an3czka2
20.04.11, 10:13
Dziewczyny jestem w szoku. Pojechałam wczoraj wybierać pieska z kolegą męża do hodowcy i byłam w szoku. Pieska wypatrzyli w internecie. Umówili się na popołudnie i poprosili abym z nimi pojechała. Posesja ładna, zaproszono nas do ogrodu. Facet poszedł po pieska, przynosi czarną kuleczkę, ponoć ostatnią. Wzięłam na ręce i szok, sama skóra i kosteczki. Tak chudego szczeniaka nie widziałam jeszcze. Mało tego to był tak brudny jak by żył w piwnicy lub chlewie. Łapki obklejone jakimś sianem. Zapytałam o książeczkę i szczepienia i zaczyna kłamać ze niby jakiś kupiec niedoszły wziął książeczkę, i przepadła. Zapytałam czym karmi, oczywiście najtańsza karma, sunia chuda jak szkielecik.Wyskoczyłam na faceta ostro żeby nie trafił na idiotów , że mam shih tsu i wiem jak powinien szczeniak wygladać i mu nawrzucałam. Biedny kolega stał i zamarł bo myślał że nas wywali, ale ja bym szczeniaka nie oddała i już. Opuścił cenę i chciał tylko abyśmy szybko wyszli. Żona jego uciekła za dom. Wzięłąm pieska i wyszliśmy, sunia się trzęsła jak galaretka. Jest malusia, ale w aucie po chwili się uspokoiła, dała mi buziaka i przytuliła do mnie. W aucie dopiero pomyślałam- Co ja zrobiłam? powinnam zostawić to nieszczęście i zadzwonić na policję. Żal mi jednak było małej, bo nie wiadomo gdzie by trafiła. W samochodzie powiedziałam koledze że jak żona go wywali z psiakiem to my go zabieramy. Chłopacy tylko orzekli że wyszczekana jestem okropnie:), i całe szzczęście że oni należą do lepiej zbudowanych, bo facet wymiękł. Wiem źle zrobiłam, bo nie powinnam brać suni, ale żal serce ściskał. Bałam się reakcji żony kolegi, ale były okrzyki radości już w drzwiach, ona zachwycona, dzieci też. Przeprosiłam że w takim stanie i opowiedziałam jak było. Była oburzona że są tacy ludzie, ale sunię pokochała natychmiast. Jest rasowa na pewno, dziś im kazałam biec do weta i szczepić malutką. Wet przeglądnie to oceni, ale na chora nie wyglądała, w domciu juz baraszkowała z dziećmi i cieszyła się. Nawet mój mąż powiedział że jak coś będzie nie tak i nie spodoba się żonie to zabieramy małą do siebie:). Nie ma jednak na to szans, malutką pokochali od razu:)