Dodaj do ulubionych

PRZEGRALEM ZYCIE

03.07.03, 23:15
Wszedlem na forum,czytam rozne historie i postanowilem opisac swoje
marne,przegrane zycie.
Napisze na wstepie ,ze jestem uzalezniony od alkoholu,sexu z prostytutkami i
w pewnym sensie hazardu(konkretnie chodzi o zaklady sportowe).
Dziecinstwo mialem nieciekawe,ojciec pil i ganial mame ze mna po calym
mieszkaniu,pamietam ze sie strasznie balem.Odkad pamietam zycie z moim ojcem
pod jednym dachem bylo koszmarem.
Koszmar z ojcem sie skonczyl jak mialem 15 lat,po ktorej libacji nie
wpuscilismy go do domu,a on powiesil sie na klamce od drzwi . Nie zalowalem
go wcale bo w koncu byl spokoj.
Sam w to nie wierze ale do 20 roku nawet nie sprobowalem zadnego alkoholu .
Zaczelo sie w 3 klasie technikum dla pracujacych,najpierw piwko,potem dwa.
Mature pisalem pijany i nie wiem jak zdalem,ale najgorsze mialo dopiero
nadejsc.
Znalazlem robote na stacji benzynowej i zapisalem sie na studia.
System pracy 2 dni po 12 godzin pozniej 2 dni wolnego,konczac zmiane w drugi
dzien zaczynalo sie picie ,do domu mnie nic nie ciagnelo a picie ze starszymi
mi sie spodobalo.
Na stacji jak to na stacji ,na lewych interesach z paliwem mielismy dosyc
pieniedzy na zabawe(wodka,hotele,kurwy).
Studia juz mnie przestaly interesowac,bowiem trzeba bylo miec czas na kurwy i
wodke.
Po jakims czasie zaczelismy pic w pracy,na rannych zmianach delikatnie ale w
nocy to juz cala ekipa ledwo stala na nogach.Zaczely sie ciagi pijackie i
orgie z kurwami ktore trwaly po tydzien czasu.Wydawalismy po kilka tysiecy na
tydzien,wpadlem w dlugi i tu przyszedl nastepny cios.Spotkalem goscia ,ktory
mnie wciagnal w gre u bukmacherow.Na poczatku jakos szlo ale pozniej bylo
gorzej i zaczelem duzo przegrywac.
W miedzy czasie spotkalem dziewczyne i sie troche uspokoilem,wyszedlem na
plus z pieniedzmi.I tu nastepny cios,nigy jej tak naprawde nie kochalem a ona
komunikuje mi ze bedziemy mieli dziecko,choc brala tabletki i nie mogla zajsc
w ciaze.
Stwierdzilem ze zrobila to specjalnie ze wzgledu na alimenty bo ona nigdzie
nie pracuje.Puscilem sie znowu w wir zabawy,zamiat myslec o dziecku to ja sie
oddaje ponownie orgiom alkoholowo-seksualnym. Zaczalem ponownie obstawiac
zaklady ale narazie za male stawki.Jest mi z tym wszystkim zle.
Juz dawno doszedlem do wniosku ,ze nie mialem milosci w domu ,wiec tez nie
potrafie milosci nikomu dac i dlatego poddaje sie nalogom.Mysle o
samobojstwie albo zeby to wszystko rzucic i gdzies wyjechac.Wiem ,ze mam 30
lat ale psychike mam dziecka,jestem niedojrzaly emocjonalnie.

Dobranoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: jula Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: 62.29.248.* 04.07.03, 10:35
      Nie można mówić, że się przegrało zycie, gdy się ma 30 lat... Jesteś młody i
      jeszcze wiele możesz zmienić... Podobno pierwszym krokiem do zmiany jest
      spojrzenie prawdzie w oczy i uświadomienie sobie takiej
      konieczności...WIększość ludzi się oszukuje brnąc w uzaleznienia ciągle
      racjonalizuje, usprawiedliwia się, bo tak naprawdę czuje niechęć do zerwania z
      narkotykiem więc oszukuje się, że ma nad tym kontrolę... Ty jestes świadomoy,
      że Twoje życie nie daje Ci szczęścia, że wymknęło Ci się spod kontroli, że nie
      jest to życie takie jakie chciałbyś aby było... Może powinieneś zrobić kolejny
      ważny krok zacząć działać, trzeźwieć, zwrócić się o pomoc do poradni
      uzależnień, znaleźć sobie jakiś w zyciu cel...Na pewno wiele przed Toba ale
      przecież jesteś młody i na pewno ma szansę wszystko zmienić ale musisz bardzo
      chcieć...Trzymam kciuki...Powodzenia i odwagi...Warto...
      • Gość: alex.z.deszczu Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 23:03
        Zgadzam się z julą.
        Zrobileś pierwszy krok - zobaczyłeś, ze jestes w bagienku i nie podoba Ci się
        to.To dobrze, bo nie mozna wyleczyć alkoholika, który swej choroby nie widzi,
        wypiera się jej. I masz jeszcze jeden atut. Naprawdę jesteś młody. Jeżeli nie
        chcesz zaczynać od poradni, zwróć się może najpierw do AA albo i do lekarza i
        do AA jednocześnie. Wejdź też na strony
        www.akcjasos.pl - poszukaj forum o alkoholiżmie, pogadaj z cierpiącymi, jak
        Ty, nawiąż kontakt z takimi, którzy zmagania z alkoholem wygrali i są od wielu
        lat niepijącymi alkoholikami. To świetni ludzie. Pomogą Ci.

        (www.alkoholizm.akcjasos.pl)

        Pisz tam albo tu, o sobie.
        Spróbuj nie pić dzień, a potem drugi dzień.
        Nie mów: - Nigdy nie będę pił.
        Planuj, że nie będziesz pił dzien po dniu.
        Tylko tyle.
        Opisz te dni, te noce trzeźwe.
        Odreaguj trud abstynencji pisząc o nim.
        ściskam i pozdrawiam
        alex
    • Gość: Martyna Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 16:25
      nie bede Cie żałować jak moja poprzedniczka , szkoda mi tylko tego
      dziecka co masz , sama mam dzieci i wiem co One przezywaja z ojcem
      alkoholikiem . Myslę że swoje życie zakonczysz jak Twój tatuś , szkoda tez
      tylko że nie wyciagłes żadnych wniosków z jego zycia .
      • Gość: up Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: 213.249.157.* 04.07.03, 17:28
        twoje zycie jest nieinteresujace
        spierdalaj
        • fredt Re: PRZEGRALEM ZYCIE 04.07.03, 18:24
          Wszystko możesz jeszcze naprawić. I mieć jeszcze lepsze życie, niż jesteś sobie
          teraz wyobrazić. Wszystko w twoich rękach. A pierwszy krok to zerwanie z
          nałogami.
      • arko30 Re: PRZEGRALEM ZYCIE 05.07.03, 01:57
        Gość portalu: Martyna napisał(a):

        > nie bede Cie żałować jak moja poprzedniczka , szkoda mi tylko tego
        > dziecka co masz , sama mam dzieci i wiem co One przezywaja z ojcem
        > alkoholikiem . Myslę że swoje życie zakonczysz jak Twój tatuś , szkoda
        tez
        >
        > tylko że nie wyciagłes żadnych wniosków z jego zycia .


        Martyna jesli przeczytalas uwaznie to napisalem,ze moja "wspaniala kobieta"
        zazywala tabletki antykoncepcyjne,wiec w ciaze zajsc nie mogla.Mowilem jej ,ze
        ja na ojca sie nie nadaje(alkohol,hazard o panienkach jej nie wspominalem).
        Decyzje o przyjsciu na swiat dziecka powinny podjac 2 osoby a nie tylko jedna i
        to jeszcze dla swojej wygody(moja "wspaniala kobieta" nie skonczyla szkoly wiec
        o pracy nawet nie ma co marzyc).
        Dla kilkuset zlotych miesiecznie sprowadza na swiat dziecko,ktore nie bedzie
        kochane:(
        Ciezko o tym pisac.Szkoda mi dziecka ,ktore za kilkanascie dni przyjdzie na
        swiat,ale coz ,male szanse na to zebym sie zmienil.Bedzie mialo zapewnione
        jedzonko,ubranko ale nie bedzie mialo MILOSCI.
        • Gość: gb Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.toya.net.pl 12.07.03, 11:14
          To zrób coś sensownego i spraw aby dziecko ujrzało ten świat dla czegoś więcej
          niż kilkaset złotych.
    • Gość: hepik1 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 20:08
      No cóż kawał skurwysyna z Ciebie.Ale 30 lat to dopiero przynajmniej
      statystycznie biorąc połowa życia i to ta mniejsza(wiem,wiem,połówki są takie
      same)Można coś z tym dalszym życiem zrobić pozytywnego dla siebie i dla
      innych.Pomyśl.
      • Gość: Teresa Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.devs.ac-net.pl 04.07.03, 20:19
        Oczywiscie, skoro zdajesz sobie sprawe, ze to bylo zle, to juz polowa sukcesu!
        Wiesz przynajmniej co chcesz zmienic i dopoki zyjesz, wciaz to mozesz zrobic!
        Zatem do dziela, nigdy nie jest za pozno by zaczac inaczej, lepiej.
        Nikt nie mowi, ze bedzie latwo. Ale na pewno warto sprobowac
        Trzymaj sie!
        • Gość: ONA Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 23:16
          Hepik, oceniając Ciebie ma całkowitą rację. (Nie będę powtarzać...)
          Rodzice!!! Bądźcie dobrzy dla swoich dzieci i dawajcie im dobry przykład -
          wtedy jest szansa, że wyrosną z nich ludzie!!!
          Pozdrawiam
          ONA
          To nie jest połowa sukcesu Tereso, to tylko iskierka nadziei.
          • Gość: ONA Re: i odezwij się Arko! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 23:18
            odezwij sie!!!
            • arko30 Re: PRZEGRALEM ZYCIE 05.07.03, 01:35
              Dziekuje tym ,ktorzy we mnie jeszcze wierza.
              Alex dziekuje za podanie stronki o alkoholikach.
              pozdrawiam.
              PS. Dzis nie pilem ale mnie nosilo niemilosiernie,najgorzej bedzie jutro bo
              jest super impreza w super lokalu,nie dam rady nie isc,nie bede potrafil
              odmowic.
              • hepik1 Re: PRZEGRALEM ZYCIE 05.07.03, 06:34
                Rozumiem,że nosi gdy chcesz się napić,ale tłumaczenie nie wytrzymam bo jest
                fajna impreza oznacza,że jesteś jeszcze bardzo daleko od decyzji by cokolwiek
                naprawiać w swoim życiu i ten pierwszy dosyć dramatyczny post był pisany pod
                wpływem jakiegoś nagłego impulsu a do trzeźwienia jeszcze długa droga,więc pij
                na razie dalej ,baw się aż dostaniesz prawdziwego kopa w życiu i obudziś się na
                trochę niższym dnie ,gdzie kilkaset złotowe alimenty nie będą Twoim największym
                zmartwieniem.
    • Gość: Martyna Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.03, 11:33
      Zgadzam sie z Hepikiem1 , Ty naprawde pisłaę s to pod wpływem impulsu. A
      wracając do dziecka i pigułek, czy Ty wiesz że to nie jest 100%
      zabezpieczenie???, a może uważasz że Ona to specyjalnie zrobiła ????. Bo
      skoro nie jestes gotów na dziecko , to po co liczysz na kobietę że to Ona musi
      sie zapezpieczyc , może Ona naj normalniej w świecie "wpadła" . Bo skoro
      liczysz tylko na to że kobieta powinna sie zabezpieczyc , to pewnie takich
      niechcianych dzieci bedziesz miał w każdym zakamarku :-))Wiesz co myślę że
      powinienes poddac sie sterelizacji , bo Ty nigdy nie dorosniesz . lubisz
      takie życie , i pewnie skonczysz w rynsztoku .
      • Gość: arko30 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.gorzow.mm.pl 05.07.03, 16:47
        :(((((((((((((((((((((((((
        Pije wlasnie mocne piwa i sie szykuje na wieczorno-nocna balange:((((
        koszula i spodnie wypasowane i czekam zeby sie napic ostro a wiem ze jutro bede
        zalowal.
        p.s. alex dzieki
        • alex.z.deszczu Re: PRZEGRALEM ZYCIE 05.07.03, 18:25
          Gość portalu: arko30 napisał(a):

          > :(((((((((((((((((((((((((
          > Pije wlasnie mocne piwa i sie szykuje na wieczorno-nocna balange:((((
          > koszula i spodnie wypasowane i czekam zeby sie napic ostro a wiem ze jutro
          bede
          >
          > zalowal.
          > p.s. alex dzieki

          Arko.Próby namówienia Ci byś z impry zrezygnowal, są skazane na niepowodzenie
          myślę.
          Więc opisz później jak czułes się pijąc, będąc pijanym i , zwłaszcza potem
          długo, gdy będziesz trzeźwy już. I zrób choć tyle - nawiąż kontakt z
          niepijącymi alkoholikami. Choć takie zadanie przed sobą postaw. Oni znają
          adresy mnóstwa innych stron, także tych z namiarami na poradnie i kluby AA w
          Twym mieście. Wtznacz sobie zadanie, ze dowiesz się o te adresy, namiary i na
          stałe wpiszesz je w komputer. Tylko tyle zrób dla siebie jutro.
          uściski
          alex
          • Gość: amik74 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.krakow.pl 05.07.03, 21:40
            Arko!!! Nie mów, że przegrałeś życie to mocne słowa. Skoro masz 30 lat to
            wszystko przed Toba, wszystko możesz jeszcze zmienić. Najważniejszy jest fakt,
            że takie życie może jest i przyjemne ale do niczego nie prowadzi.
            Musisz mieć silna wolę, musisz skończyć z wódką ale wiem jak człowiek jest
            słaby i trudno sobie powiedzieć NIE. Sam mam brata alkoholika, który prowadził
            podobne życie, dziś się kończy na miażdzyce, ma 32 lata. Przeszedłem przez to i
            Cię rozumię. Weź się za siebie i zmień otoczenie, zmmień środowisko, żebby nie
            mieć do czynienie z ludźmi, którzy będa Cię namawiać. Wiem że to trudne ale
            MUSISZ się wziąć w garść. I nie pieprz, że życie przegrałeś, wszystko można
            zminić i wyjść na ludzi, musisz tylko tego CHCIEĆ.
            Co do dziecka, to niestety trzeba być odpowiedzialny za swoje czyny i nie
            popełnij tego błędu co Twój ojciec, musisz dać dziecku miłość,żeby wiedziało,
            że jest kochane również prze tatusia i ze ma tatusia.
            Zastanów sie prosze ja w Ciebie wierze ze sobie poradzisz!!!!!!
            Przemyśl to na spokojnie!
            Jestem w twoi wieku i doskonale cie rozumie, amik74
            • Gość: Stachu34 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.03, 00:14
              Witaj Arko!
              To wszystko, co Ci napisali w postach ludzie to „nie prawda”. Nie użalaj się
              nad sobą, jesteś na dobrej drodze, aby wyjść z tego. Jeszcze jakieś piętnaście
              lat i wtedy może,…ale pod warunkiem, że zdążysz…
              Tak naprawdę to wóda jeszcze Ci nie skopała dupy, jeszcze nie było deliry, nie
              uciekałeś przed jadącym czołgiem z pokoju na czwartym piętrze przez okno.
              Jeszcze nie oplatały Cię dwa razy większe od Ciebie pająki swoją pajęczyną…
              Jeszcze padaczka nie rzucała Cię o glebę wbrew twojej woli. Pamiętaj jednak o
              tym, że kiedyś to może nadejść, a wtedy nie będzie przy Tobie nikogo.
              Niechciana dziewczyna, matka Twojego dziecka, ułoży sobie szczęśliwie życie z
              innym facetem, a Twoje dziecko będzie mówiło „tato” do innego.
              A Ty w końcu zdążysz, po raz ostatni, uciec przed tym „jadącym czołgiem”,
              przez to okno na czwartym piętrze…
              Mechanizmy, które warunkują zachowania człowieka,ściśle są powiązane z cechami
              jego osobowości. Dotyczy to wszystkich ludzi, także tych nadmiernie pijących.
              Nie wszyscy jednak wiedzą, że większość tych zachowań, demonstrowanych właśnie
              przez alkoholików, wynika z niedojrzałości emocjonalnej. To jest to, o czym
              piszesz w ostatnim zdaniu swojego postu.
              Osoby niedojrzałe maja znacznie więcej problemów z pokonywaniem różnych
              trudności życiowych, a nawet bardzo często sami sobie je tworzą. Aby móc
              egzystować w takich warunkach nierzadko potrzebują swoistych podpórek. Dla
              jednych to będą leki, narkotyki dla innych alkohol, balangi i towarzystwo. W
              ten sposób dowartościowują się. Stąd bardzo często u trzydziestolatka czy
              czterdziestolatka spotyka się reakcje i zachowania podobne do zachowań
              kilkunastoletnich chłopców.
              Napisałeś też, że nie potrafisz kochać, to prawda, bo ile dostaniesz w
              dzieciństwie, tyle sam oddasz w dorosłym życiu. Moim zdaniem jesteś DDA
              (Dorosłe Dzieci Alkoholików), piszesz, że Twój ojciec pił i stąd jest taki mój
              wniosek. Koszmarne przeżycia z lat dojrzewania niewątpliwie pozostawiły
              znaczne rysy w Twojej psychice. To wszystko można leczyć, i to pod okiem
              specjalistów. Można tez wrócić do zdrowego trybu myślenia, a przede wszystkim
              prawidłowego odczuwania otaczającej rzeczywistości. I tego Ci bardzo życzę…


              • hepik1 Re: PRZEGRALEM ZYCIE 06.07.03, 06:12
                A ja się zastanawiam,czy w tym wypadku warto pisać tak prawdziwe,długie posty ,
                czy cokolwiek z tego co Stachu napisałeś do klienta dotrze.Miał chwilkę
                słabości,użalił się jaki to on biedaczek,jak zmarnował sobie życie ,jaki on
                teraz całkiem biedny będzie bo z trzysta złoty będzie musiał poświęcić na swoje
                dziecko aby ta k..wa mogła pampersy kupić a przecież może tradycyjne pieluchy
                prać.Trzysta złotych to przecież cały jeden wieczór w agencji
                t0owarzyskiej,który będzie sobie musiał odpuścić i samotnie spędzić z flaszką
                gorzały.(a jak naprawdę w ten sposób alkoholikiem zostanie?)Tak więc pozalił
                się a tu cały tabun pocieszyciel(ek)i się zjawił i dawaj-młody jesteś,wszystko
                przed tobą ,do AA się zapisz itp,itd.A facio parę browarów sobie
                strzelił,spodnie odprasował i na imprezkę wybył.I w dupie ma wszystkich
                pocieszycieli.
                • Gość: stachu34 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.03, 08:38
                  Hepik jego zycie, jego sprawa...
                  Dziewczyna sobie poradzi bez niego.Sąd orzeknie 500 zł. alimentów,komornik
                  wlezie na pensję ( niezłą,to stacja paliw),do tego skubnie trochę swoich
                  kosztów i cześć.
                  Dziecko dorośnie,i będzie udawać że gościa nie ma, nie istnieje.
                  • Gość: AA Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.telprojekt.pl 06.07.03, 10:01
                    Czasami warto coś napisać z myślą o innych ale nie koniecznie o tym który
                    zaczął temat.W tym przypaku nie piszę do" arko 30" bo nie ma sensu a pewne
                    fakty trzeba nazywać po imieniu ale nie będę wchodził w taką tematykę.
                    Droga do zdrowia składa się z trzech etapów:
                    świadomość,akceptacja,działanie.Czyli alkoholik najpierw mósi uświadomić sobie
                    że jest chory,później zaakceptować ten fakt i dopiero wtedy działać i zaczynać
                    leczenie.W leczeniu również sa pewne okresy np:
                    -cierpienie
                    -uzależnienie
                    -leczenie
                    -utrfalanie leczenia
                    -dbałość o zdrowie
                    Albo przejście od myślenia nie czuję się chory-mogę pić do CHCĘ NIEPIĆ albo
                    pragnę niepię.Ile to kosztuje czsu,ile zmian w mysleniu ,ile
                    niespodzianek.Trzeba sobie uświadomić ze droga do trzeźwosci jest długa i
                    bolesna i taka powinna być tak jak kara długa i uciążliwa.
                  • Gość: arko30 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.gorzow.mm.pl 12.07.03, 00:05
                    Jestem znow pijany bardzo ,piszac to wysilam wzrok zeby niue robic zbyt duzo
                    bledow.Nie pilem kilka dni wczoraj lekko popilem ale dzis jestem
                    zdruzgotany.Alex pozdrawiam .wierz w ludzi,we mnie juz nie,wiem ze robie bardzo
                    zle ale mimo wszystko bwedzie gorzejj.Dla mnuie nie ma juz ratunku:((
                    Macie racje jestem skurwysynem zajebanym ale wierzecie chcialbym kiedys poczuc
                    czyjas milosc,wiem ze tak sie niue stanie jutro moze buc moj ostatni dzien na
                    swiecie,i zrobie to nie chce byc cierpieniem dla wszystkich.boje sie tego ale
                    nie mam wyjscia,plakac mozna ale w koncu zycia kres przychodzi.jutro do pracy
                    po pracy impreaza i mylsle o skoku z wiezowaca,bede sie bal i nie wiem czy to
                    zrobie ale moze ten krok wykonamm,naprawde sie boje to jest krzyk o pomoc
                    ktorej mi nikt nie da.Wierze ze sie nie zabije choc jestem juz na wyczerpaniu
                    POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY
                    • Gość: hepik1 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.visp.energis.pl 12.07.03, 04:48
                      Taa,a świstak tak sobie siedzi i zawija w sreberka.O mało widząc Twoje
                      wzruszenie o mało też bym się nie rozpłakał.Już widziałem tą sylwetkę na dachu
                      targaną podmuchami porywistego wiatru.
                      Jadę na grzyby.
                    • Gość: gb Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.toya.net.pl 12.07.03, 11:42
                      Na co liczysz? Myślisz, że świat choć na sekundę zatrzyma się, gdy Ciebie na
                      nim nie będzie? Wypadniesz z gry kolego, to wszystko.
                    • Gość: alex.z.deszczu Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 17:21
                      Gość portalu: arko30 napisał(a):

                      > Jestem znow pijany bardzo ,piszac to wysilam wzrok zeby niue robic zbyt duzo
                      > bledow.Nie pilem kilka dni wczoraj lekko popilem ale dzis jestem
                      > zdruzgotany.Alex pozdrawiam .wierz w ludzi,we mnie juz nie,wiem ze robie
                      bardzo
                      >
                      > zle ale mimo wszystko bwedzie gorzejj.Dla mnuie nie ma juz ratunku:((
                      > Macie racje jestem skurwysynem zajebanym ale wierzecie chcialbym kiedys
                      poczuc
                      > czyjas milosc,wiem ze tak sie niue stanie jutro moze buc moj ostatni dzien na
                      > swiecie,i zrobie to nie chce byc cierpieniem dla wszystkich.boje sie tego ale
                      > nie mam wyjscia,plakac mozna ale w koncu zycia kres przychodzi.jutro do pracy
                      > po pracy impreaza i mylsle o skoku z wiezowaca,bede sie bal i nie wiem czy to
                      > zrobie ale moze ten krok wykonamm,naprawde sie boje to jest krzyk o pomoc
                      > ktorej mi nikt nie da.Wierze ze sie nie zabije choc jestem juz na wyczerpaniu
                      > POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY

                      A jednak wierzę w Ciebie i w to, że zechcesz inaczej uciec od swego cierpienia,
                      niż w niebyt. Ale musisz zadbać o realną pomoc. Już pisałam od czego zacznij.
                      Napisz, arko, gdy wytrzeźwiejesz.
                      Ja wierzę w to, co napisał autor `Mojej heroiny` - nie wolno zostawiac
                      uzależnionych samych sobie, jak to od lat kazą robić terapeuci i lekarze.
                      Chyba, że chcemy zaryzykowac ich śmierć.
                      Więc, arko, masz mnie, ale musisz nawiązac kontakt z niepijącymi alkoholikami w
                      Gorzowie - napisz, jeśli chcesz :
                      alex.z.deszczu@gazeta.pl

                      pozdr.
                      alex
                      • Gość: stachu34 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 20:28
                        „Ja wierzę w to, co napisał autor `Mojej heroiny` - nie wolno zostawiac
                        uzależnionych samych sobie, jak to od lat kazą robić terapeuci i lekarze.
                        Chyba, że chcemy zaryzykowac ich śmierć.”
                        Alex nie masz racji. Jaki inny sposób zaproponujesz ? Opiekę, troskliwość czy
                        dobre rady?
                        Człowiek uzależniony staje się mistrzem w wykorzystywaniu wyciągniętej
                        pomocnej dłoni do celów swojego uzależnienia. Wtedy, właśnie wtedy może
                        nastąpić zejście śmiertelne, nie z powodu samounicestwienia a z powodu
                        wyniszczenia organizmu.

                        • Gość: alex.z.deszczu Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 22:04
                          Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                          > „Ja wierzę w to, co napisał autor `Mojej heroiny` - nie wolno zostawiac
                          > uzależnionych samych sobie, jak to od lat kazą robić terapeuci i lekarze.
                          > Chyba, że chcemy zaryzykowac ich śmierć.”
                          > Alex nie masz racji. Jaki inny sposób zaproponujesz ? Opiekę, troskliwość czy
                          > dobre rady?
                          > Człowiek uzależniony staje się mistrzem w wykorzystywaniu wyciągniętej
                          > pomocnej dłoni do celów swojego uzależnienia. Wtedy, właśnie wtedy może
                          > nastąpić zejście śmiertelne, nie z powodu samounicestwienia a z powodu
                          > wyniszczenia organizmu.
                          >
                          Stachu,
                          znam uzależnienia od chwili urodzenia swego.
                          Nie jestem tylko ich obserwatorką.
                          Dlatego wypowiadam opinię, która jest, w swietle tego, co od lat się praktykuje
                          w terapii, kontrowersyjna.
                          Wiele lat powtarzałam to, co mówi sie , np., w trakcie terapii w systemie
                          Minnessota czy w AA czyli - zostawić pijącego samemu sobie, niech rzyga, niech
                          robi pod siebie i ląduje na dnie.
                          Teraz, zmieniłam zdanie.
                          Doskonale wiem, jak chory moze manipulować innymi, by się nachlać.
                          Chodzi o to jednak, by, nie będąc narzędziem w ręku alkoholika, lekomana,
                          narkomana, jednocześnie, nie być jego wrogiem, nie zostawiać go.
                          To znaczy nie jestem za tym, by trwac przy nim wbrew sobie i na swą szkodę.
                          Ale, jestem za tym, by nie namawiać bliskiej choremu osoby na siłę do
                          opuszczenia uzależnionego.
                          Jesli taka osoba chce pomóc i chce być z alkoholikiem, to nie wmawiajmy jej, iż
                          jedyny sposób uzdrowienia, to zostawić chorego samemu sobie, niech dotknie dna,
                          poleży w rzygowinach, nachla się denaturatu z menelami etc.
                          Po prostu ludzie są rózni.
                          Nie można jednako traktować wszystkich uzależnionych i wszystkich ich bliskich.
                          Na pewno ten, kto chce pomóc, mechanizmy uzależnienia, manipulacji itd. musi
                          poznac na wskroś.
                          Na pewno nie moze ułatwiać picia przez dostarczanie, organizowanie, sprzątanie,
                          dożywianie itd.
                          Ale, np. ja, całe życie musiałam wiedzieć, iż mam kogoś, komuś zalezy na mnie,
                          mam dla kogo żyć, byc zdrowa, ładna itd.
                          Do mnie nie trafiają takie gadki, ze leczy się dla siebie.
                          Ja dla siebie nie umiem żyć.
                          Bez kogoś bliskiego wszelką mą motywację szlag trafia.
                          Na mnie mysl o tym, że nikt mnie nie kocha, działałaby depresyjnie.
                          Nic bym nie zrobiła, tylko przyszykowała sznur i dla odwagi walnęła jakies piwo.
                          Rozumiesz ?
                          I w podobnych do mnie przypadkach, nie odciągałabym bliskiej osoby od
                          uzależnionego.
                          Wiem, że usmiech i uznanie bliksiej osoby za staranie chorego, by byc zdrowym,
                          za zdrowienie, to bardzo duzo dla wielu...
                          Tak wiele przypadków tej choroby kończy się jednak samobójstwem, bo ktoś widzi,
                          ze nie ma już nikogo i ze nikogo nie ucieszy fakt trzeźwienia.
                          Ponadto często nakładają sie depresje, a przy nich, zupelnie już nie wolno
                          alkoholika zostawiac samego.
                          Krótko mówiąć, jestem za całkowitą rewolucją w sposobie leczenia alkoholizmu i
                          innych uzależnień. Nie we wszystkich przypadkach, ale jednak.
                          pozdr.
                          alex

                          • Gość: gb Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 09:18
                            :-)) To co piszesz ma sens i co ważne, nie przygnębia w dość trudnej walce z
                            nałogiem.
                          • Gość: stachu34 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 09:45
                            Witaj Alex
                            To co napisałaś nie jest wcale rewolucyjne. Tak powinno być, i tak jest
                            napisane we wszystkich publikacjach nt. uzależnień.Takie jest też zdanie
                            wszystkich specjalistów.
                            Uzależnienie to nie jest system nadmiernego dostarczania szczególnych używek
                            do organizmu, a dotyczy tylko i wyłącznie tworzenia się pewnych mechanizmów
                            uzależnień w strukturach myślowych człowieka.Ogólnie dotyczy to alkoholizmu,
                            narkomanii, lekomanii czy nałogu palenia papierosów. Podział następuje tylko i
                            wyłącznie ze względu na rodzaj środka dostarczanego organizmowi.
                            Po przekroczeniu pewnej bariery tworzy się świadomość uzależnienia, wówczas
                            chory podejmuje próby zerwania z nałogiem. Wtedy nadeszła pora na udzielenie
                            jemu pomocy.
                            Jednak musi ona polegać tylko i wyłącznie na wskazaniu możliwości podjęcia
                            leczenia. Dobrze gdy jest przy nim ktoś bliski, który go poprowadzi, da
                            wsparcie psychiczne. Wręcz okaże uczucie, które jest z pewnością wielkim
                            wsparciem. Uzależniony widzi że nie jest sam w tym jakże trudnym okresie dla
                            siebie. Ale to wszystko musi wyjść od niego, od samego uzaleznionego. To jest
                            bardzo ważne, a wcześniejsze próby pomocy są skazane na niepowodzenie, jeszcze
                            tylko przyspieszą proces demoralizacji i całkowitego upadku. Przynoszą także
                            wielkie szkody komuś, kto udziela tej pomocy.
                            Dalej piszesz cyt. „Ale, np. ja, całe życie musiałam wiedzieć, iż mam kogoś,
                            komuś zalezy na mnie,
                            mam dla kogo żyć, byc zdrowa, ładna itd.
                            Do mnie nie trafiają takie gadki, ze leczy się dla siebie.
                            Ja dla siebie nie umiem żyć.
                            Bez kogoś bliskiego wszelką mą motywację szlag trafia.
                            Na mnie mysl o tym, że nikt mnie nie kocha, działałaby depresyjnie.
                            Nic bym nie zrobiła, tylko przyszykowała sznur i dla odwagi walnęła jakies
                            piwo.
                            Rozumiesz ?”
                            Nie, nie rozumiem…To dla kogo to zrobiłaś? Komu dałaś szczęście? Zrobiłaś to
                            dla kogoś kogo kochasz? Nie oszukuj siebie. Zrobiłaś to dla siebie, dla
                            swojego szczęścia. Przestałaś pić i On wrócił, nie ma kłótni. Ty jesteś
                            szczęśliwa, bo on na tamten czas miał serdecznie tego dosyć. Uratowałaś swój
                            związek , swoją rodzinę dla siebie.Gdyby stało się inaczej,to rzeczywiście
                            zostałby sznur i piwo,a wszyscy powiedzieli by-no nareszcie mamy spokój.
                            To ty jesteś szczęściara. Twoi bliscy Ci bardzo pomogli, że dali Ci szansę na
                            pokazanie jaka jesteś naprawdę. Obdarzyli Cię ogromnym zaufaniem. Powinnaś być
                            im bardzo wdzięczna za to. Bardzo się cieszę że Ci się udało. Mnie to niestety
                            ominęło, ale też na moje szczęście nie wróciłem już do picia. Pozdr. Stachu

                            • Gość: AA Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.telprojekt.pl 13.07.03, 15:29
                              Odwróćmy się plecami do jutra.
                              Rzeczywistoąść dzisiejsza jest właściwym strumieniem życia.AAntoni
                              • Gość: amik74 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.krakow.pl 15.07.03, 22:54
                                Wiem, ze jest Ci ciężko pozbyc sie nałogu, ale nie rób głupst. Ja w Ciebie
                                wierzę, po prostu zabrnąłeś za dalko ale Ty z tego wyjdzisz ROZUMIESZ. Ja w
                                Ciebie wierzę tylko musisz tego chcieć. Jetem po twojej stronie i wcale nie
                                uważamże jesteś draniem. Każdy z nas jest tylko zwykłym marnym człowiekiem i
                                nie trudno stoczyć się, czasmi wystarczy tylko chwila. Taka jest słaba ludzka
                                natura. Każdy z nas mógłby byc na twoim miejcu.
                                NIe rób głupstw, nie gadaj piergół o samobójstwie, musisz życ . A zaznanie
                                miłosci wcale nie jest rzczą nieosiągalna i napewno Ci sie uda.
                                amik74@gazeta.pl
    • Gość: polin Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.pcr.univie.ac.at 18.07.03, 16:39
      kurwa nie drutuj
      jak kurwa na czyms zalezy ci szczerze to dasz kurwa rade
      • Gość: gb Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 18.07.03, 17:31
        Gość portalu: polin napisał(a):

        > kurwa nie drutuj
        > jak kurwa na czyms zalezy ci szczerze to dasz kurwa rade

        :))) Krótko, dosadnie a ile treści!!!
        • Gość: cal.....ka Re: PRZEGRALAM ZYCIE IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 19.07.03, 08:49
          Gość portalu: gb napisał(a):

          > Gość portalu: polin napisał(a):
          >
          > > kurwa nie drutuj
          > > jak kurwa na czyms zalezy ci szczerze to dasz kurwa rade
          >
          > :))) Krótko, dosadnie a ile treści!!!

          Kurwa ja tez przegralam życie. Opisalam to wszystko teoretycznie i praktycznie
          ale ani to ani to nie zdawalo egzaminu. Potrzebowalam komputera - ale to byla
          tylko wymowka.

          Bo tak serio - potrzebowalam kasy. Mialam jej pod dostatkiem, a ludzie nie
          chcieli mi jej dac. Tej kasy tak bardzo chcialam. Sex? Sexu nie chcialam,
          filmow sie naogladalam i chcialam tylko film obejrzec, ale wiem przeciez ze to
          tylko film. W tym zawodzie jakim jest " Dynastia" zapomnialam o jednym,
          zapomnialam, powiedzcie mi - czego zapomnialam, bo niewiem, czemu nie chcecie
          dac mi ani kasy ani sexu.

          W innym filmie mialam to wsystko - ale wtedy potrzebowalam jedynie rozrywki,
          tylko, naprawde tylko rozrywki potrzebowalam, ale wtedy krecil mnie smiech i
          radosc zycia. Bylam szczesliwa, bo tylko wtedy spotkalam ludzi ktorzy jako
          jedyni mnie zrozumieli. Mialam:
          I ludzi, i nauczyciela, ktory mi to wszystko dokladnie wyjasnil.

          Gdzies mi nauczyciel uciekl, bo ja dalej gonię, a chce sie tylko uspokoic.
          Mam troche kasy, mam troche sexu w sobie. Jedno dam, drugiego nie dam, ale
          pojde i wezme te korepetycje, tylko blagam, niech mnie ktos zrozumie i pokocha
          w 1-nym.
        • Gość: cal.....ka Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 19.07.03, 08:55
          Gość portalu: gb napisał(a):
          > Gość portalu: polin napisał(a):
          > > > kurwa nie drutuj
          > > jak kurwa na czyms zalezy ci szczerze to dasz kurwa rade

          Cos Ci powiem: historia sie lubi powtarzac......
    • Gość: cal.....ka Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 19.07.03, 09:10
      arko30 znam Twoj problem!!!!!!!
      znam Twoje zaklady sportowe, i wiem co Ci dolega.
      Posłuchaj mnie uważnie- wyjdziesz z tego. Ty juz wyraziles na to zgode ze
      wyjdziesz, poprostu uwierz mi. Ja bardzo dobrze poznalam o co chodzi w tym
      calym boxie. Przejzalam go wzdluz i wszerz. Ty zyjesz dla boxu?
      Cos Ci powiem, i za chwile znow napisze zebys nie zginal po tych slowach:
      żyj dla hazardu. Tylko on Cie trzyma. Niewiem jak to mozliwe, ale hazard to
      Bog. Ma kase sex i wolnosc.
      A Tobą panuje: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Św. (Tego nikt jeszcze nie
      zrozumial, ja tak, ale nie moge tego nikomu powiedziec, poprostu zaczelam sobie
      tlumaczyc apokalipse, a mama mi powiedziala ze robie blad)
      Ja niewiem dlaczego zaczelam tlumaczyc - kolezanka dala mi film wideo - o koncu
      swiata. I wszystko w nim sie zgadzalo, totalnie wszystko - z ewangelia i z mija
      teoria ze jest koniec swiata, tylko jednej rzeczy nie zrozumialam - dlaczego
      autor na koncu filmu podal date konca swiata.
      Poniewaz nikt nie moze znac daty, to nikomu o tym nie powiedzialam, tylko mamie.
      Chociaz sama niewiem, nawet niepamietam, ale mowiac to jej uznalam ze to
      bzdura, poniewaz ten film posiada 1 maly błąd - datę.
      ale ona nic sobie z tego nie robila, poprostu nic. Nie byl ten film jej do
      niczego potrzebny, ja tylko zalowalam ze go nie mam, bo byl od kolezanki, a cos
      mi sie w nim nie zgadzalo.
      I niepotrafilam tego juz nikomu wytlumaczyc, dlatego zaszyfrowalam......
      Ja szyfruje Twoje karty. Ich poczatek to "999" i koniec tez "999" -
      czy kiedys uda Ci sie to zapamietac?

      A teraz szukam czasu i jednoczesnie uciekam od "czasu"......
      • Gość: gb Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 19.07.03, 09:49
        Z niecierpliwościa i utęsknieniem czekam na ciąg dalszy.
        • Gość: arko30 Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.gorzow.mm.pl 20.07.03, 21:51
          Jestem i zyje choc nie mam na to checi,pisze te slowa pijany jak zwykle,boje
          sie smierci a jednoczesnie jej pragne.Chcialbym zasnac i juz nigdy nie
          wstac,moje zycie jest koszmarem.Uswaiadomilem sobie ostanio ze n ie kocham
          swojego dziecka,malo tego chcialbym zeby umarlo przy porodzie.Jestem potworem i
          dla taklich tylko stryczek.Jeszcze zyje i pracuje ,dycham i pije ale juz po
          mnie jako po czlowieku.
          Alex z deszczu pozdrawiam po raz kolejny ale juz dla mnie nie ma szansyt.
          Jedyna szansa to moja corka ktora jak zobacze to pokocham,jesli ja zobacze ??


          • Gość: Aleksandra Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: odrodzenia:* / 10.50.66.* 20.07.03, 23:04
            Arko! zobaczycz swojego malego zajczka i zycze Ci, zebys sie w nim
            zakochal,zebys potrafil dla siebie i dla niej cos zrobic ze swoim zyciem.
            Alkoholizm jest potworny, podobnie jak inne wyniszczajce nalogi. Nie myslisz o
            niczym innym tylko zeby sie napic. Potem zalujesz, placzesz,
            przepraszasz,chcesz ze soba skonczyc.Tak Ci sie wydaje. Ale to i tak nie jest
            wyjscie. No i trzeba miec duzo odwagi zeby to zrobic. Troche mniej odwagi
            potrzeba zeby nie pic. To trudne... bardzo.Ja na poczatku bralam anticol.Nie
            byl zly.Najgorzej bylo sie zmusic i go zazyc. Uczciwie, nie przytrzymac w
            gebie, albo pod jezykiem.Jak sie chce wszystko mozna. Potem "zaprogramowalam
            sie "komputerowo w Centrum Leczenia Uzaleznien, na 5 lat. Wierzylam ze mi to
            pomoze. pomoglo bo chcialam. Po 5 latach poszlam w cug.Chcialam sprawdzic czy
            dalej bedzie mnie ciagnlo do picia. Rodzina zaraz zareagowala. Znowu wzielam
            antikol. Znowu program 3 letni. Znowu wpadka. Znowu pomogla rodzina i mama
            kolezanki, ktora akurat jak ja bylam czysta przebywala na odwyku.Na razie znowu
            jest ok / 6,5 miesiaca/, tym razem bez srodkow wspomagajacych ale z pomoca
            moich najblizszych i mamy kolezanki.Wyciagnela mnie do AA.Wiem, ze moge liczyc
            na pomoc, ale czasem odosze wrazenie, ze tam sa same swietoszki.Wiekszosc w
            grupie to mezczyzni. Niektorzy nie pija juz 14 lat.Nie wiem skad biora czas na
            mitingi dwugodzinne dwa razy w tygodniu?.Ja tam jestem rzadszym gosciem. Ale
            wiem,ze zawsze moge na nich liczyc.Nie wstydze sie juz mojego alkoholizmu.
            Stale z nim walcze.Ochota pewno zawsze pozostanie. Ale wiem jedno:ZEBY NIE PIC
            NIE MOGE SIE NAPIC TEGO PIERWSZEGO.Zycze Ci Arko, zebys to zrozumiaB. Ja swoja
            walke zaczelam rowniez jako 30 latka.Teraz mam 43.Zostawil mnie maz i sama
            musialam walczyc o przetrwanie dla siebie i dzieci.Glupek stwierdzil,ze nie
            moze zyc z pijaczka i wyjechal.Ale co te malutkie dzieci 5 i 3 lata?!.Ale jakos
            powoli, dzieki pomocy rodziny dalam sobie rade.Czasem tylko wpadam, i strasznie
            mi wtedy wstyd.Ale i tak mysle, ze skoro mnie sie udalo choc troszeczke, to
            Tobie tez moze sie udac!!!!!!!!!!!!!. Ja tez w Ciebie wierze!!!!!!!
            • alex.z.deszczu Re: PRZEGRALEM ZYCIE 20.07.03, 23:16
              Fajna jesteś i dzielna, moja imienniczko.
              ściskam
              alex
          • alex.z.deszczu Re: PRZEGRALEM ZYCIE 20.07.03, 23:13
            Gość portalu: arko30 napisał(a):

            > Jestem i zyje choc nie mam na to checi,pisze te slowa pijany jak zwykle,boje
            > sie smierci a jednoczesnie jej pragne.Chcialbym zasnac i juz nigdy nie
            > wstac,moje zycie jest koszmarem.Uswaiadomilem sobie ostanio ze n ie kocham
            > swojego dziecka,malo tego chcialbym zeby umarlo przy porodzie.Jestem potworem
            i
            >
            > dla taklich tylko stryczek.Jeszcze zyje i pracuje ,dycham i pije ale juz po
            > mnie jaknio po czlowieku.
            > Alex z deszczu pozdrawiam po raz kolejny ale juz dla mnie nie ma szansyt.
            > Jedyna szansa to moja corka ktora jak zobacze to pokocham,jesli ja zobacze ??
            >
            >
            Arko,
            ja jestem kobietą, a ,gdy byłam w ciąży, jakoś nigdy nie zachowywałam się, jak
            panie z amerykańskich filmów, które glaszczą swój brzuch, przemawiają do płodu
            i uwielbiają to nienarodzone dziecko.
            Mało tego. Gdy moje dziecko się urodziło, żadnej miłości nie czułam. Za to
            czułam złość, bo mały wrzeszczał razem z pięciorgiem innych na tej samej sali,
            a ja, z pociętym kroczem, co chwila musiałam do niego wstawać, przewijać, poić
            - wszystko mnie bolało, spac mi się chciało, byłam wymęczona, a tu takie małe
            brzydactwo mnie terroryzuje...
            Uczucie, ze kocham synka, nie przyszło nawet, gdy wrócilismy do domu. Ona, ta
            miłość, się rodziła. Jak to dziecko. Powoli. Z całą pewnością moglam rzec, ze
            kocham synka, pewno gdzies 3 miesiące po narodzinach.
            Zatem to nie jest żaden problem. Choć, inna rzecz, alkoholizm zabija uczucia
            wyższe - nadchodzi moment, że oddasz żone, matke , dziecko, za kawałek flaszki
            z alkoholem....
            Mnie się jednak zdaje, iż w tej chwili, jak większość alkoholików, zwłaszcza
            świadomych swej choroby, masz poczucie winy, nie akceptujesz siebie i stąd
            dokładasz do ognia : " Jestem podły, jestem zerem, nie kocham nawet własnego
            dziecka...."
            Poczucia winy, a co za tym idzie, przekonania, ze jestes coś wart, że umiesz
            kochać, będziesz się jednak mógł uczyć dopiero wtedy, gdy zaczniesz trzeźwieć.
            W tej chwili, gdy pijesz, nie ma sensu Cię do niczego przekonywać. Najlepiej,
            gdybyś na trzeźwo zobaczył, ze z piciem jest Ci źle i byś na trzeźwo zdecydował
            o podjęciu leczenia. A wtedy, pomocy Ci nie zabraknie - wierz mi.
            A zycia nie przegrałeś. Przed Tobą tylko jest jeszcze wciąż droga na którą nie
            wszedłeś, a ktorej celem jest zycia wygrywanie...
            Ściskam Cię.
            Wszystko będzie dobrze.
            alex









            • Gość: Aleksandra Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: odrodzenia:* / 10.50.66.* 20.07.03, 23:46
              Ty tez Alex jestes babka ok. I chyba duzo przeszlas, jak kazdy alkoholik. Ja
              swoja coreczke pokochalam od razu, dlatego, ze byla taka spokojna, w
              przeciwienswie do syna, ktory darl sie dniami i nocami.Masz racje uczucie moze
              rodzic sie bardzo powoli, wiec obie trzymajmy kciuki za Arko. Moze uda mu sie
              wytrzezwiec chocby tylko po to, zeby poznac swoja coreczke.A moze to wlasnie
              ona stanie sie pierwszym krokiem do trzezwienia.
              Arko SPROBUJ!!!!!!!!!!!!
              • daisy-8 Re: PRZEGRALEM ZYCIE 21.07.03, 13:49
                Arko powiem Ci jedno- sam sobie nie pomożesz. No nie pomożesz. Jedyne co możesz
                zrobić to ZAUFAĆ komus kto Ci pomoże - a ludzie znaja ten problem, alkoholizmu
                i oni Cie wyciągną, musisz tylko chcieć wyjść z pułapki.

                Rządzą Tobą falszywe receptory w mozgu, ktore wmawiaja Ci ze musisz pic -
                falszywie. -bo tak naprawde nie musisz. Poprostu organizm sie bardzo szybko
                przyzwyczaja do wszelkich substancji i sam odzwyczaja sie pracowac. Jesli za
                darmo rozszerzasz zyly alkoholem to bez niego organizm zapomina ze m pracowac,
                bo sie przyzwycail, ze alkohol robi to za niego.

                Troche sportu - rozruszaj sie, a potem przestan pic. Zacznij dzialac, powoli i
                systematycznie, rob cos, zmecz sie. Wyjdziesz z tego.
                • daisy-8 Re: PRZEGRALEM ZYCIE 21.07.03, 13:55
                  Arko żyjesz emocjami - dlatego tak jest. Znajdz w sobie pokój. To nie sztuka
                  zyc na zewnatrz siebie i pokazac - ja to potrafie.......
                  Musisz byc twardy i walczyc z problemami, a nie uciekac. Ile ich masz?
                  Policz. Przeszlosc to nie jest problem.
                  Co Cie dreczy? Jasno sobie powiedz, i policz bledy - ich nie jest nieskonczona
                  ilosc, one są ograniczone!
                  • Gość: hepik Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.visp.energis.pl 04.08.03, 06:27
                    A tu są dowody na odejścia wcześniejsze arkadiusa
    • Gość: MEN Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: *.11.15.vie.surfer.at 08.08.03, 19:59
      Przeczytalem uwaznie wypowiedzi ktore sa za i przeciw . moja rada jest jedna
      jestes w glebokim dolku i jestes sobie sam winien a dlaczego jestes
      slaby .Moja rada jest jedna bionergoterapia i to intenywna twoj organizm jest
      owlabniety zlem idz a bedziesz mial spokuj na pare dni ale tylko na pare dni a
      pozniej taka terapie powtorz , zobaczysz poczujesz sie lepiej - sproboj !!!
    • Gość: Monika Re: PRZEGRALEM ZYCIE IP: w3cache.GBNet:* / 10.1.2.* 16.08.03, 10:48
      Poproś BOGA o pomoc. Ja nie żartuję.
      Pomódl się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka