Mamuś...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.08, 12:00
Nie umiałam Ci powiedzieć, że Twoja choroba mnie przerasta. Że brak pomocy ze
strony sióstr powoduje u mnie bunt przed opieką nad Tobą, chociaż w głębi
duszy marzyłam, że kiedyś zamieszkasz ze mną, że zaproponuje nam to mój
przyszły mąż. Ale jego Twoja choroba też przerosła. Dzisiaj wiem, że nie
podołalibyśmy nawet razem, że 24h opieka nad Tobą była nierealna.
Dzisiaj to wiem.
Ale z poczuciem winy będę żyła zawsze, bo to przeze mnie wszystko się stało
tak szybko. Tak uważam.
Przepraszam cię, że nie potrafiłam, nie umiałam, że byłam tylko córką zamiast
wszystkim.
Bardzo Cię kocham i codziennie za Tobą tęsknię.
Życie juz nie jest takie jak było, a Ty już nigdy nie zaparzysz mi gorącej
herbaty w mróz. I tego nie rozumiem.
    • Gość: Obiektyw Re: Mamuś... IP: *.adsl.elcuk.pl 22.03.08, 22:56
      A swoim dzieckiem możesz sie zajmować 24h?
      Przerosło cie jej cierpienie a nie choroba
    • Gość: Też córka Re: Mamuś... IP: *.kos.vectranet.pl 25.03.08, 18:46
      Wiedziałam, że nie umiem bez niej żyć i będę się musiała narodzić na
      nowo, tzn. nauczyć się żyć od nowa, ale nie wiedziałam, że to będzie
      takie trudne. Na początku myślałam, że nie dam rady. To tak bolało i
      boleć nie przestało. Ale odkąd przestałam się buntować i wzięłam na
      siebie odpowiedzialność za to co się stało, o dziwo, jest inaczej.
      Nie przestało boleć ale da się wytrzymać. Wierzę,że to co się stało
      to nie koniec wszystkiego, że coś jest, a jeśli nie jest to się
      stanie, bo inaczej nie chciałoby mi się żyć! Ten,kto czuje to co ja,
      wie co chcę powiedzieć! Jednego jestem pewna, opieka nad Matką nigdy
      by mnie nie przerosła! Ale szkoda,że nie nie ja o tym decydowałam!
      Wtedy o tym nie wiedziałam. Byłam naiwna, myślałam,że ona i ja to
      jedno. Okazuje się, że były osoby trzecie, niestety. To co przeżyłam
      po jej odejściu, to coś na miarę z Archiwum X. Na szczęście mam to
      już za sobą. Prawdą jest, że co nas nie zniszczy to tylko nas
      wzmocni. Wszyscy pograżeni w smutku, koniec końców, tego powinni się
      wlasnie trzymać!
    • Gość: Jeszcze jedna córk Re: Mamuś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 21:22
      Nie weszłam do Ciebie bo nie pozwolił mi na to ten cholerny
      lekarz,bałam sie go,nie wiedziałam że umierasz.Twój stan po operacji
      byl zdaniem lekarza dobry.Pamiętam Twoje ostatnie słowa:Zobacz co
      oni tu ze mną robią.Odpowiedziałam Mamus tak musi byc,zobaczysz
      wszystko będzie dobrze.Kiedy rano przyszłam do Ciebie bo dupka
      ordynatora miało nie być,więc była szansa że Ciebie zobaczę
      usłyszałam zza drzwi juz tylko defibrylator,który mial pobudzic
      Twoje serce,to sie udało ale Twój mózg juz nie żył.I co z tego ze
      zawieżli Ciebie do innego szpitala?bylo juz za pózno.Tam
      umarłas.Cały czas nie docierało do mnie że to naprawdę śmierć.Ona
      dotyczyła tylu naszych bliskich,ale dopiero tam uwierzylam że my też
      nie jestesmy wieczni.Dlatego 9 lat po Twoim odejściu bardzo to
      przezywam i opiekuje się Tatą.Tak jak mnie prosilaś.Bratem też,do
      Ciebie też przychodze i rozmawiam z Toba.Kocham cię .
Pełna wersja