grzeczna_kasia
23.12.06, 01:50
Od kilku tygodni mam 2 podejrzane guzki obok zepsutych niemal doszczętnie zębów, które zaniedbałam strasznie (same korzenie z opuchliznami). A dziś wpadłam w panikę. Okazuje się, że wyrosły mi dwa nowe - jeden przy zębie, drugi na szyi (a raczej tarczycy, którego czuję, że mam). I mam powiększone węzły chłonne na szyi (i w pachwinach). Strasznie się boję, bo okropna ze mnie panikara z lękami "nie do przejścia". Nawet witamin się boję zażywać. Pomijając chrypę, która ustępuje raczej samoistnie i zapalenie oskrzeli, które właśnie przechodzę, mam problem z zakończeniami nerwowymi, więc ogólne znieczulenie przy ewentualnym zabiegu może być niebezpieczne dla układu nerwowego. Miejscowe z kolei wpędza mnie w panikę. Sama więc nie wiem czy dla mnie szansa jest. Bo jeśli okaże się, że jednak to rak a guzki na tarczycy są przerzutami.. nie zniosę chyba tego... :((( To może być gorszy złośliwiec, bez większych szans. :((
Całą sobą wierzę w to, że Mój Narzeczony wyzdrowieje, ale w swoje zdrowie już uwierzyć nie potrafię.
Badania ewentualne mogę zrobić dopiero po Nowym Roku. A i tak niewiadomo czy mnie przyjmią, bo kolejki są straszne i terminy długie (po kilka m-cy). :(
Może da się te wszystkie twory wstrętne leczyć na własną rękę? Są przecież Tołpy, Detoxy z Vilcacorą, Soki z Noni, srebra czy złota koloidalne czy nawet herbaty zielone i czerwone... Może da się uniknąć drastycznych metod leczenia? (choć dla mnie i tak straszne jest wypicie rozpuszczonych witamin...śmiesznie to brzmi, ale taka jest prawda)
A może jest ktoś z podobnym problemem?
Posmarowałam sobie tego guzka na szyi miodem i naiwnie wierzę, że zejdzie. :(
Da się w ogóle wyleczyć taką panikarę jak ja? :(