addicted11
14.09.07, 11:12
Doszedlem do wniosku, ze na tym forum dzieje sie rzecz niesamowita.
Mamy tu kilka osob- Janu, Eska, AParys, Tranzyt- ktore przestaly pic
bez jakiegos znaczacego udzialu w terapii i ktore od wielu lat nie
pija ( z jednym wyjatkiem).
Buduja normalne zycie, nie maja tzw zapic, nie siedza w wiezieniu,
nie maja wyzartych mozgow.
I oto od lat toczy sie dyskusja: czy w ogole mozna samemu przestac
pic. Akademickie rozwazania nad czyms, czego przyklady zywe i
potrafiace pisac w liczbie > 1 sa na tym forum.
Taki Jaras czu August pisze do Jana czy innej osoby, ktora nie pije
od wielu lat, przekonujac ja, ze to jest niemozliwe. Przedstawiajac
niezliczone argumenty, snujac teorie.
Najbardziej groteskowe i zarazem swiadczace o nienormalnosci
sytuacji lecznictwa jest to,
ze ci sie z tego tlumacza i przekonuja, ze mozna.
Przeciez k.... mac widac!
Coz za paranoja.
Moze zaloguje sie na forum dla fanow the Rolling Stones i zaczne ich
przekonywac, ze zespol taki jak Rolling Stones nie ma prawa wybic
sie i osiagnac sukcesu.
Potoczymy sobie debaty- ja uzyje argumentu, ze przeciez Mick Jagger
to nic specjalnego, ze Keith slabo gra na gitarze, ze ludzie nie
chca takich zespolow,
a na pewnym etapie zapomnimy o istnieniu zespolu Rolling stones,
ktory sprzedal pewnie ze 100 milionow plyt.