kociak40
25.09.13, 15:53
Mnie intrygują dwie sprawy w zagadnieniach religijnych. Przyjmując do swojej wiary istnienie absolutu, trzeba założyć jego wszechmocność i wszechwiedzę. Musi znać przyszłość aby sterować przyczyną oraz znać uczucia i myśli człowieka aby sprawiedliwie go ocenić. Dobre założenie czy błędne? Stale powtarza się twierdzenie, że to Duch Święty dokonuje wyboru do "sakramentu" kapłaństwa i obdarza wybrańców powołaniem kapłańskim. Bóg zna przyszłość i jak to możliwe, że wybiera do swojej służby pedofilów, homoseksualistów, złodziei i malwersantów? Sam Bóg kompromituje wiarę? Bóg lubuje się w perwersjach?
Bóg zna nasze uczucia i nasze myśli więc po co klepanie tych samych słownych formułek zwanych modlitwami, koronkami i różańcami? Lubi Bóg słuchać tego samego? Chcemy nimi Boga oszukać? Uczucia mamy inne, a gadki inne? Ich ilość jest miła Bogu? Bóg jest aż tak małostkowy? Jak to rozumieć?