Dodaj do ulubionych

Moje przemyślenia......

29.01.08, 08:47
Z perspektywy czasu i wciąż pojawiających się wątków i pytań na tym
forum, doszłam do wniosku: pacjent "leczony" paliatywnie jest
pozostawiany w bardzo wielu przypadkach sam sobie. Gdyby nie
zaangażowanie i poświęcenie rodziny - to nie przeżyłby godnie,
normalnie nawet jednego dnia. Nie rozumiem tych lekarzy, którzy nie
podejmą nawet małego wysiłku rozwiązac jakiś problem ,który powstał.

Ci pacjenci i tak są już na gorszej pozycji, nie ma dla nich
możliwości dojścia do zdrowia(chyba że cud-a takie cos zdarza się
nawet czasami-i chwała Bogu!) , lekarze olewają bo po co tracic
czas, skoro pacjent umiera i trzeba dbac jedynie o to,aby nie
odczuwał bólu. Morfina i pacjent śpi,nie czuje bólu,nie cierpi i
jest święty spokój. Przerażenie mnie ogarnia jak pomyslę jak są
traktowani pacjenci w hospicjach.... Miałam okazję przyjrzec się z
bliska.... Gdybym zachorowała i nie byłoby możliwości wyzdrowiec, to
wolałabym chyba rzucic się pod samochód lub zginąc inaczej, aby
szybko. Większośc pacjentów przecież cięzko pracuje całe
życie,często nie doczekawszy emerytury- i taka jest zapłata za
wszystko? Że lekarz nie ma czasu, albo przez telefon nie potrafi
stwierdzic co dolega? To niech ruszy du...e i osobiście obejrzy co
dzieje, czy to takie wielkie poświęcenie?Takie zaniedbanie skraca
niejednokrotnie życie pacjenta. Dla człowieka, który umiera i widzi
że nikt nie chce się nim zając(oprócz rodziny) że jest olewany
przez system- serce pęka z żalu,ból jest ogromny-ale to nie ból
nowotworowy,lecz z głębi duszy....Przecież ci ludzie też chcą życ,
może nawet bardziej jak my, bo oni już wiedzą co niedługo moga
stracic, że nie zobaczą swoich dzieci, żon,wnucząt....

Co się dzieje z powołaniem lekarskim?

Mam nadzieję,że są też lekarze, którym zalezy na pacjentach.Do nich
nie mam nic-jeśli czytają ten post, niech nie przyjmują tego do
siebie. Jeśli maja czyste sumienie, nie powinni się tym denerwowac-
to ich po prostu nie dotyczy. Ale ja akurat na takich nie trafiłam,
i ze względu na swoją mamę jest mi niezmiernie przykro....
I nie tylko lekarze nie szanują pacjentów..
Kiedy zachorowała nawet renty nie przyznał jej Zus,tzn
zakwalifikowano ją,ale nie przepracowała w ost.10 latach 5 lat więc
się nie należało....Zwolniono z pracy bo była całkowicie niezdolna
do pracy.Przez rok czasu była bez pieniędzy bo czekała na decyzję z
Zusu.I przyszła odmowna.Kiedy znowu stanęła na komisję to łaskawie
przyznano,ale znowu musiała czekac na decyzję Zusu,aby dostac rentę
w trybie wyjątkowym.Ponad pół roku tylko cieszyła się z tej renty,
potem nawet nie była już w stanie stanąc na nogi(bo pewnym dupkom
zachciało się jej ulżyc w chorobie i nafaszerowano ją morfiną) żeby
cokolwiek sobie kupic... To jest okropne, jak pomyśle w jakim kraju
żyjemy, jacy ludzie nas otaczają...

Obserwuj wątek
    • platoon11 Re: Moje przemyślenia...... 29.01.08, 13:41
      Witaj, masz wiele racji w tym co napisałaś, faktycznie trzeba się
      bezpośrednio zetknąć z chorobą a co za ty idzie ze służbą zdrowia w
      najszerszym z możliwych znaczeń aby dostrzec jak nieudolnie to
      funkcjonuje, oczywiście ktoś może znowu powiedzieć że nie ma
      pieniędzy, ale czy trzeba pieniędzy na odrobinę zainteresowania,
      zwykłej ludzkiej życzliwości, właściwego podejścia do pacjenta,
      chęci niesienia pomocy, taktu i niestety czasami zwykłej fachowej
      wiedzy reprezentowanej przez niektóry personel medyczny, także
      lekarzy o zgrozo ! Pacjent onkologiczny leczony "paliatywnie" w
      rozumieniu wielu lekarzy (na szczęście nie wszystkich) nie
      potrzebuje już pomocy gdyż rokuje zerowe szanse na wyleczenie, to
      przykre a faktycznie tak nie wiele trzeba, aby wyciągnąć do kogoś
      może nie tyle już pomocną, co życzliwą dłoń.

      Pozdrawiam
      • jovita13 Re: Moje przemyślenia...... 29.01.08, 14:49
        Taak... Każdy sie tłumaczy pieniędzmi, a raczej ich brakiem... Na
        tym forum dziewczyna pisze że u mamy zrobiła się ropowica(ja
        pierwszy raz się z tym spotykam), ale lekarz po dokładnym opisie co
        się dzieje z raną już powinien wiedziec co robic. Ale chyba mu się
        nie chce pomyslec...

        Moze trzeba byłoby zrobic ranking lekarzy tych dobrych i tych złych-
        nie interesujących się pacjentem.Może to zmobilizowałoby co
        niektórych.
    • aron68 Re: Moje przemyślenia...... 29.01.08, 21:11
      Witaj Jovita

      przeczytałem dokładnie Twój tekst i z bólem muszę stwierdzić, że masz rację w
      każdym na napisanych tutaj uwag i przemyśleń. To wygląda jak relacja z krajów
      Trzeciego Świata lub opieki socjalnej w Rumunii a latach 70 tych a nie w kraju
      należącym do EU. Te wszystkie debaty o godności jednostki jej prawach w obliczu
      tego co piszesz są czystą formą cynizmu i kpiną. Miarą wielkich narodów było
      zawsze jak opiekują się ludźmi starymi chorymi i potrzebującymi pomocy.
      Nie możemy jako naród oczekiwać szacunku skoro sami nie szanujemy swych obywateli.

      Trzymaj się Jovita.

      Artur
      • zoja79 Re: Moje przemyślenia...... 31.01.08, 12:57
        Przykro mi, że spotkałaś się z takim traktowniem, takie rzeczy nie
        mają prawa się dziać, Ja chcę wierzyć, że sytuacja zmieni się
        wszędzie, bo tam gdzie ja sie leczyłam było tak jak powinno być. Nie
        wiem od czego to zależy, czy konkretny szpital i ludzie w nim
        pracujący oddziaływują na siebie, ale ja byłam w dwóch szpitalach,
        łącznie na trzech oddziałach i wszędzie zetknęlm się z ogromną
        życzliwością. Lekarze którzy naprawdę się przejmowali, kochane,
        ciepłe pielęgniarki, które nie raz wyciągały za uszy z otchłani
        rozpaczy, salowe, które pilnowały jak małego dziecka żeby obiad był
        zjedzony. Nigdy nikomu nie dawałam łapówek, prezentów, tortów,
        czekoladek itp. Ci ludzie mają po prostu wielkie serca. Uwierzcie,
        nie wszędzie jest czarno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka