Dodaj do ulubionych

Paliatywna brachyterapia

26.07.06, 11:25
Pisałam o leczeniu mamy w wątku o raku szyjki macicy.Wznowa jest w
pochwie,mama miała przeprowadzony zabieg paliatywnej brachyterapii w trzech
etapach (7,5 Gy).Ostatni etap odbył się tydzień temu tj.18.07, czy takie
objawy jak: plamienia, częstomocz,bóle w dole brzucha to powikłania
napromieniowania czy oznacza to niepowodzenie brachyterapii?.Po ostatnim
zabiegu pytałam lekarza i stwierdził że jest regresja nacieku, więc skąd te
objawy?
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Paliatywna brachyterapia 26.07.06, 11:31
      Doktor mojej mamy mówiła że brachyterapia jako taka powoduje o wiele więcej
      skutków ubocznych niż naświetlania zewnętrzne i silny stan zapalny.
      Może w ten sposób objawia się on u Twojej Mamy.
    • tolka3 Re: Paliatywna brachyterapia 26.07.06, 11:50
      O masz, a ja myślałam, że brachyterapia powoduje zdecydowanie mniej skutków
      ubocznych (czy promieniowanie nie jest mniejsze?). Czytałam kiedyś, że
      częstomocz występuje u wielu chorych po brachyterapii bo podrażniona zostaje
      cewka moczowa. Ale trzeba to kontrolować koniecznie! A nerki kontrolujecie?
      • ulaw2 Re: Paliatywna brachyterapia 26.07.06, 11:57
        Ostatnie wyniki robione były przed brachyterapią,kreatynina i mocznik w normie.
        Mama czuje też takie pieczenie w pochwie.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Paliatywna brachyterapia 26.07.06, 12:00
        Niby jest mniejsze ( a przy paliatywnej b. jest chyba w ogóle mniejsze) ale
        źródło promieniowania jest bliżej pęcherza no i śluzówki pochwy oczywiście- tak
        mówiła lekarz mamy, która była od naświetlań.
        Przez brachyterapię moja mama ma do tej pory tak cienką śluzówkę, że podczas
        badania robią sie wybroczyny i mama krwawi.
    • ulaw2 Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 10:12
      Już nie wiem co robić.Poprawy nie ma a nawet jest gorzej.Mama ma straszliwe
      upławy,czuje ból i pieczenie w pochwie.Czy może być tak silny odczyn
      popromienny po brachyterapii?Ile czasu to może trwać?
      • liina Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 10:16
        Ula, a co mowi lekarz?, chyba cos mowi?
      • tolka3 Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 11:02
        Ula, na zdrowy rozum to pieczenie i ból wydają się być nieuniknione.
        Promieniowanie jest przecież tak blisko "celu", że musi podrażnić. Ale ja się
        nie znam. Stawiam na to, że lekarz mówi, że to normalnie i tak ma być. Co do
        upławów to tak też komentowała je lekarka mojej mamy (że tak własnie ma być).
        No ale ona akurat kompetentna nie była. Ja już chyba nie pomogę, ale jestem tu
        i trzymam mocno kciuki za Was.
        • ulaw2 Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 11:38
          Tego pieczenia i bólu przed brachyterapią nie było.Upławy są silniejsze.Z
          lekarzem rozmawiałam tuż po zabiegu kiedy tych nasilonych objawów jeszcze nie
          było.Ale zapytałam o możliwe objawy niepożądane,powiedział o możliwym
          podkrwawianiu.I tyle.
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 11:51
            Ula, chyba nie ma co czekać, tylko musicie iść do lekarza.
            • liina Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 20:30
              Niech wezma tresc tych uplawow do badania, co to jest.
              • ulaw2 Re: Paliatywna brachyterapia 31.07.06, 21:02
                Liina wiesz kiedyś już mnie lekarka wyśmiała jak powiedziałam jej o badaniu
                tych upławów.Stwierdziła że takich rzeczy się nie robi a upławy to norma przy
                raku szyjki macicy.
                • liina Re: Paliatywna brachyterapia 01.08.06, 09:05
                  Jak to cie wysmiala? Przeciez to moze byc woda.
                  Moja mama jak miala wode w brzuchu, to chcieli wziac ja do badania najpierw
                  przez biopsje, w tej wodzie plywaly juz komorki rakowe.Poza tym plyn z otrzewnej
                  bykl tez poddany badaniu histopatalogicznemu.
                  U mojej mamy plyn trztmał sie w srodku brzucha, ale u twojej mamy ma latwiejsze
                  ujscie z brzucha.Wziac te uplawy i zobaczyc czy to sa bakterie, czy grzycby, czy
                  moze sa w tym plynie komorki rakowe itd.Jakas przyczyna musi byc.
                  Idz do prywatnego labolotorium i zapytaj. Nie wiem czy gdzies prywatnie mogliby
                  zrobic badanie tego plynu pod katem histopatalogicznym tez. Musisz poszukac ,
                  idz do labolotorium i zapytj, powiedza ci wiecej w labolatorium.
                • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Paliatywna brachyterapia 01.08.06, 10:15
                  Ale można pobrać mqteriał na posiew, żeby sprawdzić czy nie ma zakażenia
                  bakteryjnego i czy nie trzeba włączyć antybiotyku, a jesli tak to jaki.
                  Mojej Mamie robi się takie badania, więc to chyba jednak jest możliwe.
                  • ulaw2 Re: Paliatywna brachyterapia 01.08.06, 11:15
                    Kochane i niezawodne dziewczyny dzięki wielkie!
                    Miałam nadzieję że odezwie się jakiś lekarz, ale trudno za to na was zawsze
                    można liczyć.
                    Odnośnie tych upławów to własnie od nich zaczęła się choroba mamy i towarzyszą
                    nam do dziś.Trochę spokoju miałyśmy po radioterapii.Nietety mama od początku
                    jest leczona tylko paliatywnie a więc wszystkie zabiegi mają na celu
                    powstrzymanie rozrostu nowotworu na jakiś czas ale go nie likwidują.I dlatego
                    objawy towarzyszące są cały czas raz mniej dokuczliwe raz bardziej.Te upławy
                    Liina to nie płyn z brzucha tylko z macicy.Mama miała robione usg i tam było
                    widać powiększoną macię z obecnością płynu.Mam nadzieję że ta brachyterapia
                    pomoże na jakiś czas.Jest już troszkę lepiej i myślę że to były skutki
                    brachyterapii.
                    Ściskam Was mocno.Ula.
                    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Paliatywna brachyterapia 01.08.06, 11:24
                      To dobrze, że choć trochę sie poprawiło :-) Trzymaj sie Ula :-)

                      Upławy są ogromną zmorą także mojej Mamy i raz jest lepiej a raz gorzej. Jak
                      Mamę przeleczą to ze 2 miesiace jest spokój a potem od nowa się zaczyna. Doktor
                      mojej Mamy powiedziała, że zniszczona naświetlaniami śluzówka jest kompletnie
                      wyjałowiona i dlatego bardzo łatwo przyplątują się rózne bakterie.
                      Mama nie chodzi na basen, bardzo dba o higienę, podmywa maślanką a i tak są
                      problemy :-(

                    • liina Do Uli. 02.08.06, 20:26
                      Hej Ula,

                      ja wiem, ze to nie jest woda z brzucha , ale woda z macicy, ale to na jedno
                      wychodzi. Moja mama miala akurat raka jajnika, wiec ta woda byla produkowana do
                      otrzewnej,a u Twojej mamy jest rak macicy, wiec jest produkowana w macicy, a z
                      niej ma wyjscie na zewnatrz, z czego korzysta i wylatuje, stad te uplawy
                      prawdopodbnie.
                      Zeby sie przekonac co to za uplawy i co jest ich trescia trzeba wziac je do
                      badania, no chyba innej drogi nie ma, zeby cos stwierdzic konkretnego, ale
                      sadze, ze na Twojej mamie juz postawili krzyzyk i sie niczego nie doprosisz.
                      Czemu tej macicy jej nie wycieli? Czy otwierali ja w ogole?
                      • ulaw2 Re: Do Uli. 03.08.06, 07:13
                        Właśnie Liina od tego należałoby zacząć że postawili na niej krzyżyk już
                        własciwie w momencie rozpoznania.Leczenie jest od początku paliatywne,
                        powstrzymuje na jakiś czas chorobę.Co do badań to chyba nie widzą sensu, mama
                        nigdy nie miała na przykład robionej tomografii, nie mówiąc już o zwykłych
                        badaniach typu : mocznik, kreatynina które kontrolują prace nerek a co w raku
                        szyjki macicy jest bardzo ważne bo większość kobiet umiera wlasnie z powodu
                        niewydolności nerek.
                        Macicy nie wycieli bo było za późno na operację, chociaż mam teraz
                        wątpliwości.Teraz jest naciek chyba w macicy i stąd te upławy.Dobrze że to ma
                        ujście.Wiesz zapytam lekarza na forum o to jeszcze, choć to i tak już nic nie
                        zmieni.
                        Pozdrawiam. Ula.
                        • liina Re: Do Uli. 03.08.06, 09:10
                          Jezeli nie miala robionej nigdy tomografii, to na podstrawie czego
                          zakwalifikowano ja do paliatywnej? Na podstawie recznego badania? Czy czego?

                          USG?
                          • ulaw2 Re: Do Uli. 03.08.06, 09:17
                            Liina nie chcę się powtarzać, już pisałam o tym w wątku o raku szyjki macicy
                            mamę zakwalifikowano do paliatywnego leczenia na podstawie wycinka hist-pat,
                            badania ginekologicznego i usg(na opisie którego właściwie nie było niczego
                            takiego strasznego).
                            • liina Re: Do Uli. 03.08.06, 09:23
                              Fakt, pamietam jak o tym pisalysmy jak moja mama jeszcze chyba zyla. To paranoja!
                              Moglabys pewnie skarżyc ich. Ja wciaz sie zastanawiam nad tym czy za moja mame
                              nie skarzyc, ale u mnie to jest taki problem, ze musialabym kilku lekarzy
                              skarzyc, a nie jednego, a nie wiem czy mam na to sile.
                              A jak dlugo twoja mama ciagnie na tej paliatywnej? od momentu rozpoanania?
                            • tolka3 Re: Do Uli. 03.08.06, 09:32
                              Słuchaj Ula, a może wybierzcie się do PFESO? Matko ta tomogrfaia... nie
                              wiedziałam, że nie było nawet tomografii. Aż nie wiem, co napisać. Może zróbcie
                              tomografię prywatnie. Za skierowaniem w Warszawie też się da szybko czasami.
                              Przynajmniej będziecie wiedzieć, gdzie dokładnie guz nacieka (jeśli nacieka),
                              jak duży jest...
                              • liina Re: Do Uli. 03.08.06, 09:44
                                Tomografia kosztuje ok. 400 zł prywatnie, wiec jak macie te pieniazki, to
                                zrobcie prywatnie. Prywatnie zrobia od reki, mojej mamie jak poszla prywatnie,
                                to zrobili tego samego dnia po poludniu.
                                Przeciez nie mozna tak bez badan i bez niczego siedziec i tylko czekac na
                                najgorsze.Nawet nie wiecie jaki jest stan faktyczny, na ile zaatakowane co jest
                                i gdzie?itd.
                                • tolka3 Re: Do Uli. 03.08.06, 09:55
                                  Tylko oczywiście skierowanie jest potrzebne. Wymuś, mojej mamie w CO nie
                                  chcieli dać... Tak, prywatnie badanie robione jest błyskawicznie, wynik po ok
                                  0,5h.
                                  • ulaw2 Re: Do Uli. 03.08.06, 10:15
                                    Sorry kochane dziewczyny!Powinnam jeszcze dopisać że:mam Was!
                                    Dziękuję za to "bycie" ze mną.
                                • ulaw2 Re: Do Uli. 03.08.06, 10:11
                                  Tk dziewczyny można zrobić tomografię prywatnie, wiem o tym tylko powiedzcie mi
                                  czy w tym momencie to już coś zmieni?.Ani nie można mamy już naświetlać ani
                                  operacji tym bardziej nie zrobią.To co mi ta wiedza da, co z nią zrobię?.Co
                                  może teraz zmienili by leczenie z paliatywnego na radykalne?.A jakie?
                                  Wiemy napewno że naciek jest w pochwie,dlatego brachyterapia.Zobaczymy co ona
                                  da.Na tym paliatywnym leczeniu mama ciągnie już drugi rok.I tu jest paradoks!
                                  Ja myślę że jest jednym z tych "błędów statystycznych" , tak ja Marzenka i
                                  wielu innych.Nie wiem kto zdecydował o leczeniu paliatywnym ale wiem że
                                  spieprzył sprawę i odebrał jej szansę.
                                  Liina na sądy to ja nie mam głowy i czasu bo jest jeszcze chory ojciec i
                                  siostra z porażeniem mózgowym która nie chodzi wogóle o urodzenia.I jestem z
                                  tym wszystkim sama.Dobrze że mam wsparcie męża który rozumie i pomaga jak może.
                                  • tolka3 Re: Do Uli. 03.08.06, 10:24
                                    Ula, ja prawdę mówiąc nie mam zielonego pojęcia już :( Kurcze szkoda, że ten
                                    naciek w pochwie jest... Ale może da się jeszcze bardziej radykalnie zadziałać.
                                    Nie chcecie się skonsultować z innym lekarzem? Ula, jeśli potrzebujesz pomocy,
                                    jakiejkolwiek, pisz...
                                    • ulaw2 Re: Do Uli. 03.08.06, 10:44
                                      Tolka kochana dziękuję.Za wsparcie duchowe i propozycję pomocy.
                                      Dziękuję że cały czas jesteś ze mną.
                                      A odnośnie konsultacji z innym lekarzem, to właśnie takiej konsultacji
                                      zawdzięczam to że zrobiono tą brachyterapię.Bo inaczej i tego bym chyba nie
                                      wiedziała.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka