachnący lilak.
      Jest dupa.
      Dziś wybitnie punkt NIC.
      • ergo_pl Re: Trudno trudno trudno 26.05.11, 23:03
        czemu się boisz?
      • poetkam Re: Trudno trudno trudno 27.05.11, 08:20
        > Dziś wybitnie punkt NIC.

        Po punkcie NIC zawsze następuje punkt COŚ

        Mocno myślę o Tobie...
        P.S. Nie wiem, jak to jest, ale myślę o osobach z Forum, zwłaszcza, jeśli mają jakieś problemy.
        • ergo_pl Re: Trudno trudno trudno 27.05.11, 08:51
          I co będzie ze zwierzakiem?

          Cytat dla Ciebie smile
          "Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą – twoim Psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój – wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie". / M. Siegal /
          • 36.a Re: Trudno trudno trudno 27.05.11, 12:44
            Przyjaciel kosztuje około 2.000 zł. I będzie najpewniej za 2-3 mce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka