Dodaj do ulubionych

głodówka

02.08.07, 23:47
Witam wszystkich
Moja mama ma raka nabłonkowego przy kości pod brodą wraz z przerzutami na
płuca i kręgosłup, choroba postępuje bardzo szybko. Lekarze twierdzą że
draństwo bardzo złośliwe-zero szans. Mama zrezygnowała z chemi (miała być
tylko paliatywnie). Była u jakiegoś "znahora" w Słupsku który wymyślił 42 -
dniową głodówkę, tylko zioła 8 rodzaji o odpowiedniej porze + sok z buraków i
marchwi. Ja nie wierze w te "cuda".Może ktoś o tym słyszał? Ale byle
wytrzymała do 20 sierpnia, wtedy jedziemy do dr.Suchockiego po Selol. Może to
pomoże. Rozpoczołem również działąnia w celu kupna DCA. Może połączymy to z
Selolem. Wiem że niektórzy uznają to za bardzo nieetyczne. Ale czy mamy coś
do stracenia.....
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: głodówka 03.08.07, 13:44
      Leczenie paliatywne ma sens.Spowalnia rozwoj choroby, redukuje bol i
      niepotrzebne cierpienie. Moze sprawic, ze czas ktory pozostal bedzie mozna
      godnie przezyc.
      Porozmawiaj z Mama o tym leczeniu, nikt, nawet zupelnie zdrowa osoba nie
      przezyje 42 dniowej glodowki.
    • winner2006 Re: głodówka 03.08.07, 17:36
      Niestety Balbinko nie zgodzę sie z Tobą - dlaczego uważasz, że nikt nei
      przeżyje 42-dniowej głodówki? Oczywiście, że przeżyje, tyle, że musi wiedzieć
      jak tę głodówkę przeprowadzić - jak sie w tym czasie zachowywać, jak oczyszczać
      organizm itp. Sama głodowałam kiedyś 10 dni (parę lat temu) i nie miałam z tego
      powodu żadnych dolegliwości, osłabień czy czegoś tam.
      Wiem, ze 10 dni, to nei to samo co 42, ale wiem też, ze są na świecie ludzie,
      którzy głodują po kilkadziesiat dni.

      Szperając kiedys po necie znalazłam metodę leczenia raka właśnei głodówką 42-
      dniową. Nie pamietam jak to się nazywało, ale pewnie ten "znachor" ma właśnie
      to na myśli.

      Nie twierdzę, że popieram tę metodę, ale uwazam, ze głodowanie przez 42 dni
      jest możliwe.

      Jak dowiedziałam się, że mam raka piersi też myslałam o głodowce - chciałam w
      ten sposób wykurzyć gada i uniknąć mastektomii. Zrezygnowałam ze swoich
      zamiarów, ponieważ wiedziałam, że nóż chirurgiczny jest sprawdzoną metodą na
      wyleczenie nowotowru, a głodówki póki co - jeszcze nie, ale może dlatego, ze
      nikt nie che zaryzykować ...
      Niemniej jednak wiem na pewno, że gdybym znalazła się w sytuacji, w której
      lekarze oceniliby mój stan jako beznadziejny i nieuleczalny - nic nie
      powstrzymałoby mnie przed głodówką.
      Chociaż myslę, że zdecydowałabym sie raczej na jakiś max 2-tygodniowy okres.

      Jeśli mogę coś doradzić w Waszym przypadku, jeśli mama jest zdecydowana na
      głodówkę tak czy owak - nie wiem czy ryzykowałabym z 42-dniową głodówką, ale
      spróbowałabym z przejsciem na dietę owocowo-warzywną (+kiełki koniecznie!), z
      dodatkiem kefiru i maslanki. Choć na kilka dni, aby zobaczyć co się będzie
      działo, jak mama będzie się czuła. Jeśli wszystko będzie ok - wtedy
      spróbowałabym z głodówką 1 dzień, dwa, trzy - zależy od samopoczucia.

      Ale - pamietaj, że:
      1. To tylko moje subiektywne zdanie - nie jestem lekarzem, choć o głodówkach (i
      naturalnych metodach leczenia) wiele czytałam
      2. Przed przystąpieniem do głodówki koniecznie przeczytajcie literaturę na ten
      temat - mozna znalezć wiele ksiażek o tym w księgarniach medycznych - bo
      glodowkę trzeba bardzo umiejętnie przeprowadzić, nei wystarczy po prostu
      obudzić sie któregoś dnia i powiedzieć sobie "od dziś nie jem".
      3. Polecam też ksiażki Michała Tombaka - jest tam o glodówkach i dietach w
      nowotworach, ale także o innych metodach
      4. Przed przystąpieniem do głodówki - mimo wszystko zasięgnać opinii jakiegoś
      lekarza, który mamę leczy. Co prawda obawiam sie, że popuka się w głowę (tak
      robi większośc), ale może się mylę ..... Jeśli nawet głodowki nei poprze, to
      chociaż może zasugeruje, czy kategorycznie przestrzega przed taką metoda (czy
      głodówka nie będzie za bardzo wykańczająca dla organizmu w obecnynm stanie
      zdrowia Twojej mamy), czy tez powie, ze można spróbować, chociaż sam nei
      przepisałby takiego akurat leczenia.

      Powodzenia. Daj znac co i jak.
      • binucha Re: głodówka 04.08.07, 11:17
        Tez sie nad tym osobiście zastanawiałam, tzn. nad wpływem glodowania na rozwój
        raka, ale nie wiem kto by bardziej na tym ucierpiał, czy pacjent czy rak.To
        takie moje wolne rozmyślania.

        Z ciekawości, jakie zioła zalecił ten znachor? Znacie skład tych ziół?
        Czemu mama się nie zdecydowała na chemię paliatywna?
        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: głodówka 04.08.07, 12:11
          Tak sobie myślę, że przecież jest duża grupa osób chorych na raka żołądka czy
          spowodowaną nowotworem niedrożność przewodu pokarmowego. Te osoby nie jedzą,
          bywa że bezpośrednią przyczyną śmierci jest właśnie wycieńczenie organizmu
          spowodowane niedożywieniem.
          Czy u tych skrajnie niedożywionych chorych choroba nowotworowa się cofa?
          • kubusia10 Re: głodówka 04.08.07, 12:22
            Balbinko tutaj chybba nie chodzi o tylko "zagłodzenie" raka ale skład tych ziół
            też prawdopodobnie ma tu znaczenie
        • kubusia10 Re: głodówka 04.08.07, 12:30
          pozwolę sobie wtrącić się - chodzi tutaj o moją teściową
          Jak już napisałam do Balbinki prawdopodobnie tutaj chodzi nie tylko o
          "zagłodzenie" raka ale także wpływ tych ziół. podobno kilka osób z ciężkim
          rakiem zostało wyleczonych, mówię podobno bo osobiście ich nie poznałam ,
          jednakże rodzina spotkała się z panem który po 3 miesięcznej bodajże kuracji
          wyzdrowiał. Osobiście jestem bardzo sceptycznie do tej metody nastawiona. Jeśli
          chodzi o leczenie paliatywne lekarze stwierdzili że ono i tak nic nie da a jeśli
          się nawet spróbuje to i tak nie wiadomo czy cokolwiek zadziała. W związku z tym
          teściowa postanowiła nie "truć się" chemią tylko spróbować metod
          niekonwencjonalnych. Co wchodzi w skład? z tego co wiem to między innymi
          nagietek, szałwia, jakieś mieszanki i tak pije to co pół godziny.
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: głodówka 04.08.07, 12:44
            A ja ze swej strony dodam, że zdarza się, że leczenie paliatywne przynosi
            zaskakująco dobre rezultaty i pojawia się szansa na leczenie radykalne.
            • binucha Re: głodówka 04.08.07, 13:47
              Akurat takich przypadków w kilkuletniej chorobie mojej mamy nie spotkałam, ale
              nie twierdze, ze takie tez są, ale chyba jednak rzadko.

              Powracając do tematu, to jeśli chodzi o głodówkę z stanie terminalnym, to raczej
              nie ma co sie dziwić, ze ona nie leczy chorych z raka, bo w takim stadium to
              wątpię aby ta głodówka mogla coś pomoc. Choroba w stadiach gdzie chory ma
              niedroznosc całkowita, do tego przetoki itd., to już stan tak szeroko posuniętej
              choroby, ze głodówka raczej nie ma już tutaj większego znaczenia.W takich
              stadiach to całe wnętrzności stanowią jedna wielką masę guza, w którym miejscami
              przechodzą jelita,a miejscami już nie przechodzą.

              Natomiast jesli chodzi o stadia mniej zaawansowane, to może to i ma sens. Zioła,
              pełnią funkcje czyszczące krew, organizm, a niektóre in vitro zabijają komórki
              rakowe, to nie ulega wątpliwości. Nagietek jest zalecany dla osób , które sa po
              operacji z tytułu raka, zwiększa on odporność organizmu,o tym już dosyć dawno
              czytałam. Także wyczytałam o kilku innych ziołach, które in vitro kmórki rakowe
              niszczą.

              Myślę , ze może to ma sens, ale nie jestem do końca pewna tej długości, 42 dni
              to trochę sporo.

              Czytałam tez książki Marii Treben, ona twierdzi, ze wyleczyła ileś tam osób
              właśnie ziołami, jej podstawowa mieszanka, którą ludziom podawała, to było 300
              gram nagietka, 100 gram pokrzywy i 100 gram krwawnika.Do tego dokładała jeszcze
              inne zioła ale wszystkie mieszanki bazowały na tym właśnie.
              Ona także zalecała popijanie tych mieszanek łyczkami , regularnie, w małych
              ilościach, ale często i najmniej ok. 2 litry dziennie tego, nawet do 3 litrów.
              Nie wiem czy to co opisywała w swojej ksiazce jest prawda, żaden lekarz sie tam
              nie wypowiadał na ten temat. Medycyna tez jakoś nic konkretnego na ten temat nie
              mówi, jednak medycyna potwierdza, ze sa zioła pospolite, takie jak choćby
              nagietek i wiele innych, które mogą jakoś pomoc, wiec może to nie jest takie do
              końca bez sensu.
              • winner2006 Re: głodówka 04.08.07, 15:41
                Mnie osobiście temat głodówek w leczeniu raka bardzo pasjonuje.
                Nie powiem na 100%, że to działa i że w każdym przypadku, bo tego oczywiście
                nie wiem. Ale myślę, że coś w tym może być ....
                I nie podpiełabym pod to, Balbinko, przypadków skrajnych - kiedy człowiek
                podtrzymywany jest już właściwie sztucznie, jest wycieńczony i mówiąc dobitnie -
                powoli umiera .....

                Nawet jesli ktoś kiedys ze 100-procentowa pewnością udowoni, ze głodówka moze
                cofać raka, to przeciez i tak moze się okazać, ze nei we wszystkich przypadkach
                jest ona wskazana.
                Musiałby sie na ten temat wypowiedzieć jakiś mądry lekarz - mam tu na myśli
                osobą, która ma ogromną wiedzę medyczną i jednoczesnei nei zamyka sie na
                medycynę naturalna.

                Po raz kolejny podkreslam, że głodówkę trzeba przeprowadzic umiejetnie i
                ŚWIADOMIE i absolutnie nie na siłę. No i głodówka musi sie łaczyć z
                oczyszczaniem organizmu (myśle, że zioła odgrywaja w tym neibagatelna rolę, ale
                nie tylko one).

                Myśle, że metoda wywołuje tyle kontrowersji, poniewaz dla 95 % społeczeństwa
                jest w ogóle niewyobrażalne, zeby możnaby kilka dni kompletnie nic nei jesc i
                normlanie funkcjonować - pracowac, myslec, uprawiac sporty, nie mdlec. Na
                własnym przykładzie zapewniam, że MOŻNA.

                Myśle, ze ludzie cieżko chorzy boją sie tego spróbować. Nic w tym dziwnego i
                dlatego ja nikogo do tego nei zachęcam, ale jeśli ktoś sie podejmie - bedę z
                całego serca kibicować.

                I jeszcze cos - niewatpliwie osoba chora na raka podejmujaca sie świadomej
                wielodniowej głodówki powinna byc pod stałą kontrolą lekarska - ale gdzie
                znalezc lekarza, ktory dopingowałby takiej metodzie i miał czas, aby np. co
                kilka dni nas badać i sprawdzac jak organizm reaguje ....
      • cichy9912 Re: głodówka 06.08.07, 07:16
        Dziś mija 10 dzień głodówki. W tej chwili mama ma całkowitą kontrolę nad bólem
        (przed głodówką ciągle była na lekach przeciwbólowych - obecnie nic nie bierze)
        przez cały okres głodówki ma stan podgorączkowy ok 37,2. Ale co najdziwniejsze
        nie schudła ani kilograma. Z zewnątrz narazie guz się nie zmniejszył. Jedyny
        widoczny efekt to opanowanie bólu. Zobaczymy co będzie dalej. Trzymajcie kciuku.
        • winner2006 Re: głodówka 06.08.07, 09:07
          Oczywiście, że trzymamy. Z całego serca!
          Z Twojego wcześneijszego postu nei wynikało, że mama już jest na głodówce -
          myślałam, że dopiero o tym mysli, że znachor zaproponował i podejmujecie
          dopiero decyzje.

          10 dni to dużo. Opanowanie bólu to moim zdaniem już ogromny sukces.
          Nie od razu Rzym zbudowano - mam nadzieje, ze prędzej czy pózniej przyjdą
          dalsze efekty.

          Poza podwyższona temperaturą jak mama się ogólnei czuje? Jest osłabiona czy
          nie? Duzo odpoczywa? POdejmuje jakiś wysiłek fizyczny? Czy jakiś lekarz ma na
          nią oko? Pytam z ciekawości.
          A jak w ogóle lekarze zareagolwali na jej decyzję?

          POdziwiam z całego serca Twoją mamę. Nie każdy odwazyłby się na tak radykalną
          terapię.

          Pamiętam jak czytałam książkę Marianny Zioła-Markus - kobieta, która wyleczyła
          raka piersi - jak twierdzi - urynoterapią. Nie znam sie na urynoterapii, więc
          nie będę oceniać tej metody. Sama nigdy bym chyba sie na nią nei zdecydowała.
          Ale czytając ksiażkę zastanawiało mnie coś innego. Otóż autorka w trakcie
          stosowania urynoterapii była na ..... głodówce. Nie pamietam już ile dni, ale
          wiem, że długo - z miesiac czy półtora .....
          Jakie więc były moje pierwsze myśli? Może to nie urynoterapia, ale właśnie
          głodówka ją wyleczyła .....

          Jeszcze coś - znajoma mi kiedys mówiła, że słyszała w jakimś radio lokalnym
          (nei pamiętała stacji, ale obstawiała dwie opcje), że którys z dziennikarzy
          pochwalił się, że ich kolega z Krakowa wygrał walkę z rakiem za pomocą
          głodówki. Poobdzwaniałam wtedy wszystkei stacje radiowe w Krakowie i kilka w
          Pozaniu (lokalnie), ale nic na ten temat nei znalazłam. Nikt nei kojarzył
          niczego takiego.
          ...................................................
          Naprawdę chylę czoła przed Twoją mamą, kibicuję jak mogę i ...... hm, mam
          nieśmiałą prośbę - czy można liczyć na jakiś kontakt z Twoją mamą?
          Ma moze e-maila? Przepraszam, że wkradam się tak w prywatne życie, ale - jak
          wspominałam - temat głodówek w nowotworach bardzo mnei interesuje - myślę, że
          to może mieć sens - ale osobiście nie znam nikogo, kto by się w ogóle tego
          podjął w swoim leczeniu. Dlatego bardzo, bardzo chciałabym poznać Twoją mamę.
          Wierzę, że się jej uda i że będzie ona chodzącym dowodem, że można pokonać raka
          właśnie taką metodą. Jakby co - skrobnij proszę coś na priva.

          Pozdrawiam.
          • binucha Re: głodówka 06.08.07, 09:14
            Napisz jakie zioła mama pije. Podejrzewam, ze mieszanka ta opiera sie na
            mieszankach Marii Treben.
    • scept89 Re: głodówka w nowotworach -> zdecydowane nie 06.08.07, 12:58
      cichy9912 napisał:

      > Witam wszystkich
      > Moja mama ma raka nabłonkowego przy kości pod brodą wraz z przerzutami na
      > płuca i kręgosłup, choroba postępuje bardzo szybko.

      Czyli nie jest to rak piersi w ktorym podwyzszony Body Mass Index w momencie
      diagnozy (== stopien otylosci w uproszczeniu) jest ujemnie skorelowany z
      przezywalnoscia. Nawet wtedy nikt nie zaleca glodowek pacjentom nowotworowym
      tylko zrownowazona zdrowa diete i trening:

      Za: Cancer 2001;92:720-9. © 2001 American Cancer Society.
      Relation of body mass index to tumor markers and survival among young women with
      invasive ductal breast carcinoma
      Daling et al.
      CONCLUSIONS
      Our study results indicated that being in the highest quartile of BMI was a
      strong predictor of mortality in women with breast carcinoma diagnosed at a
      young age. The tumors of the heavy women were larger and more likely to have
      markers of high cellular proliferation than those of thinner women.

      CA Cancer J Clin 2006; 56:323-353
      Exercise During Cancer Treatment
      An increasing number of studies have examined the therapeutic value of exercise
      during primary cancer treatment.30–32 Most of these studies have examined women
      with early-stage breast cancer receiving adjuvant therapies (eg, chemotherapy,
      radiotherapy) and persons with various cancers immediately after bone marrow
      transplantation. Despite methodologic limitations and small sample sizes,
      existing evidence strongly suggests that exercise is not only safe and feasible
      during cancer treatment, but that it can also improve physical functioning and
      some aspects of quality of life.

      Wysilek/cwiczenia w rozsadnym wymiarze pozwalaja na utrzymanie masy miesniowej,
      byc moze nawet pozwalaja zniesc lepiej chemioterapie nie mowiac o prozaicznym
      podniesieniu komfortu zycia gdzie chory moze sam dojsc do lazienki.

      >Była u jakiegoś "znahora" w Słupsku który wymyślił 42 -
      > dniową głodówkę, tylko zioła 8 rodzaji o odpowiedniej porze + sok z buraków i
      > marchwi. Ja nie wierze w te "cuda".

      I slusznie. Jak napisala Balbinka u chorych wyniszczonych choroba nowotworowa
      nie nastepuje zatrzymanie rozwoju nowotworu -> rosnie dalej, nikt nie zdrowieje
      bo jest chudy jak szczapa.

      Najlepiej daja sobie rade (chodzi o np. znoszenie chemioterapii, odpornosc na
      zakazenie etc.) chorzy dobrze odzywieni, aktywni fizycznie.
      Istotne jest to aby nie tracic 'lean body mass' czyli beztluszczowej masy ciala.
      Niestety, na czesciowej glodowce sokowej Twoja Mama nawet jesli jest super-otyla
      nie straci jedynie tluszczu tylko takze miesnie (= glowny skladnik
      beztluszczowej masy ciala).

      Ergo: glodowka nie ma sensu. Nie tylko nie dzaiala ale jest po prostu szkodliwa
      dla chorego.

      Pozdrawiam

      PS Zobacz:
      CA Cancer J Clin 2006; 56:323-353
      Nutrition and Physical Activity During and After Cancer Treatment: An American
      Cancer Society Guide for Informed Choices
      Doyle et al.
      www3.interscience.wiley.com/cgi-bin/abstract/85010781/ABSTRACT?CRETRY=1&SRETRY=0
      Nutrition During Cancer Treatment
      Even before treatment begins, cancer can cause profound metabolic and
      physiological alterations that can affect the nutritional needs for protein,
      carbohydrate, fat, vitamin, and minerals.4 Symptoms such as anorexia, early
      satiety, changes in taste and smell, and disturbances of the gastrointestinal
      tract are common side effects of cancer treatment and can lead to inadequate
      nutrient intake and subsequent malnutrition.5,6 Substantial weight loss and poor
      nutritional status have been documented in more than 50% of patients at the time
      of diagnosis, although the prevalence of malnutrition and weight loss varies
      widely across cancer types.7,8 Maintaining energy balance or preventing weight
      loss is therefore vital for survivors at risk for unintentional weight loss,
      such as those who are already malnourished or those who receive directed
      treatment to the gastrointestinal tract.9 Other patients begin the cancer
      treatment process in a state of overweight or obesity, and for some, weight gain
      can be a complication of treatment.10 Nutritional screening and assessment for
      survivors should begin while treatment is being planned and should focus on both
      the current nutritional status and anticipated symptoms related to treatment
      that could affect nutritional status.11

      All of the major modalities of cancer treatment, including surgery, radiation,
      and chemotherapy, can significantly impact nutritional needs, alter regular
      eating habits, and adversely affect how the body digests, absorbs, and uses
      food.4,11 Commonly experienced symptoms of cancer and side effects of treatment
      that may impact nutritional status include changes in taste or smell, loss of
      appetite, nausea, vomiting, changes in bowel habits, weight change, loss of lean
      mass and sarcopenia, pain, and fatigue.12–14 If these occur, usual food choices
      and eating patterns may need to be temporarily adjusted to optimize intake and
      meet nutritional needs.

      During active cancer treatment, the overall goals of nutritional care for
      survivors should be to prevent or reverse nutrient deficiencies, to preserve
      lean body mass, to minimize nutrition-related side effects (such as decreased
      appetite, nausea, taste changes, or bowel changes), and to maximize quality of
      life. Recent studies confirm the benefit of dietary counseling during cancer
      treatment for improving outcomes, such as fewer treatment-related symptoms,
      improved quality of life, and better dietary intake.15–18 Suggestions for
      finding an oncology nutrition expert to provide dietary counseling are provided
      in Table 1. Providing short-term individualized nutritional support can improve
      appetite and dietary intake and decrease the toxicities associated with cancer
      treatments.4 Examples of individualized nutritional therapies include the following:

      * For survivors experiencing a reduced appetite, consuming smaller, more
      frequent meals without liquids can help to increase food intake.
      * For survivors who cannot meet their nutritional needs through foods alone,
      fortified and commercially-prepared or homemade nutrient-dense beverages or
      foods may improve the intake of energy and nutrients.
      * For survivors who are unable to meet their nutritional needs through these
      measures, other means of short-term nutritional support may be needed, such as
      pharmacotherapy, enteral nutrition via tube feeding, or intravenous parenteral
      nutrition.
      • winner2006 Re: głodówka w nowotworach -> zdecydowane nie 06.08.07, 17:11
        Tylko, że to nie chodzi o to, ze jego mama jest za gruba i musi się odchudzać,
        bo grubsze osoby mają większe ryzyko wznowy czy cos w tym stylu.

        Tu nie o odchudzanie chodzi, a raczej o zagłodzenie raka - niedostarczanie mu
        pożywki do wzrostu. Pamiętajcie, że komórki raka mnożą sie szybko, ale w
        gruncie rzeczy są słabe i nieudolne - i myslę, że w głodówce chodzi o to, aby
        niczym ich nie dokarmiać. I jednocześnie, aby oczyścić organizm ze złogów
        wszystkich złych rzeczy nagromadzonych przez lata, toksyn.

        A swoją drogą - znam osobiscie kilka kobietek, które zachorowały na raka piersi
        będąc normalnej budowy osobami, ze nei wspomnę o ich wieku - przed 30-tką. Tak
        więc ja sobie statystyki między książki wsadzam .....
        • scept89 "toksyny" i statystyki 06.08.07, 17:58
          winner2006 napisała: >

          > Tu nie o odchudzanie chodzi, a raczej o zagłodzenie raka - niedostarczanie mu
          > pożywki do wzrostu. >Pamiętajcie, że komórki raka mnożą sie szybko, ale w
          > gruncie rzeczy są słabe i nieudolne - i myslę, że w głodówce chodzi o to, aby
          > niczym ich nie dokarmiać.

          Pewnie. Organizm glodujacy czerpie energie do dzialania z plywow ksiezycowych a
          komorki nowotworowe jako te najglupsze w organizmie takiego triku sie nie
          nauczyly. We krwi glodujacego nie krazy ani glukoza, ani kwasy tluszczowe ani
          ciala ketonowe, ani aminokwasy -> kazda komorka organizmu jako ten rozbitek na
          wlasnych zasobach przez dni czterdziesci i cztery (przepraszam jedynie 42 ->
          znachor to jakis milosnik Hitchhikers Guide to the Galaxy?) ma sie utrzymywac?
          Czy masz chocby najbardziej zielone pojecie o fizjologii?

          Jeszcze raz powoli: dlaczego nowotwor u glodujacych na skutek np. niedroznosci
          przewodu pokarmowego pacjentow NIE ZANIKA?

          >I jednocześnie, aby oczyścić organizm ze złogów
          > wszystkich złych rzeczy nagromadzonych przez lata, toksyn.

          1) Jakich toksyn? Skoro mowi sie A to trzeba powiedziec B. Prosze uprzejmie o
          wymienienie zwiazkow ktore sa tymi toksynami. Proste wzory chemiczne wystarcza.

          2) Nastepnie chcialbym dowiedziec sie jakie jest stezenie owych toksyn przed
          glodowka oraz po glodowce. Wyniki chromatografii gazowej mile widziane.

          3) Wreszcie wspanialym uzupelnieniem wywodow toksykologa-amatora byloby
          wskazanie badan w ktorych np. wysokie stezenie zwiazku X koreluje z omawianym
          schorzeniem Y a obnizenie stezenia owego straszliwego zwiazku X powoduje
          zlagodnienie objawow choroby Y.

          4) absolutnym ukoronowaniem wywodow byloby powolanie sie na artykul wykazujacy
          zwiazek pomiedzy uprzednio oznaczonymi zwiazkami chemicznymi a nowotworem
          wystepujacym u pacjentki opisywanej przez autora watku. Publikacja w
          Nature/Lancecie pewna.

          Inaczej ma to wage stwierdzenia ze jedzenie marchewki czakramy prostuje i
          akumulatory energii astralnej doladowuje.

          maly drobiazg: piszesz Tombakiem. Idol Pani?

          > A swoją drogą - znam osobiscie kilka kobietek, które zachorowały na raka piersi
          > będąc normalnej budowy osobami, ze nei wspomnę o ich wieku - przed 30-tką. Tak
          > więc ja sobie statystyki między książki wsadzam .....

          Dlatego jezdzisz smialo po pijaku na motorze bez kasku 200km na godzine ->
          widzialas przeciez jak sasiad jadac na motocyklu na trzezwo leniwa 30 i w helmie
          zginal na miejscu. Toz to tylko statystyki sa ze bezkaskowi oszalali
          motocyklisci sa dawcami pluc i serc na przeszczepy. Ty wiesz swoje.




          • mania60 Re: "toksyny" i statystyki 06.08.07, 20:27
            Scept
            Nie wątpię w twoją wiedzę, ale to, w jaki sposób nam ją serwujesz, to jest wymądrzanie się, a nie doradzanie czy choćby słuszne argumentowanie. mania
            • scept89 Re:detox & wymadrzanie sie 06.08.07, 21:07
              Wybacz, zapewne ponioslo mnie w ostatnim poscie. Detoksyfikacja + Tombak dziala
              na mnie jak plachta na byka. Ostatnio pies i jego kot sie 'detoksyfikuje'
              oczywiscie nigdy nie podajac z czego i w jaki sposob owa detoksyfikacje mierzono
              ale 'wiadomo' iz detoksyfikacja pomaga na wszystko, od celullitu po raka.

              Aby nie bylo watpliwosci to z cala pewnosci jestesmy napakowani setkami
              sztucznych zwiazkow organicznych w roznych stezeniach, czesc z nich o
              udowodnionym szkodliwym dzialaniu (en.wikipedia.org/wiki/POPs)
              tyle do usuwania z organizmu tychze czestokroc rozpuszczalnych w tluszczach
              zwiazkow jak np. dioksyn uzywa sie w ostrych zatruciach np. nie-wchlanialnej
              Olestry a nie sokow marchewkowych czy glodowek:
              healthnews.uc.edu/publications/findings/?/466/1576/

              O 'glodzeniu' raka restrykcja weglowodanow tez juz pisalismy w innym watku.

              Na swoje usprawiedliwienie podam ze w watku glownym uzasadnilem dlaczego nie
              zaleca sie chocby i czesciowych glodowek u _pacjentow nowotworowych_.

              Wybacz wklejanki z artykulow ale IMHO trudno uwierzyc anonimowi na sieci jesli
              nie podaje sie zrodla na ktorym ktos swoje stwierdzenia opiera. Poniewaz dostep
              do w/w artykulow jest czestokroc ograniczony wklejam wieksze i przyznaje malo
              poreczne/czytelne kawaly aby inni byli w stanie wyczytac kontekst. Robie to
              takze dla siebie poniewaz w ten sposob moge sledzic swoj tok rozumowania i
              zmienic opinie jesli pojawia sie nowe celniejsze publikacje.

              Pozdrawiam





              • winner2006 Re:detox & wymadrzanie sie 06.08.07, 22:20
                Wiesz co, scept - faktycznie wymądrzasz się i tyle - ale ok, masz
                prawo pisać oc myślisz i jak też mam prawo i już. Wiesz doskonale,
                że nie przytocze Ci żadnych konkretnych danych, czy wyników badań.
                Wiesz, że nie podam Ci żadnych wzorów, ani nie bedę rzucać nazwami
                chemicznymi.

                Pisałam już wcześniej, że nie jestem lekarzem, na medycynie się nie
                znam i wcale nie mam zamiaru udowadniać Ci, ze mam rację, że Tombak
                ma rację - czy Bój wie co. Po prostu mam nadzieję, że istnieje na
                raka jakis sposób "niekonwencjonalny" i dobrze mi wierzac w coś
                takiego. Fajnei mi się tak żyje. I już. Ludzkość nei zbadała jeszcze
                wszystkiego i to, co nam się dziś wydaje głupie i nierealne, za 100
                lat moze być na porzadku dziennym.

                A jeśli musisz mieć na wszystko dowody naukowe, to napisz do
                wszystkich modlących się do Boga, że czary odczyniają, że w głupoty
                wierzą, bo nikt nigdy istnienia Boga nie udowodnił i modlić się do
                niego nie ma po co.
          • cichy9912 Re: "toksyny" i statystyki 07.08.07, 07:15
            Może i masz rację scept że to wszystko są bzdury (głodówka itp).
            Może w tym wszystkim nie chodzi o realną skuteczność tych działań.
            Ważne jest aby chory wierzył iż to co robi ma sans. Aby mu to
            poprawiło samopoczucie i dało wiarę w zwycięstwo z rakiem.
            Samopoczucie chorego w tej straszej chorobie jest dużo ważniejsze
            niż te całe leczenie konwencjonalne. Moja mama jest na tej głodówce
            czuje się lepiej. Jak zacznie wierzyć mocno w to że jej to pomaga to
            być może organizm sam sobie poradzi z chorobą. Wolałbyś aby mama
            pogodziła się z losem, podała się leczeniu paliatywnemu i leżała w
            łóżku jak roślinka oczekując na śmierć??????
            • cichy9912 Re: "toksyny" i statystyki 07.08.07, 07:19
              I mam jeszcze jedną prośbę do Ciebie scept. Pisz te swoje wywody bo
              masz do nich prawo i są potrzebne, ale zmień formę ich
              przekazywania, bo pod każdym loginem kryje się człowiek taki jak Ty
              który ma uczucia.
            • scept89 porady sieciowe i inne 07.08.07, 19:55
              Wybacz, nie bylo moim zamiarem obrazanie ani Ciebie ani twojej mamy. Mysle ze
              powinienem wyjasnic klika rzeczy:

              1) pacjent, chocby byl to niewyksztalcony niezbyt inteligentny czlowiek ma pelne
              prawo odmowienia zgody na leczenie (chemioterapie, operacje, radioterapie) nawet
              jesli kieruje sie zupelnie emocjonalnymi/nieracjonalnymi przeslankami. Nie wolno
              nikogo zmuszc do leczenia chocby nie chcial przyjmowac tabletek bo mu sie ich
              kolor nie podoba albo lekarzowi zle z oczu patrzy. Kazdy ma prawo dbac lub nie o
              wlasne zdrowie w sposob jaki uzna za stosowny z odejsciem na wlasne zyczenie
              wlacznie. Lekarz moze przekonywac chorego ale o ile jest on w pelni wladz
              umyslowych do niczego nie wolno mu go zmuszac.

              2) opiekunowie i kibice/doradcy sieciowi IMHO winni sie kierowac zasada "po
              pierwsze nie szkodzic". Jesli pacjent mowi ze np. nie ufa lekarzom to zamiast
              podbijac bebenek/nadymac jego obawy winno sie namawiac pacjenta np na
              skorzystanie z uslug innego onkologa, pracownika hospicjum, grup wsparcia
              pacjentow. Nie dlatego ze lekarz ma zawsze racje ale dlatego ze miewa ja
              znacznie czesciej niz nie-specjalista.

              3) mimo ze wiele rzeczy po prostu nie wykazuje sladow dzialania a sprzedajacy je
              ludzie
              nazwijmy to nie zasluguja na szacunek to spora czesc nie ma zauwazalnych skutkow
              negatywnych. Jesli ktos bedzie stosowal reflexoterapie czy anty-rakowe magnesy
              lozkowe, krysztaly z pozytywna energia i innne tego typu wymysly New Age to poza
              strata czasu, pieniedzy, podsycaniem falszywych nadziei + psuciem logiki nie
              wyrzadza jakiejkolwiek szkody na zdrowiu pacjentowi. Dlatego mimo ze wiara w
              lecznicze krysztaly mnie mierzi spokojnie moge napisac iz takowy krysztal etc.
              moze psychologicznie pomoc pacjentowi o ile ten w moc lecznicza krysztalu
              wierzy, ba nawet ze zakup takowego "krysztalu" jest jedna z niewielu ostatnich
              rzeczy ktore dla uspokojenia chorego mozna zrobic i wierz mi, nikogo za to nie
              zamierzam obarczac jakakolwiek 'wina' a wrecz przeciwnie.

              4) Nie podoba mi sie narzucanie chorym niesprawdzonych/nie-efektywnych srodkow
              dlatego ze rodzina chorego poczuje sie lepiej jesli cos robi.

              5) Istnieja przypadki kiedy porady znachorow w/g tego co wiemy obiektywnie
              przynosza szkode pacjentowi. Na innym forum spotkalem sie z np. zaleceniem picia
              oczyszczonej nafty. Jesli jak piszesz:

              > Samopoczucie chorego w tej straszej chorobie jest dużo ważniejsze
              > niż te całe leczenie konwencjonalne.

              to gdzie jest granica tego co akceptujemy? Kiedys leczono zapalenie pluc
              upuszczaniem krwi, wypalano rany postrzalowe wrzacym olejem, obkladano nie
              gojace sie rany kalem krokodyla.

              Dlatego pytam:
              czy jesli pacjent stwierdzi iz cotygodniowe upusty krwi (nie mowimy o
              czerwienicy prawdziwej) albo szklanka nafty dziennie dobrze mu robia to co?
              Siedzimy cicho wiedzac ze sobie szkodzi czy tez nalegamy aby zmienil 'kuracje'?

              Jak bedziesz traktowal ludzi ktorzy nie posiadajac elementarnej wiedzy
              medycznej/biologicznej beda zachwalali "zalety" upustow krwi, glodowek, nafty,
              etc. w nowotworach? Toz nie watpie ze zmieszalbys z blotem swojego sasiada ktory
              by w swojej glupocie polecil np. Twojemu 10letniemu synowi 'zreperowanie'
              Twojego samochodu poprzez stukanie mlotem w akumulator. Jak to jest, mozna dawac
              chocby najglupsze porady lecznicze a nie mozna dawac glupich porad
              motoryzacyjnych? Samochod nie jest cenniejszy od chorego.

              6) mottem tejze grupy jesli sie nie myle jest "propagowanie konwencjonalnego aka
              zgodnego z wiedza medyczna leczenia nowotworow". Jesli ostatecznym wskaznikiem
              co moze byc krytykowane a co nie bylaby opinia chorego/rodziny co psychicznie
              komu robi dobrze to jak widac z przekroju tematow z tejze grupy mozemy sobie owa
              zasade zapomniec. Aracjonalizm gora, sasiad czul sie lepiej po sproszkowanym
              ogonie kota etc.
              Wierz mi, to jest rownia pochyla. Proporcja informacji uzytecznych do zalecen
              szamanow i tak maleje.

              Pozdrawiam
              • goniatara Re: porady sieciowe i inne 07.08.07, 20:58
                Dajmy spokoj. Nie czepialabym sie scepta89 az tak bardzo, bo przedstawia fakty,
                czyli dostarcza informacji (bardzo na tym forum potrzebnych). Robi to w taki
                sposob, jaki potrafi, czyli bardzo konkretny, moze i nieco "suchy", pozbawiony
                wiekszych emocji, ale i tak chyba najwazniejsze sa jego checi, czyli wyjasnianie
                pewnych zagadnien. Watek ten rozpoczal sie pytaniem "co o tym sadzicie", wiec
                nie mozna miec pretensji do kogos, ze wlasnie odpowiada na pytanie. Dla
                przypomnienia tylko dodam, ze forum to juz w swoim wstepie ma zaznaczone, ze
                traktuje o medycynie konwencjonalnej. Oczywiscie pewnych tematow nie da sie
                uniknac, jak chocby dyskusje o emocjonalnej stronie chorowania, dotyczacej
                samego chorego, jak i jego najblizszych. Przy okazji takich wlasnie sytuacji,
                gdzie emocje biora gore, czesto dochodzi do rozpaczliwych prob szukania
                wszelkich sposobow, metod ratowania. To rozumiem. Nie mozna jednak skakac do
                oczu komus kto stojac z boku, patrzy na sytuacje chlodniej i dostarcza zwyklych
                informacji (o ktore zreszta ktos prosi). Tu naprawde wszyscy wszystkim
                wspolczuja tyle tylko, ze potrafia to okazac mniej lub bardziej wylewnie. W
                przypadku scepta89 nasuwa mi sie jeden komentarz : "don't kill the messenger".
                Pozdrawiam wszystkich
                Malgorzata
              • mania60 Re: porady sieciowe i inne 07.08.07, 21:11
                Scept
                Ty dalej nic nie rozumiesz. Twoje rady są jak najbardziej słuszne. Chorowałam na czerniaka IV clark, całkowicie podporzadkowałam się mojej doktór . Nawet nie piłam żadnych ziół , które polecali z dobrego serca znajomi, ale doktór prosiła ,abym w trakcie terapii zrezygnowała z tego specyfiku. Nigdy nie wierzyłam w żadne cudowne leki ani znachorów. Uznaję tylko konwencjonalne metody leczenia, ale nie mówię nikomu,że ziółka to bzdury a radioterapia to "ciemnogród". Jedynie przykładem swoim i zwalczenia tej choroby metodą konwencjonalną, staram się przekonać innych ,że to jedyna słuszna droga. Nie oceniaj innych , ale jeśli mogę prosić , to doradzaj , bo masz wiedzę , która na pewno przyda się wielu osobom.
                Pozdrawiam . mania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka