lolka4444
19.01.11, 10:17
Witam wszystkich,
Wczoraj dopiero trafiłam na to forum, szkoda, że tak póżno, myślałam, że tylko ja mam takie problemy, może to głupio zabrzmi, ale cieszę się że jest jeszcze ktoś, kto ma te same dylematy co ja w związku z exiami, dzieckiem z poprzedniego związku i wyrzutami męża, że jestem nietolerancyjna, nie akceptuję jego dziecka (mimo to, że samo z siebie czasem mówiło do mnie "mamo"- co raczej mówi samo za siebie); przy każdej kłótni o to by jego ex zajęła się dzieckiem częściej niż 3 popołudnia w tygodniu.
Dodam, że matka dziecka spędza z nim 3 popołudnia tj od poniedziałku do środy, a potem oddaje dziecko nam aż do niedzieli wieczór, kiedy mały jest odstawiany do niej. Każde ferie, wakacje, święta mały jest z nami bo jego mama woli jeździc na wczasy z kumplami niż z własnym dzieckiem i urlop jest dla niej a nie dla dziecka.
Ciekawi mnie wasza opinia na taki temat:
Mam dziecko z M ośmiomiesięczne, mój pasierb ma 7 lat. Teraz pasierb jest chory na grypę, exia jak zwykle się na dziecko wypięła, powiedziała że nie weźmie l-4 bo nie może (dodam, że ex mieszka dalej z rodzicami, bo jest samotna), jej rodzice się dzieckiem nie zajmą bo nie.
Ja nie zgodziłam się by pasierb był u nas na czas choroby, bo boję się że zarazi się mój niemowlak. Łatwiej wykurowac 7 latka ,niż niemowlę.
Skutek tego jest taki, że mój M wyprowadził się na czas choroby małego (10dni) do swoich rodziców i siedzi tam z nim, ja zostałam sama jak palec, na mojego M nie mam co liczyć, bo może przenieść chorobę na młodszego bąbla, mało tego usłyszałam, ze jestem nietolerancyjna, nie akceptuję jego dziecka i takie tam inne.
Przecież do cholery jest jeszcze matka!!! Miałam wziąć chore dziecko i zarazić niespełna roczne dziecko, żeby się mnie nikt nie czepiał????
Co Wy robicie w takich sytuacjach?
Ciekawa jestem waszych opinii.