Dodaj do ulubionych

kredyt jak to rozwiązać?

26.01.13, 19:16
witam
forum podczytuję od dawna, dopiero teraz odważyłam się napisać.
Mam kredyt hipoteczny, wzięty we frankach w 2008, czyli kredyt większy niż wartość mieszkania.
Na dodatek wzięty z konkubentem, z którym się rozeszliśmy. W mieszkaniu mieszkam ja, ponoszę wszystkie opłaty, czynsz, woda itd, natomiast sam kredyt płaciliśmy po połowie.
Na nieszczęście mój ex stracił robotę i zapowiedział, że może go nie być stać spłacać dalej.

Kredyt jest ściągany z mojego konta, przez parę miesięcy jestem w stanie spłacać go sama - ale co dalej? mieszkania się nie sprzeda, bo trzebaby dołożyć, były może mieć wszystko w pompce, bo bank ma jelenia w postaci mnie. Czy jest jakaś prawna forma zabezpieczenia się na wypadek jego niepłacenia?
Obserwuj wątek
    • ablims Re: kredyt jak to rozwiązać? 26.01.13, 19:30
      Twój partner ( ex) jeśli jest współwłaścicielem mieszkania i kredytu to powinien się dokładać.
      Jeśli nie ma z czego to i salomon z pustego nie naleje...
      Nie ma czegoś takiego ( przynajmniej mi nie wiadomo) jak zabezpieczenie od niepłacenia 2 osoby. Jeśli któreś nie płaci to pobierane są należności z 2 osoby i to w całości.
      Radze trzymać dowody wpłaty i dowody,że partner nie wpłacał ani Tobie ani do banku pieniędzy na kredyt. Może zażądać połowy wartości mieszkania, wtedy masz dowody że spłacałaś sama.
      Jeśli zaś jesteś sama kredytobiorcą, to nie ma obowiązku płacenia na kredyt - bo to nie jego mieszkanie.
      • koronka2012 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 19:33
        Mozna wniesc do sadu o zwrot polowy wpłaconych rat, ale co to da?
        to dotyczy juz poniesionych kosztów, nie przyszłych.
    • gogologog Re: kredyt jak to rozwiązać? 26.01.13, 19:50
      Kredyt w CHF nie zapewnil trwalosci zwiazku?
      Moze trzeba bylo podpisac papier a nie zyc na kocia lape w zwiazku partnerskim.
      Najprosciej byloby zlapac kolejnego partnera i tak omotac by placil calosc.
      Wiec jak jest jeszcze material to zainwestuj w salony urody i wszelka chemie na cialo.
      • tiszantul Re: kredyt jak to rozwiązać? 26.01.13, 20:49
        > Kredyt w CHF nie zapewnil trwalosci zwiazku?
        > Moze trzeba bylo podpisac papier a nie zyc na kocia lape w zwiazku partnerskim.
        > Najprosciej byloby zlapac kolejnego partnera i tak omotac by placil calosc.
        > Wiec jak jest jeszcze material to zainwestuj w salony urody i wszelka chemie na
        > cialo.

        I tak trzeba będzie kandydatowi na partnera kiedyś powiedzieć... Najlepiej najpierw zapytać, czy lubi wyzwania. Obecnie masa ludzi lubi wyzwania, więc nie powinno być problemu.
      • falllen_angel Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 17:09
        gogologog napisał:

        > Kredyt w CHF nie zapewnil trwalosci zwiazku?
        > Moze trzeba bylo podpisac papier a nie zyc na kocia lape w zwiazku partnerskim.

        Pragnę zauważyć, że papier by się rozwiązało polubownie przed sądem i po sprawie. Każdy idzie w swoją stronę.

        A tak są związani nierozerwalnie, bardziej niż papierem, bardziej niż dzieckiem, bardziej niż można by sobie w ogóle wyobrazić. CHF silniejszy niż więzi krwi!

        Nawet za 30 lat mogą się zawsze spotkać przed sądem czy na licytacji wspólnego gniazdka z młodości!

        Czyż to nie piękne? Czyż to nie wzruszające?

        Ja się prawie popłakałem....

        W.
    • ja-ninka Re: kredyt jak to rozwiązać? 26.01.13, 22:29
      Ciężka sprawa. To, że płacisz rachunki za to mieszkanie o chyba naturalne w sytuacji, gdy Ty tam mieszkasz, a facet nie. Rozumiem, że nie jest to duże mieszkanie, które można by wynająć, a samemu poszukać czegoś mniejszego w celu ograniczenia kosztów? Bo to najczęstsza porada, jaką czytam na tym forum w takich wypadkach. Prawnie chyba masz przechlapane, nie słyszałam o takiej opcji, żeby się dało zabezpieczyć na wypadek, gdy druga osoba przestanie płacić. Pozostaje nadzieja, że facet znajdzie pracę i stary układ znowu zacznie funkcjonować. Szczerze mówiąc on ma chyba jeszcze gorzej - skoro musi spłacać kredyt na mieszkanie w którym już nie będzie mieszkał...
      • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 26.01.13, 23:10
        "Rozumiem, że nie jest to duże mieszkanie, które można by wynająć, a samemu poszukać czegoś mniejszego w celu ograniczenia kosztów?"

        to 2 pokoje, nieszczególnie mi zależy żeby zostać tam do końca życia, więc może znalezienie najemców i moja wyprowadzka do czegoś mniejszego miałaby sens.
    • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 26.01.13, 22:39
      Na Twoje kluczowe pytanie nie znam odpowiedzi, ale
      • incredibilmente Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 09:34
        Dziwię się, że ex jeszcze się nie wymiksował pod względem prawnym od spłacania kredytu na już nie-swoje mieszkanie, dodatkowo nie-mieszkając w nim.
        Chyba nie oczekujesz, że będzie nadal płacił połowę raty?
        Powinniście udać się do banku i załatwić przeniesienie hipoteki tylko na ciebie - tylko, czy masz zdolność finansową, by bank się na to zgodził, i czy będziesz sama spłacała kredyt?
        Dla mnie to jest jasne - mieszkanie zostało dla ciebie, on się wyprowadził, nie powinien mieć żadnych zobowiązań z tego tytułu.
        • beverly1985 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 11:31
          > Dziwię się, że ex jeszcze się nie wymiksował pod względem prawnym od spłacania
          > kredytu na już nie-swoje mieszkanie, dodatkowo nie-mieszkając w nim.

          Skoro wzięli kredyt razem i zaczęli spłacac go razem, a potem dziewczyna nie miała kasy aby "zwrócić" mu wplacone już raty- to pozostawała tylko sprzedaz meiszkania. A sprzedaz nie opłaca się, bo kredyt we frankach.
          Podejrzewam, ze facet czeka aż frank spadnie i wtedy zechce sprzedazy.

          W sumie- oboje wpakowali się w spore kłopoty- on spłaca mieszkanie,w którym nie mieszka (wiec musi wynajmowac drugie) a ona nie zarabia tyle, by sama spłacac raty.

          Wszystko przez kupno mieszkania "na górce", we franku, i rate zbyt duzą w stosunku do zarobków.
          • asfo Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 13:38
            Nie da się wziąć kredytu razem nie mając ślubu. Czyli kredyt ma jak najbardziej duże znaczenie dla powstawania związków małżeńskich.

            Autorka wątku pewnie ma kredyt na siebie.

            Też myślę, że trzeba wynająć pokój.
            • astrum-on-line Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 13:48
              Ja znam trzy pary które nie mając ślubu mają razem kredyt hipoteczny. Czyli jakoś się da. Kredyt jest na oboje, nie na jedną osobę.
            • blasphemy Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 13:50
              > Nie da się wziąć kredytu razem nie mając ślubu.

              Oczywiście, że się da.
            • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 13:54
              > Nie da się wziąć kredytu razem nie mając ślubu. Czyli kredyt ma jak najbardziej
              > duże znaczenie dla powstawania związków małżeńskich.
              >
              > Autorka wątku pewnie ma kredyt na siebie.


              Kredyt jest na oboje, przed bankiem i notariuszem stanęło dwoje kredytobiorców, których udział we własności mieszkania to 50/50
              • asfo Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 21:08
                Może masz i rację. Faktycznie jak się lepiej zastanowię, to musiałam wziąć ślub, żeby uniknąć podatku od darowizny i dlatego że tylko jedno z nas miało zdolność kredytową.
    • abigell Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 09:48
      Niestety Twoja sytuacja jest nie fajna. Jako Kredytobiorcy obowiązek spłaty macie oboje ale Bank nie będzie wnikał w to, kto z Was to płaci, ani też nie ma możliwości "przymuszenia" exa aby płacił. Nawet jak Ty przestaniesz płacić to w dalszym postępowaniu komornik też ściąga dług z tego Kredytobiorcy, z którego łatwiej. W Twojej sytuacji najlepiej byłoby exa odłączyć od długu i wykreślić z hipoteki (jak pisała koleżanka powyżej). Niestety zwykle w takiej sytuacji Banki przeprowadzają pełną analizę finansową i pytanie czy masz zdolność kredytową aby przejąć cały kredyt?
      • abigell Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 09:59
        A jeszcze dodam, że w świetle prawa Twój ex jest nadal właścicielem mieszkania (jeśli widnie w KW jako właściciel- z Twojego postu wynika, że tak) więc płaci za swoje, a że tam nie mieszka to inna historia.
      • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 11:29
        nie mam zdolności kredytowej na całe mieszkanie, a wolałabym nie brać moich rodziców do kredytu.
        Nie chcę, żeby płacili za błędy moje i kolesia, który odszedł z dnia na dzień do innej kobiety...
        • beverly1985 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 13:52
          A możesz sie przeprowadzic do rodziców, a mieszkanie wynając?
          Bylas juz w banku? Może rozlożą ci na więcej rat albo odroczą spłatę na jakiś czas.

          Co w ogóle twój ex chciał zrobić z tym mieszkaniem, gdy sie wyprowadził- chcial je spłacac przez 25 lat? Bo sprzedaż po latach, po spłacaniu kredytu zupełnie mu sie nie opłaca- dostałby połowę tego, co wsadził.
          • wyihdia Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 16:23
            Gorzej jeśli bank wpadnie na ubezpieczenie brakującej zdolności itp jeleniodojne wynalazki.

            Dopóki możesz spłacać w ogóle ja bym banku problemami małżeńskimi nie kłopotał.
      • koronka2012 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 19:37
        zeby przejac kredyt we frankach, musialaby zarabaiac powyzej 15 tys. miesiecznie. Takie sa obecne warunki. Inna opcja - przewalutowanie (wtedy zdolnosc si liczy jak przy kredycie w PLN) w ich sytuacji jest bezsensowna.
    • beverly1985 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 11:32
      Zobacz, czy przy wzieciu kredytu nie płaciliscie jakiegos ubezpieczenia od utraty pracy?
      • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 11:37
        ubezpieczenie jest tylko na wypadek całościowej niezdolności do pracy, więc odpada.
    • ja-ninka Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 12:48
      Czy to kredyt w stylu na 30 lat? Bo perspektywa czasowa jest istotna przy rozważaniu, co dalej. Jak to nie jest jeden z tych kredytów "na całe życie", rozważałabym wynajęcie czegoś mniejszego, nawet w ostateczności pokoju we wspólnym mieszkaniu z innymi lokatorami, żeby mieć kasę na ratę. Ale jeśli to kredyt na wiele lat - może trzeba skorzystać z porady o uregulowaniu sytuacji prawnej mieszkania... Bo prawdopodobieństwo, że na dłuższą metę facet będzie spłacał nie mając nic wspólnego z mieszkaniem realnie (nie formalnie) - wydaje mi się znikome.
    • fanny Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 13:02
      Pewnie to niepopularne co napisze, ale ja bym ciela strate teraz a nie mamila sie nadzieja, ze lada moment trend sie odwroci.

      f.
      • ja-ninka Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 13:08
        Może masz rację, bo akurat w tej sytuacji z czasem pewnie będzie coraz trudniej się dogadać z współkredytobiorcą.
      • beverly1985 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 13:55
        > Pewnie to niepopularne co napisze, ale ja bym ciela strate teraz a nie mamila s
        > ie nadzieja, ze lada moment trend sie odwroci.

        W sensie sprzedac mieszkanie?
        • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 14:16
          Sprzedać nie można, bo każde z nas musiałoby dołożyć po kilkadziesiąt tysięcy do tej transakcji.

          Mój ex jakieś długofalowej koncepcji co do mieszkania nie miał, a wprowadzić się tu nie wprowadzi, bo mieszka z kobietą, która ma swoje mieszkanie.

          Coraz bardziej skłaniam się do wyprowadzki, a tego mieszkania puszczenia w wynajem - wtedy i ex i ja mielibyśmy (moim zdaniem) jednakowy obowiązek znalezienia najemcy.

          Gdyby można było dzisiaj położyć w banku klucze i powiedzieć bye bye - martwcie się sami, nie wahałabym się.
          • fanny Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 15:41
            pixel_pixel napisała:

            > Sprzedać nie można, bo każde z nas musiałoby dołożyć po kilkadziesiąt tysięcy d
            > o tej transakcji.

            Dziwna logika uncertain
            Nie mozna sprzedac, bo trzeba by dolozyc kilkadziesiat tysiecy. Lepiej dolozyc te kilkadziesiat + odsetki przez kilkadziesiat lat (liczac ze stopy pozostana na niskim poziomie), przez kilkadziesiat nastepnych lat zyc z otwarta krotka pozycja na CHF/PLN z depozytem z przyszlych dochodow (nie znajac sie na forexie) i w koncu zostac (w najbardziej optymistycznym wariancie) ze starym mieszkaniem, o ktorym samemu sie pisze "to 2 pokoje, nieszczególnie mi zależy żeby zostać tam do końca życia".


            f.
          • iza1973 Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 21:58
            Kolejna rada osoby patrzącej na sytuację z boku. Kredyt braliście razem, więc to nie jest tylko Twój problem, nawet jeśli były partner zachowuje się inaczej. I musisz go przekonać, że również w jego interesie jest jakieś sensowne załatwienie tej sprawy. I jego przyszłych partnerek i dzieci tym bardziej wink
            Prawie na pewno nie będziecie już razem i im szybciej z kredytu się wyplączecie, tym lepiej dla obojga. Nie tylko dla Ciebie. Jeśli Ty nie będziesz płaciła, to on również będzie miał zabagnioną historię w BIK. Gdybyście byli małżeństwem to w momencie rozwodu sąd jakoś (ale się nie znam) musi rozstrzygnąć co z mieszkaniem i kredytem. Podejrzewam, że w przypadku braku ślubu, możliwa jest w ostateczności jakaś sprawa cywilna. Na razie trzeba się spotkać i porozmawiać, jakie były partner ma pomysły na rozwiązanie problemu. Nie daj sobie wmówić, że to tylko Twój problem. Jeśli zaciąga z kimś solidny kredyt na 20-30 lat, a po pół roku stwierdza, że "to nie to" i zmienia partnerkę, to najwyższy czas dorosnąć.
            ----------------------------------------
            Finanse Osobiste Kobiecą Ręką
            • falllen_angel Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 07:48
              iza1973 napisała:

              > Jeśli zaciąga z kimś solidny kredyt na 20-30 lat, a po pół
              > roku stwierdza, że "to nie to" i zmienia partnerkę, to najwyższy czas dorosnąć.

              Wygląda na to, że właśnie dorósł.

              A poza tym strasznie takiego faceta BIKiem w sytuacji, gdy go to mieszkanie oraz kredyt, delikatnie mówiąc, wali jest, delikatnie mówiąc, dalece nierozsądne.

              Wystarczy, że kolo postanowi wyjechać, gdzieś dalej na dłużej. I autorka jest w czarnej d***...

              W.
      • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 14:53
        Słusznie co do cięcia strat
        • falllen_angel Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 17:03
          nvv napisał:

          > Słusznie co do cięcia strat

          Też jestem tego zdania. Im szybciej tym lepiej.

          > Tylko też
          • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 19:51
            smile ah te kredytowe dyskusje. masz racje. ja znam sytuacje analogiczną do sytuacji autorki i nie kalkulowało się wynajmować innego mieszkania lub pokoju gdzie indziej, także to już autorka musiałaby sobie policzyć; po prostu nie zdziwiłbym się jakby jej wyszło, że wynajęcie tańszego mieszkania (czy nawet pokoju) dla siebie nie ma dużego sensu, bo korzystniej może wyjść wynajęcie komuś tylko pokoju w swoim mieszkaniu, no ale oczywiście każdy przypadek jest indywidualny i jeszcze trzeba by jakoś policzyć koszt "intymności" (mam takie podejrzenie, że autorka jeszcze dość wysoko go ceni i twarda jest mimo, że ma przed sobą zbliżającą się szybko ścianę która może zweryfikować podejście do życia).
            jest to faktycznie raczej tymczasowe rozwiązanie, ale dobre i takie mieć na tacy do rozważenia.

            tak to już jest, że niektórzy się "przestrzelają", nawet bez pomocy kredytów, w wyborach życiowych.
            ale co tam, fallen_angel, dzień rozliczenia dla każdego nadejdzie, dla niektórych z odsetkami. co się odwlecze, to nie uciecze, jakaś sprawiedliwość jest na tym świecie
          • mlodyniedowziecia Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 20:01
            Co do cięcia strat - może być różnie. Zależy jakie straty i czy jest czym je pokryć (bo bank raczej nie zgodzi się na sprzedaż jeśli nie spłaci się całego kredytu).
            Co do ex-a. Zgadzam się, jak nie on, to jego pani w końcu (może po roku, może po 10, któż to wie) zdecyduje, że taki układ nie jest interesujący i zarząda zniesienia współwłasności, a w konsekwencji spłat. Czyli poza kredytem następne koszty. Poza tym zniesienie współwłasności to podział aktywów a pasywa (kredyt) nadal pozostają wspólne.
            Co do komornika. Mieszkanie sprzeda na wejście za 2/3 albo połowę wartości, odliczy sobie kilkanaście procent kosztów, odsetki karne dla banku, zastępstwo prawnika i zostanie wielkie nic, a w zasadzie 2/3 długu tylko już bez mieszkania. Zdecydowanie lepiej ciąć straty samemu, jeśli nie ma widoków na spłatę.
            Z najmem bym się zastanowił. Sublokator ma głównie plusy. Wynajęcie całości mieszkania w zasadzie głównie minusy .Trzeba szukać najemcy, pilnować żeby płacił, rozliczać czynsz i podatki, no i wynajmować drugie mieszkanie. Przy 2-pokojowym niewiele zostanie. Chyba, że zamieszkać z rodzicami.
            Siadłbym do rozmowy z ex-em (jemu zakładam też zależy). Ma wiele do stracenia -będzie uwiązany z płaceniem, jak mieszkanie sprzeda komornik to i jemu jako współkredytobiorcy zostanie dług i wpis na czarną listę.
            Jak straty małe (w sensie wartości a nie procentowo) i do udźwignięcia to faktycznie ciąłbym.


    • abigell Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 18:57
      W tej sytuacji spróbowałabym jednak mimo wszystko poprosić rodziców o pomoc, jeśli razem z nimi miałabyś zdolność kredytową. W obecnej sytuacji jak będziesz sama nadal spłacać a nie uregulujesz kwestii własności, istnieje ryzyko, że ex nie będzie teraz płacił kredytu ale pojawi się kiedyś za x lat jako współwłaściciel mieszkania. I co wtedy zrobisz jak się okaże, że spłaciłaś dużą część mieszkania ale właścicielką nadal jesteś tylko w połowie? Ja na Twoim miejscu za wszelką cenę dążyłabym do odłączenia ex od długu lub sprzedała, nawet ze stratą.
      • tiszantul Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 19:23
        > W tej sytuacji spróbowałabym jednak mimo wszystko poprosić rodziców o pomoc, jeśli razem z nimi miałabyś zdolność kredytową.

        Rady sensowne, jednak przy okazji warto zauważyć, że w ten sposób rodzice w roku 2013 zyskają niepowtarzalną okazję inwestycji w nieruchomość po dawno nieaktualnych cenach ze szczytu bańki i przy kursie CHF poniżej 2,50
      • fanny Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 20:36
        Przejecie kredytu na siebie (z rodzicami), to zdecydowanie najlepsze co mozesz zrobic dla niewiernege eksa. Nowa pani powinna codziennie przesylac czekoladki. Obecnie eks solidarnie odpowiada z Toba za kase winna bankowi powyzej wartosci zabezpieczenia. Zdjac z niego ten obowiazek, uwolnic od ponoszenia kosztow blednych decyzji z przeszlosci a sobie do przeszacowanej ceny mieszkania dodac kolejne kilkadziesiat tysiecy??? Genialne.

        Ja chyba snie! Jakie pomysly przychodza ludziom do glowy?!
        Dziewczyna pisze, ze nie chce sprzedawac nieruchomosci, bo trzeba doplacic X i jej szkoda albo i nie ma.
        No jak jej szkoda albo i nie ma, to w takim razie zaproponujmy jej zeby dolozyla do nieruchomosci 2X (plus odsetki+ plus jeszcze hipoteke na drugiej nieruchomosci)
        Przeciez to nie ona dolozy tylko bank zwiekszy wartosc kredytu. Nie placi za wlasne tylko pozycza. Facepalm.
        Komus umknelo, ze z reguly oddaje sie jednak wlasnymi.

        f.
        • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 20:55
          no ale jakie ma alternatywy jeśli nie ma (a wygląda, że nie ma, bo za kilka m-cy będzie pod ścianą) na boku kilkudziesięciu tys. PLN którymi mogłaby dopłacić różnice aby w ogóle móc sprzedać mieszkanie? chyba że ma wciąż zdolność kredytową i/lub jakoś może pożenić kolejny kredyt brany jednocześnie w momencie spłaty tamtego (wzięty tylko po to aby móc sprzedać mieszkanie)
          • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 20:59
            znaczy się kolejny kredyt na spłatę tamtego (tj. tej reszty która by została do spłaty k. hipoteczngego po sprzedaży mieszkania); z deczka się zakręciłem myśląc o braniu kredytu na spłatę kredytu, ale tu chyba bank w którym autorka ma kredyt hipoteczny musiałby jakoś wyciągnąć rękę proponując kolejny kredyt już bez zabezpieczenia hipotecznego (bo autorka nie będzie miała nieruchomości), więc i wyżej oprocentowany
          • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 21:28
            > a z niewiernością i problemami w związku to nie wiemy jak to między nimi było.
            > -ex w mieszkaniu nie mieszka, nie wiemy czy była to ich wspólna decyzja i w ogó
            > le jak się zapatrują na to mieszkanie, może być i tak że autorka się z mieszkan
            > iem zżyła i chce mieć docelowo 100% dla siebie, tj. chce wykupić udziały byłego
            > . w końcu ona w mieszkaniu została

            Wyjaśniam - mój ex nagle dostał olśnienia po pół roku zamieszkiwania, że chce być z inną i wkrótce się wyprowadził. Zgadzał się płacić połowę kredytu, bo zaciągnięty był na nas oboje po równo.
            Z mieszkaniem nie jestem zżyta, nie muszę/nie chcę tu mieszkać, nie zamierzam też iść ex na rękę. Chętnie pozbyłabym się mieszkania gdyby można, rozważam wyprowadzkę do czegoś mniejszego, wynajęcie tego mieszkania i sprężania się pracą dodatkową żeby odłożyć chociaż trochę pieniędzy na spłatę tego, co trzebaby dopłacić żeby bank zgodził się na spłatę (moją połowę).
            • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 21:40
              > Wyjaśniam - mój ex nagle dostał olśnienia po pół roku zamieszkiwania, że chce być
              > z inną i wkrótce się wyprowadził.

              Dobra dobra, zwykle przyczyny są dużo głębsze, takie olśnienie nie przychodzi u faceta jak grom z jasnego nieba, pewnie za często "bolała Cię głowa". wink

              Ale spoko, to nie moment i miejsce na dyskusje czemu się rozstaliście. Na Waszym miejscu spróbowałbym opanować ew. negatywne emocje, nie robił sobie nawzajem na złość bo dobrze na tym nie wyjdziecie, tylko wspólnie z exem się zastanowił jak dla Was obojga najlepiej wybrnąć z tego.
              • kosc_ksiezyca Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 23:52
                > Dobra dobra, zwykle przyczyny są dużo głębsze, takie olśnienie nie przychodzi u
                > faceta jak grom z jasnego nieba, pewnie za często "bolała Cię głowa". wink

                Co to jest za obrzydliwy, seksistowski komentarz?
                • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 07:58
                  Jeśli już pytasz. "Poczucie humoru" to się nazywa, vel żarcik. Spróbuj też czasem, świat będzie weselszy. smile

                  Aczkolwiek, przepraszam tych którzy czytając nie byli w nastroju do żartów lub nie takich żartów, jeśli uraziłem
                  • kosc_ksiezyca Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 12:34
                    No, imo to jest żart w okolicy "czy można zgwałcić prostytutkę, ehehehe".

                    Ale plus za spokojne podejście do mojego komentarza.

                    I miewam poczucie humoru. Aż za często. smile
                    • nvv Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 15:00
                      Żart o prostytutką jest faktycznie niski. Za plusa dziękuje, też nie jesteś tak zołzowata jak wyglądało 2 posty wyżej. (-;

                      P.S.
                      Dwuznacznie mi się kojarzy jak ktoś mi daje plusa, bo miałem takiego nauczyciela: po wywołaniu do tablicy i wypoceniu jakieś wypowiedzi, zwykł mówić "no to masz plusa". Po czym z sadystyczną radością dodawał:
                      "... do jedynki". big_grin
        • abigell Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 21:04
          A jakie znasz inne wyjście? Jak masz dobre rozwiązanie to podpowiedz smile Moim zdaniem to sytuacja z tych, w której nie ma dobrych rozwiązań. Autorka tego wątku tak czy owak będzie stratna. Może jeszcze sprzedać mieszkanie, wtedy z exem będą musieli dołożyć do tej straty po równo.
          • abigell Re: kredyt jak to rozwiązać? 27.01.13, 21:05
            to było pytanie do fanny
            • fanny Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 07:43
              Proponuje zaczac od rozmowy z eksem w stylu "oboje siedzimy w tym po uszy i jesli czegos nie zrobimy, to lepsze zycie juz mielismy". Generalnie chodzi o to, byscie oboje przestali trzymac glowe miedzy nogami i przyjeli na klate, ze jestescie dluzni bankowi kupe kasy i ten dlug sam nie zniknie. Musicie wspolpracowac, zeby sie solidarnie z sytuacji wygrzebac. I ze ciagniecie dalej przez kolejne kilkadziesiat lat splaty tego kredytu to dobrowolne zaciskanie sobie petli na szyi i kompletny kanal. Rownie dobrze moglibyscie palic kwotami kolejnych rat w piecu.
              Jesli eks pojdzie po rozum do glowy i bedzie chcial kooperowac to tym lepiej dla niego.
              Macie oboje po kilkadziesiat tysiecy dlugu, ktory trzeba splacic i im szybciej tym lepiej (bo ceny nieruchomosci nie rosna i ludzi takich jak wy bedzie co raz wiecej i moze sie zrobic tlok przy drzwiach wyjsciowych z frankowych kredytow - warto ich wyprzedzic). Jak bedzieice zgodni co do tego, ze chcecie sprzedac mieszkanie a dlug splacic, idzcie do banku w sprawie restrukturyzacji kredytu. Rozmawiajcie z osoba z departamentu zagrozonych kredytow a nie osobka z okienka. Musicie byc zdeterminowani, zeby dostac zgode banku na sprzedaz mieszkania. "Nie, nie interesuja nas wakacje kredytowe. Nie, wydluzenie okresu kredytowania i zmniejszenie raty niczego nie zalatwi. Nie, nie zamierzam przeniesc sie do mamusi i przez kolejne 20 lat doplacac do roznicy pomiedzy rata kredytu a kwota z wynajmu. Tak, w interesie i nas i banku jest abysmy znalezli wspolnie polubowne rozwiazanie zamkniecia tego kredytu a nie zeby musial zajmowac sie tym komornik."
              Na marginesie, probowalam znalez w sieci porady na ten temat, ale mi sie nie udalo. Podejrzewam, ze w spolecznym interesie jest pozostawiac frankowcow w przeswiadczeniu, ze bycie posiadaczem kredytu z negative equity to wylacznie ich problem i jedynya ich opcja jest placic miniratke z pomoca calej rodziny do konca okresu kredytowania.
              Rownolegle i Ty i eks musicie zastanowic sie jak najszybciej zaoszczedzic swoja czesci dlugu.
              Jak to zrobic?
              Zaloz nowy watek, podaj troche szczegolow i forumowicze postaraja sie pomoc - teraz nic o Tobie nie wiemy.
              Moze wynajecie tego mieszkania (z realnymi oczekiwaniami - zeby sie szybko znalazl najemca) a samemu praca za granica z zamieszkaniem? Praca w Szwajcarii czy UE uwolnilaby was chociaz od ryzyka kursowego. Moze wynajecie tego jednego pokoju (czy to w ogole mozliwe? moze jest z aneksem kuchennym?) a samemu oszczedzanie na dramatyczna skale?
              Jesli eks jest bez pracy, a Ty zdecydujesz sie przez pewien czas splacac kredyt sama, staraj sie o jakies zabezpieczenie, niech Ci chociaz weksle wystawia albo podpisuje umowy pozyczki.

              Co jesli eks nie bedzie chcial wspolpracowac? No wtedy jest juz calkiem nieciekawie. Moze juz wlasnie przestal wspolpracowac? Moze utata pracy to tylko wymowka, zeby przestac dokladac sie do raty i liczyc, ze Ty zaopiekujesz sie waszymi wspolnymi zobowiazaniami i nie dasz mu pojsc na dno?

              Gdyby eks sie wypial, to i ja bym sie wypiela. Oszczedzalabym najwiecej jak sie da, przestala placic raty i stopniowo inne zobowiazania, wystapila o nowy 10-letni paszport i zaczela szukac atrakcyjnych cenowo biletow do Meksyku. Podszkolic hiszpanski tez nie zaszkodzi. smile

              f.
              • koronka2012 Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 10:52
                Z ciekawosci - dlaczego opcja natychmiastowej sprzedazy mieszkania ze strata kilkudziesieciu tysiecy jest lepsza niz wynajecie mieszkania i tymczasowa przeprowadzka do rodziny? przeciez ona NIE ma tej kasy, eks tym bardziej. Rozwiazanie jak dla mnie szalone. Zadłużyc sie wysoko oprocentowanym kredytem (musialaby wziac konsumpcyjny przeciez) zeby nie miec nic?

                nie znamy wysokosci rat, nie wiemy ile zarabia autorka (pisze preciez ze pare miesiecy da rade placic sama)

                nie wiemy ile jej brakuje, skad pewnosc ze musiałaby dokładać, nie wiemy czy wynajem nie pokrylby tej raty z nawiazka?

                kto powiedział, ze autorka za 2 lata nie bedzie zarabiac 2x wiecej i na splate raty bedzie sobie mogla pozwolic?

                • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 11:52
                  > nie znamy wysokosci rat, nie wiemy ile zarabia autorka (pisze preciez ze pare m
                  > iesiecy da rade placic sama) >
                  > nie wiemy ile jej brakuje, skad pewnosc ze musiałaby dokładać, nie wiemy czy wy
                  > najem nie pokrylby tej raty z nawiazka? >
                  > kto powiedział, ze autorka za 2 lata nie bedzie zarabiac 2x wiecej i na splate
                  > raty bedzie sobie mogla pozwolic?

                  Pensja netto 2700, rata z ubezpieczeniem około 1650.
                  Czynsz 270, prąd miesięcznie ok. 60, gaz (gotowanie + ogrzewanie) 125, woda 50.
                  Więc sama raczej nie dam rady płacić.
                  To co pisałam, że przez kilka miesięcy mogę spłacać sama - mam małą poduszkę finansową - pieniądze odłożone m.in przez podczytywanie forum.
                  • koronka2012 Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 12:06
                    Na eksa bym nie liczyła w dłuzszej perspektywie - byłby idiota, gdyby płacił 25 lat za mieszkanie, w ktorym nie mieszka. Musisz szukac rozwiazan z zalozeniem, ze kiedys i tak calosc spadnie na ciebie.

                    Masz dosc wysoką rate, domyslam sie ze kredyt jest na jakies 300-350 tys? jakie są u ciebie ceny wynajmu mieszkania/pokoju?
                  • asia_i_p Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 13:11
                    Ile u was w okolicy kosztuje wynajem?
                    I czy masz możliwość pomieszkania z rodzicami, dopóki nie zaczniesz zarabiać więcej?

                    Bo jeśli wynajem pokryje większą część raty, a rodzice cię przyjmą, to wynajęcie mieszkania i nawet dopłacanie do raty (chyba nie duże) nie wydaje mi się złym rozwiązaniem. Kiedy spłacicie większość, sprzedacie mieszkanie, a pieniędzmi się podzielicie. Ewentualnie odłożysz trochę przez lata i wykupisz od eksa jego udział w mieszkaniu.
                    • pixel_pixel Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 13:18
                      myslę, że za te 2 pokoje mogłabym żądać 900 zł + ołaty za czynsz i media.
                      Dołożyć trzebaby po 300 zł każde z nas.

                      U rodziców mogę mieszkać, ale koszt benzyny na dojazdy jest spory (50 km do pracy). Lepiej wynająć po prostu pokój.
                      Z samochodu nie mogę zrezygnować, bo dojazd komunikację miejską skomplikowany (2 przesiadki i zakup 2 sieciówek).
          • wyihdia Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 16:26
            Niestety nie "po równo" ale "solidarnie".
            Dopóki ex nie stanie się dostępny dla komornika sama będzie musiała dołożyć różnicę.
    • johana75 Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 11:56
      Niestety sytuacja jest nieciekawa. moja przyjaciółka rozwiodła sie z mezem. maja kredyt we franku na dom. Mieszkają razem. Ona placi raty a on z wielkim fochem lub po miesiącu. ona jest w złej sytuacji bo ma działalność i moga jej ratę ściągać.
      Była w Banku (GB) i niestety nic nie załatwiła, bo chciała podzielić dom na pół i kredyt na pół , bank sie nie zgodził. Jak on nie będzie płacic i nie będzie mial pracy to oni ściągną z drugiej osoby- dla nich bezpieczniej. Dom chca sprzedać ale za taka cene nikt nie chce kupić uncertain Więc mieszkaja razem...masakra!!!Nawet jak go sprzedadzą to kredyt zostanie, potrzebowali by nieruchomości która moga zadłuzyc, ona ma dom rodziców on nie ma nic...sytuacja patowa.
      Ona chce podzielic dom i swoja połowe wynając....tylko potrzebuje do tego ok 50 tys. których nie ma...
      Dogadaj się z sexem, to jedyna mozliwośc, jesli strata byłaby mała to ja sprzedałam mieszkanie, bo mozesz sobie długo czekac az kurs spadnie...nie znam kwot więc sie nie wypowiem...
      • kaka73 Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 12:15
        Ja też myślałabym o sprzedaży mieszkania i wzięciu kredytu na połowę tego co zostanie (druga połowa solidarnie powinna obciążyć eksa.
        Chyba wolałabym w kilka lat spłacić zobowiązanie i na resztę życia i mieć spokój. No chyba, że zwiążesz się z kimś i razem spłacicie kredyt, jednak na już rozwiązałabym sprawę z eksem.
      • jagoda_pl Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 15:08
        > Dogadaj się z sexem,

        big_grin
        • falllen_angel Re: kredyt jak to rozwiązać? 28.01.13, 15:31
          jagoda_pl napisała:

          > > Dogadaj się z sexem,

          Trudno się nie zgodzić, że sexem da się dużo załatwić. Ale żeby tak kobieta kobiecie takie propozycje wprost....

          Rozumiem, koledzy na początku wątku - męskie szowinistyczne świnie - niczego dobrego się spodziewać nie można. Ale kobieta?!

          W.
    • milionwminute Cena Franka poszła w dół 28.01.13, 16:25
      Przed chwilką oglądałam TV i właśnie się dowiedziałam, że cena Franka będzie spadać (czyli pozytywna wiadomość dla spłacających kredytsmile)
      • falllen_angel Re: Cena Franka poszła w dół 28.01.13, 17:22
        milionwminute napisał(a):

        > Przed chwilką oglądałam TV i właśnie się dowiedziałam, że cena Franka będzie sp
        > adać (czyli pozytywna wiadomość dla spłacających kredytsmile)

        Ah to OK w takim razie. Kamień z serca...

        Siadamy i czekamy!

        Gorzej jak w między czasie posiadacz 50% lokalu postanowi zrobić użytek ze swojej własności i zamieszka tam z żoną, konkubiną, kochanką, trójką dzieci! Oraz kozą...

        W.
        • incredibilmente Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 15:59
          Wg mnie jesteście OBOJE w trudnej sytuacji – tak bywa, ludzie się rozstają, czasem po pół roku, czasem po dziesięciu, a czasem po dwudziestu.
          To, że Twój ex się pewnie zakochał i odszedł do innej kobiety – cóż, życie, równie dobrze Ty mogłaś od niego odejść.
          Nie demonizujmy facetów porzucających kobiety.

          W Twojej sytuacji naprawdę wolałabym się odciąć od przeszłości, definitywnie – i od faceta, i od kredytu – bo on ma prawo się z zobowiązania wymiksować – nie mieszka tam, nie czerpie korzyści z wynajmu.
          Chyba nie sądzisz, że przez 30 lat będzie Ci grzecznie spłacał połowę raty?

          Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z ex proponując: sprzedaż mieszkania i solidarną spłatę po połowie różnicy do banku.
          Uczciwe – oboje wzięliście kredyt, oboje spłaćcie.
          Zapomnicie o sobie, nie będziesz w żaden sposób związana z ex, zaczniesz nowe życie, i być może sama zaciągniesz już samodzielnie kredyt hipoteczny na nowe.
          • incredibilmente Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 16:01
            Zresztą, jak wyobrażasz sobie sytuację: zakochasz się w kimś, będziesz chciała z nim związać, może wziąć ślub - i co? Powiesz ukochanemu: "wiesz, ok, tylko muszę Ci powiedzieć, że mam kredyt hipoteczny z ex i spłacamy go razem, więc licz się z tym, że przez kolejne 30 lat on będzie w naszym życiu"?
            Przecież to jest chora sytuacja.
            Koniec związku = koniec wszelkich relacji, zwłaszcza finansowych.
            • nvv Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 18:02
              > [...]
              > się z tym, że przez kolejne 30 lat on będzie w naszym życiu"?
              > Przecież to jest chora sytuacja.

              Oj tam od razu chora, nietypowa co najwyżej; może za 30 lat poligamiczne związki będą już legalne w PL, mnie czasem by kręciło bycie w takim, chociaż przyznam się, że raczej wolałbym być w nieco innej konfiguracji. (-;
          • nvv Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 17:49
            > Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z ex proponując: sprzedaż mieszkania i soli
            > darną spłatę po połowie różnicy do banku.

            Sęk w tym, że nie bardzo mogą, bo mieszkanie jest mniej warte niż kredyt, nie mają pewnie oszczędności (bo jedno straciło właśnie pracę i odmówiło spłat, drugiemu została poduszka finansowa tylko na kilika m-cy spłaty za dwoje), musieliby wziąć solidarnie dodatkowy kredyt na to aby móc w ogóle się pozbyć mieszkania i się "spłacić"
            • chce.oszczedzac Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 18:19
              Póki Ex płaci chociażby część za swojej połowy raty - super. Najlepiej aby Ex dawał pieniążki do ręki Autorce a przelewy na spłatę raty Autorka posyłała ze swojego konta. Zachować wszystkie dowody wpłat. Dbać o relację z Exem na ile to możliwe. Pilnie i metodycznie gromadzić informacje o Exie, adres zamieszkania, gdzie pracuje na czarno itd itp. Sublokatorkę brać od razu do 2-go pokoju, niekoniecznie informując o tym Exa, każde 300 czy 400zł dobre. Zacisnąć pasa i maksymalnie oszczędzać gromadząc poduszkę (aby pokryć różnicę przy sprzedaży).
              Znaleźć kupca i ciąć stratę.
              • falllen_angel Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 22:17
                chce.oszczedzac napisał(a):

                > Póki Ex płaci chociażby część za swojej połowy raty - super. Najlepiej aby Ex d
                > awał pieniążki do ręki Autorce a przelewy na spłatę raty Autorka posyłała ze sw
                > ojego konta.

                I mówisz, że na tej podstawie da się podważyć jego prawo własności? To chyba nie jest jak z alimentami, że głupiego misia się skubie dwa razy....

                > Zachować wszystkie dowody wpłat. Dbać o relację z Exem na ile to m
                > ożliwe. Pilnie i metodycznie gromadzić informacje o Exie, adres zamieszkania, g
                > dzie pracuje na czarno itd itp. Sublokatorkę brać od razu do 2-go pokoju, nieko
                > niecznie informując o tym Exa, każde 300 czy 400zł dobre.

                Widzę, że proponujesz wprost jechać Ex'a po rogach maksymalnie jak się da. Odważne, powiedziałbym nawet brawurowe....

                W.
        • tiszantul Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 21:22
          > Gorzej jak w między czasie posiadacz 50% lokalu postanowi zrobić użytek ze swoj
          > ej własności i zamieszka tam z żoną, konkubiną, kochanką, trójką dzieci! Oraz k
          > ozą...

          kozy bym nie demonizował. Jak w tej anegdocie, po pół roku eksmisja kozy zapewni "znaczne podwyższenie standardu życia", i to niemal za darmo...
      • tiszantul Re: Cena Franka poszła w dół 29.01.13, 21:17
        > Przed chwilką oglądałam TV i właśnie się dowiedziałam, że cena Franka będzie sp
        > adać (czyli pozytywna wiadomość dla spłacających kredytsmile)

        weź pod uwagę, że jak frank w ciągu pół roku wzrósł o 50% z 2.00 do 3.00 złotych (2008/09), to telewizja tego nie zapowiadała
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka