IP: *.* 15.07.02, 09:46
Mam w domu niejadkę - dwulatkę. Mam wrażenie, że zęby ją bolą jak coś ma do buzi wziąć oprócz własnych paluchów (chwała, ze nie ma jeszcze żadnych plesniawek itd.).Nie chce jeść owoców, ani warzyw. Żyje na rannym i wieczornym bebiko 3r. Czasem jak jest zamyslona uda się jej przemycić jakiś kawałek serka lub wędlinki do paszczy, z bułką raczej się nie udaje - jedyne co to zlizac masło. Drugie dania odpadają, ew. czasem w przypływie szczęścia jakiś maleńki (do łykania) makaronik na słodko. A tak to tylko zupy, ostatnio tylko kilka łyżek i już (wiem, że gorąco, ale). Nie mam koncepcji. Zdrowa jest i waży 12kg (87cm wzrostu), może ja przesadzam? Pije tak sobie, a i czasem zaszczyci brzuch jogurtem.Może ja nie umiem jej dawać (w sumie babcia, bo ja pracuję, ale ta babcia jest ok - nie daje sobie wchodzić na głowę i nie zasładza przegryzkami - w ogóle ich nie ma).Mama niejadki
Obserwuj wątek
    • Gość: Weronisia Re: Niejadka IP: *.* 19.07.02, 19:28
      Niedawno czytalam wypowiedz lekarza, ktory juz nie wie jak radzic sobie z rodzicami (bez urazy), ktorzy twierdza, ze ich dzieci to niejadki, a dzieci maja wage prawidlowa lub wrecz grubasne policzki i brzuszki.Nawet doroslym nieraz mija apetyt nawet na ulubione dania.Poza tym nie zawsze wiemy co dziecku dolega. Gdy ida zabki dzieci przewaznie nie chca jesc a nawet pic - a ponoc picie jest najwazniejsze.Jednak z dzieckiem nie powinno sie walczyc. Gdy zglodnieje napewno jakos to zasygnalizuje.Ja pamietam jak kupe lat temu moj brat byl niejadkiem z prawdziwego zdarzenia. Lekarz zaproponowal zaglodzic go przez ok. 3 dni - nie dawac mu kompletnie nic. Wg niego 1,5 roczny maluch mial sie upomniec o jedzonko po 3 dniach, ale niestety nawet wtedy trzeba go bylo zmuszac - to byl prawdziwy nieprzybierajacy na wadze niejadek.Skoro Twoje dziecko jest zdrowe, ma prawidlowa wage, to nie masz sie czym martwic. Piszesz, ze cos tam do tego brzuszka jednak wpada od czasu do czasu. Dzieci potrafia tak nie jesc nawet kilka dni, a my troskliwe mamusie bardzo sie tym stresujemy, a im nagle przechodzi...Pewnie i Toje malenstwo zglodnieje...
    • Gość: wikus Re: Niejadka IP: *.* 24.07.02, 10:23
      Czytam i czytam i miod do mego serca powoli sie wlewa.Moja Olka (w sierpniu skonczy 2 latka) i oprocz butli z kaszka rano i wieczorem to w zasadzie nic nie potrzebuje. Zupka jeszcze kiedys wchodzila przy ceregielach a teraz to tylko picie - i nie soczek - herbatka. Dobrze, ze BoboVita wypuscila serie soczkow klarownych to ja troche oszukuje ;). Serek - to tylko kilka lyzeczek doslownie przemyconych gdy cos ja zaabsorbuje. Chlebek - bron boze, troszeczke szyneczki ale musi miec dzien na szyneczke; eh...moglabym tak pisac i pisac....generalnie nie chce nic jesc; wazy 10 kg przy wzroscie 84 cm ale nie wyglada na zabiedzona. Tylko z tym przybywaniem na wadze jest troche kiepsko :(. Smiejemy sie z mezem, ze jak bedzie szla do szkoly to do tornistra dostanie na drugie sniadanie flaszke z kaszka. Pocieszam sie troche, ze to przez zeby....ma ich dopiero 11 i ciagle ida....chyba z Paryza na piechote....pozdrawiam w niedoli wszystkie mamusie niejadkow :)
    • Gość: Miśka! Re: Niejadka IP: *.* 24.07.02, 10:50
      Widzisz Sylwi, ja tez miałam podobny problem, nawet pisałam o mojej niejadce rok temu. Upasło sie dziecko na mleczku z piersi, ale potem za to było kiepsko, tak jak u Ciebie, rzadka kaszka rano i wieczór. Zupkę ledwo co i to mało, a wyglądało dziecię świetnie, wiszące poliki były pozostałością po niemowlęcym mleczku.Nikt nie wierzył, że dziecię nie ma apetytu, tylko rodzina. A ja miałam dość narzekań mojej mamy, która wszystko by ugotowała, żeby mała zjadła. Zwłaszcza rok temu na wakacjach u babci, moja mama miała porównanie, bo na obiad przychodziły tez dzieci mojego brata, w podobnym wieku. Tamte dziewczynki jadły wszystko w każdej ilości, prosiły o dokładki, buzie im sie nie zamykały, co jakiś czas pytały "Babciu co jesz, daj mi to", "Babciu, co masz w tym garnku?"A moja biedna Kasia nawet zupy nie mogła zjeść, nie mówiąc o drugim daniu.W tym roku moja córa (5 lat)zaskoczyła wszystkich wilczym apetytem, co więcej, przebiła tamte dziewczyny, zjadała u babci po kilkanaście-nawet ponad dwadzieścia pierogów, w domu woła o dokładkę kromki, chce jeść 3 jaja na miękko na kolację i jeszcze prosi o mleko, potem jeszcze kromę!!!Już jej nieraz mówię, że wystarczy, że dość. I już nie martwię się, że mój dwuletni syn w ogóle nie jada chleba-bułek, że tez preferuje kaszki na śniadanie-kolację, również woli zupę niz drugie danie, wiem, że i on dojrzeje do smakowania różnorakich potraw. Po prostu dajmy dziecku czas, żeby samo zaczęło jeść wszystko, na razie niech je to co i ile mu pasuje.Powodzenia!Miśka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka