Ale czuje sie niezrecznie!!! Zaprosila mnie pewna pani z wyzszej polki, z
ktora mam znajomosc dosyc oficjalna, aczkolwiek lubimy sie. Po wypiciu czego
trzeba (kawka, kawka) wreczyla mi misternie zapakowane pudlo z prezentem dla
mojego nowego wnuka i kartke dla rodzicow. Chodzilam z torba, w ktorej bylo
pudlo jeszcze kilka godzin, a nastepnie zostawilam ja w metrze. Myslalam, ze
sie pochlastam. Pani owa widziala mojego syna dwa razy, a synowa jeden (na
samym slubie), wiec tym bardziej ...