Dodaj do ulubionych

Do ajkaa2- stęskniłam się chyba:)

23.12.07, 23:22
Co tam u Ciebie, Asiu? Im bliżej Świąt, tym częściej o Tobie myślę.
Ostatnio rzadko odwiedzałam forum, bo nie mogłam patrzeć, ilu
znajomych forumowych rodziców zmarło na raka płuc i inne cholerstwa
w któtkim czasie. Teraz znów zaczęłam zaglądać, mam doła
przedświątecznego, a tu z moim dołem nie czuję się obco.

Jak znosisz "cudowną" przedświąteczną atmosferę?W którymś wątku
czytałam, że podobnie jak ja niestety.
Mnie te wszystkie teksty znajomych, sąsiadów i innych,
typu:"Wesołych, pogodnych Świąt życzę", doprowadzają do rozpaczy.
Mam ochotę powiedzieć: "Sam se wesołych..", chociaż wiem, że ludzie
nie chcą źle. Wczoraj, koleżanka kazała mi pozdrowić, mamę i tatę,
wiedziała, że tata zmarł. Też wiem, że zapomniała poprostu i się nie
gniewam, ale w domu potem ryczę. Czy kiedyś przestaje się ryczeć?
Pewnie też jeszcze tego nie wiesz. Trzymaj się jakoś w czasie Świąt
Asiu.
I wszystkim tu walczącym i już nie walczącym życzę, żeby się jakoś
wzięli w garstki i byli silni. Buziaki wielkie.
Obserwuj wątek
    • ajkaa2 Re: Do ajkaa2- stęskniłam się chyba:) 24.12.07, 01:12
      ojej ,Merosiu kochana ,też myślę o Tobie często:)czuję jakbyśmy
      razem walczyły na jednym froncie z tym samym wrogiem.
      Przed chwilą wyryczałam się,Taty juz z nami nie bedzie, następna
      osoba szuka ratunku .Coś gotuje, coś piekę,wyję nie wiadomo kiedy.
      Idąc ulicą ,słysząc erkę,jadąc do Warszawy,robiąc zakupy,taty
      cierpienie mam jeszcze w oczach. Niewiadomo kiedy przypominają mi
      się te ostatnie dni ,ostatnie słowa , pocieszanie , wymyślanie
      przyjemności chociaż już nie było rzeczy ,która mogła ucieszyc,picie
      kawy z tatą chociaż wiedzieliśmy że zaraz ją z wymiotuje tak na
      przekór wszystkiemu ,a on gasł, z każdą chwilą stawał się coraz
      słabszy ...mimo tego chciał życ .
      Jutro pojedziemy przed wigilią do taty na grób i już mnie
      ściska... Właśnie jeszcze rok temu był , życzyliśmy sobie wszyscy
      zdrowia przede wszystkim...nikt nie przypuszczał ,że bedą to
      ostatnie święta razem.
      Moja mama płaczę nawet gdy dostaje kartki na święta gdzie jest już w
      adresacie tylko ona.Jest ciężko, chciałabym sie cofnąc o rok i
      jeszcze raz przeżyc tą samą Wigilię.
      Merosiu Tobie i Twoim bliskim, wszystkim zmagającym się z
      samotnością po stracie życze dużo zdrowia, siły,przytulmy się w te
      święta mocno ,żyjmy chwilą mając w pamięci naszych kochanych
      odeszłych za wcześnie.
      Nawet mojemu synowi powtarzam ,że teraz nie jest sam bo dziadek
      czuwa nad nim, żeby mu się wszystko udało.
      Trzymam kciuki za nas wszystkich i za te święta mimo wszystko.
      Łatwo mi się teraz to napisało , gorzej w życiu...ech.
      Pozdrawiam i ściskam mocno .Asia
      • merosia Re: no i po Świętach 28.12.07, 22:03
        Do bani było w te Święta, naprawdę. Wigilię jakoś jeszcze przeżyłam,
        ale dwa następne dni przeryczałam w całości. Przed dziećmi się
        ukrywałam, ale i tak widziały. Nawet z psem na spacerze, chociaż się
        wstydziłam przed ludźmi, to też ryczałam. Wieczorem w drugi dzień
        Świąt najadłam się tabletek uspokajających, siedziałam więc jak
        mumia i usnęłam dość wcześnie. Nie wiem już co lepsze, płakać,
        nerwicy dostawać, ale coś robić i funkcjonować naturalnie w miarę,
        czy najeść się proszeczków i udawać manekina? A miałam być taka
        dzielna...
        Mam nadzieję, że dałaś sobie radę lepiej kochana i że inni też
        jakoś przetrwali z większą godnością niż ja:) Ze mnie nie należy
        brać przykładu niestety:) Buziaki wielkie przednoworoczne przesyłam
        dla Ciebie, Asiu, i dla całej ekipy tego forum.
        • ajkaa2 Re: no i po Świętach 28.12.07, 23:38
          Mogę tylko podpisac się pod Twoim listem.Nie znalazłam sobie
          nigdzie miejsca. Wigilia przeszła machinalnie ,raz dwa trzy i po
          wigilii. Wyłam ,gdy wróciłam do domu.Teraz dopiero święta zatrzymały
          mnie w tym uciekaniu od faktu ,że taty nie ma. Uciekłam w pracę ,
          zresztą mam taką która wymaga dogłębnego zaangażowania, a
          pracocholizm nie jest mi obcy ,nerwica też.W momentach kiedy miałam
          chwile wolne zaczynałam myślec i wtedy czy na ulicy czy podczas
          spotkania z kolezanką na głupiej rozmowie łzy same kapały mi z
          otwartych oczu,a święta uruchomiły całą lawinę. Dzisiaj mija czwarty
          miesiąc od śmierci.Merosiu chyba już nie musimy byc takie dzielne,
          przecież nawet maszyny pewnych obrotów nie wytrzymują.
          Ściskam mocno ,tulę mocno.Asia
          • merosia Re: no i po Świętach 30.12.07, 21:36
            A ja mogę się podpisać pod pracoholizmem i nerwicą:( Moja mama z
            kolei gotuje non stop. Nie ma tego kto jeść, ale gotuje, piecze,
            sprząta. Żarciem obdziela pół okolicy, mówi, że na niczym innym nie
            potrafi się skupić. Jakkolwiek żałośnie by to nie zabrzmiało w
            naszej sytuacji, życzę Ci kochana szczerze trochę uspokojenia w
            2008. Buziaki wielkie.
















            • ajkaa2 Re:...lepszego Roku 31.12.07, 15:28
              Merosiu
              Ja również życzę Ci spokoju,zdrowia,czasu,
              który da ukojenie tęsknocie,
              pociechy z dzieci, zrozumienia wśród najbliższych i jak najwięcej
              miłości.Asia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka