orangepeace 26.02.10, 17:37 jak długo kot dochodzi do siebie. chciałabym z nim pojechac na zabieg około 19 wieczorem, czy jest konieczność żebym na drugi dzień brała urlop? - pracuję poza domem po 10 h Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
annb Re: kastracja 26.02.10, 18:01 kocurek-do dwóch trzech godzin Po zabiegu będą mu się łapki platac następnego dnia nie bedzie pamietał co go spotkało Odpowiedz Link
wladziac Re: kastracja 26.02.10, 18:27 ale chyba nie pracujesz całe 7 dni w tygodniu i masz jakiś dzień wolny,sobota czy niedziela,np wykastruj w piątek wieczorem i dla spokojnosci własnej bądź w sobotę w domu,skorzystaj może bo już lada moment marzec z akcji sterylizacyjnej w całym kraju w wybranych gabinetach w danej miejscowości,link masz u samej góry,zapłacisz dużo mniej niż normalnie Odpowiedz Link
salimis Re: kastracja 26.02.10, 19:47 wladzia ma rację,w razie by się coś działo niepokojącego to przynajmniej zauważysz. Odpowiedz Link
orangepeace Re: kastracja 26.02.10, 22:15 umówiłam się na poniedziałek na popołudnie,w wekkend mogę nie zastać weterynarza jakby coś się dziuało... trzymajcie kciuki! po jakim czasie kotek się obudzi? jak było u Was? Odpowiedz Link
orangepeace Re: kastracja 26.02.10, 22:18 myślałam że może są jakies tabletki na powstrzymanie popędu a tu od razu taki lincz... jesli mieliście taką potrzebę, to ok, mam nadzieję, że ulżyło... Odpowiedz Link
annb Re: kastracja 27.02.10, 10:44 mogę mowic tylko w swoim imieniu Serce mi krwawi jak widzę takich popędzonych kawalerów rozjechanych, na skraju drogi albo centralnie na jezdni.Bo jak czują popęd to nie myślą. Zdarzało mi się zatrzymac samochód tylko po to aby zabrac ciało z drogi, z szacunku dla zwierzecia, i poprosic ojca o zakopanie. Odpowiedz Link
barba50 Re: kastracja 27.02.10, 11:29 Dlaczego kastracja??? Tak wygląda kot, który miał ogromne szczęście, że został żywy podniesiony z jezdni. Zawada w dniu wypadku (06.02.2009) Odpowiedz Link
maryshaa Re: kastracja 27.02.10, 17:05 Dlatego ja też swojego chalsnęłam... dziś. Zawiozłam o 9:30 do weterynarza i kotka i kotkę. Przy mnie Neska dostałam głupiego jasia w dupala a Kofi chyba od razu z głupim jasiem narkozę. O 11 dostałam mms zdjęcie kociaków w klatkach po zabiegu. O 12:30 przyjechałam odebrać wybudzone kociaki... Teraz jest 17:00 - Kofi łazi po domu bez jajek Trochę taki niemrawy i czasami się przewraca jak gdzieś chce wskoczyć. Na początku czyli koło 13:30 trochę wymiotował żółtą pianą, ale ze dwa trzy razy po odrobinie o teraz jest już ok. Neska w kubraczku próbuje skakać po meblach, więc ją trzymałam w transporterku, a teraz śpi na ...ekspresie do kawy bo jest ciepły. Więc i ja siedzę w kuchni z lapkiem i pisząc tutaj mam ją na oku. Żadnych wymiotów, specjalnie nie miauczała tylko zamknięta jak była długo to jęczała... Teraz śpi spokojnie. Blizna na brzuchu ma około 1cm może 1,5cm, nie więcej. Mam pytanie techniczne... ja pilnować kotki, żeby nie skakała po meblach w nocy? Odpowiedz Link
lisek.chytrusek Re: kastracja 27.02.10, 18:03 No cóż, mój sposób był drastyczny, acz skuteczny - Miśka spędzała noce przywiązana smyczą do nogi od stołu. Oczywiście w zasięgu łapy miała żarcie, wodę i kuwetę. Inaczej się nie dało, bo chwila nieuwagi i ściągałam ją z lodówki. Niestety, minusem okazała się konieczność dotrzymywania Miśce towarzystwa na podłodze (karimata i śpiwór). Odpowiedz Link
wladziac Re: kastracja 27.02.10, 18:06 żeby nie skakała po meblach w nocy...ja zrobiłam brzydką może rzecz w trosce o bezpieczeństwo kotek o mój spokój w nocy,pożyczyłam duuużą klatkę dla królików i zamykałam na noc koteczki z jedzeniem i kuwetą,ale ja byłam na to przygotowana bo wtedy kotki były prosto z podwórka brane,może da się u Ciebie ograniczyć kotce terytorium do minimum,a może będzie spać i wcale nie będzie skakać,obserwuj Neskę ale w kubraczku wysoko nie wyskoczy aczkolwiek istnieje możliwość że uda się jej rozebrać,cóż najgorsza jest pierwsza noc bo i ranka świeża i głupawka po narkozie,trzymajcie sie Odpowiedz Link
wadera3 Re: kastracja 27.02.10, 18:59 Moja mala nie probowala skakac w kubraczku, w ogole, a pierwsza noc, poki na nia patrzylam grzecznie lezala na swoim poslanku, kiedy zaczela sie platac, wsadzilam do kontenerka i obie poszlysmy spac. Odpowiedz Link
maryshaa Re: kastracja 28.02.10, 10:16 Dopiero dzisiaj przeczytałam Wasze rady... sama też wpadłam na smycz. Odsunęłam z zasięgu Neski wszystkie meble, a smycz przymcumowałam na płasko do podłogi przygniatając rączkę takimi ciężarakmi na siłownię 6kg. Ma wodę, posłanko, jedzonko. Wczoraj siedziałam z nią pół wieczoru na podłodze i spała mi na rękach. W nocy spokojnie spała sama. Dzisiaj siedzi i patrzy na mnie z wyrzutem ale pogodziła się z losem więźnia... Gorzej z Kofim... czyli świeżo upieczonym kastratem. On już zapomniał, że stracił jajka... i bryka przeszkadzając Nesce. Czai się, chowa i siup do Neski. Wącha ją, podgryza... czyli mam podwójne pilnowanie... Ale generalnie koty czują się super... Moje wczorajsze płacze nad Neską oczywiście były niepotrzebne PS. Sposób z klatką moim zdaniem super! Lepszy od smyczy. Tylko trzeba mieć kogoś z klatką Neska na smyczy Wczoraj u mnie na rękach: Przymulony Kofi wczoraj Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: kastracja 01.03.10, 01:42 Dobrze, że już lepiej Ale co się umęczyłaś, to Twoje. A naprawdę, to jestem pełna podziwu dla Twojej wyrozumiałości i dla opiekuńczości. Rozumiem to, bo kiedyś też sama przesiedziałam z kotem na podłodze całą noc. A swoją drogą, gdybym nie wiedziała o co chodzi, zapewne uznałabym Neskę za pluszową zabaweczkę z błyszczącymi oczkami. Tak jest przezornie opakowana w tobołek, nie przechytrzy Cię i nie wylezie z parówkowej osłonki Odpowiedz Link
maryshaa Re: kastracja 01.03.10, 10:13 Parówkowa osłonka to sprawdzony sposób, czyli bawełniany stary t-shirt. Poobcinany na głowę, łapki i doopkę przeszyty miękkim bandażem. Bawełna się rozciąga szybko i nie krępuje ruchów a jednocześnie, kot rzeczywiście jest bez szans na dobranie się pod kubraczek. No i nie kosztuje nic A ten niebieski to twarzowy ) Tak sobie myślę, że baby ja zawsze mają gorzej... Kofi już zapomniał o zabiegu a Neska nadal na uwięzi... Ile ona nie powinna skakać? PS. Przepraszam, że w tym wątku... Odpowiedz Link
wladziac Re: kastracja 01.03.10, 12:26 Maryshaa-na pewno do momentu kontroli u weta,kiedy ją macie?ja dość długo niewoliłam kotki ale np sterylizowana mocno dzika kotka która była więziona w klatce i dostawała smyrgla kompletnego za pozwoleniem wetki po kontroli została całkowicie wypuszczona na wolność w trzecim dniu po zabiegu,zwiewała aż się kurzyło ale wszystko było już pogojone tak szybciutko,pozdrawiam Odpowiedz Link
orangepeace Re: kastracja 02.03.10, 17:56 jesteśmy 2 godziny po zabiegu, kotka odebrałam śpiacego, biedny, z otwartymi oczkami, oczka przemywałam-nawilżałam przegptpwaną wodą jak zalecił wet. teraz młody juz się wybudza, chodzi taki pijany, przewraca się,posiusiał się na kocyk. najgorsze że ledwo chodzi a próbuje na meble wskakiwać. och cieszę się że mam to już za sobą...z godziny na godzinę powinno być lepiej Odpowiedz Link
wladziac Re: kastracja 02.03.10, 18:10 zapewnij mu ciepłe i ciemne miejsce,jak za bardzo będzie pobudzony to do kontenerka na kilka godzin,koty tak jak ludzie różnie reagują na narkozę,mogą być pobudzone lub śpiące i spokojne,chyba większość kotów w tym amoku ponarkozowym usiłuje skakać,tylko ta noc będzie najcięższa jutro już będzie dobrze jak narkoza "wyparuje"z koteczka,trzymajcie się Odpowiedz Link
orangepeace Re: kastracja 02.03.10, 18:39 mam nadzieję że jutro już będzie ok. kotek wylizuje sobie ranę. czy to normalne ze lekarz nie ząłożył szwów? boję się ze sobie coś rozbabrze... Odpowiedz Link
wladziac Re: kastracja 02.03.10, 19:02 kocurom nie zakłada się szwów ale ranki nie wolno mu lizać,odwróć jego uwagę na coś innego albo od biedy wymyśl mu jakiś ochraniacz tylnej części ciała coś a la kaftanik jaki noszą kotki tylko żeby część operowana była na wierzchu lecz żeby tam nie dostał ozorkiem Odpowiedz Link
maryshaa Re: kastracja 19.03.10, 12:21 Tak dodam na marginesie... w środę (3.03) po sobotniej kastracji(30.02) pojechałam na urlop. Najpierw pomieszkał u nas do soboty szwagier, a potem wpadała mama i kochana sąsiadka kociara... a oto jak wyglądają moje kastratki kochane po urlopie. Obsiadły mnie i cały czas są ze mną. Pełna asysta, a w nocy byłam nimi oblepiona dosłownie... Nesia ma malutki ślad, pięknie się zagoiło tylko włoski jeszcze odrastają. Kofi... urósł przez te 15 dni!!! Rany jaki wielki!! Ale nie gruby, tylko wielki właśnie PS. Na mnie nie patrzcie, bo cierpię dzisiaj na ogromnego jet-lag'a po powrocie ... Odpowiedz Link