Dodaj do ulubionych

relacja rodzic-dziecko

05.10.12, 14:14
Współcześnie tak duży nacisk kładzie się na relację rodzic-dziecko. I ja matka czwórki dzieci mam z tym problem to znaczy ciągle wyrzucam sobie że mam za mało czasu dla swoich dzieci razem i dla każdego z nich z osobna. I nawet jak mam już ten czas i chęć to często jest tak że dzieci nie mają bo są tak zajęci sobą nawzajem. I zastanawiam się czy te współczesne porady i modele to nie są skrojone na miarę współczesnej rodziny czyli 2+1, 2+2, a czasem 1+1 lub 1+2. W rodzinach dużych rodzicowi czasem trudno się przedrzeć. Jak myślicie? Usprawiedliwiam swoją nieudolność czy coś w tym jest?
Obserwuj wątek
    • bibba Re: relacja rodzic-dziecko 05.10.12, 14:34
      nie wiem. staram sie byc dostepna, gdy mnie potrzebuja. mam nadzieje, ze dzieki temu wiedza po prostu, ze jestem, dla nich.
      nic na sile - chyba?
      od jakiegos czasu nie miewam poczucia winy. przestalam przejmowac sie tym, co sie mowi i pisze, opiniami psychologow i historiami zaslysanym tu i owdzie, podozam intuicyjnie za tym, co moim zdaniem reprezentowac powinien soba dobry rodzic.
      • eps Re: relacja rodzic-dziecko 05.10.12, 17:21
        ja tam od dłuzeszego czasu przestałam sie przejmować i czytać wypociny psychologów i specjalistów od dziecięcej psychiki.
        Teraz jest trend taki a nie inny a za 10 lat ktos stwierdzi że to było niedobre bo np. sie dziecku narzuca własną osobę.
        Ja po prostu jestem. jak dzieci sie bawią razem to super, a jak syn przychodzi i mówi że chciały sobie ze mną pobyć to albo zostawiam to co robię i idę sobie z nim posiedzieć/pogadać/pograć/poprzytulać sie, czasem tylko spytam czy moze sekundkę poczekać jak coś musze skończyć i wtedy zaczynamy rozmowę jak ja to cos kończę.
        Czasem to ja sama jak mam ochotę to idę do któregoś i mówię że mama sie stęskniła i idze podokuczać/poprzytulać/pogadać itd.
        Jakoś z zegarkiem nie mam ochoty tego robić.
        • guderianka Re: relacja rodzic-dziecko 05.10.12, 18:00
          wiesz, czasami wystarczy po prostu BYĆ. Wspólne oglądnięcie Shreka lub Epoki Lodowcowej po raz -enty może dać więcej poczucia bezpieczeństwa i więzi niż nawet najbardziej wystarane "produktywne" spędzanie czasu-w sensie wykonywania konkretnyc czynności. Każde dziecko na każdym etapie zycia ma inne potrzeby, inne ma niemowlak, inne przedszkolak a inne nastolatek. Piszę o takim wieku bo to przykład z mojego podworka. Nastolatek "odpępiony" ucieszy sie z faktu, że dostanie "dychę'na przyjemności i pojedzie z kolezanką do jakiejś galerii czy empiku na kilka godzin (przykład z dzisiaj), przedszkolak/szkolniak będzie zadowolony gdy mama pójdzie z nim po przedszkolu/szkole na loda i plac zabaw na którym wyszaleje się z kolegą (przykład z tygodnia) niemowlę będzie wniebowzięte za każdym przystawieniem do piersi wink (przykład póki co ciągły)
          Poza tm-rodzina to mama i tata, rodziecielstwo to wspólnota i wzajemne wspieranie-ja teraz siedze sobie na forum , mój M ćwiczy, Młodsza mu przeszkadza, Namłodszy wpatruje się w tatę i uśmiecha za każdym razem gdy ten w przerwie ćwiczeń zagwiźdże mu melodę z "Mostu na rzece Kwai' a Starsza zadowlona po wypadzie na miasto odrabia lekcje.
          Każda rodzina ma swój sposób na relacje w rodzinie-i każdy jest dobry dopóki spełnia swe zadanie-daje uczucie, poczucie bezpieczeństwa, zadowolenie każdemu z elementów tej rodziny. A psychologowie-gadac muszą wink-wszyscy wiedzą że na psychologię ide ludzie , którzy mają ze soba problem. Nie daj się współczesnej propagandzie, wejrzyj w siebiesmile
          • verdana Re: relacja rodzic-dziecko 05.10.12, 18:33
            Otóż to. Rodzic powinien mieć czas dla dziecka, fakt. Ale po pierwsze - nie 24 godziny na dobę. Po drugie - wazne jest, aby dziecko wiedziało, że w razie potrzeby rodzic czas znajdzie, choćby się waliło i paliło. Po trzecie - aby dziecko mogło po prostu z rodzicem porozmawiać, ale uwaga - wtedy, gdy ma ochotę, a nie wtedy, gdy rodzic uznał, że powinien sie dzieckiem zająć, no bo taki jest jego obowiązek.
            Jest dla mnie oczywiste kilka rzeczy. Przede wszystkim w dużych rodzinach dziecko ma wiele osób, z ktorymi moze porozmawiać, którym moze się zwierzyć, a rodzice sa tylko jednymi z wielu, a nie jedynymi. Więc jest naturalne, ze ich kontakt z dzieckiem będzie krótszy, choć nie gorszy. I to, zę niezaleznie od wszystkiego innego, warto wygospodarować czas dla kazdego dziecka oddzielnie, choćby raz w miesiacu. Ale tak naprawdę oddzielnie, czyli na przykład idąc tylko z nim na spacer. Bo jednak tylko w ten sposób można dziecko poznać, a poza tym mozna dowiedzieć się o jego problemach, o których nie zawsze ma ochotę opowiadać w towarzystwie, albo z przerwami, gdy do pokoju wchodzi rodzeństwo. I tylko to uwazam za rzecz, z której rezygnować się nie powinno, traktujac to jako wkład w zdrowie psychiczne dziecka. A nie spędzanie z dzieckiem każdej wolnej chwili.
            • pola468 Re: relacja rodzic-dziecko 05.10.12, 21:34
              Tak karmelku, współcześnie się wiele mówi/ustala się nowe trendy/nierzadko odchodząc na dziwne tory ... I ja tak sobie myślę, że jeszcze należy popatrzyć, kto mówi. Bo np jeżeli jest to pseudo poważna wymiana zdań w trendotwórczym i opiniotwórczym programie śniadaniowym tvp2 lub tvn, to dla mnie nie jest to inspiracją do refleksji, bo o twórczym podejściu do lwychowania człowieka trudno mówić pomiędzy tzw czerwonym dywanem, a przeglądem prasy oraz "koniecznym w każdym domu" menu, przygotowanym przez kucharza X. Do tego mając np 13 - 17 minut, żeby jeszcze był czas na reklamy. No i najczęściej, są to te same nazwiska specjalistów (?!), co wkrótce okazuje się po prostu tendencyjne.
              Dobrze piszą poprzedniczki - intuicja, chwile dawane pomiędzy codzienną krzątaniną, świadomość budujących i rozwijających interakcji na polu ogólnorodzinnym - z tego też trzeba czerpać, nieświadomie (tzn wtedy, kiedy się na tym szczególnie nie skupiasz) też ten wymiar kreujesz smile.
              No i nie odpuszczę wink, kilka nazwisk na chwile rozterek, (każda z nas je miewa, ja szukam wtedy książek, nie czytam np w ogóle gazet (kiedyś, w ramach studiów, "Charaktery") - Maria Ziemska, Maria Przetacznikowa, prof. Nalaskowski, dr hab Dorota Kornas - Biela. Myślę, że to ludzie zawodowo, ale i naukowo zajmujący się teorią wychowania, mają coś twórczego nt do powiedzenia smile.
              Ps: zapachniało stereotypem w zdaniu o ludziach studiujących psychologię. Ale umówmy się, że to tylko konstruktywna uwaga, a nie czepianie się smile.
              Pzdr srdcz!
    • dzieciata.renata Re: relacja rodzic-dziecko 06.10.12, 20:54
      Ja jednak uważam, że kontakt sam na sam jest bardzo potrzebny. Jestem jedynaczką, więc może dlatego bardzo to doceniam. Jak verdana uważam, że bez tego nie da się poznać dziecka i myślę, że jest to szczególnie ważne jak w rodzinie jest mała różnica wieku między dziećmi. Staram się choć raz w tygodniu w weekend posiedzieć z każdym dzieckiem osobno, z wyjściami jest gorzej, bo np. do kina chodzę zawsze ze starszymi dziewczynami razem, ale na spacer, na rower staram się naprzemiennie, również na zakupy.
    • werbena11 Re: relacja rodzic-dziecko 07.10.12, 11:30
      raz poszlam po poradni ze srednia corka, przed 1. klasa i pani psycholog powiedziala do mnie: mam dla pani bardzo smutna wiadomosc: pani corka powiedziala, ze panstwo sie w ogole z nia nie bawia.
      ja na to: ale nie moz na z dzieckiem czytac? rysowac razem? grac na skrzypcach?
      - nie kazde dziecko chce grac na skrzypcach! - odpowiedziala srogo pani psycholog
      a ja sie dolowalam - ale przeciez moje dzieci, bardzo zzyte lubia sie przede wszystkim bawic ze soba, ja jestem do dawania inspiracji, pomyslow na nowa zabawe, pocieszania i uczenia jak konflikt rozwiazac.
      czy mialabym im przerwac zabawe, zeby sie w nia wcinac?
      to tyle o doswiadczeniu z psychologiem

      gdy dzieci byly mlodsze, a ja caly dzien w domu z nimi spedzalam mialam wyrzuty, ze czas ucieka przez palce, a my nic takiego wlasciwie nie zrobilismy razem
      te wyrzuty sie skonczyly odkad zaczelam z nimi grac na skrzypcach - z kazdym, indywidualnie musze codziennie spedzic troche czasu.
      i to jest czas na granie, ale jak jakis problem sie pojawia to i jest to czas do omowienia tego problemu, taki spokojny - bo dziecko zagra, powie, znow zagra, wtedy ja pomysle, przerwie - ja odpowiem.
      i kazde ma poczucie, ze ma troszke mamy codziennie tylko dla siebie

      warto codziennie z dzieckiem cos robic, niekoniecznie skrzypce, to moze byc matematyka albo moze robienie zielnika, rozwijanie jakiejs pasji
      najlepiej, zeby to bylo dlugodystansowe, bo fajnie spojrzec w przeszlosc i pomyslec - wtedy bylismy tam, a teraz jestesmy juz tu
      • cytrusowa Re: relacja rodzic-dziecko 07.10.12, 22:07
        ja juz nic nie wiem....

        Chcialabym spedzac z kazdym dzieckiem czas osobno ale nie wychodzi

        Ja szybko trace ochote, bo wciaz musze dzieciaki rozdzielac, uspokajac a jak juz sie zaczynamy na czyms skupiac, to pozostale przeszkadzaja na rozne sposoby...

        Poza tym ja nigdy nie bylam dobra w te klocki....straszne jak to pisze i sobie uswiadamiam...

        Chcialabym ale mi sie nie chce....

        Jedna cora jest dzieckiem, ktore bardzo chce robic rozne rzeczy, najchetniej zebym byla caly czas tylko dla niej a jak widzi, ze juz nie da rady dluzej, utrudnia....

        Eeeee.....

        Moze latwiej bedzie rozwijac dlugodystansowo zainteresowania moich dzieci, jak beda starsze,,
    • pa-trynka Re: relacja rodzic-dziecko 08.10.12, 08:39
      ja osobiście bardzo potrzebuje tej chwili "indywidualnego spotkania" z każdym dzieckiem osobno. ma to znaczenie dla mnie i dla dziecka - widzę i czuje, że są to ważne momenty, choć od razu zastrzegam, że są to w tym momencie zaledwie chwile. dlatego też obecnie staram się wypracować taką organizacje życia rodzinnego, by umożliwić sobie i mężowi poświęcenie jednego dnia (tj dłuższej chwili w ciągu tego dnia) na czas z dzieckiem spędzany wedle jego życzenia (tj dziecko decyduje co robimy - lepimy pierogi/idziemy do kina/gramy w grę etc) oprócz zwykłej codziennej obecności i dostępności. chcę by to był stały czas/moment wrzucony w tygodniowy rozkład zajęć. zobaczymy jak nam wyjdziesmile...
      • verdana Re: relacja rodzic-dziecko 08.10.12, 09:18
        Uwazam, ze zabawa z dzieckiem wcale nie jest konieczna. Ale konieczna jest rozmowa. Na pewno nie zastąpi rozmowy dydaktyka - ani gra na skrzypcach, ani pomoc w lekcjach.
        Brak kontaktu insywidualnego moim zdaniem może zaowocować tym, ze w wieku nastolatkowym będziemuy mieszkali razem z zupełnie obcymi ludźmi.
        • werbena11 Re: relacja rodzic-dziecko 08.10.12, 20:41
          nie chodzilo mi o to, ze rozmowe ma zastapic granie na skrzypcach
          cwiczenie to u nas jest wspolna sprawa, zarezerwowany czas dla dziecka 1:1, inni w tym czasie nie przeszkadzaja
          nie dydaktyka, tylko robienie czegos razem, mozna mowic tez o tym co nam sie podoba, co nas porusza, rozne tematy wychodza, cieszymy sie, jak cos wychodzi, nie mamy presji typu egzamin itp
          i mysle, ze gdyby nie ta codzienna "rezerwacja" czasu to moze bylyby dni, ze czas by uciekl pomiedzy "zjedz" a "odrob lekcje"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka