01.08.09, 23:08
Witajcie kochani.
Przepraszam, że zakładam nowy wątek ale musiałam napisać dzisiaj a
nie bardzo wiedziałam gdzie mój wpis umieścić. Nie było mnie dwa
tygodnie, strasznie długie dwa tygodnie. Mój pierwszy urlop od
śmierci Patryni. Tak naprawdę to nie chciałam wyjeżdżać nigdzie ale
obiecałam ten wyjazd mężowi.I wyjechałam. Już kilka razy wyjeżdżałam
ale było to w okresie świątecznym, chciałam uciec od tych świąt, od
tej atmosfery. Tym razem miał to być nasz pierwszy urlop.
Straszliwie bałam się tego wyjazdu, tego,że nie będę mogła pójść na
cmentarz, do kościoła. Bałam się widoku rodzin z dziećmi,takich
radosnych, szczęśliwych. I powiem Wam, że nie było łatwo, czasami
leżałam w nocy i ryczałam..ale jakoś przetrwałam. Myślę, że nie
byłam jeszcze gotowa na taki wyjazd. A może już nigdy nie będę na to
gotowa? Nie wiem jeszcze tego. Przejechałam 5 tysięcy kilometrów,
widziałam wiele miejsc, kóre kiedyś tak bardzo chciałam
zobaczyć..ale nic mnie już nie zachwyciło, nic nie wprawiło w
zachwyt. Myśl, że moja Patrynia nie może tego zobaczyć, że nie mogę
do Niej zadzwonić i powiedzieć Jej co widzę, gdzie jestem..była nie
do zniesienia. I powrót do domu, pustego, bez Patryni. Teraz zamiast
siedzieć z Nią i oglądać zdjęcia z podróży popijając kawę przez Nią
zrobioną ja siedzę przy komputerze i piszę Wam jaka jestem
nieszczęśliwa bez Patry. To jest wszystko bez sensu.
Grażyna,mama Patryni
ps. brakowało mi Was
Obserwuj wątek
    • edzia764 Re: urlop? 01.08.09, 23:55
      Grażynko ... ja tez siedzę przy komputerze, czytam Wasze wpisy i
      staram się przygotowywać na wstąpienie na nową droge wyznaczoną z
      woli Boga ... drogę bolesna i trudną ..., którą muszę pokonywac
      właściwie sama, bez mojego męża, który zmarł 20 dni temu..... Staram
      się uczyć od WAS jak mam postepować, żeby zmniejszyć ból, żal ... tę
      wielka tęsknotę....
      • grazyna1965 Re: urlop? 02.08.09, 00:34
        Mocno Cię tulę Edziu do serduszka, też zbolałego. Przykro mi, że
        dołączyłas do nas..trzymaj się kochana.Jesteś zapewne jeszcze w
        szoku,wiem co przezywasz,niestety. Bardzo Ci współczuję.
        Grażyna,mama Patryni
        • edzia764 Re: urlop? 02.08.09, 01:06
          A ja będę siedzieć w domu ... muszę uczyć się żyć w tej nowej
          sytuacji, ale planuje krótkie "wypady" głównie w rodzinne strony
          moje i mojego męża, bo tam jest Jego grób. Grażynko masz rację ja
          jestem w szoku i to w wielkim. Przez pewien etap muszę przejść sama,
          ale mając na tym forum tyle zyczliwych osób .... dam sobie radę.
          Nasza Halinka przez cały czas podejmuje różne wyzwania ... może i
          ja "dojrzeje" do takich decyzji ... ale na wszystko potrzeba
          czasu .... Irena
      • halas1961 Re: urlop? 02.08.09, 00:44
        A ja chce wyjechac, ale nie ogladac i zwiedzac nowe miejsca. Chce wyjechac do
        miejsca gdzie wiem, ze sie przydam i choc przez dwa tygodnie lzej bedzie komus
        tam, bo obiady pogotuje, posprzatam:):):) Chce wyjechac bo poznam byc moze jedna
        z osob z tego forum:) Choc bardzo sie obawiam, aby ta osoba sie nie
        zawiodla...Więc chce wyjechac do miejsca gdzie nikt sie nie spieszy, gdzie
        leniwie i spokojnie czas plynie, a moze to tylko ja tak odbieram to miejsce. Do
        miejsca gdzie jakies dawne obyczaje i obrzedy przekazywane z corki na matke
        wciaz sie kultywuje...Do miejsca gdzie starsza mocno Pani, ktora sama czytac sie
        nauczyla ma wiecej madrosci niz niejeden profesor z dyplomami:)Mam nadzieje, ze
        nic sie nie zmieni i pojade wkrotce...
        Grazynko i Edziu bardzo mocno Was sciskam i pozdrawiam
        Halina-mama Agatki
    • aisha_25 Re: urlop? 02.08.09, 17:16
      Ja wyjechałam kilka dni po pogrzebie mamy...wyjechałam nad morze, bo ona bardzo
      chciała tam jechać przed śmiercią. Nie żałuję tego wyjazdu, miałam czas na
      przemyślenia, na wyciszenie się. Każdego dnia chciałam do niej zadzwonić,
      opowiedzieć jak tu jest. Jednego dnia zadzwoniłam na jej numer i nagrałam na
      pocztę szum morza...Ja lubię wyjeżdżać i jak mam okazję to robię to często, wiem
      że jest to swego rodzaju ucieczka bo wówczas nie myślę tyle o bólu, mimo iż
      minęły już 2 lata. Wiem że moja mama nie chciałaby abym siedziała w domu i
      rozpaczała, mam 27 lat i wiem że muszę żyć dalej, mam tyle jeszcze przed
      sobą...chociaż bez niej to nie jest życie...ale nie poddaję się i wiem że
      mamusia jest przy mnie cały czas. Pozdrawiam
      • xxxkarolinkax Re: urlop? 02.08.09, 18:59
        ja za 2 tyg. planuje wyjazd. tzn. już jest zaplanowany. nigdzie daleko, nie
        żadne ciepłe kraje...(Turcja miała być rok temu - razem)..ale nasz Bałtyk.

        i też tak jak wy bardzo sie obawiam tego wyjazdu. boje sie własnego zachowania.
        minęły mało czasu ... dla mnie nasze morze miało zawsze niesamowity klimat, taki
        czar, romantyzm.. i zapewne ciężko mi będzie patrzeć na te tłumy zakochanych
        siedzących na plaży... i wiem, że kazdy zachód słońca będzie dla Niego.
        ale musze wyjechać. uciec na chwile. kocham moje miasto, ale za duzo tu
        wspomnień..sklep w którym robie zakupy, park, ulica..jeszcze niedawno wszędzie
        MY..nawet moje własne mieszkanie. nie jeden raz siedzac w kuchni, pijąc herbatę
        wiedziałam jak wchodził, wieszał kurtke, sciągał buty i mówił "zrób mi misiaku
        gorącą herbatke bo tak zimnoo"
        wydaje mi sie, że takie wjazdy, urlopy są Nam wszytskim bardzo potrzebne.
        wiadomo,że bedzie momentami cięzko, inaczej, bo jeszcze tak niedawno
        wyjeżdżałysmy, bądź planowałysmy wyjezdu w większym gronie. możemy sobie
        polzwolić czasem na chwile samotności,żeby popłakać...
        ale są potrzebne, zeby chociaż na chwile wyrwać się z tego w czym trwamy. żeby
        choć na kilka dni przestać się wpatrywać w drzwi, czekajać aż wróci..żeby nie
        patrzeć na pusty pokój..nie przeglądac setny raz tych samych zdjęć... chwila
        oddechu jest potrzebna. kilkudniowa ucieczka może nam pomóc doładować akumulatory.
        i nie martwmy się - jak przez kilka dni nie pójdziemy na cmentarz to świat się
        nie zawali. bo czy może się zawalić, jak już nic nie ma? jak juz to się stało?.
        Czasem musimy być samolubne i pomyśleć o sobie. dać sobie czas tylko dla nas. Bo
        dźwigamy wielki ciężar i zeby się nie ugiąc pod nim musimy zadbać same o siebie...

        pozdrawiam ciepło.
        K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka