grazyna1965
01.08.09, 23:08
Witajcie kochani.
Przepraszam, że zakładam nowy wątek ale musiałam napisać dzisiaj a
nie bardzo wiedziałam gdzie mój wpis umieścić. Nie było mnie dwa
tygodnie, strasznie długie dwa tygodnie. Mój pierwszy urlop od
śmierci Patryni. Tak naprawdę to nie chciałam wyjeżdżać nigdzie ale
obiecałam ten wyjazd mężowi.I wyjechałam. Już kilka razy wyjeżdżałam
ale było to w okresie świątecznym, chciałam uciec od tych świąt, od
tej atmosfery. Tym razem miał to być nasz pierwszy urlop.
Straszliwie bałam się tego wyjazdu, tego,że nie będę mogła pójść na
cmentarz, do kościoła. Bałam się widoku rodzin z dziećmi,takich
radosnych, szczęśliwych. I powiem Wam, że nie było łatwo, czasami
leżałam w nocy i ryczałam..ale jakoś przetrwałam. Myślę, że nie
byłam jeszcze gotowa na taki wyjazd. A może już nigdy nie będę na to
gotowa? Nie wiem jeszcze tego. Przejechałam 5 tysięcy kilometrów,
widziałam wiele miejsc, kóre kiedyś tak bardzo chciałam
zobaczyć..ale nic mnie już nie zachwyciło, nic nie wprawiło w
zachwyt. Myśl, że moja Patrynia nie może tego zobaczyć, że nie mogę
do Niej zadzwonić i powiedzieć Jej co widzę, gdzie jestem..była nie
do zniesienia. I powrót do domu, pustego, bez Patryni. Teraz zamiast
siedzieć z Nią i oglądać zdjęcia z podróży popijając kawę przez Nią
zrobioną ja siedzę przy komputerze i piszę Wam jaka jestem
nieszczęśliwa bez Patry. To jest wszystko bez sensu.
Grażyna,mama Patryni
ps. brakowało mi Was