słuchajcie, rozmawiałam z osobą, która korzysta z takiego leczenia (ma syna z
porażeniem mózgowym) ale-i to mnie zdziwiło-szuka tylko bioenergoterapeutów
katolickich (czy po prostu wierzących)
zdziwiło mnie. zdziwiła mnie argumentacja, której do końca nie rozumiem (pani
też się trochę miotała więc może coś przekręcam w tym co mówiła ale tak
zapamiętałąm i zrozumiałąm): bioenergoterapeuta może 'nawiązać kontakt ze
światem duchowym i dlatego ważne jest żeby był 'praworządny' tj wierzący, bo
leczy, koniec końców Bóg i dlatego ten terapeuta do Boga powinien się odnosić
wolno jej oczywiście mieć takie poglądy ale ona naprawdę była przekonana o
tym że, mówiąc w uproszczeniu, terspueta niewierzący kontaktuje się ze 'złymi
duchami' i może poważnie zaszkodzić naruszając równowagę duchową! człowieka
(no właśnie, sprowadzałoby się do tego że taki terapeuta nie działa np na
chory kręgosłup, ale na całą strukturę psychofizyczną człowieka)
wiecie, to była sytuacja typu 'w kolejce do lekarza' więc gada się o
wszystkim i o niczym, ja też nie chciałam wypytywać za bardzo ale nie
rozumiem
mi się zawsze wydawało że w takie leczenie, jakkolwiek gdzieś tam dotyka
sfery duchowej, jest neutralne 'światopoglądowo' tzn chrześcijanin nie
powinien przeceniać tej formy leczenia oraz modlić się o uzdroweinie do Boga,
ale sama metoda jak metoda, jedno się leczy chirurgicznie a inne
bioterapeutycznie, i dobrze