misza.slon 24.11.03, 15:05 Ludzkie charaktery można podzielić. Są flegmatycy i cholerycy, są spokojni i nerwusy, są mili i mniejmili. A jak to jest z kotami? Czy wasze koty mają wyrźnie zarysowane charakterki? Jakie są? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gatta_gatta Re: charakterki 24.11.03, 19:54 moj 9-letni buras jest statecznym, spokojnym przytulakiem. jak nie spi, to medytuje: sadowi sie 10 cm(!) od sciany i sie na nia po prostu gapi, narazajac sie tym samym na niewybredne docinki ze strony mojego meza-psiarza. czesto zdarzaja mu sie takie napady, ze gania po calym domu z gory na dol, tupiac przy tym niemilosiernie, fukajac, stroszac futro i ogon. mowimy wtedy, ze znowu walczy z duchami. ma tez swoje patenty, np. od jakiegos czasu jak czysci futerko, to przytrzymuje sobie tylna lapke przy pomocy przedniej lapki. pewnie to starosc! ale i tak zdarza mu sie nas kompletnie zaskoczyc jakims swoim zachowaniem. Odpowiedz Link
misza.slon Re: charakterki 25.11.03, 09:33 Myślisz, że koty widzą duchy? Pytam tak na poważnie, ponieważ mój kot czasami długo wpatruje sie w jedno miejsce, siedzi jak sparaliżowany, chociaż nic tam nie ma. Dziś rano też tak zrobił, - aż się troszke przestraszyłam. Chociaż w duchy nie wierzę (chyba) Odpowiedz Link
gatta_gatta Re: charakterki 25.11.03, 17:42 ha, skoro kot ma 9 zywotow, to dlaczego nie mialby widziec duchow? oczywiscie zartuje. ale tak do konca to nie jestem przekonana. zawsze mnie dziwilo jak moj kot nagle schodzil mi z kolan, siadal przed drzwiami wejsciowymi i czekal. wygladam przez okno. nic nie widac. po paru sekundach zza zakretu wylonil sie samochod mojego meza. i tak bylo zawsze. kot nie mogl slyszec silnika, bo bylo za daleko, widziec tymbardziej, bo go po prostu nie bylo widac. wiec ???? Odpowiedz Link
gatta_gatta Re: charakterki 25.11.03, 17:44 acha, co do tej opowiastki wyzej, to maz wracal o roznych porach dnia, wiec kojarzenie jego powrotu z okreslona godzina nie wchodzi w gre. Odpowiedz Link
umfana Re: charakterki 24.10.04, 17:32 Moje wszystkie koty zawsze wiedziały, że ktoś z domowników wracał do domu, że był w granicach osiedla na którym mieszkam. Telepatia, jakieś zmysły? Hym...zawsze mnie to zastanawiało. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
charlota Re: charakterki 25.11.03, 13:40 misza.slon napisała: > Ludzkie charaktery można podzielić. Są flegmatycy i cholerycy, są spokojni i > nerwusy, są mili i mniejmili. A jak to jest z kotami? > Czy wasze koty mają wyrźnie zarysowane charakterki? Jakie są? Mój kot zna swoją wartość ,ale dziwny jest bo np.potrafi mruczeć i gryźć jednocześnie...mały sadysta? ) Odpowiedz Link
l2m Re: charakterki 25.11.03, 16:55 Moja jest pod względem charakteru kubek w kubek podobna do mnie. Pozdr. Odpowiedz Link
surtout Re: charakterki 22.10.04, 01:48 Mój rudzielec jest wiecznym dzieckiem. Ma trzy lata i kaprysy jedynaka. Przychodzi, kiedy ma ochotę pociamkać w ucho kogoś z nas. Od ponad półtora roku nie może się pogodzić z obecnością małego ludzika w domu i demonstruje to czasem obrażoną miną. Jak tylko ludzik idzie spać, kotu zbiera się na wariactwa. Robi się krótki i zaczepia nas, skacząc bokiem (znacie to, prawda? Poza tym, wcale nie jest pieszczochem, a już nie ma mowy o wskakiwaniu na kolana, albo - uchowaj Boże - myzianiu go po brzuchu. I jeszcze jedno: jeśli coś piszemy lub czytamy, przychodzi i siada pupskiem dokładnie na środku tekstu. To chyba ma znaczyć "teraz ja, ja, ja!" I strasznie głośno awanturuje się, jak mu coś nie pasuje - micha jest pusta, albo jemy coś, na co on miałby chętkę. Poza tym to nałogowy złodziejaszek i chuligan. Odpowiedz Link
umfana Re: charakterki 24.10.04, 17:22 Ja mam dwie siotrzyczki kocie!Jedna jest grubiutka i ma charakter flegmatyczny, wyważony, jest bardzo poważna i dostojna, opiekuńcza i matkuje swojej siostrze.Druga kotka jest chudziutka, nerwowa, egocentryczna i infantylna, nadpobudliwa.Tak więc świetnie się uzuzpełniają moje maleństwa!Pozdrawiam! Odpowiedz Link
login_niedostepny Re: charakterki 23.11.04, 14:30 Kotka ktora mialam ostatnio, akurat rodzila gdy wrocilam do domu z pracy. Wyczulam, ze rodzi, bo nie wyszla do mnie pod drzwi. Kucnelam przy jej legowisku, a ona oparla lapke na moim kolanie. Gdy tylko urodzila wszystkie 9 pociech)), poprzenosila je kolejno mi na kolana, zeby sie pochwalic, przy czym mruczala i tulila sie do mnie przeszczesliwa)) Dopiero potem zabrala maluchy z powrotem do wylizania futerek. Niestety musialam zostawic jej tylko dwa, bo warunki mieszkaniowe nie pozwalaly mi na trzymanie 10 wariatow. Gdy wrocilam, przyniosla mi dzieci znowu na kolana, po czym sama tez sie wygodnie usadowila z niewinnym rozbrajajacym blyskiem w oku, i zaczela je karmic. Gdy przenosilam ja do legowiska, natychmiast wracala, ukladajac ostentacyjnie kociaczki np. na srodku kuchni. Wiedziala ze nie pozwole na karmienie w przejsciu /cwana byla/ wiec musialam znowu brac cala trojke na kolana, ostatecznie towarzyszyc jej przy legowisku. Nie chciala ich karmic beze mnie przez jakies 3 dni Czesto rano wypuszczalam ja przed wyjsciem do pracy i "odbieralam" z podworka po poludniu. Wyczuwala mnie, gdy sie jeszcze nie widzialysmy i wystarczylo ze zawolalam "kiciunia!", zeby towarzyszyla mi do naszych drzwi. Najbardziej lubila przesiadywac... w zlewie, na samym brzegu! Gdy byla w ciazy, nieraz zdarzalo jej sie spasc /brzuszek przewazal niestetyzwlaszcza przy noszeniu 9 maluchow/, co nie zniechecalo jej do wracania w ulubione miejsce. Lubila tez siadac naprzeciwko mnie i "gadac" do mnie, tzn. przechylajac na boki lepek, miauczec "przekonywujaco"Czesto gdy sama ja zagadywalam "kiciunia co mi opowiesz?", zaczynala tak swoje "opowiesci")) niestety... byla...( Odpowiedz Link