Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie!

14.05.10, 10:56
Polowa maja - bardzo duzo popularnych solenizantow, no i innych
swiąt rodzinnych. A świezutka zieleń kusi do garden- party i innych
wypadow na łono natury. Cieszmy sie chwilą smile
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 14.05.10, 23:01
      No i poszli imprezowac, czy co?
      • foxie777 Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 14.05.10, 23:36
        Luizo,a ja uwazam ze delegowanie delegowaniem ale robotna jestes i
        kwita.Naszyjnik piekny.
        Uwielbiam rabotac w ogrodku,ale to jest praca przynajmniej dla mnie.
        Fed,to fajnie ze zobaczylas zdjecie.Czuje sie jak jelopa,ale
        na razie w nowym systemie nie umiem wklejac tych zdjec.
        Wezme Dziecko do roboty.
        Rozmarzyly mnie wasze kwieciste opisy.Pamietam ten zapach .
        Lablenko,czy te zdjecia wkleilas do albumow?.
        W poniedzialek jade na plaze ,teraz woda jest cieplutka.
        W weekendy zawsze dzikie tlumy,wole w ciagu tygodnia.
        Fed,strasznie Ci wspolczuje tej diety bez winka.
        Tego sie nie wyrzekne i koniec.
        pozdrawiam tropikalnie
        • monia.i Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 15.05.10, 00:32
          Lx zdjęcia nie otworzyły mi się sad
          Luizo - naszyjnik cudny - od razu mi się przypomniały wszystkie
          dziecięce słodkoścismile
          Ja świętuję samotny weekend - wszystkie kanały tivi moje, spanie do
          południa, gotowanko niespieszne, netowe szaleństwo, orgia
          nieróbstwa - przynajmniej w planach tak jest smile
          • mammaja Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 15.05.10, 00:53
            Nawet najbardziej ukochany mąż czasem powinien zostawić nam wolny
            weekend! Zrób sobie, Moniu, prawdziwe słodkie lenistwo!
            • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 15.05.10, 10:23
              Oj co prawda, to prawda. Mój ma jechac do Francji, ale jeszcze nie
              wiadomo kiedy. Spragniona jestem samotości jak kania dżdżu. Choć u
              mnie to i tak będzie połowiczne. Syn Średni nigdzie sie nie wybiera,
              a i reszta rodziny ma mnie na wyciagnięcie ręki. Idę z psią
              popatrzeć na Wisłę. Potem pomyślę co dalej z tak leniwie rozpoczętym
              dniem. Pogoda barowa.
              Foxie, toteż cierpię jak potępienic, ale nie mam wyboru.
              Doprowadziłam sie do takiego stanu, ze przestałam się mieścić we
              własnej wyobraźni. A dzięki tej diecie po 9 dniach katuszy poszło
              się paść 5 kilo. A to dopiero początek, mam nadzieję. Pokatuję się
              przez kilkanaście tygodni i znowu będę mogła nadużywać z czystym
              sumieniemsmile
              Wczoraj o malo mnie szlag nie trafił. Miałam do pozałatwiania "na
              mieście" różne sprawy służbowe. Ruszyłam koło 13 i jak wpadłam w
              korek to wypadłam z niego dopiero po 16. Coś nieprawdopodobnego co
              sie działo w mieście. Na skrzyżowaniu Łopuszańskiej ze Żwirki i
              Wigury nie działały światła i nie było policji, więc cyrk był
              niemożebny. Na placu Unii Lubelskiej światła działały, ale ruchem
              kierowała policja, więc było jeszcze zabawniej. Na Batorego jakiś
              palant stanął sobie na prawym pasie i poszedł po dzieci do
              przedszkola. Udało mu się skutecznie zablokować całą ulicę. Ale czy
              to jest jego problem? Ważne żeby on miał blisko, bo jakby miał
              przetaskać progeniturę 200 metrów to pewnie dostałby przpuklinysad
              Łazienkowska stała w obie strony. Gdyby nie to że miałam ze
              sobą "kufry, paki i skrzynie" to naprawdę trzy razy szybciej mogłam
              załatwic wszystko rowerowo, albo piechotnie.
              • mammaja Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 15.05.10, 11:24
                Niestety jazda autkiem w Warsawie staje sie koszmarna. A juz w
                piątek popołudniu - horror!reszta we czwartek tez jechalam do domu
                ponad godzine na trasie, ktora przy dobrych swiatlach pokonuje w 15 -
                20 minut. Moj bazarek w sobote oblezony, juz o 8.30 nie bylo gdzie
                zaparkowac.
                A ja jestem poprostu wsciekla na syna, ktory wlasnie odlatuje na
                Thaiti. Kurde, jego zona jest chyba swieta, ze mu pozwolila. Z forsą
                sie skubia, dieci malutkie, a ten musi poplywac w mozliwie dalekim
                rejonie swiata. Powiedzialam mu co o tym mysle no i co ztego!
                Idę sie złościc w samotnosći!
                • en.ej Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 15.05.10, 11:54
                  Od środy jestem słomianą wdową i jest mi cudownie błogo.
                  Nic nie muszę. Ani wychodzić, ani gotować ani sprzątać.
                  Zapas fajek mam na tydzień a więcej nic mi do szczęścia nie jest potrzebne smile
      • jan.kran Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 15.05.10, 12:46
        Ja sie męża pozbyłam dawno teraz kombinuję jak się pożegnać z progeniturą...
        Ale tu już trudniej, nawet wysłanie Młodej na południe Niemiec nie pomogło...
        O ∆uniorze nie wspomnę ...
        Czy ja do końca życia będę Matką ?
        Kransmile
    • luiza-w-ogrodzie Sobota imprezujaca jesiennie! 15.05.10, 12:48
      Po wczorajszym obiadku (przeciagnietym do pory poznokolacyjnej) nie
      podnioslam sie dzisiaj o swicie, ale gdy juz wstalam, ruszylam w
      ogrod a potem z Buszmenem wozic kamienie. Po zapadnieciu ciemnosci
      skypowalam z synem i zaraz spadam do czytania katalogu ogrodniczego -
      w koncu trzeba zamowic te fioletowe ziemniaki, poltorametrowe
      krzewy jagodowe, zolte maliny i pnacze kiwi.

      Dzielac sie w Wami zdjeciem dzisiejszego zlotego popoludnia powoli
      koncze sobote.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/wLexI4Fu9ivc5BBoyB.jpg

      P.S. Jesli nie widac tego na zdjeciu, wyjasniam, ze pajeczyna jest w
      zlotym kolorze.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 13:06
      W moim wypadku glowna zaleta to cisza. Zadnych naglych dzikich
      alarmow "cos mi zginelo", "gdzie jest to albo tamto", "ktos mi
      zabral".
      Niestety, na razie nie zapowiada sie nic podobnego, Buszmen trzyma
      sie mnie zebami i pazurami :o) Ale gdy juz rzuce prace, bede
      spedzac przynajmniej spokojne dni. Dobre i to.

      Dobranoc
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • verbena1 Re: Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 15:22
        Jak juz wszyscy osobno to ja tez. W poniedzialek jade na piec dni w
        cudne miejsce na warsztaty malarskie. Sama, wolna od naglych
        telefonow od kumpelki, pracy, komputera, telewizji no i od mojego
        chlopaka, ktory nie jest meczacy ale ciagle obecny.
        Cale dni na malowanie, chyba zglupieje ze szczescia. Mamy malowac w
        plenerze co wiaze sie ze sloneczna pogoda, prognozy zapowiadaja sie
        dosc przyzwoicie, bedzie chlodno, wezme ciepla kurtke a atmosfera
        bedzie na pewno wystarczajaco goracasmile
        Teraz przed mna pakowanie, czynnosc bardzo nie lubiana. Wszystkie
        przybory malarskie, mala sztaluga,krzeselko, papier, no i troche
        ubran tez trzeba by zabrac. Mam cala niedziele na planowanie.
        • jej_maz Re: Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 16:36
          Potrzebujecie jakies rady w sprawie slomianego pedzienia czasu? W koncu ja
          jestem expertem wink Nie? No tak... inne podejscie: panie odpoczywaja a panowie
          panikuja w takich sytuacjach, co? wink Zycze milego odpoczynku wiec big_grin
          • foxie777 Re: Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 16:58
            Fed,zycze wytrwalosci i super wynikow.Ja nie mam takiego zaparcia,a
            tez kilka kg chcialabym zwalic.
            Co do slomianych i nieslomianych wdow,to musze przyznac,ze moja'
            sytuacja jest super,bo moj Malzonek jest nieupierdliwy i nie neka
            mnie swoja obecnoscia ja go tez nie nekam.Uwazam,ze kazdy musi miec
            czas dla siebie.On np nigdy nie ma pretensji jak sobie jade
            na 3 tygodnie do Polski.Nie istnieje miedzy nami tzw bezpodstawna
            zazdrosc.Pewne rzeczy robimy razem,pewne osobno.Jakos tak to nam
            pasuje na szczescie.
            Zycze wszystkim zainteresowanym fajnego bycia ze soba.
            pozdrawiam tropikalnie
            • lablenka_x sobota ulewna 15.05.10, 21:02

              Kolejny dzien szrobury, mokry ,usypiający.Na południu Polski
              zagrozenie powodziami.
              Lech Poznan został Mistrzem Polski.Mąż oszalał z radości.
              Ja snuje się po domu , znowu kilka kropelek złapałam i
              utrwaliłam,ale nie wkleję.Poczekam na susze.dziś powrzucam Wam
              trochę czerwienie, takiej energetycznej, płomiennej.
              https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2265173,2,1,ogniste-
wnetrze.html
              Foxie niczego do albumu nie wklejałam.
              Moniu nie wiem co sie Tobie nie otwiera.
              Mnie podobnie jak Foxie obecność męża nie przeszkadza, fajnie,ze
              jest .
              • 40plus Re: sobota ulewna 15.05.10, 21:09
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/Fp2wm1VBa5IGv5s2BB.jpg

                Lx, tym razem nie ten link wkleiłaś smile
                Musi mieć końcówkę jpg a nie html.
                • lablenka_x Re: sobota ulewna 15.05.10, 21:25

                  Dzięki Ci,Dobra i Cierpliwa Kobieto.
                • fettinia Re: sobota ulewna 15.05.10, 21:27
                  to jakies wnetrze kwiatu chyba?smile
                  Moj luby juz nie znika-a bywalo tygodniami go nie bylo-teraz doceniam ze jestsmile
                  Milego wieczorusmile
                  • lablenka_x Re: sobota ulewna 15.05.10, 21:29
                    fettinia napisała:

                    > to jakies wnetrze kwiatu chyba?smile
                    > Moj luby juz nie znika-a bywalo tygodniami go nie bylo-teraz
                    doceniam ze jestsmile
                    > Milego wieczorusmile

                    To wnętrze tulipana,Fettino.
                    • lablenka_x Do 40plus 15.05.10, 21:32

                      Hmmmm,inna końcówka mówisz.Ale gdzie ją znaleźć????Z fotosika tylko
                      takie linki mi się kopiują.Dżizuss , jaki ze mnie techniczny tłuk.
                      • lablenka_x Re: Do 40plus 15.05.10, 21:34

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/4my9SBCkYjS8oH8JyB.jpg
                        • lablenka_x Cd.czerwieni 15.05.10, 21:42
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/ysZp7KlaI84yqZWfNX.jpg
                          • lablenka_x Re: Cd.czerwieni 15.05.10, 21:44
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/vHawXgmKX2yW866U7X.jpg
                            • 40plus Re: Cd.czerwieni 15.05.10, 21:54
                              Widzę, że sobie świetnie poradziłaś smile
                            • lablenka_x Re: Cd.czerwieni 15.05.10, 21:54

                              Nie wiedziałam,że tulipany mają jezyczki jak koty i gdy nikt tego
                              niewidzi, oblizuja sięwink
                              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/cEN7ALnUzy9S4EbGJX.jpg
                              • monia.i Re: Cd.czerwieni 15.05.10, 23:47
                                Jejku, faktycznie jak różowy ozorek smile))
                            • monia.i Re: Cd.czerwieni 15.05.10, 23:32
                              Lx - tym razem fotki mi się "otworzyły" i są przepiękne smile
                        • mammaja Re: Do 40plus 15.05.10, 21:51
                          Sleczne i nieco erotyczne smile
                          • mammaja Re: Do 40plus 15.05.10, 21:52
                            Miało być "Śliczne! "
                          • lablenka_x Re: Do 40plus 15.05.10, 22:25
                            mammaja napisała:

                            > Sleczne i nieco erotyczne smile
                            iesze się,że się Tobie spodobały.W ostatnim zdjęciu ucięło mi
                            fragment ,więc go wkleję w zmijszonym formacie

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/MaDBabFr63mYr1IMVA.jpg
            • lablenka_x Re: Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 21:58

              Jak widzicie zaleta słomianego wdowieństwa jest czas na zabawę ze
              zdjeciami.Moge powiedziec,że mimo,iż mąz siedzi na fotelu obok, to w
              związku z tym mistrzostwem Lecha jest nieprzytomny( nie pijany do
              nieprztytomnościwinklecz zasłuchany ,sledzacy, oglądajacy.Przypomina
              głuszcza podczas godowych toków.Moge więc powiedziec,żem w tej
              chwili słomianą wdową jest i już.
              • fettinia Re: Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 22:46
                piekne te zdjeciasmile
                • monia.i Re: Zalety slomianego wdowienstwa 15.05.10, 23:43
                  Foxie - mój smok też jest z gatunku nieupierdliwych mężów - tyle, że
                  mieszkamy w małym mieszkanku, co sprawia, że na co dzień jak to się
                  mówi siedzimy sobie na głowie. Mały pokój służy tylko i wyłącznie do
                  spania, w większym "się żyje", a przy małym metrażu mam wrażenie, że
                  całe mieszkanie to jest jedno pomieszczenie. Trudno jest się w nim
                  odosobnić, gdy się zapragnie. I gdy Smok wybywa - to jest we mnie
                  taka radość wynikająca z możliwości pobycia samej ze sobą na trochę
                  większej, niż zazwyczaj, przestrzeni. To wynika raczej z mojej
                  natury niż z jego charakteru smile
                  • bbetka Re: Zalety slomianego wdowienstwa 16.05.10, 00:15
                    Mam tak jak Monia, lubię być razem, ale potrzebuję własnej przestrzeni czasami wink

                    Zimna Zośka widzę przygoniła wszystkich przed monitory dzisiaj-ja za to
                    rozrywałam się rodzinnie, bo były imieniny mojej teściowej smile
                    Miałam w planie prace balkonowe i zdjęcia, ale ulewa je zniweczyła całkowicie sad

                    Przyłączam się do epidemii wyjazdowo-samotniczej mam w planie wyjazd na
                    konferencję na trzy dni, który powinien być miłą odskocznią od spraw
                    codziennych, poza fragmentem gdzie będę prowadzić sesję, najprawdopodobniej w
                    języku obcym - przynajmniej dla mnie wink)) na tyle, że od swobodnej dyskusji
                    jestem odległa o lata świetlne...

                    Poza tym na moim kawałku świata słońca nie było od prawie dwóch tygodni i
                    zaczynam się dusić z braku światła. Dodatkowo od 9 dni nęka mnie ból głowy więc
                    generalnie czuję się niezdolna do życia. Żeby nie smęcić idę spać, tzn postarać
                    się o sen.

                    Na dobranoc wklejam pochmurny bez. Bo słonecznego jeszcze nie widziałam.

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/PanKgUYA3is9TjNoDB.jpg
                    • monia.i Re: Zalety slomianego wdowienstwa 16.05.10, 00:45
                      Ja dziś się rozrywałam domowo-towarzysko - w sumie śmiesznie było,
                      bo...
                      ...taka nieco rozżalona codziennością, banalnością itd (w sumie nie
                      potrafię opisać, czym dokładnie) - zaplanowałam sobie świętowanie
                      samotności indywidualne. Może na przykład pseudo-włoski wieczór, z
                      jedzonkiem, muzyką, świecami i winkiem. Przygotowałam się wcześniej -
                      zanabyłam białe tulipany do wazonu, bo mi do granatowych serwetek
                      na stole pasowały, białe winko włoskie w sklepie winnym "do past,
                      przekąsek albo jako aperitiff", tea-lighty o zapachu jasminu...super
                      wieczór sobie zrobię. Wszyscy wyjechani, żadnych wyjść, super.
                      Plan poszedł się kochać, bo kolacyjkę zaplanowałam na wczoraj, a
                      wróciłam do domu późno, zmęczona, zmoknięta i najedzona u mamuni,
                      więc otworzyłam winko, odpaliłam świeczuszki, włączyłam film, potem
                      komputer...no, nie wyszło - to znaczy było fajnie, ale tak
                      normalnie. Kolacyjkę włoską przełożyłam na dziś.
                      Więc po południu/przed wieczorem rozpoczęłam przygotowywanie penne z
                      pieczarkami w rozmarynie, brokułami i suszonymi pomidorkami. Żeby
                      było jak na babskich filmach i we współczesnej literaturze - polałam
                      sobie kieliszek wina do przygotowań. Super. Nałożyłam sobie
                      kopiaszek penne z grzybami, odpaliłam resztki świeczek jaśminowych,
                      poprawiłam tulipanki w wazonie, włączyłam chillizet (dolałam winka) -
                      i spożywam, napawając się atmosferą eleganckiej samotności. I
                      zadzwoniła komórka...
                      "Moniu - a ty to już się tak całkiem nie odzywasz. Nie jesteś
                      ciekawa, co u rodziny? (Szwagierka moja najukochańsza) Rany, no
                      naprawdę, mogłabyś zadzwonić."
                      Nie dzwonię, kochanie, bo was nie ma. Wyjechaliście przecież,
                      zgodnie z planem.
                      - A może nie wyjechaliśmy? Może nam się nie chciało i zostaliśmy w
                      domu...?A???"
                      Zostaw tę chałupę, małego grillka robimy. Szykuj się."
                      No i w związku z powyższym zakończyłam celebrowanie penne - pożarłam
                      je bardzo szybko, łyknęłam wino w pośpiechu i udałam się na
                      radosnego, głośnego, rodzinnego grilla smile
                      I było fajnie smile
                      • fedorczyk4 Niedziela 16.05.10, 12:01
                        Aleście się napracowały wczorajsmile
                        Lx, te zdjęcia rzeczywiście tchną lekką nieprzyzwoitością.
                        Bbetko, bez wprawił mnie w ekstazę estetyczną. A z "głowisią" może
                        jednak do doktora?
                        Moniu, czyli jak mawiał jeden znajomy stolarz summa summarum, bawisz
                        się całkiem nieźle. Zachwyciła mnie uwaga o podejrzanym na filmach
                        kieliszku białego wina w trakcie gotowania. Zawsze tak robię i
                        ponieważ ja też to podejrzałam, acz nie w kinie, jeno 100 lat temu u
                        niezwykle luksusowej damy, czuję sie sama wyjątkowo luksusowo.
                        Byłam wczoraj na Chopinie w Narodowym. Boszszee.... Libretto
                        beznadziejne na scenie i totalnie grafomańskie w lekturze (mistrz
                        Antoni Libera zaryczał), balet warszawski jaki jest każdy widzi. W
                        grupowych scenach każdy tańczy solo. Choreografia archaiczna prosto
                        z XIX wieku, scenografia paskudna, oświetlenie koszmarne, całość
                        totalnie niespójna i upiornie nuuudna. Dość powiedzieć że Fryderyk
                        żył w pierwszej części, a po antrakcie już tylko umierałsad
                        Za to świetna muzyka, dobra orkirstra, świetny chór, i znakomite
                        wykonanie pieśni Berlioza, przez mezzosopranistkę której nazwisko
                        muszę koniecznie sprawdzić.
                        Potem skoczyliśmy do Syna Średniego na kawęherbatę i obśmialiśmy sie
                        jak mrówki.
                        • foxie777 Re: Niedziela 16.05.10, 16:33
                          Moniu doskonale Ciebie rozumiem,ba ja mam dom i choc nie jakis wielki
                          to jednak wystarczajacy aby sie odseparowac no i jeszcze jest ogrod.
                          W malym mieszkaniu,na pewno robilabym to samo.
                          Dobrze,ze mialas fajny czas z rodzinka.
                          U nas pochmurno,ale jak wiecie dla mnie to bagatela.
                          Slonca zawsze mam bardzo duzo.
                          pozdrawiam tropikalnie
                          • mammaja Re: Niedziela 16.05.10, 21:54
                            Melduje, ze niedzile mialam pelna atrakcji - od 9.rano na SSGW -
                            gdzie byla uroczysta konferencja UTW, ja tam wieszlam obrazki
                            kolezanek, sluchajac z naglosnienia o kolejnych osobach z wyzszych
                            półek, ktore właśnie z "przyczyne niezależnych" nie mogly przybyc,
                            No ale i tak przybyło ich sporo, szkoda tylko że z początku lało jak
                            z cebra, zwlaszcza kiedy wieszalam obrazki w namiocie, z ktorego
                            dachu lało mi sie na plecy. Ale było milo!
                            Potem obiadek u synowej, co za przyjemnosc ze teraz ja ją odwiedzam!
                            Potem imieniny przyjaciół ( Zofii i Andrzeja) z dorocznym konkursem
                            recytatorskim wnuków w 3 kategopriach wiekowych. ( jak sie na 30.
                            wnuków to można sobie na to pozwolić). W tym roku były wiersze
                            rosyjskie i około rosyjskie. Super się ponauczali (nagrody sa
                            finansowe ). Tak, ze wrociłam przed chwilą, obejrzałam piekny bez,
                            przeczytalam wasze ciekawe posty i chyba pójde spac!
                            Acha, syn doleciał na Thaiti i dotarł do jachtu jakim będzie tam
                            pływał.
                            • bbetka Re: Niedziela 16.05.10, 23:23
                              Mammajko, rzeczywiście atrakcji Ci nie brakuje smile Wypoczynek Ci się
                              bezsprzecznie należy.

                              SGGW ma mieć podobno jakiś piękny nowy budynek/aulę? Jestem tam proszona na
                              konferencję w listopadzie i duuuużo nam obiecują.

                              Z tym żeglowaniem to też jakaś epidemia-część mojej rodziny wybywa popływać w
                              tym tygodniu, ale wybrali bliższe okolice wink

                              Ja spędziłam dzień domowo trochę dłubiąc na balkonie w przerwach pomiędzy
                              deszczem mniejszym a większym wink oraz na dyskusjach nad sensem życia z
                              latoroślą, która duma nad zdawaniem matury międzynarodowej i swoją dalszą
                              przyszłością, która ją chwilowo przerasta. Albo w jej języku "nie ogarniam tego".

                              Fed, głowisia nadawałaby się do wymiany wink byłam raz u lekarza, ale brakuje mi
                              cierpliwości... Co do imprez z zakresu kultury wysokiej, to jakoś nie zawsze im
                              się udaje tę wysokość utrzymać...

                              Foxi, nie bądź taka, podaruj nam trochę tego słońca co go masz w nadmiarze!

                              Moniu, spontaniczne imprezy są zawsze najlepsze!

                              Lablenko, uważaj te zdjęcia to tak wciągają, że nie wiadomo kiedy dzień mija wink

                              dobrej nocy wszystkim
                      • lablenka_x Re: Zalety slomianego wdowienstwa 18.05.10, 21:53
                        monia.i napisała:

                        > Ja dziś się rozrywałam domowo-towarzysko - w sumie śmiesznie było,
                        > bo...
                        > ...taka nieco rozżalona codziennością, banalnością itd (w sumie
                        nie
                        > potrafię opisać, czym dokładnie) - zaplanowałam sobie świętowanie
                        > samotności indywidualne. Może na przykład pseudo-włoski wieczór, z
                        > jedzonkiem, muzyką, świecami i winkiem. Przygotowałam się
                        wcześniej -
                        > zanabyłam białe tulipany do wazonu, bo mi do granatowych serwetek
                        > na stole pasowały, białe winko włoskie w sklepie winnym "do past,
                        > przekąsek albo jako aperitiff", tea-lighty o zapachu
                        jasminu...super
                        > wieczór sobie zrobię. Wszyscy wyjechani, żadnych wyjść, super.
                        > Plan poszedł się kochać, bo kolacyjkę zaplanowałam na wczoraj, a
                        > wróciłam do domu późno, zmęczona, zmoknięta i najedzona u mamuni,
                        > więc otworzyłam winko, odpaliłam świeczuszki, włączyłam film,
                        potem
                        > komputer...no, nie wyszło - to znaczy było fajnie, ale tak
                        > normalnie. Kolacyjkę włoską przełożyłam na dziś.
                        > Więc po południu/przed wieczorem rozpoczęłam przygotowywanie penne
                        z
                        > pieczarkami w rozmarynie, brokułami i suszonymi pomidorkami. Żeby
                        > było jak na babskich filmach i we współczesnej literaturze -
                        polałam
                        > sobie kieliszek wina do przygotowań. Super. Nałożyłam sobie
                        > kopiaszek penne z grzybami, odpaliłam resztki świeczek
                        jaśminowych,
                        > poprawiłam tulipanki w wazonie, włączyłam chillizet (dolałam
                        winka) -
                        > i spożywam, napawając się atmosferą eleganckiej samotności. I
                        > zadzwoniła komórka...
                        > "Moniu - a ty to już się tak całkiem nie odzywasz. Nie jesteś
                        > ciekawa, co u rodziny? (Szwagierka moja najukochańsza) Rany, no
                        > naprawdę, mogłabyś zadzwonić."
                        > Nie dzwonię, kochanie, bo was nie ma. Wyjechaliście przecież,
                        > zgodnie z planem.
                        > - A może nie wyjechaliśmy? Może nam się nie chciało i zostaliśmy w
                        > domu...?A???"
                        > Zostaw tę chałupę, małego grillka robimy. Szykuj się."
                        > No i w związku z powyższym zakończyłam celebrowanie penne -
                        pożarłam
                        > je bardzo szybko, łyknęłam wino w pośpiechu i udałam się na
                        > radosnego, głośnego, rodzinnego grilla smile
                        > I było fajnie smile



                        Moniusmile czytam ten wpis wielokrotnie.Co za opis, jaki nastrój i jaka
                        kolorystyka.Jaka dbałość o szczegóły. Widze Cię jak żywą w tej
                        scenerii.
                        Nie wiem czy chciałoby mi się sobie taka imprezkę robić.
                        Potrawę penne z .....prosze zamieścic na obiadkach.

                        Za ten opis kocham Cię Dziewczyno i pisze to najzupełniej trzeźwasmile
                        • monia.i Re: Zalety slomianego wdowienstwa 19.05.10, 23:03
                          lablenka_x napisała:
                          >
                          > Moniusmile czytam ten wpis wielokrotnie.Co za opis, jaki nastrój i
                          jaka
                          > kolorystyka.Jaka dbałość o szczegóły. Widze Cię jak żywą w tej
                          > scenerii.
                          > Nie wiem czy chciałoby mi się sobie taka imprezkę robić.
                          > Potrawę penne z .....prosze zamieścic na obiadkach.
                          >
                          > Za ten opis kocham Cię Dziewczyno i pisze to najzupełniej trzeźwasmile
                          >
                          Bardzo mi jest miło, Lx smile
                          Myślę, że chciałoby Ci się, gdybyś zapragnęła smile
                          He he - nie napisałam, że determinacja ma była tak silna, że kupując
                          w kwiaciarni (bo stragany były już pozwijane) białe tulipany
                          przepłaciłam stanowczo - no ale że wymyśliłam sobie takie kwiecie -
                          to takie miało byc i już, tyle, że obyłam się 5 sztukami a nie całym
                          pękiem. Nic to!smile
                          Tyle, że do kompletu i ideału zabrakło mi filmu "Pod słońcem
                          Toskanii" który to film na dvd miałam pożyczyć od sąsiadki i
                          obejrzeć sobie PO uroczej kolacyjce. W ostatniej chwili okazało się,
                          że film jest gdzieś "u ludzi" a w empikach i innych merlinach już
                          nie do dostania. Tu się całkiem zgapiłam - zawsze pragnęłam mieć go
                          na własność, ale się nie składało. A jak już dojrzałam do zakupu, to
                          okazało się, że jest nie do kupienia, nad czym boleję sad
                          Tu włączę prywatę: jeśli ktoś ma powyższy film, to może mógłby mi
                          przegrać?
    • luiza-w-ogrodzie Pochmurny poniedzialek 17.05.10, 02:13
      Wczoraj zdazylismy z Buszmenem przywiezc reszte kamieni a potem jeszcze do konca
      przekopalam rabate kwiatowa i lunal rzesisty przelotny deszcz. Taka pogoda,
      pochmurna z przeblyskami slonca i deszczami ma trwac przez co najmniej tydzien.
      Bede siac i sadzic w suchych momentach a w mokrych rozpalac kominek i pewnie
      troche wezme sie do szycia. Mam kawal lnu w maki, przywieziony z Polski i chce
      obrzezyc go czerwonym lnem ze starego obrusa i zrobic nowy.

      W pracy idzie powolutku, nie wyrywam sobie rekawow. Zycze Wam rownie spokojnego
      poniedzialku.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • jutka1 Re: Pochmurny poniedzialek 17.05.10, 08:04
        Tutaj też pochmurno, chociaż podobno trochę słońca też mamy dziś zobaczyć. Ale
        jest chłodno jak na połowę maja: 16-18 C.
        Chyba trochę podładowałam akumulator w ten długi weekend, na trzy dni robocze i
        przeprowadzkę powinno starczyć.

        A wczoraj spędziłam część dnia w nowym mieszkaniu myjąc kuchnię - Pan od
        Sprzątania w sobotę miał czas na tzw. duży front robót, a ja wczoraj kończyłam
        drobiazgi typu fugi czy listwę przy blacie. W radio grał jakiś jazz, przez
        otwarte okno świeciło słońce, w powietrzu śladowy zapach farby i nowości -
        bardzo miło. smile

        Miłego poniedziałku życzę. smile
        • fedorczyk4 Re: Pochmurny poniedzialek 17.05.10, 09:22
          Taras i ja marzymy o słońcu, ociekając wodą. Krowisia pachnie na
          całe mieszkaniesmile
          Dzień wczorajszy przeprasowałam, przeszyłam, przespacerowałam,
          przeczytałam. Lemurek całkiem ię już u nas zadomowiłsmile Fryś też.
          Była u niego nasza ukochana pani weto, zapisała lekarstwa, udzieliła
          porad i razem ze mną uronił łezkę po Św pamięci Panie Kocie. Ona też
          była członkiem fan klubu. Mówi że spotkała w życiu dwa wybitne koty
          z tak silną osobowością i klasą, a ma 25 lat praktyki. Ech miałam
          zaszczyt być jego własnością i tylko to mnie pociesza.
          Dzisiaj robota, robota, robota....
          • evit.a Szok wyjatkowo sloneczny wtorek 17.05.10, 10:35
            no niesamowite po weekendowym pochmurnym i deszczowym weekendzie mamy troche
            slonca wreszcie !narazie wyjscia na lono natury odpada mokro wszedzie .dalej nie
            moge zalapac wstawiania fotek na tym forum ,jest to dla mnie za skomplikowane
            ,mozecie mi krok po kroku wytlumaczyc jak to sie robi ? na innych forach latwiej
            jednak jest ?Na pare godzin mialam szczeniaka miec a jest do teraz ,troche
            klopotu jest bo odzwyczailam sie biegania co godzine by zalatwila swoje potrzeby
            .Jest to owczarek niemiecki dlugowlosy --Jessy --dzindzier --dzidzi ,problem z
            wybraniem imienia mamy
            • evit.a Re: Szok wyjatkowo sloneczny wtorek 17.05.10, 10:40
              Jest pocieszna ,ciapowata ,dzieci zakochane w niej ,ale to duzy psiak bedzie
              ,wiec na pobyt w mieszkaniu blokowym nie dla niej ,to rasa dla osob ktore maja
              duzy ogrod i czas by z nia biegac i tresowac .kochane zawsze male a potem jak
              urosnie wole nie myslec pol pokoju by mi zajela dzidzi
              • mammaja To nie jest maj! 17.05.10, 10:55
                Padalo całą noc, pada nadal! Zimno! Dobrze, ze mam dosyc daleko od
                Wisly, ale wyobrazam sobie jak wygladaja tereny zalewowe! Na ktorych
                ludziska pobudowali sie wbrew rozsadkowi, udajac ze sa to jakies
                letnie domki! Sytuacja jest nie wesola, zwlaszcza na poludniu
                Polski. Wszystko to psuje humor!
                Evito, masz 100% racji - taki piesek niestety rosnie i robi si e
                dramat. Bylam raz w niewielkim mieszkaniu zamieszkalym przez dwa
                wilczarze. Przejsc sie nie dalo, jak polozyly sie na podlodze.
                Bbetko, SGGW ma piekny kampus basenem i piekna aule. Warto
                przyjechac.
                Pozdrawiam poniedzialkowo z nadzieja na lepsze czasy smile
    • luiza-w-ogrodzie Deszczowy wtorek 18.05.10, 02:25
      Po szesciu tygodniach suchej pogody zaczelo popadywac, najpierw przelotnie, w
      nocy mocniej a dzisiaj jest juz calkiem deszczowo. Siedze w domu, pracuje i
      patrze na mokra szarosc ciezkich chmur za oknem. Co jakis czas slysze jak wlacza
      sie pompa pompujaca deszczowke zebrana z dachu do zbiornikow na gorze ogrodu.
      Nawet nie wypuszczalam krolikow do ogrodu, bo i tak po zmoknieciu wrocilyby do
      suchej krolikarni. Po poludniu opady maja zelzec, jutro tylko przelotne, w
      czwartek ma byc juz ladnie.

      I wlasciwie poza pogoda nic sie nie dzieje. W poludnie pojade odebrac ceramike
      kupiona na wystawie, po powrocie bede gotowac gesta minestrone a po obiedzie
      razem z corka jedziemy do kosmetyczki. Wieczorem kominek, ksiazka, wino.

      Spokojnego, cieplego wtorku zycze

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • lablenka_x Re: Deszczowy wtorek 18.05.10, 08:35

        Ze smutkiem oglądam realacje z południa Polski i powodzi,Bogu
        dziekując za to,ze to nie moje miejsce na ziemi.
        Pada i nadal ma lać.
        Mimo wszystko , po poznańsku , zastanawiam się nad pewną
        niefrasobliwościa tam mieszkających ludzi. Czas bezwody powinien byc
        czasem ,w którym robie wszystko co w mojej mocy by odgrodzić się od
        wody(nie mówie o ekstremalnych sytuacjach i wielkiej wody,przed
        którą nie ma ratunku.W czasach spokojnych na polach np. jest mnóstwo
        darmowego kamienia,z których można robić mury oporowe wokół
        gospodarstwa,obłożone siatką i zarosnięte roślinnością byłyby
        wiekszą zapora przed woda niż azurowy płotek, ale to takie moje
        myslenie ,tu i teraz.Oby deszcz przestał lac i oby rzeki już nie
        wychodziły ze swoich koryt.
        • mammaja Re: Deszczowy wtorek 18.05.10, 10:39
          Lablenko, wybacz - ale to troche naiwne co piszesz. Rzeka Raba,
          ktora zalewa powiat bochenski mimo wielkiego zbiornika retencyjnego
          w Dobczycach, nie dalaby sie tak ogrodzic - moze gdzie indziej to
          by sie dalo zrobic, ale pamietam tak sa zabezpieczone brzegi Wisly
          w jej górnym biegu - i nic, d... blada - Skoczow zalany, miejsca
          ktore znam z dziecinnych wakacji doskonale. Dzwonilam do kuzynki w
          Krakowie - ona ma mieszkanie tuz nad pod Wawelem, na Pl. Na
          Groblach - ale tam jakies grodzie zrobiono juz po porzedniej
          powodzii i wlasnie je poustawiali. W sumie tragedia - podobno ma
          padac do niedzieli, znowu ludzie straca dobytek calego zycia.
          U mnie zimno, wczoraj palilam caly dzien w kominku, dzisiaj
          poprostu wlaczylam znowu ogrzewania, bo zaczynaja mnie stawy bolec.
          Ech, trudna ta wiosna! Pozdrawiam smile
          • fettinia Re: Deszczowy wtorek 18.05.10, 11:31
            Ano trudna..u nas tez jeszcze kaloryfery grzeja..
            Woda to zywiol-chocby sie najlepiej przygotowac czasem i tak sie nie da wygrac.
            Wiem,bo u nas w RGB jak Dunaj wylal to najlepsze zapory nie pomoglyuncertain
            • fedorczyk4 Re: Deszczowy wtorek 18.05.10, 14:38
              Szkoda ludzi, szkoda dobytku i zwierząt. Idę sprawdzić stan wody na
              Wiśle. Byłam w Ikei z Dziecinką, która kupiła niski stolik. Nawet
              fajny i w sensownej cenie. Za to waga ciężka. Ledwo, ledwo we dwie
              załadowałyśmy do bagażnika. I już tam został, bo nie mam zamiaru
              targać tego do ich mieszkania. Jak Stefcio Rudecki skończy pracę, to
              skrzyknie chłopaków z dzielnicy, zaniosą, a Dziecinka zmontujesmile
              • bbetka Re: Deszczowy wtorek 18.05.10, 21:29
                Mam rodzinę w Kotlinie Kłodzkiej i pamiętam koszmar 1997 roku jak rzeka zerwała
                most i nie było z wioską żadnego kontaktu...brrr na razie u nich woda wysoka,
                ale bezpiecznie. To co pokazują ze Śląska przypomina mi tamten czas, serdecznie
                współczuję ludziom, którzy to znowu muszą przeżywać. Ale po stronie Lablenki też
                jest trochę racji, bo nasz system zabezpieczeń systemowo leży...kompletnie i to
                od dawna.

                Na dziś jestem padnięta, rano wyjeżdżam na konferencję, gdzie nie wiadomo jaka
                będzie pogoda i co ze sobą zabrać, którą sesję poprowadzę i w jakim języku oraz
                paru pomniejszych rzeczy...zamierzam to okichać i się przestać przejmować wink
                oraz dobrze bawić, po odwaleniu obowiązków.

                Za oknem leje jak z cebra-wczorajszy dzień chyba należy uznać za pogodny, bo
                może z 5 minut słońca było?

                Idę obejrzeć co mam w szafie najmniej kłopotliwego w użyciu do zabrania wink))
                • lablenka_x Re: Deszczowy wtorek 18.05.10, 21:46

                  Też przeżywaliśmy te wielką wode razem ze znajomymi zalanymi we
                  Wrocławiu.
                  Mammaju,może i jestem naiwna, ale ja nie pisałam o tym by własnymi
                  rekami robić wały przeciwpowodziowe na rzekach.Zaznaczyłam ,że na
                  wielką wode to rady nie ma.Pisząc o murkach ochronnych z kamienia
                  miałam na mysli ochrone np. własnej posesji,jesli mieszkam tam gdzie
                  co roku woda podchodzi mi conajmniej pod drzwi.W takich murkach
                  jakies jazy zaprojektowac też chyba można, na wypadek gdyby woda
                  przelalaby mi się przez ten murek i nie miała mozliwości odpływu.
                  Przecież nie można życ na zasadzie'Jakoś to będzie".Nie zazdroszczę
                  tym ludziom.Wspóczuję im.
    • luiza-w-ogrodzie Srodek tygodnia, wrocilo slonce 19.05.10, 03:36
      Po 36 godzinach i 40 mm deszczu wrocilo slonce i ma pozostac pogodnie do
      weekendu, na kiedy to zapowiadane sa przelotne deszcze. Ogrod sie zieleni, taka
      dawka wody dobrze mu zrobila.

      A poza tym na ogrodkach (i przyleglosciach) nic nowego sie nie dzieje. Za
      godzine joga. W domu rozne przyjemne rzeczy do robienia. Cisza, spokoj i slonce,
      czego wiecej trzeba?
      Pozdrawiam Was dzielac sie powyzszym...
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • mammaja Re: Srodek tygodnia, wrocilo slonce 19.05.10, 14:38
        Tak, dzisiaj po raz pierwszy od paru dni słonce pokazalo sie i u
        nas, od razu lepszy nastroj. Moje zastałe mięśnie domagają sie
        długiego spaceru, niestety znowu nadciąga ciemna chmura sad
        Rano byłam na spotkaniu w OPS, przygotowujacym seminarium na temat
        przedziwdziałaniu wykluczenia rozmaitych grup spolecznych. To dobrze
        że mówi sie i robi "coś" w tym kierunku. mam nadziej, że moja
        prezentacja będzie sie podobała.
        W Krakowie kiepsko, woda zagraża ulicy opodal swieżo
        wyremontowanego mieszkania mojej kuzynki. Ale mam nadzieję, że nie
        dojdzie na piętro. Z dojazdami beznadziejnie - szpital w którym ona
        pracuje ma poważne kłopoty z powodu niemozności dojazdu personelu.
        Nieby uboczny skutek powodzi, ale jaki dotkliwy !
        • monia.i Re: Srodek tygodnia, wrocilo slonce 19.05.10, 23:19
          Też z radością powitałam dziś słońce i ciepło - ale poza tym
          doniesienia z kraju dołują, ludzie przeżywają koszmar, jakoś nas ta
          tegoroczna wiosna doświadcza sad A po wysłuchaniu raportu z Moskwy w
          sprawie katastrofy w Smoleńsku mam mętlik w głowie - chociaż nie
          znam się na tym wszystkim absolutnie, to jednak próbuję sobie jakoś
          coś tam poukładać - no, wiadomo, że trzeba czekać na raport końcowy
          i wnioski, ale wszystko chyba wskazuje na jakiś splot niefortunnych
          okoliczności i pomyłek - z tragicznym finałem. Straszne!
          Pozdrawiam wszystkich ciepło. Do weekendu już blisko smile
          • foxie777 Re: Srodek tygodnia, wrocilo slonce 19.05.10, 23:31
            Strasznie mi przykro z powodu powodzi w Polsce.Kataklizmy tego
            rodzaju zawsze mnie przerazaja.
            U nas tez martwimy sie z powodu ropy,oby do nas nie doszlo.
            Po ciezkim tygodniu spodziewam sie troszke odetchnac w weekend.
            Jak zwykle jest zapiety na ostatni guzik.
            Wczoraj lalo jak z cebra w nocy,ale moj ogrod po prostu odzyl.
            Moze dziecko mnie odwiedzi i pomoze w rozwiazaniu zawilosci
            komputerowo fotograficznych.12C w Polsce.Co jest grane?.
            pozdrawiam tropikalnie
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek, czyli prawie weekend 20.05.10, 01:17
      W ogrodzie jest mokro i chlodno, ale na niebie widze slonce i przerozne chmury, pierzaste wysokie, szare rozpelzle i niskie oraz puszyste kumulusy. Wypuscilam kroliki z krolikarni, gdzie przesiedzialy dwa dni deszczu i od razu zaczely radosnie biegac zakosami i skakac. Mammaju, moze sprobujesz takiego sposobu rozruszania zastalych miesni? :o)

      Poczytalam Dzisiejki. Wiosenne powodzie w Polsce... co za fatalna wiosna po ciezkiej zimie! Mam nadzieje ze przynajmniej lato dopisze.

      Przed chwila przyszla ebajowa przesylka z tabliczkami z lanego zelaza do ogrodu ziolowego - zdjecie jest z Internetu, ale podobnie beda wygladac u mnie gdy powtykam te etykietki w ziemie. Zrobie to gdy tylko posprzatam ziola przed zima i wysieje musztarde.
      https://www.seaandstone.com.au/images/products/30.jpg

      Poza tym nie dzieje sie nic godnego wzmianki :o) czego i Wam zycze.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Czwartek, czyli prawie weekend 20.05.10, 07:25
        Odmeldowuję się na czas przeprowadzki i podłączenia netu w nowym mieszkaniu. smile
        Miłego dnia życzę. smile
        • mammaja Re: Czwartek, czyli prawie weekend 20.05.10, 09:14
          Mam nadzieję, Jutko, ze niedlugo bedziesz miala net w nowym
          mieszkaniu, a przprowadzka przebiegnie bezbolesnie!
          Luizo, juz wczoraj ponad godzinny szybki spacer z Frankiem w
          spacerowce ropzruszal mi miesniesmile
          Z przerazeniem patrze w TV na przesuwajaca sie fale powodziowa.
          Coraz nowe wojewodztwa sa dotkniete. W mojej dzielnicy zagrozona
          jest ulica Ogorkowa, mam tam przyjaciol. Mam nadzieje ze duze tereny
          zalewowe przyjma wode, chociaz ludzie ciagle buduja sie na tych
          terenach. Sytuacja w ZOO jaka straszy gazeta opanowana, ogladalam
          rozmowe z dyrektorem. Dobrze, ze woli byc przygotowany na najgorsze,
          a nie zaskoczony. I jak tu miec dobry humor sad
          • mammaja Re: Czwartek, czyli prawie weekend 20.05.10, 09:36
            W Warszawie -

            warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7908564,Idzie_rekordowa_fala__Tyle_wody_jeszcze_nie_bylo.html
          • jutka1 Przeprowadzka w toku :-) 20.05.10, 09:43
            Panowie pakują...
            Z pakietu net/TV/telefon - ten ostatni już nie działa. A net działa, dziwne. TV
            - nie wiem, bo kartę od dekodera i piloty już włożyłam do walizki.
            Spałam 5 godzin stychnerf wink, jestem zmęczona, więc chyba jak dojadę na miejsce
            i panowie rozpakują co trzeba, tonatentychmiast walnę sobie sjestę smile)))))))

            Notopa. smile
            • fedorczyk4 Re: Przeprowadzka w toku :-) 20.05.10, 10:14
              Trzym się Jutek!!!
              Pójdę wieczorem nad Wisłę sprawdzić sytuację.
              Wczoraj padłam. Nie wiem dlaczego, ale padłam. Zwolniłam sie u
              pryncypała i spałam cały dzień. W nocy też, żeby nie było ze
              pomerdał mi się zegar biologiczny. Le Mąż próbował mnie przecknąć,
              ale bez skutku. A jakie piękne rzeczy mi się śniły!
              Moniu, Twój wymarzony film, moim zdaniem posiada Dado, zahacz jąsmile
              • monia.i Re: Przeprowadzka w toku :-) 20.05.10, 10:22
                Dzięki, Królowo, za info smile
              • monia.i Re: Przeprowadzka w toku :-) 20.05.10, 10:27
                fedorczyk4 napisała:
                > Wczoraj padłam. Nie wiem dlaczego, ale padłam. Zwolniłam sie u
                > pryncypała i spałam cały dzień. W nocy też, żeby nie było ze
                > pomerdał mi się zegar biologiczny. Le Mąż próbował mnie przecknąć,
                > ale bez skutku. A jakie piękne rzeczy mi się śniły!
                Może właśnie dlatego padłaś - żeby te piękne rzeczy mogły się spokojnie i
                nieśpiesznie wyśnić smile
                Dziś znów słoneczko od rana nieśmiało wygląda zza chmur...
                • mammaja Fala 20.05.10, 22:22
                  Bardzo mnie denerwuje stan ulicy Ogorkowej, wprawdzie to kilka km
                  odemnie, ale patrzac na te rozlewiska w innych czesciach Polski,
                  wszystko moze sie zdazyc. Ja mam 2 pietra w domu, ale corka w swoim
                  parterowcu - nie mialaby nawet gdzie wyjsc pomachac białą flaga. Na
                  Saskiej Kępie tez blisko do rzeki. Jednym slowem - nastroj mam nie
                  wesoly. Od Wisly dziela mnie jeszcze tory kolejowe na nasypie - to
                  tez przeszkoda. Ale nie ma sie z czego cieszyc!
                  • monia.i Re: Fala 20.05.10, 23:33
                    Własnie myślałam Mammajko o tym, co się u Ciebie dzieje. Mam
                    nadzieję, że wały wytrzymają. Wiadomości z kraju są strasznie
                    przygnębiające, te wszystkie zdjęcia na żywo..sad
                    oprócz ludzkiego nieszczęścia łzy mi się w oczach kręcą gdy widzę te
                    wszystkie przerażone zwierzęta, przemoczone, drżące psiny..sad biedny
                    szarak wspinający się po ogrodzeniu betonowym w próbie ucieczki
                    przed wodą sad Okropność..
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Fala 21.05.10, 02:00
                      monia.i napisała:

                      > Własnie myślałam Mammajko o tym, co się u Ciebie dzieje. Mam
                      > nadzieję, że wały wytrzymają.

                      Trzymam kciuki - podobno fala wydluza sie i splaszcza w drodze do Warszawy.

                      >Wiadomości z kraju są strasznie
                      > przygnębiające, te wszystkie zdjęcia na żywo..sad

                      Moniu, pozostaje mi radzic Tobie, zebys nie ogladala TV. Wiadomosci sa glownie
                      szokujace i przygnebiajace, bo nieszczescie jest bardziej "medialne" niz
                      szczescie i przyciaga wiecej widzow dla reklam. Telewizja to biznes.

                      > oprócz ludzkiego nieszczęścia łzy mi się w oczach kręcą gdy widzę te
                      wszystkie przerażone zwierzęta, przemoczone, drżące psiny..sad biedny szarak
                      wspinający się po ogrodzeniu betonowym w próbie ucieczki przed wodą sad Okropność..

                      W Australii oprocz wielkich powodzi sa wielkie pozary i ogromne susze, ze o
                      tropikalnych cyklonach nie wspomne. Dzikie zwierzeta czesto radza sobie lepiej
                      niz te udomowione, pozostawione wlasnemu losowi przez niedbalych wlascicieli,
                      niestety. Jak zawsze, ze wszystkich zwierzat czlowiek ywpada najgorzej gdy
                      chodzi o "czlowieczenstwo".

                      Pozdrawiam, zyczac szybkiej poprawy sytuacji
                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek z pieknymi chmurami 21.05.10, 02:08
      Trzeci dzien pieknych chmur na przemian ze sloncem, z krolikami szalejacymi w
      ogrodzie i wieczornym rozpalaniem w kominku. Plany na weekend: ogrod, basen,
      nicnierobienie. Corka wczoraj zazadala zebym mniej zajmowala sie ogrodem i
      wiecej imprezowala oraz poznawala ludzi. Rozwaze to. Kochane dziecko, martwi sie
      ze nie zachowuje sie jak nastolatka :o)

      Pozdrawiam narod pracujacy foruma i oddalam sie w glab czynnosci zarobkowych,
      zyczac Wam spokojnego weekendu.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Piatek z pieknymi chmurami 21.05.10, 09:56
        Ja Twoją radę Luizo stosuję od kilku dni, radia słucham, ale TV nie
        oglądam. Byłam wczoraj i dzisiaj rano nad Wisłą. Zastanawiamy sie
        czy nie będzie trzeba wyjechać auta z garażu. Łączka na której
        bawimy sie z Krowisią, jest już w połowie zalana. Woda powoli
        zaczyna myśleć o Płycie Czerniakowskiej.
        Niefajnie jestsad
        Za to słońce nareszcie pokazało nos.
        • mammaja Re: Piatek z pieknymi chmurami 21.05.10, 10:28
          Tak, chmury sa piekne, slonce tez - a od rana sledze komunikaty o
          stanie wody na Wisle. Rozmyslania na temat "co powinnam zabezpieczyc
          na wypadek zalania" ukazuja calkowita bezsilnosc. Trzeba myslec o
          czym innym. Zreszta, gdyby tu, za tory, miala przyjsc woda, to
          znaczyloby ze jest totalny potop. Mam nadzieje popracowac w
          ogrodku, po zajeciach ze spiewu. A synek przyslal sms, ze tam ( w
          poblizu Thaiti) bardzo goraco. To po co tam plywa? Ech.....
          • fedorczyk4 Re: Piatek z pieknymi chmurami 21.05.10, 14:42
            Właśnie dostaliśmy polecenie ewakuacji. Samochodów z garażu, jak na
            razie. Ciekawe czy woda go zaleje czy nie. Jacyś panowie
            zabezpieczaja kotłownię!
            • mammaja Re: Piatek z pieknymi chmurami 21.05.10, 16:24
              No to nie wesoło, Fed! Ja z drżeniem ślędze walkę mieszkańcow
              ul.Ogorkowej z woda, bo jak tam sie przeleje, to juzz nie wiadomo
              kjak daleko pójdzie. No i ten Wał Miedzeszyński też grozi
              rozmieknieciem, ale co tu robic, nic - czekać co będzie sad
              • lablenka_x Re: Piatek z pieknymi chmurami 21.05.10, 18:09

                Czekac czynnie,Mammaju,czyli przygotowac sie na najgorsze. Trzymam
                kciuki za Was.
                U nas dziś ciepło i słonecznie, pachnie skoszoną trawą.
                W niedzielę komunia Kasi i to jest dla nas najwazniejsze teraz.
                Moniu dziekuje za wpis na obiadkach, napisze tam póxniej ok?
                • jan.kran Re: Fed i Mamajko. 21.05.10, 19:53
                  Trzymajcie się , słucham i czytam wiadomości i myślę o Was.
                  Mam nadzieję że powoli się uspokoi cała sytuacja.
                  Śledzę też sytuację we Wroclawiu ...
                  • verbena1 Re: Fed i Mamajko. 21.05.10, 21:46
                    Hej, witajcie moi drodzy. Wrocilam wlasnie dzis z miejsca, gdzie nie
                    bylo telewizji, interetu i zadnych wiadomosci ze swiata i dopiero co
                    dowiedzialam sie o powodzi w Polsce. Trudno uwierzyc ogladajac
                    zdjecia i filmy z zalanych terenow, ze to dzieje sie naprawde,
                    wspolczuje tym ludziom.
                    Trzymajcie sie Warszawianki, trzymam kciuki aby nikomu woda nie
                    zagrozila.
                    Pozdrawiam smile
                    • monia.i Re: Fed i Mamajko. 22.05.10, 00:15
                      Mammajko - na razie jest w miarę ok?
                      Trzymam mocno kciuki.
                      Nawet w Warszawie ta wezbrana Wisła wygląda
                      przerażająco...Przejeżdżając po południu przez most w drodze do domu
                      przykleiłam nos do szyby tramwaju i patrzyłam z niedowierzaniem.
                      • mammaja Re: Fed i Mamajko. 22.05.10, 00:58
                        Mam zamiar jutro popatrzec na Wisle, chociaz nie wiem gdzie, bo po
                        walach nie wolno chodzic ( i dobrze, a i tak łażą) a na mostach
                        korki. Moze przejade się tramwajem? A i tak sie denerwuje, chociaz
                        ode mnie dosyc daleko, ale ta woda przerażajaca!
                        • monia.i Re: Fed i Mamajko. 22.05.10, 01:17
                          Powinni ludzi z tych wałów gonić trochę bardziej stanowczo.
                          Przejedź się tramwajem, Mammajko, albo autobusem - widok jest
                          niesamowity. I naprawdę - cała sobą doceniam fakt, że mi
                          bezpośrednio ten żywioł nie zagraża. To jest takie przyglądanie się
                          niczym jakiemuś bardzo niebezpiecznemu zwierzęciu - teoretycznie
                          wiem, że ono mi nie zagraża - ale przyglądając mu się czuję trwogę -
                          bo wiem, jaka byłabym słaba stojąc z nim oko w oko.
                          • fedorczyk4 Sobota 22.05.10, 10:50
                            Słońce świecismile Idę z Krowisią popatrzeć na ludzi którzy przyszli
                            popatrzeć na Wisłę. Potem zabieram się za keks oliwkowy i zasłony
                            dla Małej Czarnej. Wieczorem do niej idziemy. A ja na dieciesad Nic
                            to już zaczyna się opłacać, bo wprawdzie bardzo powolutku, ale
                            zaczynam wchodzić w ciuchy w które nie właziłam. Na razie jeszcze te
                            przechodnie, a nie docelowe, ale zawsze to już coś.
                            Ludzi owszem powinni gonić z wałow, tylko jak? Co 5 metrów
                            policjanta postawić? Dyscyplina i myślenie nie leżą w ludzkiej
                            naturze. Niestety.
                            Kupiłam sobie na wyrost prezent imieninowy od Mamotaty, bo mi dali i
                            powiedzieli żebym sobie kupiła co mi w duszy zagra. No to mi zagrało
                            wznowienie Boscha przez Fraengera, nowego Irwinga i Maryniną(ę, no
                            i pławię się w szczęściu wizualno literackimsmile
                            • mammaja Re: Sobota 22.05.10, 11:48
                              Nie spalam prawie do czwartej, wsluchujac sie w deszcz dudniacy po
                              dachu. Teraz jestem do niczego. Patrzac na to, co stało sie koło
                              Kazimierza, to natychmiastowe zalanie dziesiatkow ha po przerwaniu
                              walow, nie mam zludzen ze gdyby tak puscil Wał Miedzeszynski
                              wszystkich by tu zalalo, mimo tych kilku km odleglosci. No ale pania
                              prezydent Warszawy tez, więc wierzę, że dopilnuje tego wału.
                              Pogoda bardzo przyjemna, nie mam planow na jakies atrakcje.
                              Na Wisle popatrze jak juz bedzie spokojniej i tak jeszcze bedzie
                              duza.
                              Teraz Poznan ma sie przygotowywac na duzą wode. Trzymajcie sie,
                              kochani w Ponaniu!
                              • jan.kran Re: Sobota 22.05.10, 13:59
                                Ja śledzę wiadomości z Wrocławia.
                                Brat Numer Dwa i Mamusia mają suchą nogę 20 km od miasta ale Brat Starszy
                                mieszka w centrum.
                                Jeszcze mi w kościach siedzi 1997 , wlaśnie stałam z walizkami w drzwiach kiedy
                                Rodzina zdążyła w ostatniej chwili przed przerwaniem łączności mnie [powstrzymć.
                                Ale byłam kilka dni po powodzi...
                                Myślę o Was i trzymam kciuki żeby było dobrze !!!
                                K.
                                • jej_maz Re: Sobota 22.05.10, 19:44
                                  Ogladam migawki i naprawde kleska. Zastanawiami sie skad nagle tyle wody? Nie
                                  pamietam, aby powiedzmy trzydziesci lat temu byly takie problemy. Co sie dzieje?
                                  Trzymajcie sie tam i przede wszystkim uwazajcie na siebie!
                                  • mammaja Re: Sobota 23.05.10, 00:03
                                    Dzieki Kranie, ale naprawde trudno sie nie denerwować, kiedy ta woda
                                    zalewa blyskawiznie tak wielkie obszary - kilka wsi, iles tysiecy
                                    ha. Dzisiaj wlasciwie zajmowalismy sie tylko tym co konieczne -
                                    chcac nie chcac gapiac sie w TV na kolejne zalania. popoludnie i
                                    wieczor pomogalam synowej przy dzieciach, bo jej dyzurna siostra
                                    pojechała na dwa dni do Krakowa. Mile to zajecie, ale meczace smile
                                    Moze dzisiaj uda sie przespac nocke po tym zmeczeniu smile
                                    • jan.kran Re: Sobota 23.05.10, 00:30
                                      Serdecznie współczuję i słuchając wiadomości liczę na to że wreszcie będzie
                                      odpływ...
                                      • fedorczyk4 Niedziela 23.05.10, 11:37
                                        Niestety sytuacja wodna jest bez większych zmian, czyli dramat trwa.
                                        Nie mam nic poza tym do napisania. Zaraza która mnie dopadła trwa,
                                        więc straciłam na polocie i wyobraźni. Miłej niedzieli!
                                        • mammaja Re: Niedziela 23.05.10, 13:19
                                          No i wal przciekł w Porcie Praskim, w każdej chwili może sie to
                                          zdarzyć w innym miejscu. Córka jechała dzisiaj za wode, mowi e Wał
                                          miedzeszyński bardzo pilnowany, ale czy to pomoże kiedy przemoknie?
                                          Bylam z Franiem w lesie, goraco, teraz nadchodzi burza, obiad
                                          gotuje się jak zwykle, syn ostatnio na Bora- bora, pokręcony ten
                                          świat!
                                          • ewelina10 Re: Niedziela 23.05.10, 14:28
                                            No i natura upomina się o swoje prawa i jeszcze nie powiedziała dość. Trwa walka z żywiołem i by się wydawało, że cały kraj znalazł się pod wodą. Aż dziw bierze, że są jeszcze takie miejsca, gdzie życie toczy się jak zawsze. Jechałam dzisiaj ścieżką rowerową wzdluż kanału Królewskiego do Zalewu Zegrzyńskiego. Po drodze mijałam wędkarzy samotnie wędkujących albo z towarzyszącymi rodzinami, i rowerzystów. W porcie brakowało wolnego miejsca na parkingu, po wodzie sunęły żaglówki, motorówki, w powietrzu unosił się przyjemny zapach palonego węgla grillowego, jakiś gitarzysta śpiewał szanty.

                                            W domu, kiedy otworzyłam tv znowu zobaczyłam inny świat, jakiś nierealny
                                            • foxie777 Re: Niedziela 23.05.10, 15:29
                                              Zaraz bede dzwonic do Mamy to sie dowiem szczegolow.
                                              My mieszkamy blisko Wisly ale bardzo wysoko na szczescie.
                                              Fed,kuruj sie kuruj.
                                              Oby to juz sie skonczylo.
                                              U nas powoli zbliza sie okres huraganowy,wiec
                                              znowu beda nerwy,moze nas ominie.
                                              Dzisiaj leniuchuje ,a po poludniu idziemy na koncert
                                              Fryderyka
                                              Mam nadal duze klopoty rodzinne,niestety nie do przeskoczenia.
                                              pozdrawiam tropikalnie
                                              • bbetka Re: Niedziela 23.05.10, 22:28
                                                Nie było mnie kilka dni, a tu kompletna katastrofa! Dziewczyny trzymajcie się -
                                                ja trzymam kciuki, bo tyle chwilowo mogę.

                                                Trzy dni byłam na konferencji-było świetnie, bo przyjechała moja koleżanka
                                                jeszcze ze studiów i nie mogłyśmy się nagadać, ta sama praca te same problemy, a
                                                i w domu podobnie. Ale byłam organizatorem imprezy więc musiałam się udzielać
                                                ogólnie, zostawały nam więc na gadanie noce (dokładnie jak w akademiku wink
                                                Wróciłam nieprzytomna, w sobotę mąż odebrał mnie z pracy po 12 godzinach ok 21 w
                                                formie zombi i dopiero dzisiaj zobaczyłam wiadomości i się przeraziłam...

                                                Dla rozweselenia wstawiam moją kicię w pozycji bojowej wink
                                                Jak tak leży zachęcając do pogłaskania wyeksponowanego brzuszka, to tak naprawdę
                                                poluje wink)) ze stałych bywalców nikt się już nie nabierze, ale obcy i owszem -
                                                wtedy natychmiast na głaszczącej ręce jak na gałęzi zaciskają się pazurki ze
                                                wszystkich czterech łapek a ząbki zaczynają kąsanie

                                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/oefQIHbNAWNw8HKBHB.jpg

                                                • mammaja Re: Niedziela 23.05.10, 22:51
                                                  Kocia rozkoszna, znam te numery z nadstawianiem brzuszka i szybkim
                                                  atakiem smile Wieczorem pojechałysmy z synową popatrzeć na Wisłe -
                                                  jednym mostem tam, drugim z powrotem, przy moście Łazienkowskim
                                                  wszystko zalane, woda dochodzi prawie do jezdni - ale tam tak bywa.
                                                  Gorzej z Walem - toteż o północy zamykaja go dla ruchu
                                                  samochodowego. Drgania nie robia dobrze namokniętej ziemi. Ale obok
                                                  zycie toczy się normalnie, jak napisała Ewelinka, dopóki cos nie
                                                  zacznie przeciekać lub przelewac sie. Widoki zalanych miejscowosci
                                                  koszamarne. Trudno mi zdobyć sie na inny temat! Niewyobrażalna
                                                  ilośc ludzkiego nieszczęścia.
                                                  • fedorczyk4 Poniedziałek 24.05.10, 09:51
                                                    To prawda Mammajko, że woda jest w tej chwili wszechobecnasad
                                                    Wczoraj spędziliśmy kawałek dnia u Dado i poznałam osobiście
                                                    Dadusię. Cudo absolutne. Można godzinami na nią patrzeć.
                                                    Foxie, nie daj zjeść się rodzinie!
                                                    Bbetko kzia piękna. Ja też znam te numery, kot Małej Czarnej którym
                                                    opiekuję się w czasie jej licznych podróży, zachowuje sie tak samo.
                                                    Ech te koty, te koty, tyle się w nich dziejesmile
                                                  • bbetka Re: Poniedziałek 24.05.10, 11:05
                                                    U mnie dziś woda leje się z nieba, ze zgrozą patrzę na to co się dzieje na Wiśle
                                                    i Odrze...

                                                    Przyłączyłam się do życzeń dla Dado i uświadomiłam sobie przy okazji, że na
                                                    wszystkich etapach mojego życia -podstawówka, liceum, studia - najbliższe mi
                                                    osoby były właśnie "majówkami". Mąż a jakże urodziny ma dziś, na szczęście
                                                    dziecię udało mi się urodzić w kwietniu, ale dosłownie w ostatniej chwili wink))

                                                    spokojnego poniedziałku
                                                  • lablenka_x Re: Poniedziałek 24.05.10, 11:24

                                                    Ja też wiekszość mam majowo/czerwcowa, ale zaczynamy świętowac 27
                                                    marca i potem to już do 21 lipca idziemy od imprezy do imprezy z
                                                    naciskiem na maj.Potem chwila przerwy i wzresniowo/pazdziernikowo,
                                                    potem znowu przerwa i obfita pierwsza połowa stycznia.

                                                    Mammaju o nas sie nie martw, obie i Kamfora i ja mieszkamy tak
                                                    daleko od rzeki,że woda do nas nie dotrze.

                                                    Dopiero dzis wstałam, odespawszy stres wczorajszej Komunii św.Kasi.
                                                    Udało się nadzwyczaj dobrze.kasia dzielnota nasza,chciała razem z
                                                    dziećmi iść w szeregu sama, bez przyborów do chodzenia, ale bała
                                                    sie,ze sie przewróci. Nastawialismy ją pozytywnie ,no i się udało,
                                                    doszła, kleknęła, wstała ze złożonymi łapkami i jedynie wracając do
                                                    ławki tuż przy niej straciła równowage,ale pani stojąca obok pomogła
                                                    jej usiąść.
                                                    Ja przez chwilę prawie pekłam,gdy zobaczyłam jej kolezankę z klasy
                                                    na wózku,ale ojciec Kasi postawił mnie do pionu pytając "no i czego
                                                    histeryzuje" hahaha.Przyjecie komunijne tez sie udało mimo braku
                                                    pradu w dzielnicy od 7-11 rano.
                                                    Teraz nabieram sił na pobyt u nas Pauliny, która robi się coraz
                                                    bardziej zazdrosna,a Kasia z Mamą jutro jada na
                                                    pielgrzynke do Lichenia.
                                                  • mammaja Re: Poniedziałek 24.05.10, 12:49
                                                    Lx, strasznie się cieszę wiadomosciami o Kasi !
                                                    Obudziły mnie jakieś straszne wycia syren, to tylko pewnie policja
                                                    i straż - ale w psychozie powodziowej juz mialam wybiegac, patrzec
                                                    co sie dzieje. Narazie mam tylko problem z komunikacja - przełożyłam
                                                    dzisiejsze spotkanie, nie chcąc uwięznac w korkach po zamknieciu
                                                    wału. Jutro pojade autobusem.
                                                    Tymaczasem w radio przedstawiono perspektywy drozyzny jarzyn i
                                                    marnych zbiorów owocow. Powóż będzie daleka fala odbijac sie na
                                                    gospodarce i naszych budzetach. Nic to, w porównani z nuieszczęściem
                                                    powodzian. Moja Saska Kepa jest w obrebie zagrożonym, ale jestem
                                                    dobrej myśli.
    • fedorczyk4 Re: Majowa sjesta symbiotyczna:-) 24.05.10, 21:45
      Jestsmile
      http://images43.fotosik.pl/297/0bfa3c7b50f4df9emed.jpg
      • fedorczyk4 Re: Majowa sjesta symbiotyczna:-) 24.05.10, 22:04
        Ku... pada sad
        http://images48.fotosik.pl/297/f187ffca71744243med.jpg
        • mammaja Re: Majowa sjesta symbiotyczna:-) 24.05.10, 22:38
          No i zupelnie mnie odrzucilo od prac ogrodniczych, wreszcie
          wsadzilam na skalniaczek begonie kupion w zeszlym tygodniu ( w
          miejsce przekwitłych tulipanów).Puste skrzynki na tarasie....( no,
          nie wszystkie, na szczescie.
          • verbena1 Re: Majowa sjesta symbiotyczna:-) 24.05.10, 22:49
            A ja zamiast kupic jakis ciuch na grzbiet szaleje z
            roslinami ,wczoraj znow dokupilam jakies zielskosmile Wczoraj ogladalam
            prywatne ogrody ,zachwycajace i wprawiajace mnie jak zwykle w odruch
            zazdrosci, chociaz teraz nie powinnam juz narzekac. W jednym bylo
            280 odmian host, nie mowiac juz o innych roslinach.
            • ewelina10 Re: Majowa sjesta symbiotyczna:-) 25.05.10, 08:08
              Obudziła mnie straszna burza w nocy. Jakby jeszcze nie było dość tego wszystkiego. Trzeba było wyłączyć wszystkie telefony i elektroniki. Na szczęście szybko przeszła a deszczu niewiele napadało. Ale chmury szare wciąż wiszą na niebie

              Jadę teraz wnuczę zawieźć do przedszkola, mieszczącego się wprawdzie na Białołęce, ale tej całkowicie bezpiecznej od wody Wisły
    • jej_maz Re: Dzisiejki 238 - imprezujace wiosennie! 25.05.10, 07:06
      Raczej specjalnie juz po zamknieciu, bo po cholere sie pchac ze zlymi wiadomosciami, ale patrzac na to co sie dzieje dookola, nie sposob przyznac racji powiedzeniu, ze nieszczescia chodza parami. Powodz w kraju, ropa w Gulf juz u brzegow, totalny bajzel w ekonomii Euripy (i generalnie calego swiata), to jeszcze na dokladke szykuja nam sie dwie nowe wojny: na Bliskim Wschodzie i w Azji. W ciekawych czasach nam przyszlo zyc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka