Dodaj do ulubionych

Inność...

24.01.08, 17:56
Co to takiego? Kto dał nam prawo do określania kanonów normalności?
Dlaczego ludzie tak bardzo boją się "innych" i spychają ich w sposób
brutalny (czasami robią to w białych rękawiczkach) na boczne tory
życia?
Tolerancja - jak płynna potrafi być jej granica przy rzeczywistym
zetknięciu z problemem - nagle okazuje się, że nasza deklarowana
wcześniej akceptacja, już nie jest taka do końca oczywista...
Dlaczego człowiek pozwala się zdominować swojej słabości i podłości
ludzkiej?

Czasami dopiero zatrzymanie się na granicy życia i śmierci jest w
stanie uświadomić, że można żyć wbrew wszystkim i wszystkiemu...
Niektórzy potrafią dostrzec nową, lepszą jakość życia, które miało
się skończyć, a tak naprawdę zaczyna się od nowa:)

.................................................................
Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
przyjemności.
Obserwuj wątek
    • Gość: Alien02 Przeczytaj - to ok. 1-2 godz. IP: *.centertel.pl 24.01.08, 20:01
      Eric Emmanuel Schmitt "Oskar i Pani Roza". Zona - moja Niebieska Wrozka - to przyniosla, przeczytala i powiedziala, zebym przeczytal. Przeczytalem wczoraj wieczor.
      • ginger43 Re: Przeczytaj - to ok. 1-2 godz. 24.01.08, 20:04
        Pognam z rana do biblioteki :) A Ty przeczytaj "Chwast" Joanny
        Banach - dawno żadna książka mnie tak nie poruszyła. Mimo, że dużo w
        niej smutku, bólu i ludzkiej tragedii daje nadzieję... Ciekawa
        jestem jak ją odbierzesz?

        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
      • ginger43 Lekcje odrobiłam, praktyki też... 28.01.08, 17:59
        "Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami. Kryją w sobie
        tajemnicę. Do każdej odpowiedzi trzeba dodać "być może". Tylko na
        nieciekawe pytania można udzielić ostatecznych odpowiedzi...
        ... dla życia nie ma innego rozwiązania niż żyć"

        Czasami życie zmusza to dorosłego widzenia świata już od wczesnych
        lat, ale to nie znaczy, że przestaje się być dzieckiem, chyba wręcz
        przeciwnie dłużej ma się w sobie to dziecko...
        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
        • alien02 Re: Lekcje odrobiłam, praktyki też... 28.01.08, 18:18
          Obiecuję, że przeczytam książkę, którą polecasz, ale po 2 lutego. Wcześniej brak
          czasu, nauka i takie tam różne inne przeszkadzajki.
          Pozdr :)
          • ginger43 Re: Lekcje odrobiłam, praktyki też... 28.01.08, 18:28
            Jaki pilny uczeń :) Ale ta moja jest chyba bardziej drastyczna...
            Możesz podrzucać coś następnego do czytania :)
            .................................................................
            Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
            przyjemności.
            • alien02 Re: Lekcje odrobiłam, praktyki też... 28.01.08, 19:17
              Drastyczne... ważne, żeby prowokowały do myślenia. Horror "Dom Woskowych Ciał" z
              Paris Hilton też jest drastyczny.
              Ostatnio obejrzeliśmy "Katyń".
              Żona zauważyła, że kilka lat temu w Katyniu nasz były Prezydent Kw., zresztą -
              nieważne, co powiedziała, przeczytałem w internecie, że miał niedyspozycję goleni.
              • ginger43 Re: Lekcje odrobiłam, praktyki też... 28.01.08, 20:07
                alien02 napisał:

                > Drastyczne... ważne, żeby prowokowały do myślenia.
                Prowokuje i to baaaardzo. Na początku ciarki mi po plecach chodziły,
                później łzy leciały, później się znieczuliłam - bo ile można się
                wzruszać, a na koniec znowu płakałam...

                >Horror "Dom Woskowych Ciał" z Paris Hilton też jest drastyczny.
                Nie oglądam takich filmów - generalnie ostatnio mało oglądam.
                Ostatnio polecono mi film "Butelki zwrotne" mogę Ci go z czystym
                sumieniem zarekomendować - warto - myślę, że Tobie też się spodoba.
                > Ostatnio obejrzeliśmy "Katyń".
                Jeszcze nie widziałam, mąż był na pokazie przedpremierowym i wrócił
                pod wrażeniem, wzbudza emocje...
                > Żona zauważyła, że kilka lat temu w Katyniu nasz były Prezydent
                >Kw., zresztą - nieważne, co powiedziała, przeczytałem w
                >internecie, że miał niedyspozycję goleni.
                Generalnie odcinam się od polityki, ale wstyd mi za takie
                zachowania, a jeszcze bardziej za to, że próbują z ludzi zrobić
                idiotów głodnymi tekstami (nie wspomnę już o historii z
                wykształceniem, po której człowiek honoru podałby się do dymisji).
                Polityk, który tak kłamie w żywe oczy nie zasługuje na odrobinę
                szacunku - z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że polityka opiera
                się w duuużym stopniu na kłamstwach. Jestem naiwna gąska, raczej już
                stara gęś, omijam politykę szerokim łukiem bo tylko się irytuję, a i
                tak nie mam wpływu na to, co się dzieje - szkoda nerwów. Nieźle
                skaczemy z tematu na temat, ale czy to ważne :)
                .................................................................
                Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                przyjemności.
                • Gość: Alien02 Polityk IP: *.centertel.pl 28.01.08, 20:58
                  "Polityk to zawodowy klamca" (Beata Pawlikowska).
                  Albo omijasz polityke szerokim lukiem, albo musisz sie stac jak oni, zeby przezyc w tym swiecie. No chyba, ze chcesz byc uczciwym politykiem. Wtedy Cie ukrzyzuja.
                  • ginger43 Re: Polityk 28.01.08, 22:33
                    Też mi się tak wydaje, ale to nie brzmi budująco, dokąd można zajść
                    taką drogą? Nie ważne jaka partia, ważne jacy ludzie. Tak na dobrą
                    sprawę jak się zastanowić, to w programie każdej z partii, zarówno z
                    lewej, jak i z prawej strony, są dobre pomysły tylko jak przychodzi
                    do ich realizacji, to wygląda to inaczej niż zamierzono. Często
                    prywata, a nie interes społeczny bierze górę niestety. Można by tak
                    dyskutować i dyskutować, ale dyskusje na tematy polityczne z reguły
                    kończą się ostro... Idę spać, bo czuję się jakby mnie walec ze dwa
                    razy przejechał :(
                    .................................................................
                    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                    przyjemności.
                    • Gość: Alien02 Re: Polityk IP: 87.205.146.* 28.01.08, 23:40
                      "dyskusje na tematy polityczne z reguły kończą się ostro"

                      Bądźmy chlubnym wyjątkiem :)))
                      Dobranoc :)
                      • ginger43 Re: Polityk 29.01.08, 08:38
                        To nie będzie wcale trudne, bo nie mam zwyczaju się kłócić. Jeżeli w
                        dyskusji kończą się logiczne argumenty i zaczyna przepychanka słowna
                        wycofuję się. Po co się szarpać, każdy ma prawo do odmiennego
                        zdania, kto się mylił, a kto miał rację pokaże czas.
                        Dzień dobry :)
                        P.S. Chyba z ciekawości zobaczę dzisiaj co się dzieje w polityce :DDD
                        .................................................................
                        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                        przyjemności.
                        • alien02 Re: Polityk 29.01.08, 12:49
                          Cześć Ginger, dzień dobry :)
                          Busy & stressful week :(
                          • ginger43 Re: Polityk 29.01.08, 19:15
                            My extreme stress is killing me softly :(((
                            Everything is passing by, it's our hope :)))

                            .................................................................
                            Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                            przyjemności.
    • lew-salonowy Re: Inność... 31.01.08, 01:40
      Myślę, Ginger, że mimo wszystko jakieś normy powinny być. Lepiej jest wówczas
      zarządzać światem :)
      • ginger43 Re: Inność... 31.01.08, 07:28
        W dużym stopniu się z Tobą zgodzę, bo światem rządziłby chaos, gdyby
        nie było żadnych norm, ale nie to miałam na myśli. Skupiam się na
        takich sprawach, których inność nie zakłóca funkcjonowania
        społeczeństwa w sposób fizyczny (choć może nie zawsze) drażni
        jedynie świadomość ludzką.
        P.S. Toś mnie Lwie zaskoczył swoją wizytą tutaj :)
        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.
        • lew-salonowy Re: Inność... 31.01.08, 10:19
          Dzień dobry :)
          To jaką inność masz dokładnie na myśli?

          PS.Tak? :)
          • ginger43 Re: Inność... 31.01.08, 10:28
            Cześć Lwie! Kawa z pączkiem na dzień dobry w rewanżu za ostatnią
            Twoją, która postawiła mnie na nogi :)
            Jaką inność pytasz... choćby ekstrawagancję, lub inność spowodowaną
            chorobą. W przyrodzie też tak jest, że jak wszystkie zwierzątka w
            stadzie są czarne, a jedno objawi się białe, to reszta zepchnie go
            na margines, albo pożre żywcem - ale dlaczego?
            P.S. Niooo, ale miło :)
            ..........................................................
            Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
            przyjemności.
            • lew-salonowy Re: Inność... 31.01.08, 11:10
              Dziękuję za pączka i kawę :) A ja właśnie niosę to samo dla Ciebie.
              Lubisz pączka z różą? :)

              To chyba jest kwestia nazewnictwa. Jeśli mały odsetek ludzi jest niezmiernie
              utalentowany, to ich nazywamy geniuszami, przy których reszta jest zwyczajna.
              Jeśli mówimy o ludziach, którzy boją się wychodzić z domu, bo wszystko na
              zewnątrz ich przeraża, to ich nazywamy chorymi, ponieważ powinni się leczyć.

              Na szczęście, w większości przypadków, grupa tzw. normalnych nie jest monolitem.
              Gdyby się przypatrzeć z bliska, to można zauważyć, że normalność ma wiele obliczy :)

              PS. Kiedyś tu przychodziłem :)
              • ginger43 Re: Inność... 31.01.08, 12:17
                lew-salonowy napisał:

                > Dziękuję za pączka i kawę :) A ja właśnie niosę to samo dla Ciebie.
                > Lubisz pączka z różą? :)
                Uwielbiam pączki z różanym nadzieniem. Ale może to jest pączek z
                różą w zębach, znając Ciebie? :PPP W końcu to romantica - więc
                wszystko we właściwym miejscu, nawet by mi się to chyba spodobało:)))

                > To chyba jest kwestia nazewnictwa. Jeśli mały odsetek ludzi jest
                >niezmiernie utalentowany, to ich nazywamy geniuszami, przy których
                >reszta jest zwyczajna.
                Tak, ale to się tyczy osób, które osiągnęły coś wybitnego, a co z
                tymi, którzy odstają od reszty, a są pod tym względem przeciętni?

                > Jeśli mówimy o ludziach, którzy boją się wychodzić z domu, bo
                >wszystko na zewnątrz ich przeraża, to ich nazywamy chorymi,
                >ponieważ powinni się leczyć.
                Niektórzy boją się wychodzić na zewnątrz, bo nie mają odwagi i siły
                przeciwstawić się dyskryminacji. Owszem powinni się "leczyć", a
                raczej powiedziałabym odważyć nie bać, choć to nie oni są w tym
                momencie chorzy.
                > Na szczęście, w większości przypadków, grupa tzw. normalnych nie
                jest monolitem.
                > Gdyby się przypatrzeć z bliska, to można zauważyć, że normalność
                ma wiele obliczy :)
                Masz rację, był nawet taki fajny fragment na ten temat, w książce, o
                której wspomniałam wyżej. Nawet znalazłam to zacytuję:
                "Inność. Zawsze mnie zastanawiała, nie tylko jako moja inność,
                inność mojej córki, ale jako inność jakakolwiek. Na czym polega?
                Przecież jest w każdym z nas.
                Jaka jest, jeśli siedzi starannie ukryta, zamaskowana grzecznymi
                słowami? Jaka jest, kiedy nagle zaczyna ogarniać wszystko? Kiedy
                zaczynamy sobie z niej zdawać sprawę? Nie tylko wewnętrznie, ale
                zewnętrznie? Do którego momentu coś, cokolwiek by to było, jest
                nieszkodliwym dziwactwem, a od którego zaczyna być niebezpieczną
                manią?"
                > PS. Kiedyś tu przychodziłem :)
                Wiesz, że ja jestem nowicjuszem forumowym - cóż to jest pół roku,
                wobec wieloletniej kariery niektórych...
                Znikam bo mnie wsadzą i będziesz mi cebulę do kicia przynosił
                zamiast pączków, wiesz urząd skarbowy jest bezlitosny...
                .................................................................
                Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                przyjemności.
                • lew-salonowy Re: Inność... 31.01.08, 16:32
                  ginger43 napisała:

                  > lew-salonowy napisał:
                  >
                  > > Dziękuję za pączka i kawę :) A ja właśnie niosę to samo dla Ciebie.
                  > > Lubisz pączka z różą? :)
                  > Uwielbiam pączki z różanym nadzieniem. Ale może to jest pączek z
                  > różą w zębach, znając Ciebie? :PPP W końcu to romantica - więc
                  > wszystko we właściwym miejscu, nawet by mi się to chyba spodobało:)))


                  :) Ja też takie lubię. Oczywiście że niosę różę w zębach, jakże by inaczej :))
                  Myślę, że lew z różą wygląda zupełnie "ku ozdobie" :))


                  > > To chyba jest kwestia nazewnictwa. Jeśli mały odsetek ludzi jest
                  > >niezmiernie utalentowany, to ich nazywamy geniuszami, przy których
                  > >reszta jest zwyczajna.
                  > Tak, ale to się tyczy osób, które osiągnęły coś wybitnego, a co z
                  > tymi, którzy odstają od reszty, a są pod tym względem przeciętni?


                  Masz rację, w tym przypadku należy wyodrębnić margines dla ludzi odstających od
                  reszty (oczywiście będzie on szerszy niż margines dla geniuszy). Jeśli ci ludzie
                  będę bardzo odbiegać od reszty (tzn. przeciętnych), to nazwałbym ich
                  upośledzonymi umysłowo, w innym przypadku będą oni mało zdolni lub bez pojęcia ;)


                  > > Jeśli mówimy o ludziach, którzy boją się wychodzić z domu, bo
                  > >wszystko na zewnątrz ich przeraża, to ich nazywamy chorymi,
                  > >ponieważ powinni się leczyć.
                  > Niektórzy boją się wychodzić na zewnątrz, bo nie mają odwagi i siły
                  > przeciwstawić się dyskryminacji. Owszem powinni się "leczyć", a
                  > raczej powiedziałabym odważyć nie bać, choć to nie oni są w tym
                  > momencie chorzy.

                  Nie jestem pewien. Są ludzie z poważnymi nerwicami, depresjami, fobiami
                  społecznymi czy urojeniami, którzy boją się wszystkiego, nawet własnego cienia.
                  Oni powinni się leczyć, bo psychoterapia jest dla nich jedynym ratunkiem.
                  Inaczej, jeszcze bardziej zapadają się w swoje lęki.

                  > > Na szczęście, w większości przypadków, grupa tzw. normalnych nie
                  > jest monolitem.
                  > > Gdyby się przypatrzeć z bliska, to można zauważyć, że normalność
                  > ma wiele obliczy :)
                  > Masz rację, był nawet taki fajny fragment na ten temat, w książce, o
                  > której wspomniałam wyżej. Nawet znalazłam to zacytuję:
                  > "Inność. Zawsze mnie zastanawiała, nie tylko jako moja inność,
                  > inność mojej córki, ale jako inność jakakolwiek. Na czym polega?
                  > Przecież jest w każdym z nas.
                  > Jaka jest, jeśli siedzi starannie ukryta, zamaskowana grzecznymi
                  > słowami? Jaka jest, kiedy nagle zaczyna ogarniać wszystko? Kiedy
                  > zaczynamy sobie z niej zdawać sprawę? Nie tylko wewnętrznie, ale
                  > zewnętrznie? Do którego momentu coś, cokolwiek by to było, jest
                  > nieszkodliwym dziwactwem, a od którego zaczyna być niebezpieczną
                  > manią?"


                  Nie czytałem tej książki. Z przyjemnością ją przeczytam.
                  Tak, nie jesteśmy monolitem. W ramach tej samej normalności śmiejemy się z
                  czegoś innego, co innego nas smuci, wścieka, itp.

                  > Wiesz, że ja jestem nowicjuszem forumowym - cóż to jest pół roku,
                  > wobec wieloletniej kariery niektórych...
                  > Znikam bo mnie wsadzą i będziesz mi cebulę do kicia przynosił
                  > zamiast pączków, wiesz urząd skarbowy jest bezlitosny...

                  Cebulę? A może przygotować Ci potrawę murzynią? :))

                  > .................................................................
                  > Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                  > przyjemności.
                  • ginger43 Re: Inność... 31.01.08, 23:19
                    lew-salonowy napisał:
                    > :) Ja też takie lubię. Oczywiście że niosę różę w zębach, jakże by
                    >inaczej :)) Myślę, że lew z różą wygląda zupełnie "ku ozdobie" :))

                    No psia kość, nie mam pojęcia jak wyglądasz :( ale mogę zrobić
                    założenie, że nadajesz się ku ozdobie salonu :PPP Tylko nie wiem co
                    by powiedziała Mrumka na taką dekorację, a co mój mąż, to już
                    całkiem brak mi fantazji. Nie wiem czy by to przetrzymał mimo dużej
                    tolerancyjności :DDD Może warto spróbować, lubię czasami prowokować,
                    tylko nie mów, że strach Cię obleciał :DDD Tylko czy mój "salon"
                    jest wart takiej ozdoby?

                    > Masz rację, w tym przypadku należy wyodrębnić margines dla ludzi
                    >odstających od reszty (oczywiście będzie on szerszy niż margines
                    >dla geniuszy).
                    No i tu Cię mam! Sam zobacz co napisałeś "wyodrębnić margines"!
                    Czyli są poza nawiasem społeczeństwa, na marginesie, a nie wśród
                    reszty społeczeństwa. Przepraszam, że łapię Cię za słowa (za nic
                    innego nie mogę :P)

                    > Jeśli ludzie będę bardzo odbiegać od reszty (tzn. przeciętnych),
                    >to nazwałbym ich upośledzonymi umysłowo, w innym przypadku będą oni
                    >mało zdolni lub bez pojęcia.
                    Wiesz można odbiegać od normy nie tylko w sposób umysłowy, lecz
                    także fizyczny, to też powoduje izolację społeczną, nie tylko z
                    powodu utrudnionego uczestniczenia w życiu społecznym.
                    Leczenie osób z problemami lękowymi itp. jak najbardziej jest
                    zasadne, myślę, że zdecydowanie może poprawić jakość życia. Nie
                    należy chować głowy w piasek.

                    > Nie czytałem tej książki. Z przyjemnością ją przeczytam.
                    Warto.

                    > Tak, nie jesteśmy monolitem. W ramach tej samej normalności
                    >śmiejemy się z czegoś innego, co innego nas smuci, wścieka, itp.

                    I całe szczęście, ale byłoby nudno, gdyby wszyscy reagowali
                    jednakowo. A ciekawe co lepsze - przyciągające się przeciwności, czy
                    osoby podobne do siebie? Chyba jednak mieszanka, hmmm

                    > Cebulę? A może przygotować Ci potrawę murzynią? :))
                    A z czym to się je??? Jeśli własnymi łapkami zrobiona, to zjem
                    niezależnie od tego co to jest :DDD Widzisz jakie mam zaufanie do
                    Twojego talentu :PPP To się pośmiałam trochę przed snem :)))
                    Dobranoc
                    Gini
                    .................................................................
                    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                    przyjemności.
                    • lew-salonowy Re: Inność... 01.02.08, 18:01
                      ginger43 napisała:

                      > lew-salonowy napisał:
                      > > :) Ja też takie lubię. Oczywiście że niosę różę w zębach, jakże by
                      > >inaczej :)) Myślę, że lew z różą wygląda zupełnie "ku ozdobie" :))
                      >
                      > No psia kość, nie mam pojęcia jak wyglądasz :( ale mogę zrobić
                      > założenie, że nadajesz się ku ozdobie salonu :PPP Tylko nie wiem co
                      > by powiedziała Mrumka na taką dekorację, a co mój mąż, to już
                      > całkiem brak mi fantazji. Nie wiem czy by to przetrzymał mimo dużej
                      > tolerancyjności :DDD Może warto spróbować, lubię czasami prowokować,
                      > tylko nie mów, że strach Cię obleciał :DDD Tylko czy mój "salon"
                      > jest wart takiej ozdoby?

                      Nadaję się na ozdobę salonu :) Umiem odpowiednio sztywno trzymać głowę i prężyć
                      grzbiet :)). Myślałem co zrobić z Twoim mężem i ... wymyśliłem :)) Zaraz Cię
                      wtajemniczę w plan ... Otóż, kiedy będzie w salonie, będę udawał posagowego lwa.
                      Będę siedział nieruchomo i nawet nie łypnę okiem. A gdy już wyjdzie, to będę
                      hasał :))) Co do kota ... cóż, musi nawyknąć, że będzie mieć dużą i włochatą
                      konkurencję :))


                      > > Masz rację, w tym przypadku należy wyodrębnić margines dla ludzi
                      > >odstających od reszty (oczywiście będzie on szerszy niż margines
                      > >dla geniuszy).
                      > No i tu Cię mam! Sam zobacz co napisałeś "wyodrębnić margines"!
                      > Czyli są poza nawiasem społeczeństwa, na marginesie, a nie wśród
                      > reszty społeczeństwa. Przepraszam, że łapię Cię za słowa (za nic
                      > innego nie mogę :P)

                      No tak, tylko że w przypadku geniuszów też wyodrębniłem margines. Jeśli ktoś
                      trafiłby nawet do marginesu pt. "Ludzie mało i mniej zdolni", to nie oznacza, że
                      będą oni poza nawiasem społeczeństwa. Ktoś, kto ma podstawowe wykształcenie,
                      albo nawet i tego nie ma, może być świetnym rzemieślnikiem, lubianym sąsiadem,
                      itp. Margines nie oznacza, że się jest poza społeczeństwem. Ktoś, kto pod
                      względem inteligencji jest w mainstreamie :), pod względem swojej kultury
                      osobistej może podpadać pod margines: "swołocz" :)

                      Kiedyś łapałaś mnie za uszy :))

                      > > Jeśli ludzie będę bardzo odbiegać od reszty (tzn. przeciętnych),
                      > >to nazwałbym ich upośledzonymi umysłowo, w innym przypadku będą oni
                      > >mało zdolni lub bez pojęcia.
                      > Wiesz można odbiegać od normy nie tylko w sposób umysłowy, lecz
                      > także fizyczny, to też powoduje izolację społeczną, nie tylko z
                      > powodu utrudnionego uczestniczenia w życiu społecznym.
                      > Leczenie osób z problemami lękowymi itp. jak najbardziej jest
                      > zasadne, myślę, że zdecydowanie może poprawić jakość życia. Nie
                      > należy chować głowy w piasek.
                      >
                      > > Nie czytałem tej książki. Z przyjemnością ją przeczytam.
                      > Warto.
                      >
                      > > Tak, nie jesteśmy monolitem. W ramach tej samej normalności
                      > >śmiejemy się z czegoś innego, co innego nas smuci, wścieka, itp.
                      >
                      > I całe szczęście, ale byłoby nudno, gdyby wszyscy reagowali
                      > jednakowo. A ciekawe co lepsze - przyciągające się przeciwności, czy
                      > osoby podobne do siebie? Chyba jednak mieszanka, hmmm

                      Według mnie ludzie nie są różnoimiennymi biegunami,które przyciągają się. Mnie
                      przyciąga tylko biegun jednoimienny. Nie sądzę, żebym przeczył bardzo prawom
                      fizyki :))

                      > > Cebulę? A może przygotować Ci potrawę murzynią? :))
                      > A z czym to się je??? Jeśli własnymi łapkami zrobiona, to zjem
                      > niezależnie od tego co to jest :DDD Widzisz jakie mam zaufanie do
                      > Twojego talentu :PPP To się pośmiałam trochę przed snem :)))
                      > Dobranoc
                      > Gini


                      Ginger, potrawa murzynia to potrawa murzynia. Na razie nic więcej nie powiem
                      :))) Powiem tylko, że jest zrobiona własnymi łapkami, ale to nic nie oznacza,
                      bowiem w kuchni czuję się zagubiony :))


                      > .................................................................
                      > Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                      > przyjemności.
                      • ginger43 Plan "B" 01.02.08, 18:50
                        lew-salonowy napisał:

                        > Będę siedział nieruchomo i nawet nie łypnę okiem. A gdy już
                        >wyjdzie, to będę hasał :)))
                        >Co do kota ... cóż, musi nawyknąć, że będzie mieć dużą i włochatą
                        > konkurencję :))

                        Ten fragment spowodował DUŻY niepokój u mojego męża, szczególnie, że
                        masz być konkurencją dla mojej kocicy, a pod pojęcie hasać można
                        dużo różnych rzeczy podciągnąć... Chyba trzeba opracować plan B, bo
                        on nie ruszy się na krok z tego "salonu", albo dostanie nerwicy.

                        > Kiedyś łapałaś mnie za uszy :))
                        Czyżby Ci tego brakowało?

                        > Według mnie ludzie nie są różnoimiennymi biegunami,które
                        przyciągają się. Mnie
                        > przyciąga tylko biegun jednoimienny. Nie sądzę, żebym przeczył
                        bardzo prawom fizyki :))
                        Ja lubię urozmaicenie raz plus, raz minus - coś musi się dziać,
                        słodko-kwaśno, zimno-ciepło, czerwone-czarne, jasne-ciemne itd.
                        Trochę to męczące, ale intrygujące za to, nie lubię osób
                        monotonnych.

                        > Ginger, potrawa murzynia to potrawa murzynia. Na razie nic więcej
                        >nie powiem:))) Powiem tylko, że jest zrobiona własnymi łapkami, ale
                        >to nic nie oznacza, bowiem w kuchni czuję się zagubiony :))

                        Rozczulający widok, tylko czy ja to przeżyję? Muszę się wcześniej
                        dobrze ubezpieczyć na wypadek, gdyby coś poszło nie tak przy tym
                        kucharzeniu :DDD

                        .................................................................
                        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                        przyjemności.
                        • lew-salonowy Re: Plan "B" 01.02.08, 19:14
                          ginger43 napisała:

                          > lew-salonowy napisał:
                          >
                          > > Będę siedział nieruchomo i nawet nie łypnę okiem. A gdy już
                          > >wyjdzie, to będę hasał :)))
                          > >Co do kota ... cóż, musi nawyknąć, że będzie mieć dużą i włochatą
                          > > konkurencję :))
                          >
                          > Ten fragment spowodował DUŻY niepokój u mojego męża, szczególnie, że
                          > masz być konkurencją dla mojej kocicy, a pod pojęcie hasać można
                          > dużo różnych rzeczy podciągnąć... Chyba trzeba opracować plan B, bo
                          > on nie ruszy się na krok z tego "salonu", albo dostanie nerwicy.

                          Nie wiesz jak hasają lwy? :)
                          Proszę: www.youtube.com/watch?v=-JFvWlBZwn8&feature=related
                          Masz jakąś propozycję na plan B?? :)


                          > > Kiedyś łapałaś mnie za uszy :))
                          > Czyżby Ci tego brakowało?

                          :))

                          > > Według mnie ludzie nie są różnoimiennymi biegunami,które
                          > przyciągają się. Mnie
                          > > przyciąga tylko biegun jednoimienny. Nie sądzę, żebym przeczył
                          > bardzo prawom fizyki :))
                          > Ja lubię urozmaicenie raz plus, raz minus - coś musi się dziać,
                          > słodko-kwaśno, zimno-ciepło, czerwone-czarne, jasne-ciemne itd.
                          > Trochę to męczące, ale intrygujące za to, nie lubię osób
                          > monotonnych.

                          Ja też lubię urozmaicenia, ale tak mi się wydaje, że jak ktoś jest zbyt różny,
                          to sobie z nim za długo nie porozmawiam :))

                          > > Ginger, potrawa murzynia to potrawa murzynia. Na razie nic więcej
                          > >nie powiem:))) Powiem tylko, że jest zrobiona własnymi łapkami, ale
                          > >to nic nie oznacza, bowiem w kuchni czuję się zagubiony :))
                          >
                          > Rozczulający widok, tylko czy ja to przeżyję? Muszę się wcześniej
                          > dobrze ubezpieczyć na wypadek, gdyby coś poszło nie tak przy tym
                          > kucharzeniu :DDD

                          Przeżyjesz, przeżyjesz :) Nie jedną potrawę murzynią w życiu zrobiłem :)))

                          > .................................................................
                          > Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                          > przyjemności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka