Dodaj do ulubionych

Telefony - stan wojenny

18.12.08, 12:03
Skleroza chyba mnie dopada bo nie pamiętam jak długo telefony były
wyłączone.Coś mi się kołacze, że ok.miesiąca. Kto pamięta?
Obserwuj wątek
    • a_weasley Re: Telefony - stan wojenny 18.12.08, 12:32
      anetta1773 napisała:

      > Coś mi się kołacze, że ok.miesiąca. Kto pamięta?

      Nie miałem telefonu, ale pamiętam, że jak się pojawił sygnał w automatach, to
      już była szkoła, więc musiało być właśnie około miesiąca, w każdym razie więcej
      niż trzy tygodnie. Z tym, że początkowo - nie wiem, jak długo - można się było
      dodzwonić tylko na numery alarmowe.
      • tamsin Re: Telefony - stan wojenny 18.12.08, 14:59
        oczywiscie potem rozmowy byly podluchiwane, przekonalam sie na
        wlasnej skorze, bo rozmawiajac z kolezanka o tym, ze nie moglam
        dojechac ze szkoly do domu bo zaczela sie demonstracja, nagle w
        sluchawce pojawil sie trzeci glos i facet nam powiedzial ze przez
        telefon o tym nie wolno rozmawiac i mamy sie wylaczyc.
        • a_weasley Re: Telefony - stan wojenny 18.12.08, 16:56
          tamsin napisała:

          > oczywiscie potem rozmowy byly podluchiwane,

          Był nawet dowcip, jak to Rosjanin przyjeżdża do Warszawy, próbuje gdzieś
          zadzwonić i słyszy w tle sygnału "Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana".
          Odsuwa słuchawkę i kręci głową z podziwem:
          - Wot kultura! Wot Jewropa! Uprzedzają!
    • luccio1 Re: Telefony - stan wojenny 18.12.08, 20:42
      O ile pamiętam - włączono telefony gdzieś po 20 stycznia.
      • oryginal23 Re: Telefony - stan wojenny 21.12.08, 10:11
        W sumie i tak niewielu ludzi miało wtedy telefon.
        23.
        • hajota Re: Telefony - stan wojenny 21.12.08, 12:58
          oryginal23 napisał:

          > W sumie i tak niewielu ludzi miało wtedy telefon.

          W 1981 roku? Chyba żartujesz. Może w mniejszych miasteczkach i na wsiach, ale w
          Warszawie nie znałam prawie nikogo, kto nie miałby telefonu.
          • ewa9717 Re: Telefony - stan wojenny 21.12.08, 15:19
            Z miasteczkami też róznie. Kiedy u nas oddano w latach
            siedemdziesiątych automatyczną centralę, telefon można było założyć
            od ręki. W stanie wojennym (choć duże jednostki wojskowe i słynny
            poligon o rzut beretem) telefony (chodzi o połączenia miejscowe)
            cały czas normalnie działały, bez nijakiej przerwy. 18 grudnia (z
            odpowiednią przepustką, a jakże) pojechałam do Warszawy z
            zaopatrzeniem świątecznym dla starszej części rodziny. Do pewnego
            czasu nie rozumiałam, czemu tambylcy na mnie dzienie patrzą, kiedy
            usiłowałam zadzwonić z kolejnych budek telefonicznych ;-)))
          • horpyna4 Re: Telefony - stan wojenny 21.12.08, 17:20
            W Warszawie wtedy było bardzo dużo ludzi bez telefonów na nowych
            osiedlach. Ci, którzy się tam przeprowadzali z innych dzielnic, a
            przedtem mieli telefon, mieli podłączony dość szybko. Inni czekali
            wiele lat.
            Na takim Ursynowie przez długi czas były wyłącznie telefony "z
            przeniesienia", jak to wówczas nazywano. To już w małych
            miasteczkach i wsiach było pod tym względem lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka