25.04.11, 23:34
W sobote wieczorem moj maz odszedl tam gdzie nie ma bolu ni cierpienia.
Mialam nadzieje, ze dotrwamy razem do dwudziestej piatej rocznicy slubu.
Niestety, zabraklo mu sil choc wole mial ogromna.
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: Sama 26.04.11, 00:19

      Margu Kochana!
      Wiem, ze w tej chwili czujesz sie jak w obliczu "czarnej dziury", ale nie jestes sama.
      Jest z Toba wspomnienie Stefa i wszystkich wspanialych, przezytych razem chwil, wszystkich wspolnych wzruszen. Na razie sprawiaja one bol a wlasciwie bol sprawia swiadomosc, ze to wszystko minelo bezpowrotnie, juz nigdy glosu, musniecia reki, smiechu...
      Ale "Non omnis moriar" - zostaje tez swiadomosc przezytej wzajemnej milosci i tego, ze Stef z pewnoscia chcial Twojego szczescia.
      Kiedy ochloniesz, zbledna "since na duszy" bedziesz musiala przezyc trudna lekcje czerpania szczescia z tej czesci zycia, ktora przyszlo Ci zyc bez Niego.
      I wtedy - jesli istnieje jakas "jednostka szczescia" to zycze Ci, bys nauczyla sie przezywac kazda podwojnie - za siebie sama i za Niego.
      No i nie jestes sama, bo nasze wspolczucie i sympatia sa przeciez z Toba... choc to tak niewiele...
    • metodiw Re: Sama 26.04.11, 00:27
      Biedna Marguy... Co mogę napisać? Wiem, że żadne słowa nie ukoją Twojego bólu i cierpienia. Od wczoraj niezliczoną ilość razy myślałam o Tobie i jest mi Ciebie tak bardzo żal...
      Jeżeli to cokolwiek pomoże, to wiedz, że nie jesteś sama ze swoim cierpieniem... Współczuję Ci z całego serca.
      Trzymaj się i bądź dzielna. On zawsze zostanie z Tobą, w Twoim sercu, we wspomnieniach...
    • kwiatek_leona Re: Sama 26.04.11, 10:32
      Kochana Marguy, nie znam slow, ktore moglyby w tej chwili w czymkolwiek pomoc. Sciskam Cie wiec na odleglosc ale bardzo goraco i mam nadzieje, ze troche tego ciepla ogrzeje Ci choc na chwile serce. Chcialabym rowniez zebys wiedziala, ze czytajac Twoj blog i wypowiedzi na forum bylam i jestem zbudowana Twoja, Wasza Miloscia - nie glosna i ostentacyjna a taka oczywista, jak oddychanie. Moze i inni czytelnicy dzieki tej lekturze przypominali sobie czasem o malej warstwie kurzu na wlasnych uczuciach, niewykorzystanych okazjach do usmiechu, przebaczenia, pocalunku... Mocno, mocno tule!
    • krzysztof_wandelt Re: Sama 26.04.11, 17:22
      Z Basia pogodziliśmy sie ze jesteśmy w ostatnim etapie zycia. Przygotowujemy się, przy planowaniu bierzemy pod uwage to ze jesteśmy już krótkiego dystansu, ale nie potrafimy pogodzic się z mysla ze któreś z nas przezyje drugie. Jest to strata niewyobrazalna, niepowetowana… nawet jeśli jakis czas polowa pozostajaca zdaje sobie sprawe z nieuchronności losu. Nie ma slow,
      możesz wspominac i realizowac zamierzenia których nie zdążyliście wspolnie…
      • marguy Re: Sama 26.04.11, 20:33
        Z calego serca dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa i wsparcie.

        Coz, trzymam sie jak moge. W dzien jest tyle biegania, ze nie mam czasu na zal i tesknote.
        One przychodza wieczorem wraz z cisza i spokojem, ktorych nie przerywa juz oddech Stefana i jego ciche pojekiwanie przez sen.
        Cierpial bardzo ale trwal tyle ile mogl dla mnie, bo "przeciez tobie obiecalem, ze nigdy cie nie zostawie".
        Od poczatku, od chwili gdy uslyszalam "rak w IV stadium" wiedzialam, ze zostalo nam niewiele czasu i jedyne co moge zrobic to dzialac tak aby czas ktory mu pozostal spedzil jak najlepiej. Mysle, ze wywiazalam sie z tej misji bez zarzutu.
        Jednak pomimo calej tej wiedzy odczulam jego odejscie jako straszna krzywde. A przeciez mielismy dla siebie tyle czulosci, tyle milosci. Przeciez to niemozliwe, zeby przerwac taka milosc.
        A jednak mozliwe. Nie jestesmy juz razem ale i tak wciaz sie kochamy tak samo jak wtedy gdy grajac w noge na podworku pobilismy sie po raz pierwszy i ostatni w zyciu.


        Dziekuje za sliczna roze dla Stefana.
        • felinecaline Re: Sama 26.04.11, 21:04
          Margu, napisalam do Ciebie na Fb tego samego wieczoru, ktorego przyslalas mi wiadomosc...cos jednak widac poknocilam, bo nie jestem z FB w najlepszej komitywie i moje pisanie chyba nie dotarlo, dlatego post tutaj to wlasciwie jego powtorka.
          Wiele bym dala, zeby moc Ci ulzyc - to jednak moze tylko jeden "tubib" - czas. A i to nie calkiem...
    • goskaa.l Re: Sama 26.04.11, 21:29
      Dopiero dziś mogłam zajrzeć na forum. Smutne, choć nieuniknione. Tylko ból został - Twój ból. I pytania niewypowiedziane.
      Sama napisała, że On już jest tam, gdzie nie ma bólu ni cierpienia. A Twój ból uleczy najlepszy z lekarzy - czas.
      [*]
      • izabella1991 Re: Sama 26.04.11, 21:35
        Marguy.Zawsze z przyjemnoscie czytalam Twoje posty-zycze Tobie duzo sily. Trzymaj sie Ty i Twoja tesciowa....duzo ciepla.Iza
        • janou Re: Sama 26.04.11, 22:48
          Chère Marguy,
          Je pensais à vous souvent,je me disais; ils sont plus jeunes,il est plus jeune il a plus de chance pour vaincre cette saloperie de maladie,mais la vie est si souvent cruelle...
          Je te souhaite beaucoup de courage,je t'embrasse très très fort Janou
          ps.przepraszam wszystkich ze pisze po francusku.
    • mysiulek08 Re: Sama 26.04.11, 23:15
      Margu, wspolczuje, ogromnie wspolczuje.

      Daliscie sobie piekny kawalek zycia, wspolnego zycia. Wasza Milosc bylo widac w kazdym Twym slowie, na kazdym Waszym zdjeciu. Takiej Milosci smierc nie przerywa, Ona trwa poza wszystkim.

      Przetrwasz ten najgorszy czas jaki jest Ci dany dzieki Waszej milosci. Sciskam i tule.

      "Oh well, I'm tired and so weary
      But I must go alone
      Till the lord comes and calls, calls me away, oh yes
      Well the morning's so bright
      And the lamp is alight
      And the night, night is as black as the sea, oh yes

      There will be peace in the valley for me,
      some day
      There will be peace in the valley for me,
      oh Lord I pray
      There'll be no sadness, no sorrow
      No trouble, trouble I see
      There will be peace in the valley for me, for me"

      Niech swiadomosc, ze Stef jest spokojny w Dolinie daje Ci sile.
    • fettinia Re: Sama 27.04.11, 09:40
      nie umiem tak pieknie napisac jak zostalo napisane..
      jestem z Toba...
      www.visiantis.com/images/ecards/visi/beileid/engel_trauer.jpg
      • marguy Re: Sama 27.04.11, 21:50
        Dziekuje, jeszcze raz bardzo Wam dziekuje.

        Janou,
        de tout mon coeur je suis avec toi. Merci.
        • kasik68 Re: Sama 28.04.11, 23:16
          Bardzo, bardzo wspolczuje.
    • jolix Re: Sama 29.04.11, 15:46
      Dopiero dzisiaj zajrzałam na LES... B
      Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty... Tak sobie jednak myślę, że nigdy nie będziesz sama, mimo że bez Męża - taka miłość nie odchodzi, ona się tylko zmienia i wciąż trwa, tak jak Twój mąż zmienił sposób bycia przy Tobie!
      • jan.kran Re: Sama 01.05.11, 04:19
        Bardzo czesto myslalam o Was... Tule Marguyu najmocniej.
        Ula
        • fedorczyk4 Re: Sama 01.05.11, 10:39
          Uyu, jest mi strasznie, strasznie przykro.
          • ewa9717 Re: Sama 01.05.11, 17:13
            Och, jak mi przykro.
            • marguy Re: Sama 02.05.11, 02:12
              Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziekuje.

              Matko Przelozona,
              prosze, zdejmij juz ta smutna fotografie. Stef martwilby sie, ze psuje nastroj i wszystkich zasmuca.
              • felinecaline Re: Sama 02.05.11, 11:56
                Margu Kochana! Z fotografia czy bez bedzie nam smutno tak dlugo, jak Tobie bedzie smutno.
                Ale przez ciezkie, czarne chmury coraz czesciej bedziesz dostrzegala blekit nieba i promienie slonca.
                To dosc okrutne, ale tego, co bylo zadna moc nie przywroci, Ty masz to szczescie, ze zachowujesz skarb wielkiej milosci przezytej ze S. i On, gdziekolwiek jest nie pozwoli, bys trwala w nieszczesciu.
                Zyj narazie dniem biezacym, potem przyjdzie "smak" na przyszlosc.
                Caluje mocno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka