Dodaj do ulubionych

9m-czny złośnik,tyran...

17.09.03, 22:49
jestrm mamą 9 m-cznego Kubusia i mam wiele z nim związanych radości ,ale i
problemów niestety.Kubek nie lubi swego wózka,jeżeli wysiedzi w nim 5 min to
duży sukces,ssie pierś i często robi sobie diety tzn.tylko cycuś i ew.chrupki
kukurydziane,zasypia tylko przy piersi,chce być tylko ze mną i nie ma mowy
żebym zniknęła mu z pola widzenia,problematyczne jest wyjście do
toalety...,najlepiej gdyby był cały czas na rękach,i jeśli coś nie jest po
jego myśli wyje strasznie i nie ma mowy o przetrzymaniu,dużo wątków,ale to
wszystko mnie martwi.Co powinnam robić?jak reagować na jego placz?czy uczyć
już samodzielnego zasypiania czy mamy na to czas,dodam że w nocy śpi trochę w
łóżeczku,a potem ląduje z nami,a co z jedzeniem?a kwestia ścislego nadzoru
nade mną?i jeszcze ten nieszczęsny wózek...Bardzo proszę Was o pomoc.czuję
się bardzo niedoświadczoną mamą i boję się że wychowam małego terrorystę
pozdrawiam wszystkich
moni36
Obserwuj wątek
    • pesteczka5 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 18.09.03, 01:05
      Mnie sie wydaje, że Kubuś jest normalnym dzieckiem... To przyklejenie do
      Ciebie to tzw. lęk ósmego miesiąca, dziecko już orientuje sie co i jak, a
      kiedy mama znika mu z oczu, odbiera to jak rozstanie na zawsze...

      Jedzenie... Dzieci "cycusiowe" często tak mają... A jak u niego z wagą? Jeżeli
      u starszych dzieci cycuś wypiera całkowicie resztę diety, powoli trzeba go
      ograniczać, ale nie piszesz, czy Kuba w ogóle wypina się na jedzenie, czy
      tylko ma takie dni... Zrobiłabym mu przy okazji morfologię i nie przejmowała
      się więcej.

      To niechętne siedzenie w wózku, zasypianie przy mamie... Są takie absorbujące
      dzieci. Ale to nie żadna patologia, taki urok. I chyba trzeba mu to dać.
      Niemowlak ma prawo do usypiania zawsze przy bliskiej osobie, w ten sam sposób.

      Wiesz co, też mam takiego Kubusia, dwa miesiące starszego. Podobno są dzieci
      siedzące godzinę na podłodze wśród zabawek, na spacerze oglądające świat z
      wózeczka albo śpiące. Mnie się takie nie trafiłysmile)) (to już drugie).Non stop
      bieganie z lub za nim, czytanie, noszenie na rękach itp. Ten typ tak ma i już.
      Przy pierwszym dziecku byłam przerażona, teraz przywykłam... Nie możemy
      ograniczać ciekawości świata naszych berbeciów. Skoro mamy żądnych przeżyć
      małych eksplorerów, a nie nieruchawe kluchy, trzeba za nimi kłusemsmile))

      Rozumiem Twoje zmęczenie i rozgoryczenie. Zapewnij sobie kogoś do zmiany od
      czasu do czasu i pamiętaj, że w rozwoju dziecka wszystko tak szybciutko się
      zmienia... I że dziecko nie robi niczego Ci na złość. I nie wychowasz tyrana,
      nie bój się. Staraj się tak o nim nie myśleć. Pomyśl, że pcha go do przodu
      ciekawość świata. Teraz przed Wami trudny okres, pierwsze kroczki, ciągłe
      pilnowanie wszędobylskiego malucha. Ale to minie i wkroczycie...w bunt
      dwulatkasmile))

      Co do treningu zasypiania - jestem całą duszą przeciw. Taki maluszek ma prawo
      do naszej bliskości i bezpiecznego, pełnego miłości wprowadzania w sen przez
      kochających rodziców. On tego potrzebuje po prostu fizjologicznie.

      Na koniec konkretna rada. Myślę, że takim żywym sreberkom przyda się trening
      skupiania uwagi - tzn. twoja pomoc w zainteresowaniu sie czymś dłużej.
      Oglądajcie razem książeczki, próbuj czytać rytmiczne, krótkie wierszyki
      (nieoceniony Brzechwa), baw sie z Kubusiem w np. wkładanie i wyjmowanie
      klocków z pudełka, turlanie piłeczki od Ciebie do niego, zabawy typu warzyła
      sroczka kaszkę , lampa-nos itp. Objaśniaj, co robicie, łagodnym i prostym
      komentarzem. Nie licz, że go zajmiesz na kwadrans - parę minut będzie sukcesem.

      Życze wytrwałości i powodzenia - mama Kubusia
      • dysia_j Re: 9m-czny złośnik,tyran... 19.09.03, 10:12
        Po przeczytaniu tego co napisala moja przedmowczyni nie mam w
        zasadzie juz nic do dodania. Po prostu Twoj syneczek jest ciekawym
        swiata maluszkiem, a do tego niesamowicie zwiazany z Toba
        emocjonalnie. Jest teraz w tym trudnym okresie i nie mozna sprawic,
        zeby stracil poczucie bezpieczenstwa. Pielegnuj Wasza wiez i za nic w
        swiecie nie daj maluchowi odczuc, ze masz go dosc (choc wiadomo, ze
        masz prawo tak czuc, ze jestes zmeczona), ze przed nim uciekasz. Niech
        zostaje z kims innym, ale zanim wyjdziesz - wytlumacz, ze bedziesz w
        sasiednim pokoju, ze wrocisz.
        Mysle, ze jak Kubus zacznie chodzic, to troszke wydorosleje, stanie sie
        bardziej samodzielny i juz nie bedzie tak bardzo potrzebowal mamusi
        przy sobie. U nas to sie nawet wiazalo z tym, ze synus (Tymek, 15
        miesiecy) sam odstawil sie od piersi (14 mscy). Po prostu pewnej nocy
        powiedzial "nie" i pokazal raczka butelke z woda. Zaczelo sie chodzenie
        (13 mscy), samodzielne podjadanie roznych rzeczy. I mama nagle
        przestala byc jedyna i niezastapiona. (oczywiscie mi bylo troszke
        smutno...)
        Takie sytuacje mijaja bardzo szybko i prawie neizauwazalnie. Zycze
        jeszcze troche cierpliwosci.
        Pozdrawiam smile
      • mamasita Re: 9m-czny złośnik,tyran... 29.09.03, 12:32
        Naturalnie on potrzebuje uwagi i che sie uczyc, a od kogo jak nie od ciebie.
        Moj synek ma 9 miesiecy i tez czasem ma jazde np. ze chce pchac wozek na
        czworkach po domu co jest niemozliwe i sie wscieka bo na dworzu moze a tu kola
        zablokowane, wiec odwracam jego uwgae i rozumiem ze sie zlosci, tez bym sie
        zloscila. Ja i Mąż czesto sie z nim bwimy lub rozpoczynamy zabawę,w odkręcanie
        butleki, wrzucanie klocków, rozszarpywanie gazety, jeżdżenie samochodzikiem ,
        czytanie" książeczki czy wyrzucanie rzeczy z szafki z płytami, potem mały już
        sam buszuje przez 20 min max przychodzi się przytulic połaskotać i leci dalej
        ale dlatego ze wie że może na nas liczyć z zabawą, i że tak było od początku.
        Nie mam czasu pisać dalej ale zgadzam sie pestką w zasadzie ze wszystkim
        oprócz spania, ale też cześciowo bym się zgodziła. No ale to dłuższy temat.
        Myślę że możesz go nosić na rękach, i najlepiej żęby rodzina z nim dużo czasu
        spędzała, to wkrótce zapragnie sam odrobiny własnego spokoju i terytorium.
    • moni36 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 22.09.03, 19:03
      Kochane Mamy!
      Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi,przepraszam że dopiero teraz,ale mialam
      awarię kompa.Pesteczka-za Twoją radą uczę Kubę koncentracji i mamy małe efekty-
      3 minuty na jednej rzeczy to dużo?Moje wszelkie wątpliwości rodzą się gdy
      słyszę komentarze znajomych i rodziny,a nie chciałabym żle go wychowywać.A jak
      oduczyć bicia?Trzaska nas równo małą łapką.Nie wiem czy to dla niego zabawa?
      Teraz niestety jest chory i bardzo marudny.Pozdrawiamy wszystkich Mama i Kuba
      • mader1 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 23.09.03, 13:57
        No oczywiscie, ze nie moze was bic - ale wydaje mi sie, ze robi to raczej
        nieswiadomie. przytrzymuj mu raczke i mow bez usmiechu, ostrym tonem - nie
        wolno. kiedys wreszcie zrozumie smile dziecko w tym wieku jest baardzo
        absorbujace. uczenie koncentracji wymaga tygodni, a czasem miesiecy smile Moj
        synek ma 10 mies. i sama go nie zostawiam, bo jest w staanie zrobic sobie
        krzywde natychmiast po moim wyjsciu. taki wiek. i spi z nami wink
        • skylight Re: 9m-czny złośnik,tyran... 25.09.03, 10:12
          Moja mała już niedługo skończy 8 mies. i zauważyłam, ze zaczyna nas tyranizować
          i szantażować ! Mam mądrą książkę, w której akurat natrafiłam na temat: dzieci
          trudne /podtemat: co zrobić aby nie rozpieścić dziecka.
          Mówią, iż w wieku 6-7 mies.dziecko powinno nabyć umiejętnośc samodzielnej
          zabawy w łożeczku (kojcu). No właśnie, a moja tego nie potrafi. Więc żeby
          rodzice mieli motywację i ich serce nie bolało, że dziecko płacze - koniecznie
          muszą mieć jakieś zajęcie: np.ja powiedziałam sobie, ze muszę zrobić obiad !
          Małą położyłam do łóżeczka - i dałam jej gazetę. Ona uwielbia gazety, zaczęła
          ja przeglądać, targać strony, strasznie jej się to spodobało; powoli zaczynała
          marudzić, ja odzywałąm się do niej od czasu do czasu i jakoś przetrwałam -
          sukces: zrobiłam pierwszy raz obiad, podczas gdy dziecko było w łóżeczku - a
          nie spała !!!
          Kiedy zrobiłam, podeszłąm do niej i zaczęłyśmy 'rozmawiać'.

          Acha, w książce napisali, ze najtrudniejsza jest pierwsza GODZINA, kiedy wkłada
          się dziecko do łóżeczka i słyszy płacz. Faktycznie początkowo jest ciężko, ja
          nie zostawiałam ją na godzinę ale wytrzymała jakieś pół godziny - a to jest
          strasznie dużo. I ja byłam wtedy ogromnie z siebie dumna !
          Niestety ale, kiedy dzieci są raczej trudne do ujarzmienia to trzeba
          je 'tresowac', bo inaczej i sobie i dziecku wyrządzamy krzywdę.
          Gorąco pozdrawiam i życzę dużo rozwagi i ...mądrości w wychowywaniu.
          Pa !
          • pesteczka5 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 28.09.03, 21:33
            skylight napisała:

            > Moja mała już niedługo skończy 8 mies. i zauważyłam, ze zaczyna nas
            tyranizować
            >
            > i szantażować

            guzik prawda, takiemu małemu dziecku nie można przypisywać i n t e ne c j i !

            Mam mądrą książkę,

            chyba nie za mądrą...

            w której akurat natrafiłam na temat: dzieci
            > trudne /podtemat: co zrobić aby nie rozpieścić dziecka.

            w tym wieku należy się moim zdaniem skupić na tym, aby dziecko kochać i dać mu
            to poczuć, a nie , żeby nie rozpieścić.
            Naprawdę kochajac niemowlę rozpieścić sie go nie da!..
            >
            > Niestety ale, kiedy dzieci są raczej trudne do ujarzmienia to trzeba
            > je 'tresowac'

            Boże. Nie zgadzam sie całą duszą... Stąd tylko krok do traktowania dziecka jak
            przeciwnika, którego trz\eba ujarzmić i pokonać. Zgubne skutki takiego
            podejścia zaowocuja brakiem bliskiego kontaktu, pozbawią słodyczy głębokiej
            miłości do dziecka, a w wieku nastolatkowym, gdy przyjmiemy taką pozycję,
            zaskutkują utratą jakiegokolwiek dojścia do dziecka... a ono zdryfuje od nas
            do paczek, kolegów i własnego swiata, o którym nas nie poinformuje. Brrrrrrr.

            To pewnie jakaś amerykańska książka o zimnym wychowie. A może 'Pierwszy rok
            życia dziecka" - sama w sobie niegłupia, ale trzeba ją czytać mając cenzurę w
            oku. Zdrowym oku.

            To mój punkt widzenia. Może sie mylę. Czas pokaże - nasze dzieci za x lat...
            Ciepło pozdrawiam wszystkie stroskane i refleksyjne (To w każdym razie dla nas
            wszystkich plus!!!) mamy. pesteczka
      • pesteczka5 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 28.09.03, 21:44
        moni36 napisała:

        > Kochane Mamy!
        > Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi,przepraszam że dopiero teraz,ale mialam
        > awarię kompa.Pesteczka-za Twoją radą uczę Kubę koncentracji i mamy małe
        efekty-
        > 3 minuty na jednej rzeczy to dużo?

        No... dużo. Pracujcie dalej!

        Moje wszelkie wątpliwości rodzą się gdy
        > słyszę komentarze znajomych i rodziny,a nie chciałabym żle go wychowywać.

        Zaimpregnuj się na komentarze! Bądź nieprzemakalna! To Twoje dziecko przecież.
        Miej to w... dużym poważaniu. Moja teściowa zawsze uważa, ze moje dziecko jest
        tyranem bo budzi sie w nocy
        ja jestem głupia bo nie biję dzieci
        jestem głupia bo daję im farby, a potem treeba sprzątać
        mam odwagę zabronić ksi.ędzu i sąsiadce całować małe po rączkach, bo
        ważniejsze sa dla mnie uczucia moich dzieci, które się boją niż sąsiadek,
        które się obrażą
        gdy mój synek marudzi nagle w restauracji, biorę pod uwage, że jest po
        podróży, nie spał, jest kupa obcych ludzi wokól m. in. trajkocząca babcia, i
        zamiast przywalić w dupsko wedle jej rady po prostu biorę na ręce, mocno tulę,
        odwracam uwagę...
        kiedy dwuipółlatek ma ochotę zdzielić roczniaczka, wyjmuję klocek z rączki i
        mówię spokojnym tonem - nie pozwalam na bicie, bić nie wolno
        jak się drą, mówię - w tym domu nie wrzeszczymy, ja na was nie wrzeszczę
        (wedle teściowej powinnam powiedzieć - jak bedziesz bić braciszka, mamusia cię
        nie będzie kochała...)


        I wcale a wcale się nie przejmuję, co pomyśli teściowa i cały świat z nią.
        Zawsze najpierw myślę o dziecku i srtaram sie oceniac po intencjach.

        Przepraszam, mały si ę budzi. Buziaki!!!!!!!!!! A
        • pesteczka5 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 28.09.03, 21:48
          pesteczka5 napisała:

          staram sie oceniac po intencjach.

          Dwuipółlatka po intencjach, nie niemowlaka, któremu intencje jak napisałam
          przypisywać trudno ( np,gdy starszy synek idąc po kwiatek dla mnie umorusał
          się błotem, jestem zachwycona, choć wszystko do prania... )
          >
          > Przepraszam, mały si ę budzi. Buziaki!!!!!!!!!! A

          P.S. Boże, jak czasem ciężko z tymi dziećmi. Ale warto. Całuję. Aha,
          polecam 'Dobrą miłość" Samsona i Eichelbergera i wiele innych, kupę tego mam,
          mze znajdę chwilkę , to ci napiszę. Pa!
    • moni36 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 26.09.03, 22:07
      Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję,skylight-jaka to książka?i jeszcze
      jedno:niedługo się przeprowadzamy i będziemy mieć nareszcie sypialnie a Kubuś
      swój pokój,ale tu zaczynają się schody...gdzie Waszym zdaniem wstawić
      łóżeczko,jeśli mały śpi w nim do ok23,a potem ląduje z nami do łóżka na
      karmienie i zostaje ,bo w nocy je i robimy to de facto nie budząc się
      niemalże.Chciałabym,żeby znał i lubił swój pokoik,ale te nocne karmienia...Co
      sądzicie?pozdrawiam serdecznie
      • skylight Re: 9m-czny złośnik,tyran... 29.09.03, 12:35
        Sprawdzę w domu autora i dokładny tytuł to Ci napiszę. I nie zgadzam się z
        autorką powyższych wypowiedzi krytykującą tą książkę, uważam , że sposób jest
        b.dobry. W przeciwnym wypadku ja musiałabym nosić dziecko non-stop na rękach -
        bez przesady, waży ponad 9 kg, a mój kręgosłup już słabo wytrzymuje takie
        obciążenie... Poza tym widze już zdecydowaną poprawę ! Moja mała zdecydowanie
        zmądrzała - jesteśmy z mężem sami zaskoczeni ! Teraz sporadycznie zdarza jej
        się płakać od razu po włożeniu do łóżeczka, i z regóły (powtarzam z regóły) po
        krótkiej chwilce sama przestaje płakać i zaczyna zajmowac się sobą - teraz jest
        na etapie samodzielnego podnoszenia się po szczebelkach łózeczka do stania,
        wychodzi jej to bardzo dobrze i ma niezłą zabawę ! PO prostu nie można dać
        sobie 'wejść dziecku na głowę' !

        A apropos, łóżeczka ja np. ten problem rozwiązałam w ten sposób, że póki mała
        budziła się w nocy to spała z nami (ale na szczęscie od 5-go mies.zaczęła
        przesypiać całe noce i wtedy wylądowała nie w łóżeczku a w ..kojcu i tam śpi po
        dziś dzień - ma więcej miejsca). Ale nie da się cały czas spać z dzieckiem i
        teraz gdyby dzidzia nie przesypiałą mi nocy to tak samo położyłabym zaraz przy
        moim łóżku kojec /łóżeczko i kiedy małaby się budziła brałabym ją na karmienie.
        Im dziecko większe tym bardziej się wierci i ciężko się wtedy razem z nim
        wyspać. A pokoju dla dziecka jeszcze nie przygotowywałąm, mamy tam tylko
        pomalowane ściany i póki jest jeszcze taka mała będzie ciągle z nami w
        sypialni. CZasami się bowiem zdarza, że budzi się z płaczem w nocy
        (ząbkowanie), i nie chciałabym kilka razy w nocy biec do niej do drugiego
        pokoju. A uważam, że jej pokój może po prostu poczekać...
        pozdrawiam !
        • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: 9m-czny złośnik,tyran... 11.10.03, 22:14
          Dziecko jak sie rodzi to nie ma pojęcia, jakie zasady panują na świecie. To my,
          rodzice pokazujemy im jak to jest. I dzieci się od nas uczą!!
          I teraz wyobraźmy sobie, że dziecko (maleńkie, takie do roku) zaczyna płakać
          (bo np. jest mu smutno, jest głodne, czegoś się przestraszyło itp.). I teraz my
          rodzice reagujemy jakoś na płacz: - idziemy do dziecka i przytulamy, -
          zostawiamy je w łóżeczku żeby się wypłakało. Jaką lekcję odbierze od nas
          dziecko? Kiedyś jak dziecko urośnie, to będzie nas traktować tak, jak zostało
          tego nauczone.
          Wiem, że jedzenie ważna rzecz, ale nie może być ważniejsze od uczuć mojego
          dziecka!
          > Poza tym widze już zdecydowaną poprawę ! Moja mała zdecydowanie
          > zmądrzała - jesteśmy z mężem sami zaskoczeni !
          Według mnie Mała nauczyła się: "Płacz nic nie daje - muszę sobie radzić sama,
          trzeba się martwić o siebie, nikogo to nie obchodzi co się ze mną dzieje".
          W wychowaniu nie tyle chodzi o efekt (mała zajmuje się sama sobą i jest
          nikłopotliwa) co o wychowanie szczęśliwego człowieka (czy kiedyś będzie miała
          czułość, zrozumienie i cierpliwość dla swoich rodziców, męża, dzieci). CEL NIE
          UŚWIĘCA ŚRODKÓW!!!

          Też się denerwuję (i to nie raz) jak dzieci ryczą, a tu tyle ważnych i pilnych
          spraw. Ale STARAM się rozumieć ich uczucia, STARAM SIĘ przytulać moje córki
          kiedy płaczą bo staram się pamiętać o tym, że dzieci nie płaczą mi na złość.
          Niemowlaki płaczą, bo nie umieją inaczej nam powiedzieć, że jest im źle.

          Pozdrawiam serdecznie smile

          PS I w całej rozciągłości zgadzam się z pesteczką5. I polecam książkę "Dobra
          miłość" o której wspominała pesteczka.
          • moni36 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 12.10.03, 14:10
            Bardzo Wam dziękuję,przeczytałam Dobrą Miłość i jest mi o wiele łatwiej.Super
            książka,no i oczywiście nieoceniona jest Wasza pomoc.pozdrawiam
        • jola_ep Re: 9m-czny złośnik,tyran... 28.10.03, 19:54
          skylight napisała:

          > Sprawdzę w domu autora i dokładny tytuł to Ci napiszę.

          Już przeczytałam - Spock - ale on podobno wychodzi z mody wink tzn. w kolejnych
          wydaniach wycofuje się z tego, co pisał wcześniej. Jego "zimny wychów" jest
          teraz bardziej ciepły.

          >I nie zgadzam się z
          > autorką powyższych wypowiedzi krytykującą tą książkę, uważam , że sposób jest
          > b.dobry. W przeciwnym wypadku ja musiałabym nosić dziecko non-stop na rękach -

          No nie, mówimy o 8-miesięcznym dziecku? Czy między noszeniem na rękach, a
          wrzucaniem do łóżeczka nie ma innych możliwości? Moje w tym wieku lubiły np.
          leżeć w foteliku i obserwować mamę, albo bawić się zabawkami na kocyku
          rozłożonym na podłodze (a najchętniej z niego wypełznąć bądź się wytoczyć).
          Możliwości jest mnóstwo. Z nieznanych mi powodów nie lubiły tylko leżeć w
          łóżeczku (no, chłopak trochę lubił, ale on był taki "dziwny" od urodzenia wink ).
          A nie nosiłam (tylko jak miały kolki), bo kręgosłup mam słaby. Ewentualnie
          trzymałam na kolanach i lulałam siedząc.

          > PO prostu nie można dać
          > sobie 'wejść dziecku na głowę' !

          Nie rozumiem tego stwierdzienia... Niemowlę włażące na głowę wink Tak się tego
          boicie? Ja uważam, że trzeba dziecka słuchać i brać pod uwagę jego potrzeby. A
          tak się składa, że potrzeba poczucia bezpieczeństwa, które dają bliskie osoby
          jest bardzo ważna u maluszków. Oczywiście można dziecko nauczyć, kiedy tej
          bliskości nie ma prawa żądać.

          A reszta listu mi się podoba smile))

          Pozdrawiam
          Jola
          • mamasita Re: 9m-czny złośnik,tyran... 29.10.03, 11:42
            MOj juz ma 10 miesiecy i nie widze takich poblemow. Oczywiscie jak sie znudzi
            zabawa u nas w sypilani od 6 rano do 7 to sie na nas wspina i marudzi, ajajaj
            bo chce isc do drugiego pokoju, albo najlepiej galopowac na czworakach w gore
            i w dol po schodach. Wozka tez nie lubi i jak jest w nastroju na lazenie to
            husta wozkiem i łaja nas ababababa! No ale trudno siedizec w nim musi, dajemy
            mu zbawki, soczek, konsole z muzyka. Czasem go sie wyjmie i idzie z nami za
            rękę i jest spokój po pada ze zmeczenia za chwile. Podsumowujac - dziecko
            odkrywa swiat i chce poszerzac pole swojego dzialania i odzzialywania, czasem
            to uderza od razu w oczy, ono chce sie uczyc, potrzebuje ciebie do zabawy bo
            che poszerzyc repertuar doznan a wie ze ty masz milion pomyslow. Czasem mam
            dosc jak musze go sciagac z parapetow czy ganiac za nim po schodach jak obiad
            na kuchni ale z drugiej strony słodziak robi to co do niego nalezy rozwija się.
    • evee1 Re: 9m-czny złośnik,tyran... 29.09.03, 16:54
      Ja stosowalam podejscie, ze kazda sytuacja, to pewien etap
      i kiedys sie zmieni. I ze swoja dwojka dzieci przeszlam
      przez chyba wszelkie mozliwe kombinacje spania z/bez nich,
      w naszym/w oddzielnym pokoju, zasypiania samemu/bez rodzicow
      itd. Poza tym mam dwojke dzieci o diametralnie roznym
      usposobieniu. Corka nie moze zyc bez innych ludzi wokolo
      (nie trzeba sie nia zajmowac, potrzebna jest jej jedynie
      obecnosc), natomiast syn potrafi sie (i potrafil jak byl bardzo
      malutki) sam godzinami sie bawic. Ale to nie przeszkadzalo corce
      przechodzic przez rozne okresy zasypiania i niezasypiania samej.
      Syn z kolei mial okres budzenia sie w srodku nocy na 3 godziny
      i akurat wtedy MUSIAL sie z kims bawic (a biedna matka, czyli ja,
      musiala isc rano do pracy). Inaczej byl straszny raban i po prostu
      nie dawalo sie go uspic (mial wtedy wlasnie okolo 9-10 miesiecy).
      On sie wysypial w dzien, a ja dzien w dzien ledwo zywa z bolem glowy
      lecialam do pracy. Ten okres oczywiscie minal i mimo, ze opowiadam
      to teraz jako anegdote, to jednak do tej pory pamietam te koszmarne
      noce i zastanawiam sie czy jednak nie powinnam go byla wtedy potrenowac.
      Ja osobiscie uwazam, ze po prostu musisz probowac co Tobie i dziecku
      bedzie odpowiadac i wypracowac sobie jakis model postepowania,
      ktory i tak napewno po kilku miesiacach bedzie musial ulec
      zmianie smile). Chociaz nie wiem, moze ktoras z Was ma dzieci, ktore
      jakos tam trwaja w swoich przyzwyczajeniach.
    • skylight książka ! 30.09.03, 09:09
      Moni, podaję namiary na książkę, na którą się wcześniej powoływałam, autorzy:
      Benjamin Spock i Steven J.Parker "DZIECKO, pielęgnacja, opieka i wychowanie"
      jest to uaktualniony i znacznie rozszerzony światowy bestseller (tak pisze) !

      Polecam i pozdrawiam,
      Skylight
      • sugar_mama_danielcia Re: książka ! 28.10.03, 22:19
        Danielus, Danielcio, Danieleczek, Danieluncio - moj najukochanszy 9cio-
        miesieczny synek. Ale i wieeeeeelki wieeelki terrorysta i 'tyranek'. Dziecko
        zachowuje sie identycznie jak maluch autorki. Na poczatku troche sie
        zloscilam, krzywilam. Jak ktoras mama napisala - czekalam jak ta faza
        przejdzie. Ale w koncu zaczelam obracac te humorki w zart. Maly wstaje w
        wozku - no to ja gilgocze go po brzuszku, udaje, ze gryze stopki. Maly smieje
        sie do rozpuku, zapomina o awanturze jaka robi. Podobnie przy zmianie
        pieluszki, bo na poczatku przewijania 'odwala' scenke. No to ja go 'ugryze' w
        stopke, pociagne za nosek, zaspiewam smieszna piosenke, poudaje troche kaczke,
        troche pieska i kotka - malemu przechodzi zly humor. Zauwazylam, ze odkad
        nauczylam sie rozpedzac te jego zle nastroje to maly jest duzo spokojniejszy,
        wesoly, nie terroryzuje bezlitosnie. Ja jestem weselsza i nie czekam zmiany i
        cuda. Zaczelam cieszyc sie kazdym etapem rozwoju dziecka. Sa lepsze dni i
        gorsze. Nieraz mam wiecej cierpliwosci, czasem malo. Ale to co napisalam
        powyzej bardzo zmienilo moje zycie.

        Pozdrawiam
        Sugar
        • ada40 Re: książka ! 06.11.03, 00:41
          TO przecież MÓJ Maciek!!!!!!, ale wiesz co, jak już nie mogę z tym wszystkim
          wytrzymać to się pocieszam, że gdyby był taki bardzo grzeczny, bawiący się sam
          zabawkami w łóżeczku itd. to pewnie bym się martwiła czy aby napewno jest
          zdrowy! ( bo może to np. autyzm... - jestem niestety trochę hipohondryczna! )
          Trzymaj się , bo to przecież minie ( wiem co mówię, bo mam jeszcze 3,5 letnią
          córkę, z którą było tak samo! )
          • moni36 Re: książka ! 06.11.03, 22:26
            a kiedy to przechodzi?tak z czystej ciekawości pytam,a czy masz/macie jakieś
            sposoby na wózek-ręce mi odpadają na spacerze, a mały jeszcze nie chodzi,a do
            wózka nawet nie daje się włożyć...i jeszcze ostatnio doszedł problem z
            karmieniem-Kubek nie potrafi wysiedzieć w krzesełku,nic go nie jest w stanie
            zająć,kończy się płaczem i jak tu go karmić?staram mu sie coś wcisnąć jak
            raczkuje i na moment się zatrzyma-koszmar to bieganie z łychą za nim,a poza tym
            Kubek przechodzi jakąś fascynację raczkowaniem-mógłby cały czas tak
            łazikować.pozdrawiam serdecznie mama Kubusia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka