Dodaj do ulubionych

Naświetlanie paliatywne głowy - przy przerzutach

23.07.08, 21:07
Proszę wszystkich zorientowanych o pomoc i radę!
Mój tata ma 6 guzów 4 cm przerzutowych w mózgu (rak drobnokomórkowy
płuc). Od kilku dni jest leżący - ma niedowład lewej strony, zespół
móżdżkowy, drgawki i sporadyczne ataki padaczki. Czy powinniśmy
jechać z tatą na naświetlania paliatywne? Czy one mogą w ogóle
jeszcze pomóc? Tato leżał na neurologii, gdzie lekarze twierdzili,
że to nie pomoże i tylko zmęczy tatę. Co wy o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • akado Re: Naświetlanie paliatywne głowy - przy przerzut 23.07.08, 23:15
      Hmmmm, tu musi zdecydować onkolog lub ale z tego co piszesz, to rzeczywiście nie ma sensu taty męczyć. Moja mama za pierwszym razem po neurologii to ładnie doszła do siebie i niedowłady minęły (miała też4 przerzuty)i dlatego onkolog zdecydował, że mama jest w formie do naświetlań paliatywnychj(miała 5 naświetlań). Niestety mojej mamie te naświetlania w niczym nie pomogły.
      • akado Re: Naświetlanie paliatywne głowy - przy przerzut 23.07.08, 23:19
        A czy naświetlania pomagają - z tego co czytałam i co mówił mi lekarz odnośnie mamy, to niektórym pacjentom pomagają (w sensie że niwelują skutki przerzutów i oddalają zgon o pewien czas)a niektórym nie pomagają wogóle, a u niektórych wręcz przyspieszają zgon - to jest loteria, ale jeżeli pacjent jest w formie, to onkolog ma obowiązek zlecić takie naświetlania. Jedna dziewczyna mi odpisała kiedyś tu na forum, że jej mamie po naświetlaniach paliatywnych minęły zupełnie zawroty głowy i do śmierci funkcjonowałanormalnie tylko dużo spała.
        • estelka1 Re: Naświetlanie paliatywne głowy - przy przerzut 24.07.08, 00:23
          Jeśli Twój tata jest w nieciekawym stanie, faktycznie nie ma sensu
          go męczyć. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, skonsultuj to
          jeszcze z jednym onkologiem. Doskonale sobie zdaję sprawę, że
          łapiesz się każdej możliwości, żeby chociaż na jakiś czas odgonić od
          taty śmierć. Dokładnie przez to samo przechodziłam i wiem, że póki
          najbliższy żyje, dotąd się ma nadzieję, że jeszcze będzie dobrze, a
          przynajmniej że ukradnie się trochę czasu razem. Dzisiaj szkoda mi
          tych dwóch ostatnich dni, kiedy mama była na naświetlaniach w
          szpitalu i jeszcze miała przebłyski świadomości. Była z nią moja
          siostra, a my z tatą dojechaliśmy do mamy w dniu jej śmierci, tak że
          na szczęście odeszła przy nas. Wiem, że masz przed sobą trudną
          decyzję, ale jeśli uznacie, że paliatywne naświetlania to jest jakaś
          szansa dla taty, postarajcie się być przy nim. To jest ważne i dla
          taty i dla Was, bo tak jak pisze akado, to jest trochę loteria...
          Pozdrawiam ciepło, Agnieszka
          • jedruch Kwalifikacja 24.07.08, 14:45
            Guzy są duże, chory w kiepskim stanie - radioterapeuta najprawdopodobniej nie
            zakwalifikuje go do leczenia. Do leczenia onkologicznego, nawet paliatywnego,
            trzeba być w miarę dobrym stanie ogólnym. Duża objętość guzów to spore ryzyko
            obrzęku mózgu po radioterapii, który może mieć opłakane skutki.
            Moim zdaniem (nie widzę pacjenta) przede wszystkim leczenie objawowe -
            przeciwobrzękowe, przeciwpadaczkowe, optymalnie w domu w ramach hospicjum domowego.
            No i niestety trzeba się nastawić, że to ostanie tygodnie, jeśli nie dni...
    • mazunia1 Re: Naświetlanie paliatywne głowy - przy przerzut 24.07.08, 08:59
      jeśli Twój tato nie cierpi to powinien ten czas spędzić w domu z
      Wami - naswietlenia w tym wypadku to loteria - zgadzam sie z
      wypowiedziami poprzedników - może wydłużyć nieco życie ale może je
      też gwałtownie skrócić - jedno jest pewne - Twój tato po
      naswitleniach opadnie z sił jeszcze bardziej.
      Trudny okres przed Wami - wiem, gdyż moja mama zmarła w ten sposób
      niecały rok temu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka