Dodaj do ulubionych

koniec pokarmu

16.01.07, 09:14
Moim problemem jest to, że kończy mi sie pokarm. Majeczka ma już ponad pół
roku i bardzo chce karmic do minimum 1 roku, ale...
wróciłam do pracy i jakoś tak sie dzieje, ze mam coraz mniej tego
pokaremu-prawie wcale, wczoraj z trudem odciagnełam 40 ml.
Co robić? dać se spokój czy walczyć? sad
Obserwuj wątek
    • asia889 Re: koniec pokarmu 16.01.07, 10:17
      A jak często karmisz samą piersią?
      • fizula Re: koniec pokarmu 16.01.07, 10:47
        Czy karmisz też w nocy? Czym karmione jest dziecko pod nieobecność (butelką ze
        smoczkiem, niekapkiem czy jeszcze czym innym?)
        Laktacja w rzeczywistości jest rzeczą bardzo elastyczną. Dziecko ssie dłużej,
        silniej, laktacja się zwiększa. Odciągasz dłużej (ale też spokojniej, bez
        kurczowego wpatrywania się w pojemnik na mleko, dbając o własną przyjemność w
        tym czasie), bez lęku, efektywniej-również możesz zwiększyć laktację.
        Najbardziej zwiększa ilość mleka tzw. potocznie ssania na sucho. "Nie będzie
        przecież ssała na sucho"-to często słyszana przeze mnie fraza mam, którym się
        nie udało pomyślnie karmić piersią. A takie właśnie ssanie "na sucho" (z
        miękkiej piersi, w której zdaje się nic nie ma, gdy nawet dziecko nic nie
        przełyka) najbardziej pobudza pierś do zwiększenia produkcji mleka.
        Bo pierś wysyła do przysadki mózgowej komunikat: za mało tego mleczka,
        zwiększyć jego ilość. Jak dziecko zjada tylko to co jest na bieżąco albo i tego
        nie zjada, to utzrymuje się ten sam poziom "mleczności" albo stopniowo
        zmniejsza.
        Zmniejszanie laktacji postępuje stopniowo, jest czymś wyjątkowym żeby zanikł z
        dnia na dzień (wyjątkowo silny szok, psychiczna trauma).
        Pamiętaj, że laktacja może się mieć doskonale ze względu na nocne karmienia:
        one odpowiadają za najwyższe poziomy prolaktyny, mlecznego hormonu.
        Z pozdrowieniem!
        • maria_ach Re: koniec pokarmu 10.09.07, 12:53
          właśnie też podejrzewam u siebie jakiś diametralne zmniejszenie się pokarmu.
          Może to przez wprowadzenie pokarmów stałych (ale to było niemal miesiąc temu!) a
          może też przez wyeliminowanie jednego z 4 nocnych karmień. Jestem też
          niewyspana, zmęczona i chyba nie w sosie.

          Kupiłam melisę na ukojenie nerwów ale i na pomoc w zwiększeniu laktacji - tak
          czytałam. Dziś moje piersi wyglądają jak sprzed ciąży, zupełnie bez mleka. Przy
          karmieniu zawsze czuję, że napływa mleko, pamiętam też, że przy skokach wzrostu,
          kiedy Jasiowi nagle przestało wystarczać mleka i pił właśnie z 'suchej piersi',
          kiedy w końcu mleko napływało, samo napływanie odczuwałam zdecydowanie silniej,
          niż z 'pełnej piersi'. Mocne i nawet nieprzyjemne swędzenie. Dziś było podobnie,
          od wczoraj podaję Jasiowi już obie piersi bo z jednej ssie bardzo krótko - mleka
          napływa mało, Jaś je wypija i nagle pusto.

          ech. Muszę częściej go przystawiać, w końcu się wyspać, (KIEDY?) i pić melisę.
          Może któraś ma jeszcze jakąś radę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka