No to w naszym przedszkolu od dwóch tygodni szaleje ospa wietrzna i własnie
przy okazji sprawdzamy, co było warte szczepienie Oli w sierpniu przeciwko
tej chorobie warte 200 zł.
Na razie jest zdrowa. Siedem dni temu widziałam tylko jakąś krostkę na jej
stopie, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w przedszkolu dzieci chorują na
ospę. Może to była jakaś reakcja organizmu na kontakt z tą chorobą...
Ja byłam też szczepiona jako dziecko na ospę, moja siostra nie była i miała
mnóstwo i strasznych krost. Ja byłam wtedy w klasie maturalnej i
zareagowałam na to 40 stopniową gorączką i dwoma krostkami, które zeszły mi
po dwóch dniach - niemniej jednak pierwszego dnia dostałam od lekarza
zwolnienie na dwa tygodnie i nie pisałam matury próbnej z jęz. polskiego.
Więc swoją ospę wspominam milutko

) w przeciwieństwie do mojej siostry,
której zostały na twarzy dwa dziby po rozdrapanych krostkach.
Ciekawa własnie jestem jak to dalej bedzie u mojej córki, bo różnie sie
słyszy na temat tych szczepionek, a może to tylko obrona rodziców, którym
żal zainwestować kasę we własne dziecko albo po prostu nie mają pieniążków
na to. Ja wolałam jednak wyskubać tą kasę w wakacje i zaszczepić przed
puszczeniem jej do przedszkola (na różyczkę i świnkę też była szczepiona,
jak miała 1,5 roku). Wolę zapobiegać niż leczyc i zobaczymy jak to z tym
bedzie

))